Zespół Gest, który w latach 80. ubiegłego stulecia istniał w Skarżysku, miał swój własny styl. Można ich śmiało nazwać pionierami ostrego grania w naszym mieście.
We wczesnych latach osiemdziesiątych w klubie Emesem, działającym przy skarżyskiej Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej przy ulicy Tysiąclecia, odbywały się próby zespołu Gest.
Zespół Gest tworzyli sprawni muzycy, bynajmniej nie sprawiający wrażenia początkujących:
Andrzej Romaniuk – gitara, śpiew
Jarosław Kowalik – bas
Kazimierz Borek – bębny
Sławomir Bobek – gitara
Muzyka, jaką prezentował Gest, mieściła się „pomiędzy heavy metalem a hard rockiem”, jak to określił jeden z członków grupy. Zwłaszcza metal, w pewnym uproszczeniu, odznacza się między innymi tym, że eksponuje szybkość i precyzję w grze, odsuwając na dalszy plan inne środki wyrazu. Na tym polu wzorowo wykazywali się muzycy Gestu.
Praca sekcji rytmicznej urozmaicana była szybkimi młynkami perkusji i klangowaniem basu. Gdy bas, perkusja i gitara rytmiczna, gdzieś między zwrotkami i refrenami, powtarzały w kółko jeden motyw, na front wysuwała się druga gitara w jakby półimprowizowanych, solówkowych opowieściach. Innym razem melodyjne partie dwóch gitar wybrzmiewały w harmonicznych interwałach.
Wokalista śpiewał wcześniej w zespole Irys, z którym wziął udział w Ogólnopolskim Młodzieżowym Przeglądzie Piosenki, natomiast na imprezie Dni Kultury nad Kamienną (tu już chyba z zespołem Gest) zdobył złoty mikrofon.
Mimo zachodnich wzorców Gest uniknął naśladowania śpiewu typowego dla prekursorów gatunku. Nie było tu wibrujących, quasitenorowych wokaliz w stylu Iron Maiden, nie było przesadzonej rockowej chrypki jak w AC/DC czy Nazareth, ani też falsetowego piania àla Judas Priest. Był to głos nienapiętnowany gatunkową manierą i swobodnie mógłby się odnaleźć również poza obrębem muzyki, jaką upodobał sobie Gest.
Teksty pisane po polsku, swoją formą i tematyką zdecydowanie wpisujące się w główny nurt sceny rockowej tamtych lat, były autorstwa wokalisty/gitarzysty Andrzeja Romaniuka, później również gitarzysty Sławomira Bobka. Za muzykę odpowiadał cały zespół.
Umiejętności muzyków przejawiały się nie tylko w technice gry, ale i w kompozycji i aranżacji, chociaż nie silili się przesadnie na własny styl, a raczej odwoływali się do wpływów. Spośród swoich ulubionych grup członkowie zespołu wymieniali między innymi Saxon i Iron Maiden.
Atutem zespołu było profesjonalne nagranie studyjne. „Na własny styl jeszcze za wcześnie” – twierdził wówczas jeden z muzyków. Jednak zachodnie wzorce zrealizowane na polską modłę oraz specyficzne standardy studyjne tamtych lat, nadały tym utworom oryginalny wymiar.
Kilka piosenek wyemitowało na początku lat 80. kieleckie radio w audycji Małgorzaty Janiszewskiej poświęconej zespołowi Gest, w cyklu „Studio dla Amatorów”. Ale kiedy dokładnie to było?
Jeśli ktoś ma jakiekolwiek informacje o zespole Gest, mogące wzbogacić tekst (może zdjęcia?), prosimy o informację.
Tomasz Jezierski już na mecie, gdzie czekał na niego tort
Skarżyszczanin Tomasz Jezierski po 21 godzinach pokonał biegiem 100 mil. Dokonał tego na Rejowie w Skarżysku-Kamiennej robiąc 40 okrążeń zalewu. Na trasie i na miejscu startu i mety, gdzie miał też bufet, dopingowało go mnóstwo osób.
Tomasz Jezierski, zwany wikingiem z racji udziału w serialu „Wikingowie” i długiej brody, która jest po nim pamiątką, w pewnym momencie swojego życia stwierdził, że czas skończyć z siedzącym trybem i postanowił biegać. Dystanse, które pokonywał, systematycznie wydłużał, i teraz biega najdłuższe możliwe biegi, jakie są organizowane.
Tomasz Jezierski o sobie – o ultrabiegach i przygodzie z wikingami:
Sam też sobie stawia wyzwania w postaci indywidualnych biegów jak ten na Rejowie. Bieg na 100 mil, czyli niemal 161 kilometrów, to też sprawdzian formy przed udziałem w kolejnej imprezie – 240-kilometrowym Biegu 7 Szczytów w Lądku-Zdroju.
Zaczął bieg o 18.00 w sobotę, a zakończył o 15.00 w niedzielę. Rozpoczął w dużym upale, ale potem pogoda była już dużo lepsza. Noc była chłodna, a niedziela już nie była tak gorąca jak sobota.
– Pierwsze godziny były ciężkie, lało się ze mnie. Teraz na mecie jest duże szczęście, jest adrenalina, ale były kryzysy na trasie. Na 90. kilometrze jedno okrążenie po prostu przeszedłem, nie biegłem. Na jednym okrążeniu wszedłem do wody po pas, żeby się zwilżyć. Mogłem zejść poniżej 20 godzin, ale i te 21 godzin też mnie satysfakcjonuje. Mój następny projekt się udał. Nie zszedłem z trasy. To mnie buduje do startu w następnym. W Lądku-Zdroju chciałbym być koło 30-40 miejsca. Tam startuje ok. 300 osób, z czego kończy bieg połowa uczestników – powiedział na gorąco na mecie.
W trakcie biegu, w mniejszej lub większej liczbie, towarzyszyli mu zarówno znajomi, jak i całkiem obcy miłośnicy biegania. Na mecie otrzymał owacje od obecnych, a czekał też na niego tort, ufundowany przez cukiernię Lazur z Suchedniowa, oraz szampan.
– Dziękuję wszystkim za wsparcie. I na trasie, i na mecie. Wielu chłopaków zrobiło ze mną swoje życiowe dystanse, a to znaczy, że mają podstawy do biegów ultra. Jestem szczęśliwy, że mi się udało, ale też satysfakcjonuje mnie, że to była dla tylu ludzi dobra zabawa. Chcę w ten sposób pokazać, że wszyscy mogą robić takie rzeczy. Trzeba tylko chcieć – powiedział.
Wśród biegnących z nim był jego przyjaciel Robert Niedziela, który w sumie sam przebiegł ok. 60 kilometrów.
– Tomasz stawia sobie cele i je konsekwentnie realizuje. Ma za sobą już dłuższe dystanse. Żeby biegać tak jak on, potrzebny jest trening i silny charakter. To przede wszystkim. Fajna sprawa, bo to też wpływa na popularyzację biegania. Na pewno są tu osoby, które pobiegną pierwszy raz i już przy bieganiu zostaną – powiedział Robert Niedziela.
Biegacza dopingował też Zdzisław Włodarczyk, który uprawia lekkoatletykę całe życie. Kiedyś trenował między innymi w Granacie, a dziś startuje w zawodach weteranów.
– Fenomenalna rzecz. Taka wytrzymałość musi być wrodzona. Ja chętnie uprawiałem wszystko, tylko nie biegi. Najdłuższy dystans, jaki biegałem, to 1500 metrów w dziesięcioboju – powiedział.
Na mecie czekała też na niego mama Bożenna Jezierska.
– Zawsze się trochę boję o niego. Wybrał sobie za długie dystanse. Szkoda mi go, ale wiem, że nic mu nie będzie, bo jest dobrze przygotowany na tak długie dystanse – powiedziała.
W organizacji biegu Tomaszowi Jezierskiemu pomogli organizatorzy Półmaratonu Wtórpol. W 2020 roku przypada jubileusz imprezy, która odbędzie się po raz dwudziesty. W obecnej sytuacji nie można wykluczyć, że wydarzenie może być odwołane, jak wiele podobnych imprez w Polsce, ale, jak mówi organizator Tomasz Wąsowski, impreza jest w kalendarzu i można się zapisywać.
Tomasz Jezierski już zapowiada, że w Półmaratonie Wtórpol wystartuje, choć to dystans znacznie krótszy od jego ulubionych. On sam chętnie widziałby na Rejowie także jakieś dłuższe biegi.
– Rejów to idealne miejsce do organizowania biegów ultra. Wspaniały byłby tutaj 24-godzinny bieg. Są ludzie, którzy są chętni do wzywań, do sprawdzenia się. Jest to też idealne miejsce do zrobienia UltraMana w triathlonie. Jest baza noclegowa. Wszystko jest na miejscu – powiedział.
Gratulacje! Życzymy kolejnych wyzwań zakończonych sukcesem!
Tomasz Jezierski, pasjonat długich biegów ze Skarżyska-Kamiennej, rozpoczął w sobotę wieczorem bieg na 100 mil wokół zalewu Rejów. Taki dystans oznacza, że skończy w niedzielę po południu.
Dla przeciętnego człowieka 100 mil może wydawać się wręcz kosmicznym dystansem, ale dla Tomasza Jezierskiego to wcale nie najdłuższy dystans, jaki ma na koncie. Co więcej, ten bieg to przetarcie przed lipcowym startem w Biegu 7 Szczytów w Lądku-Zdroju na dystansie 240 kilometrów.
Tomasz Jezierski rozpoczął walkę z dystansem o 18.00 w sobotę. Przez kilka pierwszych krążeń towarzyszyła mu spora grupa znajomych oraz zupełnie obcych ludzi.
On sam powiedział, że nie będzie walczył z czasem. To dla niego raczej trening i sprawdzian przed najbliższym poważnym startem. Czas, jaki spędzi na okrążaniu zalewu Rejów to ok. 20 godzin. Będzie biegł oczywiście bez przerwy.
Zobacz relację z ostatnich okrążeń i mety biegu Tomasza Jezierskiego na 100 mil na Rejowie:
Na start przyszło wielu sympatyków nie tylko Tomasza Jezierskiego, ale i takiego stylu życia.
– Fenomenalna rzecz. Taka wytrzymałość musi być wrodzona. Ja chętnie uprawiałem wszystko, tylko nie biegi. Najdłuższy dystans, jaki biegałem, to 1500 metrów w dziesięcioboju – powiedział Zdzisław Włodarczyk, który uprawia lekkoatletykę całe życie. Kiedyś trenował między innymi w Granacie, a dziś startuje w zawodach weteranów.
Wśród towarzyszących Tomaszowi Jezierskiemu na starcie jest jego przyjaciel Robert Niedziela.
– Tomasz stawia sobie cele i je konsekwentnie realizuje. Ma za sobą już dłuższe dystanse. Żeby biegać tak jak on, potrzebny jest trening i silny charakter. To przede wszystkim. Fajna sprawa, bo to też wpływa na popularyzację biegania. Na pewno są tu osoby, które pobiegną pierwszy raz i już przy bieganiu zostaną.– powiedział Robert Niedziela.
Partnerem biegu Tomasza Jezierskiego jest Półmaraton Wtórpol. W tym roku przypada jubileusz 20-lecia imprezy i organizator Tomasz Wąsowski ma nadzieję, że obecna sytuacja nie przeszkodzi w zorganizowaniu biegu. Półmaraton Wtórpol 2020 zaplanowany jest na 22 sierpnia 2020 roku.
Dlaczego Tomasz Jezierski ma ksywkę „wiking”? Sama długa broda to nie wszystko, choć ma ona z tym związek. Wyjaśnienie pod tym linkiem:
Obostrzenia, które wpłynęły na kształt imprezy Motoserce 2020 Skarżysko-Kamienna, nie wpłynęły negatywnie na ilość zebranej krwi. Chętnych do jej oddania było wielu.
Pandemia koronawirusa sprawiła, że Motoserce 2020 w Skarżysku-Kamiennej musiało być przesunięte w czasie. Miało się odbyć pod koniec maja. Poluzowania w obostrzeniach pozwoliły na organizację wydarzenia dwa tygodnie później.
Początkowo planowano samą zbiórkę krwi, ale ostatecznie udało się zorganizować kilka koncertów. Na letniej scenie MCK na Placu Staffa wystąpili: P3rfekcyjne Przeboje, Monday Chili Friday oraz Przemek Cichoń.
Choć obecna sytuacja i upalna pogoda w Skarżysku wpłynęły na wielkość publiczności przed sceną, to nie miały większego wpływu na zbiórkę krwi. Jak mówi Marcin Mrówka z klubu motocyklowego Road Runners MC Skarżysko-Kamienna, czyli organizatora Motoserca, w tym roku zebrano jej blisko 21 litrów. Krew oddało 46 osób.
– Jak na czas epidemii to impreza nam się udała. Było dużo motocykli, a zbiórka krwi też była udana – powiedział
Wśród honorowych krwiodawców rozlosowano rower ufundowany przez sklep rowerowy Lider.
Na początek lipca zaplanowana jest druga duża impreza organizowana przez skarżyskich motocyklistów z klubu Road Runners MC – Hard Core Party. Organizatorzy czekają jeszcze z ostateczną decyzją, czy się odbędzie.
Tegoroczny Pol’and’Rock Festival nie odbędzie się w tradycyjnej formule. Organizator, czyli Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, nie zostawia jednak fanów dobrej muzyki z niczym. W zamian odbędzie się Najpiękniejsza Domówka Świata, czyli internetowa odsłona festiwalu. Jednym z wykonawców będzie pochodzący ze Skarżyska zespół happysad.
Pandemia koronawirusa sprawiła, że Pol’and’Rock Festival 2020 nie odbędzie się. Nie odbędzie się w tradycyjnej formule. Na stałych bywalców czekać będzie jednak internetowa wersja festiwalu nazwana Najpiękniejszą Domówką Świata.
Jednym z pierwszych ujawnionych zespołów, jakie na niej zagrają, jest happysad. Wywodzący się ze Skarżyska-Kamiennej zespół zagra 31 lipca. Całe wydarzenie potrwa od 31 lipca do 1 sierpnia.
Koncerty Najpiękniejszej Domówki Świata będą transmitowane na żywo ze studia w Warszawie między innymi na profilu Pol’and’Rock Festival Online na Facebooku oraz na kanale KręciołaTV na YouTube.
Inni ujawnieni dotąd wykonawcy Pol’and’Rock Festival 2020 Online to m.in. Romantycy Lekkich Obyczajów, Piotr Bukartyk, Big Cyc, Łydka Grubasa, Pull the Wire, Majka Jeżowska, Raz Dwa Trzy. W Akademii Sztuk Przepięknych odbędą się spotkania między innymi z braćmi Sekielskimi, Ewą Ewart, Andrzejem Mleczką i Januszem Gajosem.
Następny Pol’and’Rock Festival w tradycyjnej wersji został zaplanowany na 29–31 lipca 2021 roku.
Święto 10. Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej zostało ustanowione w rocznicę złożenia sprowadzonych z Anglii prochów majora Eugeniusza Gedymina Kaszyńskiego „Nurta” na Wykusie. Miało to miejsce 11 czerwca 1994 roku.
Z racji trwającej wciąż pandemii koronawirusa nie odbędą się żadne większe uroczystości. W sobotę 13 czerwca dowódca 10 Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej płk Grzegorz Motak złoży wiązankę kwiatów w miejscu obecnego spoczynku patrona brygady.
Z okazji święta terytorialsi otrzymali list z gratulacjami i życzeniami od Ministra Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka.
10. Świętokrzyska Brygada Obrony Terytorialnej otrzymał list z gratulacjami i życzeniami od Ministra Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka
Formowanie 10. Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej rozpoczęło się w trzecim etapie budowy WOT, na początku 2018 roku. Struktura powstawała szybko i już we wrześniu zaczęły się pierwsze szkolenia, a pierwsza – historyczna przysięga świętokrzyskich terytorialsów odbyła się 23 września 2018 roku w Kielcach. Dowódcą brygady jest płk Grzegorz Motak. Brygada liczy dzisiaj ponad 1300 żołnierzy rozmieszczonych w dwóch batalionach: Kielce i Sandomierz. Dowództwo brygady znajduje się w Kielcach.
Misją 10. Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej jest obrona i wspieranie społeczności województwa świętokrzyskiego. W czasie pokoju to zadanie realizowane jest m.in. w formie przeciwdziałania i zwalczania skutków klęsk żywiołowych oraz prowadzenia działań ratowniczych w sytuacjach kryzysowych.
Jeden ze strażaków Państwowej Straży Pożarnej w Skarżysku-Kamiennej zaraził się koranawirusem. Kilkadziesiąt osób z ekipy komendy zostanie przebadanych na obecność koronawirusa.
Kilka dni temu do szpitala z objawami wskazującymi na koronawirusa trafił jeden ze strażaków pełniących służbę w skarżyskie straży państwowej. Badanie potwierdziło obecność wirusa.
Jak informuje zastępca komendanta Kominy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Skarżysku-Kamiennej brygadier Andrzej Pyzik, w skarżyskiej straży natychmiast podjęto działania, aby zminimalizować zagrożenie dla reszty załogi. Wytypowano ok. 40 osób, które miały kontakt z chorym funkcjonariuszem. Od tego czasu nie przychodzą one do pracy i na służbę. Wkrótce przejdą testy.
Andrzej Pyzik dodaje, że w tym momencie nie żadnego zagrożenia dla prawidłowego funkcjonowania jednostki, a strażacy cały czas są gotowi nieść pomoc. Na zmianie jest tyle samo osób, co w normalnych okolicznościach.
– Jeśli jednak założymy czarny scenariusz, że będzie nam brakować ludzi, to będziemy wspomagani przez inne jednostki i wówczas też nie będzie zagrożenia dla prawidłowego funkcjonowania komendy – dodaje zastępca komendanta.
W straży pożarnej na terenie całego kraju już w momencie pojawienia się koronawirusa w Polsce wprowadzono zmiany w systemie pracy, aby ograniczyć kontakty pomiędzy strażakami.
Choremu funkcjonariuszowi życzymy zdrowia, a całej komendzie pozytywnego obrotu sprawy!
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę - 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Maria Borowska - archiwum rodzinne
10 czerwca 1973 roku w kościele pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Skarżysku-Kamiennej odbyła się msza święta na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w Diecezji Sandomierskiej. Koncelebrował ją kardynał Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II.
Skarżysko nie miało tego szczęścia, aby znaleźć się na mapie papieskich pielgrzymek do Polski. Msze święte celebrowane przez papieża Polaka odbywały się w niedalekiej okolicy – w Kielcach, Sandomierzu i Radomiu.
Jednak zanim Karol Wojtyła został wybrany na głowę Stolicy Apostolskiej, był w Skarżysku dwukrotnie. Czy bywał więcej razy, może prywatnie, tego nie udało nam się ustalić.
Kardynał Karol Wojtyła koncelebruje mszę na zakończenie peregrynacji
Jedna z wizyt kardynała Wojtyły miała miejsce 10 czerwca 1973 roku. Okazją było zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Msza święta odbyła się w kościele Najświętszego Serca Jezusowego w Skarżysku. Wcześniej obraz przebywał w Suchedniowie.
Kardynał Karol Wojtyła koncelebrował ją wraz z Prymasem Polski kardynałem Stefanem Wyszyńskim. Na uroczystość przybyły tłumy wiernych.
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskie...
1 z 11
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę - 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Maria Borowska - archiwum rodzinne
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę - 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Maria Borowska - archiwum rodzinne
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę - 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Maria Borowska - archiwum rodzinne
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę - 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Maria Borowska - archiwum rodzinne
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę - 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Maria Borowska - archiwum rodzinne
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę - 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Maria Borowska - archiwum rodzinne
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę - 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Maria Borowska - archiwum rodzinne
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę - 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Maria Borowska - archiwum rodzinne
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę - 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Artur Dąbrowa - archiwum własne
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę - 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Artur Dąbrowa - archiwum własne
Msza święta w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę - 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Artur Dąbrowa - archiwum własne
Wśród osób, które znalazły się wówczas bardzo blisko późniejszego papieża była Maria Borowska. Została wybrana do przekazania darów. Na mszy pojawiła się razem z rocznym wówczas synem Tomaszem.
– Byłam wtedy nauczycielką w Szkole Podstawowej nr 12. Skontaktowały się ze mną panie, które udzielały się przy parafii, mówiąc, że poszukują rzetelnej osoby, aby nieść dary. Kogoś, na kogo będą mogły liczyć. Oczywiście, zgodziłam się. Pamiętam, że były ogromne tłumy, naprawdę ogromne. Człowiek stał przy człowieku – wspomina.
Pamiątka mszy świętej w Skarżysku-Kamiennej na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koncelebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyłę – 10 czerwca 1973 r.; zdjęcie: Maria Borowska – archiwum rodzinne
Maria Borowska dodaje, że jej udział w tej uroczystości miał ciekawy epilog.
– Jakiś czas potem zaczęły krążyć plotki, że mój udział w tej mszy miał dla mnie przykre konsekwencje, że ówczesne władze chciały mnie zwolnić za to z pracy w szkole. Takie coś jednak nie miało miejsca – dodaje Maria Borowska.
Na zdjęciu Maria Borowska ze śpiącym synem Tomaszem na ręku. Dary razem z nią niósł Feliks Wojtkun, profesor Politechniki Radomskiej
Swoje wspomnienia z tamtego dnia kilka osób zamieściło pod naszym postem na Facebooku:
Pierwsza wizyta Karola Wojtyły w Skarżysku-Kamiennej
Msza święta dziękczynna nie była pierwszą wizytą Karola Wojtyły w Skarżysku. Był u nas kilka lat wcześniej, również w kościele Najświętszego Serca Jezusowego. W drodze do Studziannej na koronację obrazu Matki Bożej Świętorodzinnej, znajdującego się w miejscowym sanktuarium, kardynał Wojtyła zatrzymał się w Skarżysku.
Było to 17 sierpnia 1968 roku. Do wiernych wygłosił kazanie, w którym powiedział między innymi:
Bardzo się ucieszyłem, gdy dzisiaj w miejscu, gdzie mija się Skarżysko, stanął ksiądz prałat, proboszcz waszej parafii, zatrzymał mój pojazd i zaprosił: proszę przyjechać do nas.
To wydarzenie upamiętnia tabliczka, która do dziś wisi w świątyni. Czytamy na niej:
Dnia 17.08.1968 roku w drodze na koronację cudownego obrazu Matki Bożej do Studzianny arcybiskup krakowski Karol Wojtyła wstąpił do naszego kościoła.
Powitany w czasie nabożeństwa wygłosił kazanie. Księdzu kardynałowi towarzyszył biskup Walenty Wójcik, sufragan sandomierski. Jego eminencja nazajutrz wyruszył do Odrzywołu na spotkanie z prymasem Polski.
x. Jan Oracz – proboszcz
Tablica upamiętniająca wizytę kardynała Karola Wojtyły w kościele Najświętszego Serca Jezusowego w Skarżysku w 1968 roku
Wierni ze Skarżyska u papieża
Gdy kardynał Wojtyła został wybrany papieżem, wierni ze Skarżyska mogli liczyć na możliwość udziału we mszach świętych celebrowanych podczas papieskich pielgrzymek do kraju. Najbliższe odbywały się w Kielcach, Sandomierzu i Radomiu.
Liczne pielgrzymki skarżyskich wiernych udawały się do Watykanu, aby spotkać się z Janem Pawłem II i otrzymać papieskie błogosławieństwo.
W lepszej sytuacji byli ci skarżyszczanie, którzy mieszkali we Włoszech i mieli okazję często bywać w pobliżu papieża rodaka. Jednym z takich szczęśliwców był Jerzy Stopa, obecnie radny miejski, który spędził wiele lat w Rzymie.
– Przez osiem lat mieszkałem tak blisko Watykanu, że miałem dosłownie 300 metrów z domu do Bazyliki św. Piotra. Praktycznie co tydzień byłem na mszy. Pomagałem też pielgrzymom ze Skarżyska, którzy przybywali do Rzymu na spotkanie z Janem Pawłem II. A w 1994 roku miałem to szczęście, że mogłem brać udział w tworzeniu bożonarodzeniowej szopki w Watykanie – wspomina Jerzy Stopa.
Pielgrzymi ze Skarżyska-Kamiennej u papieża Jana Pawła II
1 z 7
Pielgrzymi ze Skarżyska-Kamiennej u papieża Jana Pawła II; zdjęcie Jerzy Stopa - archiwum prywatne
Pielgrzymi ze Skarżyska-Kamiennej u papieża Jana Pawła II; zdjęcie Jerzy Stopa - archiwum prywatne
Pielgrzymi ze Skarżyska-Kamiennej u papieża Jana Pawła II; zdjęcie Jerzy Stopa - archiwum prywatne
Pielgrzymi ze Skarżyska-Kamiennej u papieża Jana Pawła II; zdjęcie Jerzy Stopa - archiwum prywatne
Pielgrzymi ze Skarżyska-Kamiennej u papieża Jana Pawła II
Pielgrzymi ze Skarżyska-Kamiennej u papieża Jana Pawła II
Pielgrzymi ze Skarżyska-Kamiennej u papieża Jana Pawła II
Kardynał Karol Wojtyła w Suchedniowie
Jeszcze częściej niż w Skarżysku późniejszy papież bywał w Suchedniowie. Poza wizytą przy okazji ww. peregrynacji był w Suchedniowie m.in. w 1974 roku, biorąc udział w nabożeństwie w intencji beatyfikacji królowej Jadwigi. W 1978 roku, a więc na krótko przed wyborem na głowę Stolicy Apostolskiej, znów przybył do Suchedniowa, w piątą rocznicę peregrynacji Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.
Kamienie węgielne skarżyskich parafii poświęcone przez papieża
Papież Jan Paweł II poświęcił kamienie węgielne pod budowę skarżyskich świątyni. W 1983 roku podczas mszy świętej w Krakowie poświecił kamień węgielny pod budowę kościoła pw. Św. Brata Alberta, a w 1987 roku, podczas mszy świętej w Tarnowie, pod budowę Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej oraz kościoła parafii Rzymskokatolickiej Matki Bożej Nieustającej Pomocy na Borze.
Kamień węgielny w kościele pw. Św. Brata Alberta w Skarżysku-Kamiennej został poświęcony przez papieża Jana Pawła IIKamień węgielny w Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej został poświęcony przez papieża Jana Pawła II
Skarżyszczanin pisze wiersze na cześć papieża Jana Pawła II
Wacław Ziomek, znany z zaangażowania w lokalny skarżyski sport, nie wszystkim jest pewnie znany z tego, że pisze też wiersze. Poza wierszami o tematyce sportowej napisał też wiersze na cześć papieża Jana Pawła II. Pierwszy z nich tuż po śmierci papieża, a drugi w rocznice jego urodzin.
Papieska droga
Ciężko dobrym być kapłanem, wiarę daje słowom,
Trzeba dźwigać „Kościół Świata”, będąc jego głową.
Tyś herosem globu, takich było mało,
Ojcze nie przegrałeś, choć im się zdawało.
Biały dym się uniósł w górę, oznajmił nam szczerze,
Grają głośno trąby chórem, nasz rodak Papieżem.
Przyszła chwila dla „TWEGO ŚWIATA”,
Wybrańcem Pańskim zostałeś,
Ty jako Papież zwalczałeś Złego,
I w tym do końca wytrwałeś.
A ciężkie to były czasy,
Publicznie nam oświadczałeś,
Więc robotnicze wylały się masy,
Choć na ich czele nie stałeś.
Tyś zapalił płomień zwycięstwa,
Choć nie przelała się kropla krwi,
To Ty wtedy dodałeś nam męstwa,
Jaśniejsze dla nas stały się dni.
Pielgrzymem świata Ty byłeś,
Stułą opasałeś cały świat,
To, co najgorsze przezwyciężyłeś,
A teraz Ciebie nam brak.
Nadszedł koniec Twojej drogi,
Tutaj na ziemi opuszczasz nas,
I zawitałeś w podniebne progi,
Dla Ciebie nadszedł „MARYJNY CZAS”.
Więc Cię żegnamy z dumą na twarzy,
Choć serce Twoje zwycięskie śpi,
Bóg Cię łaskami swoimi darzy,
W NAS POZOSTANIESZ PO WSZYSTKIE DNI.
Wacław Ziomek, 2 kwietnia 2005 r., godz. 21:37
Wielkie narodziny
To Ty narodzony, na góralskiej ziemi,
Serce nam oddałeś, wszyscy o tym wiemy,
I choć kraj nasz cały, okryłeś żałobą,
Mimo że odszedłeś, my jesteśmy z Tobą.
Tyś to Ojcze przeszedł,
Góry i doliny,
A teraz odszedłeś,
Do Wiecznej Krainy.
Jesteś tutaj z nami,
W Swoje urodziny,
„Choć jesteś z gwiazdami”
My Cię tu widzimy.
I tak będzie długo,
Póki kraj istnieje,
Chociaż trend zachodni,
A wiatr wschodni wieje.
Nie zagaśnie Twoja świeca,
Wielki Ojcze Świata,
Śmierć Twa płomień wznieca,
Lud się z Tobą brata.
A pielgrzymem byłeś,
Jakich w świecie mało,
Miłością wygrałeś,
Więc tak pozostało.
Jeszcze nie zagaśnie po Tobie żałoba,
Ciebie Ziemski Piotrze, nie minie nagroda.
Przez ogromne wrota, z Bałtyckiego Kraju,
Wchodzisz Ojcze Święty, do Pańskiego Raju.
Wacław Ziomek, 20 maja 2005 r.
Zapraszamy na festyn z okazji 100-lecia parafii NSJ:
ProSkarżysko dziękuje za pomoc w napisaniu tekstu następującym osobom:
Maria Borowska
Artur Dąbrowa
Jerzy Stopa
Wacław Ziomek
Źródła:
Artur Dąbrowa – Parafia Najświętszego Serca Jezusowego w Skarżysku-Kamiennej 1925–2015; Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Parafii NSJ i PiS Agencja Poligraficzno-Wydawnicza
Miejskie Centrum Kultury w Skarżysku-Kamiennej będzie ponownie czynne po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa.
MCK wznowi działalność od 15 czerwca 2020 roku, a kino Centrum z początkiem lipca. Daty pierwszych seansów zostaną podane wkrótce.
Pierwszym wydarzeniem będzie wystawa klubu fotograficznego ZOOM pt. „Fotografia, sztuka i pasja”. Wernisaż odbędzie się 19 czerwca 2020 roku o godz. 19.00.
MCK apeluje do osób odwiedzających o przestrzeganie powszechnie obowiązujących zasad higieny i bezpieczeństwa.
Tomasz Jezierski, mieszkaniec Skarżyska-Kamiennej, chce zrobić 40 okrążeń wokół zalewu Rejów. Oczywiście na raz. Da to w sumie 100 mil, czyli ok. 161 kilometrów. Zapraszamy na Rejów, aby dopingować go w walce z takim dystansem.
Tomasz Jezierski pochodzi ze Skarżyska-Kamiennej. Tu się urodził i spędził młodość, chodził do SP 1 i TZN-u, ale kilkanaście lat mieszkał też w Irlandii. To właśnie tam, kilka lat temu złapał bakcyla biegania. Z czasem wydłużał dystanse, które pokonywał, i zaplanowane na najbliższy weekend 100 mil to nie będzie, w co trudno uwierzyć, jego najdłuższy dystans w życiu.
Od domatora do ultramana
Tomasz Jezierski zaczął biegać cztery lata temu. Wcześniej, jak mówi, prowadził raczej siedzący tryb życia. Inspiracją do ruszenia tyłka z fotela były między innymi narodziny córki.
– Zacząłem od trzech kilometrów, potem dokładałem kolejne, przebiegłem półmaraton, maratony, a potem coraz dłuższe biegi. Zacząłem też uprawiać triathlon. Po prostu wpadłem w towarzystwo biegowych wariatów, zjadaczy kilometrów. Chciałem spróbować najcięższych rzeczy. Kiedyś w życiu odpuszczałem, teraz tego nie robię. Jeszcze nigdy nie zszedłem z trasy – mówi Tomasz Jezierski.
W efekcie Tomasz pokonuje tak długie dystanse, przy których 161 kilometrów na Rejowie wydaje się być niczym. Jego wyczyny to m.in. 180 km biegu z Dublina do Belfastu czy 515 kilometrów triathlonu pokonane prywatne wg. zasad obowiązujących w zawodach Ultraman.
Zobacz relację ze startu i pierwszych kilometrów biegu Tomasza Jezierskiego:
Do podejmowania tak ogromnych wyzwań przydaje się dusza wojownika, a takimi byli znani dobrze wszystkim wikingowie. Tomasz Jezierski był przez pewien czas jednym z nich, ponieważ występował w roli statysty w serialu „Wikingowie”. Tak, w tym serialu „Wikingowie”, w którym bohaterem był m.in. Ragnar Lothbrok. Serial kręcony był bowiem w okolicach Dublina w Irlandii.
Tomasz Jezierski na planie serialu „Wikingowie”; archiwum prywatne Tomasza Jezierskiego
– Serial widziałem w telewizji. Gdy zobaczyłem ogłoszenia o castingu, pojechaliśmy ze znajomymi. W sumie cała przygoda z serialem trwała trzy lata, w ja występowałem w sezonach czwartym, piątym i szóstym. Dzięki temu poznałem głównych aktorów – wspomina Tomasz Jezierski.
Po tym serialu został mu przydomek „wiking” i długa broda, o której jego znajomi mówią, że to „broda mocy”.
Tomasz Jezierski na planie serialu „Wikingowie”; archiwum prywatne Tomasza Jezierskiego
100 mil wokół Rejowa
Tomasz Jezierski rozpocznie swój bieg w sobotę 13 czerwca 2020 r. ok. godz. 18.00. Wokół zalewu zrobi 40 okrążeń, co da w sumie 100 mil, czyli ok. 161 kilometrów. Będzie biegł ok. dwudziestu godzin bez przerwy, również w nocy, więc skończy w niedzielę.
– To dla mnie test przed 240-kilometrowym Biegiem 7 Szczytów w Lądku-Zdroju. Na początku będzie ze mną biegła grupa znajomych. W nocy będzie mi towarzyszył na trasie kolega, a pod koniec zapraszam do wspólnego biegu i dopingu. Doping mi pomoże, a może ja z kolei kogoś zmotywuję do biegania. Każdy ma w sobie ukrytą siłę – mówi Tomasz.
Tomasz Jezierski przebiegł 100 mil wokół zalewu Rejów w Skarżysku.
Zobacz relację z mety:
Zapraszamy więc na Rejów, aby dopingować skarżyskiego wikinga. Jeśli sami planujemy w tym czasie poruszać się po ścieżce wokół Rejowa, miejmy na uwadze, że trwa tam akurat mordercza i wielogodzinna próba w wykonaniu Tomasza Jezierskiego.
Tomasz Jezierski na planie serialu „Wikingowie”; archiwum prywatne Tomasza Jezierskiego