Zlot Kieleckich Klasyków to spotkanie właścicieli samochodów, które mają na liczniku wiele lat i równie dużo przejechanych kilometrów. Mimo to, dla wielu osób to właśnie takie, a nie najnowsze roczniki, są obiektem pożądania.

Samochody, które kiedyś, szczególnie w czasach PRL-u, były nierzadko nieosiągalnym marzeniem, po latach wzgardzania znów stały się obiektem westchnień wielu osób. Szczęśliwcom, którzy nimi nigdy nie wzgardzili, dziś znów się zazdrości.

I właśnie kilkadziesiąt takich osób, ze Skarżyska i regionu, spotkało się na Rejowie, aby wypoczywać, bawić się, powymieniać doświadczeniami i też pochwalić się swoimi cackami. To inicjatywa grupy Kieleckie Klasyki prowadzonej przez pochodzącego ze Skarżyska Michała Stefaniaka.

A było na co popatrzeć. Leciwe już dziś auta w większości wyglądają, jakby wyjechały prosto z salonów. Maluchy, Trabanty, Fiaty, Mercedesy, Syreny, Garbusy, a nawet rzadsze szwedzkie, angielskie czy amerykańskie marki dzięki godzinom poświęcanym na renowację dziś wciąż są na chodzie. – Mamy tu piękne auta, wiele z nich to już białe kruki. Trafiają się nawet auta w stanie salonowym – mówi Michał Stefaniak, który swojego ponad 30-letniego Mercedesa klasy S nie zamieniłby na nowszy model. – Wyznaję zasadę, że moje auto nie może być młodsze ode mnie – dodaje.

Właściciele aut zaprezentowali je najpierw na placu Staffa przy MCK, a sami zwiedzali „emcek” i Milicę. Potem zaparkowali swoje auta pomiędzy eksponatami w Muzeum im. Orła Białego, gdzie odbywał się Skarżyski Piknik Historyczny 2018. Zabytkowe już dziś samochody wzbudzały nie mniejszy podziw niż czołgi czy rakiety.

Wiele z tych aut dobrze pamiętamy, gdy dominowały na naszych drogach, ale było też kilka takich, które były rzadkością. Wśród zlotowych aut wzrok przyciągał pickup Land Rover Serii II z napędem na wszystkie koła. Auto wyprodukowane w 1967 ze Szwecji ściągnął Sylwester Radomski z Kielc. – Pojazd został rozebrany do śrubki i złożony z powrotem. Trzy lata męczarni – mówi właściciel, z uśmiechem dodając, że auto jest jego rówieśnikiem.

Wszystkie auta były godne podziwu, ale były wśród nich takie, których historia jest również ciekawa. Dla przykładu Fiat 127p, rocznik 1974, jest od momentu zakupu w posiadaniu jednej rodziny. Jest oczkiem w głowie, więc i jego stan jest idealny.

Poza samochodami na zlocie można było zobaczyć kilka pojazdów innego typu jak rower Wigry 3, motocykl MZ ETZ 150 czy przyczepę Niewiadów N126. Nie dojechały niestety dwa inne ciekawe pojazdy – Duży Fiat stylizowany na radiowóz milicyjny ani przegubowy Ikarus, który kiedyś jeździł w komunikacji miejskiej w Kielcach.

Kto lubi rzucić okiem na rzadko spotykane na naszych ulicach samochody, kolejną okazję będzie miał 23 września br. podczas imprezy Pożegnanie Lata 2018, podczas której odbędzie się I Ogólnopolski Zlot Kabrioletów.

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here