Pewnego ciepłego majowego popołudnia 1954 roku, na jednym z posiedzeń egzekutywy Komitetu Miejskiego PZPR w Skarżysku-Kamiennej doszło do próby rozwiązania ważnego z punktu widzenia obyczajów wewnątrzpartyjnych, ale i stosunków ogólnoludzkich, problemu/przestępstwa.

Społeczność towarzyszy wzburzył niecny postępek jednego z kolegów partyjnych, który dopuścił się na swojej koleżance, również towarzyszce, gwałtu, i to przy wykorzystaniu jej nieuwagi, w trakcie, gdy schyliła się, sprzątając biuro. Dla zatarcia śladów i możliwie zabezpieczenia się przed rozpoznaniem sprawca gwałtu wyłączył wcześniej prąd, by „ciemności zasłony” opadły, jak kurtyna w prawdziwym dramacie.

I nie byłoby pewnie problemu, gdyby nie plotka, która rozniosła się po zakładzie i szerzyła się jak epidemia w organizacji partyjnej. Ta istna dżuma upadku moralności skarżyskich przywódców proletariatu miast i wsi musiała zostać poddana kwarantannie, czytaj: naświetlona została na egzekutywie w szczegółach i rozwiązana, za obopólnym porozumieniem.

Publikujemy jej fragmenty, zmieniając nieco drastyczne szczegóły opisu, by nie wzburzyć czystych moralnie obecnych skarżyszczan, nie urągać ich estetyce erotycznej, czy broń Panie Boże, nakierować kogoś na właściwy trop. Wszelkie dane osobowe zostały zmienione. Również opis miejsca zdarzenia został „zakamuflowany”.

Protokół z zebrania P.O.P. w Skarżysku-Kamiennej:

Towarzyszka X zreferowała sprawę towarzyszki Y, jaka zaistniała w Komitecie Miejskim PZPR pomiędzy pracownikami:

– Towarzyszka Y miała zostać zgwałcona przez towarzysza Z. Towarzyszka Y przyszła sprzątać biura, miało być wyłączone światło. Ponadto towarzysz Z wtrąca się w życie małżeńskie towarzyszki X, m.in, jak mąż jej ubliża, a moja spódnica więcej warta jak ona cała, stwierdziła X, a Y mówiła, że w Komitecie nie ma nic porządnego, jak tylko samo łajdactwo!  Syn Y, jak go zwolnili z pracy, to mówił, że sekretarz to s….n, poza tym mówił, że matka to się musi napracować, nadźwigać, że tu jest tatki obóz, że wyzyskują tylko.

– A kto sprząta w Propagandzie i II sekretarza: to jest pieprzenie takie, a nie sprzątanie!   A były sekretarz A miał żyć z naszą gospodynią!

– A w sobotę Y miała wyzywać mojego męża od s-nów, a towarzysz Z miał poklepywać towarzyszkę Y.

– A towarzysz B mówił, że jak będzie sekretarzem to najpierw wyrzuci pijaków, a potem te dwie k…

– Pewnego razu brat dzwonił, a jak przyszłam od telefonu to mąż mówił: juz Cię towarzysz Z wyp… ł. I mówił: Wy się tam wszyscy p…cie.

– Czy towarzyszka X może udowodnić, że towarzysz Z chciał zgwałcić towarzyszkę Y?

– Mnie takie słuchy doszły…

– Przychodziła Y i mówiła, że jej mąż różnie mówił na Komitet.

– Jak wrócili z zabawy sylwestrowej, to Y powiedziała, że Z ładnie tańczy, a mąż na to, jak Cię w…ł to i ładnie tańczy!

– Przełożony: stawiam wniosek o odłożenie decyzji z powodu, że Y wyszła z powodu ataku serca i nie może się usprawiedliwić.

I zebranie odłożono.

Cóż. Z tej smutnej lektury wynika jasno, że jakie morale osobiste, takie postępowanie władzy.

 

Carlos

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here