Za nami wspaniała sesja fotograficzna. Choć pogoda próbowała nam płatać figle, to wspólnie się nie daliśmy, a efekty są niesamowite.

Przygotowując wspólnie z Jerzym Polańskim kolejną sesję fotograficzną na potrzeby wystawy „Mam na imię kobieta”, która odbędzie się w marcu 2018 r. w Miejskim Centrum Kultury, inspirowałam się pięknym filmem „Między ustami, a brzegiem pucharu”. Scenografia tego filmu jest urzekająca. Mnóstwo kwiatów…

Choć nie było łatwo, to cieszę się, że udało się nam nakłonić do pozowania kobiety w różnym wieku o różnym typie urody. Tego dnia były z nami Maria Borowska, Katarzyna Winiarska, Małgorzata Włoch, Ilona Borowiec z córką Marysią i moja asystentka Angelika Rutkowska.

Chciałam, aby każda z modelek poczuła się jak gwiazda. Żeby wszystkie przeszły metamorfozę. Stroje przygotowaliśmy we własnym zakresie. Przepiękne kwieciste kapelusze przyszykowała dla nas Danuta Borowiec. Potrzebowałyśmy jedynie czerwonego dywanu. Uratowała nas Patrycja Stępień (wielkie dzięki!!!).

Maria Borowska
Do dziś się uśmiecham na myśl o sesji zdjęciowej u Anety. Sama podziwiam jej zdjęcia, ale zastanawiałam się długo. Myślałam sobie, że to już nie te lata, że nie wypada. Mój syn Tomasz pomógł mi się przekonać. Mówił, że to będzie pamiątka. Ostateczna decyzję podjęłam, gdy usłyszałam piosenkę „Być kobietą” w wykonaniu Alicji Majewskiej.

Na początku myślałam, ze to będzie tylko portrecik, a okazało się to niezapomnianą przygodą. To była super zabawa, na luzie, wspaniali ludzie i atmosfera. Absolutnie nie żałuję tego dnia. Cieszę się, że dałam się namówić. Zwracam się do wszystkich pań, żeby się nie bały. Kobiety powinny się otworzyć, być pewne siebie i myśleć pozytywnie. A Aneta Załęcka jest wspaniałą kobietą.

Przez całą sesję w głowie brzmiała mi piosenka Zbigniewa Zamachowskiego „Kobiety jak te kwiaty”. Chcieliśmy pokazać, że kobiety są właśnie jak kwiaty, piękne i subtelne. Każda z kobiet była tego dnia wyjątkowa.

W niedzielę pogoda nam nie sprzyjała. Deszcz to padał, to przestawał, ale udało się zrobić wiele szybkich i pięknych zdjęć. Mimo przeciwności wyszło wspaniale. Każda modelka była jak dama. Było iście filmowo.

Ilona Borowiec
Bardzo mi się podobało, choć nie do końca byłam na początku przekonana. Nie myślałem, że tak fajnie to wypadnie. Okazało się super, jestem mega zadowolona. Bardzo dobrze czułam się w towarzystwie pań. Wielkie uznania dla Anety, która robi to z serca i czuje to, dla fotografa i… dla mojej córki Marysi. Jak się okazało, dobrze się czuje przed obiektywem, chciała być cały czas fotografowana. Generalnie, jestem ze wszystkim na tak. Powinno być więcej takich sesji, bo świetnie wpływają na nastrój.

Choć dziewczyny początkowo z dystansem podchodziły do sesji, to potem były zachwycone. Nie poznawały siebie na zdjęciach. A piękno i kobiecość nie są  kwestią wieku. Kobiecość można obudzić w każdej kobiecie. Kobiety mają zbyt wiele zarzutów wobec siebie. Niepotrzebnie…

Angelika Rutkowska
Gdy zobaczyłam się na zdjęciach, nie mogłam uwierzyć, że to ja. Taka sesja to element przełamania się. A pozytywne emocje wpływają też na moją pracę w Atelier Anett. Teraz to dopiero chce się pracować.

Drugą część sesji, która odbyła się w Miejskim Centrum Kultury, i wrażenia pozostałych cudownych modelek w następnym wpisie, już w najbliższą niedzielę…

 

 

Zatem, fascynacja fotografią trwa cały czas.

Pozdrawiam.
Anett

PS. Wypowiedzi naszych modelek są autentyczne. Niekoloryzowane, tylko takie z serca. Cudownie czytać takie słowa, wzruszenie odbiera mowę…

Zdjęcia: Jerzy Polański