Strona główna Blog Strona 200

Tego dnia w Skarżysku: Nocna tragedia w szkole, o której było głośno w ogólnopolskiej prasie

Tragiczne wydarzenia opisał „Tajny detektyw”, popularne wówczas czasopismo o tematyce sensacyjnej

W nocy z 17 na 18 lutego 1932 roku w Bzinie, dziś części Skarżyska, w tamtejszej szkole podstawowej, rozegrała się ogromna i tajemnicza tragedia. Spłonął budynek szkoły, a w pożarze śmierć poniosły trzy osoby. Jednak nie były one ofiarą ognia…

Górka na dawnej Siódemce, kiedyś zwanej Szosą Krakowską. Jeszcze do niedawna stał tam budynek byłej Szkoły Podstawowej nr 2, którą potem przeniesiono na osiedle Bór. W czasie II wojny światowej znajdowało się tam niemieckie więzienie. W murach szkoły rozgrały się liczne ludzkie tragedie. Jednak i wcześniej doszło tam do mrożących krew w żyłach wydarzeń.

W 1932 roku to miejsce jeszcze nie leżało w granicach Skarżyska-Kamiennej. Była to wieś o nazwie Bzin. Owa szkoła była wtedy Szkołą Powszechną, a gmach był nowy, wzniesiony zaledwie kilka lat wcześniej. Budowa murowanego, wielokondygnacyjnego budynku szkolnego rozpoczęła się w 1927 roku, w dużej mierze dzięki zaangażowaniu pracowników Państwowej Fabryki Amunicji, czyli dzisiejszego Mesko.

Budynek szkoły wyglądał wtedy inaczej, niż pamiętamy go z ostatnich lat działalności czy późniejszych, gdy już tylko stał pusty. Dwie kondygnacje zwieńczone były poddaszem i właśnie na nim, na samej górze, doszło do tragedii

Feralne poddasze

I dzisiaj bywa tak, że w mieszkaniach przy szkołach mieszkają uczący w niej nauczyciele. Wówczas też tak było. W budynku szkoły przy Szosie Krakowskiej było kilka mieszkań. Wśród mieszkańców była również rodzinna Jellinków. Jak się potem okaże, to oni wystąpią w głównych rolach. Niestety, rolach tragicznych.

Tak opisuje sytuację i wydarzenia skarżyski historyk Piotr Kardyś na podstawie zebranych wspomnień i materiałów. Początek relacji to bez wątpienia świetny materiał na nowy skarżyski pitaval.

Jest zimowa noc z 17 na 18 lutego 1932 roku, godzina 2 minut 30. W 7-klasowej Szkole Powszechnej w Bzinie ma miejsce tragedia rodem z hollywoodzkiej produkcji. Płonie budynek szkoły…

Cofnijmy się jednak w czasie, aby przybliżyć mieszkańców budynku. Nie pustoszał on bowiem całkiem z chwilą zakończenia lekcji.

Na drugim piętrze budynku szkolnego mieszkało małżeństwo nauczycielskie Jellinków (nazwisko bywa pisane przez jedno „l” – Jelinek). Cezary, lat 28, i żona Jadwiga, lat 32, oraz ich 11-letnia córka Marja (Maria).

Według doniesień, Jellinek, człowiek publicznie przyznający się do tego, że jest niewierzący i wyśmiewający praktykujących katolików, był najprawdopodobniej niezrównoważony psychicznie (a może przy okazji był komunistą?). Dla przykładu na radzie pedagogicznej na początku roku 1932 powiedział: „Popielec to głupota i zabobon. Ja do kościoła nie pójdę”, komentując w ten sposób kwestię udziału uczniów i grona pedagogicznego w uroczystościach kościelnych.

W szkole mieszkał też jej kierownik Dudzic, nauczyciel Tadeusz Mickiewicz oraz kolejne małżeństwo nauczycielskie Stępińskich z dziećmi.

Wkrótce po tragedii, do której przejdziemy wkrótce, do naszego miasta przybywają dziennikarze, ale nie tylko lokalni. Są wśród nich wysłannicy popularnego magazynu „Tajny detektyw” wydawanego w Krakowie. Oni również swoją relacę zaczynają od przybliżenia miejsca i sylwetek mieszkańców:

W wiosce Bzin, oddalonej niespełna o 5 km od Skarżyska (pow. konecki) w niewielkiem, skromnie umeblowanym mieszkaniu, na facjacie budynku szkolnego, pędził spokojny żywot wiejskiego nauczyciela Cezary Jellinek (lat 28) wraz ze swą żoną Jadwigą, również nauczycielką, starszą od niego o cztery lata, oraz 11-letnia pasierbicą, Marją. Jellinkowie zarabiali z górą 400 zł miesięcznie, pozatem Jellinek pełnił obowiązki sekretarza w kasie stowarzyszenia „Praca” w Fabryce Amunicji w Skarżysku, pracując tam w godzinach wieczorowych.

A więc byt tej nielicznej rodziny, nieżyjącej ponad stan – był całkowicie zapewniony i, jak na dzisiejsze ciężkie czasy, mógł nawet dla wielu ludzi pracy stanowić przedmiot zazdrości. Pożycie małżeńskie Jellinków płynęło na pozór w niezmąconym spokoju, w przykładnej zgodzie, to też nikt z sąsiadów i znajomych nie miał nigdy powodu do złośliwych plotek, tak częstych i powszednich w prowincjonalnym partykularzu. Jellinkowie spędzali większą część swego pracowitego życia w murach szkolnych oraz w swem przytulnem mieszkaniu na facjatce, gdzie zajmowali trzy niewielkie ubikacje i tylko od czasu do czasu udawali się do pobliskiego Skarżyska, szukając godziwej rozrywki w jednem z dwóch tamtejszych kin. Niekiedy przyjmowali i siebie znajomych, przeważnie nauczycieli, lub też urzędników z Fabryki Amunicji i na tem kończyło się ich życie towarzyskie.
Tajny detektyw

Rodzina Jellinków; fot. Tajny detektyw

Sielskie życie z tragicznym finałem

To pozornie sielskie i spokojne życie rodziny z Bzina, który kilka lat później stanie się osiedlem błyskawicznie rozwijającego  się Skarżyska-Kamiennej, miało zakończyć się w płomieniach w nocy z 17 na 18 lutego 1932 roku

Jednak cofnijmy się jeszcze w czasie do ostatnich chwil przed pożarem. Tak opisuje ostatnie godziny przed tragedią „Tajny detektyw”:

Wieczorem dnia 17 lutego b.r. Jellinkowie mieli u siebie gości. Skromne przyjęcie upływało wśród wesołego nastroju i niezmąconej pogody. Nic nie zwiastowało groźnych chmur, zbierających się nad głowami – chmur, z których wnet paść miał śmiertelny grom, kładący kres życiu trojga ludzi…

Goście rozeszli się… Jellinkowie zostali sami. Wioska pogrążyła się we śnie, tylko gwizd lokomotyw z pobliskiej stacji węzłowej Skarżysko przerywał ciszę nocy…
Tajny detektyw

Pozornie wiec nic nie zwiastowało tragicznych zdarzeń, jakie miały nadejść już we wczesnych godzinach nocnych 18 lutego.

Znów zaglądamy do „Tajnego detektywa”:

O godzinie 3 nad ranem straż pożarna Państwowej Fabryki Amunicji w Skarżysku została zawiadomiona, iż płonie budynek szkolny we wsi Bzin. Oddział pogotowia pośpieszył niezwłocznie na pomoc. Przystąpiono do akcji ratowniczej. Z okien mieszkania zajmowanego przez Jellinków buchały kłęby rudawego dymu i płomienie. Rzucono się po schodach na górę, aby ratować rodzinę nauczyciela, o której przypuszczano, że pożar zaskoczył ją w czasie snu. Nikt z ratujących nie zdołał jednak wtargnąć do wnętrza, gdyż rozszerzający się z błyskawiczną szybkością ogień uniemożliwił dostęp na facjatkę.

Zabrano się go gaszenia ognia. Wokół płonącego domu zebrała się niemal cała wieś. Oczy wszystkich patrzyły trwożnie w gorejące otwory okien i jedna myśl straszliwie gnębiła umysły obecnych: „Czy jeszcze żyją? Czy uda się ich jeszcze uratować?” Na facjacie panowała cisza, przerywana tylko sykiem płomieni i trzaskiem walących się belek… Zdumieni rosło wśród tłumu: dlaczego nie dają żadnego znaku życia? Czyżby zostali odurzeni dymem? Hydranty strażackie pracowały z wysiłkiem, nie mogąc jednakże pokonać groźnego żywiołu, szalejącego z niesłychaną pasją. – To nie jest zwykły pożar – twierdzili strażacy, których już przedtem zastanowił zapach spirytusu denaturowanego, jaki poczuli w momencie rozpoczęcia akcji ratowniczej…
Tajny detektyw

Akcja gaśnicza miejscowej straży pożarnej i pomoc okolicznych mieszkańców pozwalają uratować dwie dolne kondygnacje niedawno wybudowanego nowoczesnego budynku przy ulicy Krakowskiej, vis a vis dawnych budynków zawiadowcy huty Bzin i dawnej poczty.

Strażacy dostali się na płonące drugie piętro dzięki drabinom, a następnie przez okna weszli do budynku. Na szczęście mieszkający w szkole kierownik Dudzic, nauczyciel Tadeusz Mickiewicz oraz małżeństwo nauczycielskie Stępińskich z dziećmi, a także dorobek ich życia i pracy, uratowali się z pożaru. To dzięki temu, że ich mieszkania znajdowały się na pierwszym piętrze, na które pożar nie przedarł się dzięki udanej akcji gaśniczej. Po uciążliwych wysiłkach udało się wreszcie straży pożar ugasić.

To, co zobaczyli strażacy, mogło, pomimo wciąż wszechobecnego żaru, zmrozić krew w żyłach:

Świtało już, gdy ostatnie strumienie wody padały z hydrantów na tlejące belki górnego piętra. Gdy straż ogniowa wkroczyła na zgliszcza, przedstawił się jej następujący obraz: W kuchni na powyginanych prętach łóżka leżały zwęglone zwłoki pasierbicy Jellinka. W sypialni zaś na poskręcanej przez płomienie siatce łóżka leżał zwęglony trup Jellinkowej, zaś tuż obok, na podłodze, zczerniałe zwłoki jej męża.Tajny detektyw

Nie tylko płomienie

Od początku tego okropnego wydarzenia strażacy i gapie zadawali sobie bowiem pytanie: Czy ten pożar to przypadek?

Nocna akcja gaśnicza, kolejny dzień i oględziny miejsca tragedii pozwoliły rozwikłać tajemnicę. Okazało się, że na najwyższej kondygnacji rozegrała się w nocy okropna tragedia.

Tak opisał nocny dramat „Tajny detektyw”:

Wynik oględzin dał następujące rezultaty. Stwierdzono mianowicie, iż Jellinkowa została zamordowana nożem myśliwskim, jakiego niegdyś używano przy polowaniach na niedźwiedzie; osmalony ten nóź tkwił bowiem pod lewą łopatką Jellinkowej na głębokości 20 cm. Jedenastoletnia Marja miała usta zakneblowane starą damską pończochą i szalikiem Jellinka, głowę zaś owiniętą jakąś szmatą. Ręce miała związane jakimś paskiem, od którego sprzączka leżała na jej piersiach. U Jellinka stwierdzono ślady trzykrotnego postrzału z rewolweru w głowę.

Na podstawie powyższych danych komisja przyszła do wniosku, że Jellinek zamordował swą żonę, udusił swą pasierbicę, podpalił przy pomocy spirytusu denaturowego mieszkanie i wreszcie sam się pozbawił życia przy łóżku swej żony.
Tajny detektyw

Pierwszymi, którzy relacjonowali nocne tragiczne wydarzenia, byli sąsiedzi i okoliczni mieszkańcy. W materiałach, do których dotarł Piotr Kardyś, czytamy:

Jako pierwszy całą sytuację zaobserwował Tadeusz Mickiewicz, który w nocy zaglądał do mieszkania Jelinków, z zapytaniem, czy wszystko w porządku, słyszał bowiem jakieś krzyki dziecka. W odpowiedzi Jelinek zapewnił go, że wszystko jest w porządku. Mickiewicz był również pierwszym, który zobaczył kłęby dymu wydostające się przez drzwi mieszkania Jelinków i zaalarmował straż pożarną.

Inny ze świadków, niejaki Mieczysław Wieczorkowski, mieszkający w pobliżu, miał zeznać, że gdy wbiegł do sypialni Jelinków, dopiero wówczas zbrodniarz miał podpalić mieszkanie i strzelić sobie w głowę, ale ta wersja wydaje się być mało prawdopodobna. Jak widać, obie relacje znacznie się różnią i być może są efektem chęci zaistnienia w lokalnej „prasie”.

 

Podoba Ci sie ten tekst? A może też inne na ProSkarżysko? Więc może postawisz nam kawę? Dziękujemy! 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Potwierdza to dziennikarska relacja „Tajnego detektywa”:

Tadeusz Mickiewicz, sąsiad i przyjaciel rodziny Jellinków, zamieszkały z nimi w jednym domu, człowiek o przenikliwym spojrzeniu, niechętnie udziela informacyj naszemu przedstawicielowi… W rozmowie z nim doznaje się dziwnego uczucia, że człowiek ten mógłby dużo powiedzieć, gdyby tylko chciał… Lecz mówi niewiele, ostrożnie ważąc każde słowo:

„…Późnym wieczorem, siedząc w swem mieszkaniu, porządkowałem stare szpargały. Wybiła dwunasta godzina, gdy usłyszałem nagle dwukrotny krzyk pasierbicy Jellinka. Otworzyłem drzwi i zacząłem nadsłuchiwać. Prawdopodobnie Jellinek usłyszał skrzyp otwieranych drzwi i zdenerwowanym głosem wykrztusił: „ No, cicho! Nie bój się, cicho!”… Poczem widocznie zainscenizował rozmowę z żoną, która być może już w tej chwili nie żyła, mówiąc: „To ona się we śnie tak przestraszyła czegoś”. Uspokojony wszedłem z  powrotem do mieszkania. Po trzech kwadransach usłyszałem powtórnie krzyk Marysi. Znów wybiegłem na korytarz i zapukałem do mieszkania Jellinków. Nie otworzono mi. Słyszałem tylko przez drzwi, jak Jellinek uspokajał swą pasierbicę. Wobec tego powróciłem do siebie. i położyłem się spać. O godzinie 2 m. 30 obudził mnie gryzący dym i zapach spalenizny. Wybiegłem na korytarz i zauważyłem, że z mieszkania Jellinków dobywają się kłęby dymu. Wyłamałem drzwi, usiłując wejść do środka, lecz odrzucony zostałem falą dymu i ognia. Pobiegłem szybko na dół i zaalarmowałem okolicznych mieszkańców, następnie pobiegłem do Fabryki Amunicji i zawiadomiłem o pożarze straż ogniową”. Mickiewicz urywa na tem.

(…) Zwracamy się do następnego świadka p. Mieczysława Wieczorkowskiego, mieszkańca wioski Bzin, który krytycznej nocy pierwszy usiłował wtargnąć do sypialni Jellinków w początkowej fazie pożaru. Wieczorkowski – młody, energiczny człowiek, mówi z przejęciem w głosie:

„Zbudził mnie krzyk i wołania: „Pali się!” Zerwałem się szybko z łożka, ubrałem się w okamgnieniu i wybiegłem przed dom. Zauważyłem ogień i dym na facjacie budynku szkolnego. Pobiegłem tam pędem, wbiegłem na schody i chciałem dostać się na górne piętro, ale dym był duszący, że musiałem się cofnąć. Wtedy postarałem się o drabinę, którą przystawiłem do okna płonącego mieszkania i wszedłem po niej w górę. Okno było zamknięte. Zdjąłem z nogi kalosz i rozbiłem szybę. W tym momencie zauważyłem stojącego przy łóżku żony nauczyciela Jellinka z przyłożonym rewolwerem do podbródka i za chwilę padły trzy strzały, poczem Jellinek runął na podłogę. Ogień szybko się rozszerzał. Czułem zapach denaturatu. Zrozumiałem, że nic tu już nie pomogę, wobec czego zsunąłem się na dół. Jedyną moją myślą było niesienie pomocy przy ratowaniu palącej się szkoły”.

Na tem kończymy rozmowę z Wieczorkowskim i przystępujemy do dokonania zdjęć.
Tajny detektyw

A oto relacja dziennika Ziemia Radomska:

Relacja dziennika Ziemia Radomska

Najważniejsze pytanie: Dlaczego?

Jak donosi „Tajny detektyw”, na miejsce wypadku przybyła wezwana niezwłocznie komisja sądowa z Radomia z pprok. Sachnowiczem na czele i w asyście lekarza sądowego przystąpiła do wizji lokalnej.

Mieszkanie Jellinków przedstawia kupę gruzu i zgliszcz. Dach spalony. Ocalały tylko przedmioty metalowe. Godnym zastanowienia jest fakt, że pomimo skrupulatnych poszukiwań nie znaleziono dotychczas rewolweru samobójcy. Według wszelkiego prawdopodobieństwa został on rozerwany wskutek eksplozji pozostałych w magazynie naboi spowodowanej pożarem. Zwęglone trupy rodziny Jellinków leżą już w trumnach, tworzą bezkształtną zczerniałą masę. Niewątpliwie podłoże tej okrutnej tragedji rodzinnej tkwi znacznie głębiej, a przynajmniej nie tu go trzeba szukać , gdzie wskazuje w swych przypuszczeniach świadek Mickiewicz.

Dochodzenia policyjne zwróciły powszechną uwagę na osobę wiejskiego nauczyciela. Okazało się, że życie jego nie było tak proste, jakby się zdawać mogło. Nie zawsze płynęło ono spokojnym torem zajęć wychowawcy prostych wiejskich dzieci i sekretarza małego stowarzyszenia. Skromy, z zapadłą piersią nauczyciel, miał niegdyś duże aspiracje, chciał się przebić przez życie o własnych siłach, z własnej pracy się utrzymując, studiował politechnikę. Przyszła wojna. Niepewność jutra, wyczerpująca nerwowa praca lotnika wojskowego, ciągła tułaczka, często o chłodzie i głodzie, zrobiły swoje.

Po wojnie z ambitnego studenta politechniki pozostał schorowany, gruźliczy, zniechęcony do życia młody starzec. Czas leczy… Podleczył również Jellinka. Ożenił się, został nauczycielem, aby zarobić na życie i pracować nad dziećmi, może aby je ustrzec od rozczarowań, jakich jemu życie nie szczędziło. Czasami jeszcze zapalał się w nim płomień zapału, wtedy potrafił porwać i innych, tak jak to zrobił przy budowie II-piętrowej szkoły w Bzinie. Częściej jednak ogarniało go zniechęcenie, a nerwy odmawiające posłuszeństwa pchały go do szaleństwa.

Dwukrotnie usiłował już popełnić samobójstwo. Dopiero za trzecim razem, gdy szałem porwany zamordował żonę i, znęcając się, pozbawił życia pasierbicę – kule nie chybiły.
Tajny detektyw

A jakie mogły być motywy? Najbardziej prawdopodobny był domysł, że Cezary Jellinek, jako sekretarz kasy stowarzyszenia „Praca” przy PFA dopuścił się pewnych nadużyć, a właśnie tego dnia, czyli na godziny przed pożarem, rozpoczęła się rewizja ksiąg tejże kasy.

Takie jest też przypuszczenie Tadeusza Mickiewicza, w relacji dla „Tajnego detektywa”:

Rzucamy pytanie: Jak pan przypuszcza, co mogło skłonić Jellinka do tego szalonego czynu? Na twarzy naszego rozmówcy zjawia się zagadkowy uśmiech. Mówi, akcentując każde słowo: „Jellinkowie żyli w przykładnej zgodzie… On był jednakże człowiekiem niesłychanie ambitnym i przewrażliwionym. Właśnie w przeddzień tragicznego wypadku komisja rewizyjna wykryła w księgach kasy „Praca” pewne niedoskonałości, obciążające Jellinka… Kto wie, czy nie to właśnie?… Zresztą, kto może wiedzieć… Ja tylko tak przypuszczam”.Tajny detektyw

Czy dochodzenie potwierdziło tę wersję, czy przyniosło efekt w postaci innej, tego nie wiemy. Prawdę zabrały płomienie… O tragicznych wypadkach pisała jeszcze ponownie Ziemia Radomska

Sprawę ponownie opisał dziennik Ziemia Radomska

Dziś nie ma tez już świadków w postaci murów szkoły. W późniejszych latach szkoła został przebudowana. Miejsce feralnego poddasza zabrało dodatkowe piętro. Po opuszczeniu murów szkoły przez uczniów, miejsce to miało być przebudowane na hotel. Tak się nie stało, a goście zaglądali tam rzadko. Tylko, że nie hotelowi. Byli nimi na przykład żołnierze WOT, którzy ćwiczyli w murach szkoły:

Żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej ćwiczyli w byłej Szkole Podstawowej nr 2. Zaprosili na ćwiczenia młodzież z ZPRW

Przedwojenna tragedia rozegrała się w lutym i również w lutym, w 2021 roku, szkołę wyburzono. Dziś po budynku nie ma śladu. Zostało jedynie ogrodzenie.

Trwa rozbiórka starego budynku Szkoły Podstawowej nr 2 w Skarżysku. Kryje w sobie mroczne i tragiczne historie

 

Podoba Ci sie ten tekst? A może też inne na ProSkarżysko? Więc może postawisz nam kawę? Dziękujemy! 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

Piotr Kardyś
Paweł Wełpa

Źródła:

relacje, wspomnienia, kroniki w posiadaniu P. Kardysia

Ziemia Radomska, nr 41-42/1932

Tajny detektyw, nr 9/1932, Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa

T. Wojewoda, Skarżysko w latach 1918-1939, [w:] Dzieje Skarżyska-Kamiennej. Monografia z okazji 90-lecia nadania praw miejskich, red. K. Zemeła i P. Kardyś, Skarżysko-Kamienna 2013

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Wielkie pomaganie w pandemii koronawirusa: Leśnicy wsparli szpital

Nadleśniczy skarżyski Zbigniew Dąbrowski przekazał pomoc dyrektorowi szpitala Leszkowi Lepiarzowi, fot. Nadleśnictwo Skarżysko

Nadleśnictwo Skarżysko to kolejny darczyńca skarżyskiego szpitala powiatowego zmagającego się z koronawirusem. Medycy dostali od leśników pomoc finansową i rzeczową.

Do grona darczyńców szpitala w Skarżysku dołączyło Nadleśnictwo Skarżysko. Nadleśniczy Zbigniew Dąbrowski przekazał dyrektorowi szpitala Leszkowi Lepiarzowi 1500 złotych oraz 500 maseczek ochronnych. Maseczki zostały kupione ze składek pracowników skarżyskiego nadleśnictwa.

Nadleśniczy skarżyski Zbigniew Dąbrowski przekazał pomoc dyrektorowi szpitala Leszkowi Lepiarzowi, fot. Nadleśnictwo Skarżysko
REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Wielkie pomaganie w pandemii koronawirusa: Przyłbice z drukarki 3D od firmy Serwis 24 dla przychodni Medicus X

Przyłbice od firmy Serwis 24 trafiły do przychodni zdrowia Medicus X w Skarżysku

Skarżyska firma Serwis 24 podarowała przychodni Medicus X przyłbice ochronne, które wykonała samodzielnie na drukarce 3D.

Przychodnia odstała bezpłatnie 20 przyłbic ochronnych dla pracowników. Sprzęt wykonała własnym sumptem firma Serwis 24. Uchwyty wydrukowano na drukarce 3D.

– Drukarkę 3D mamy na wyposażeniu firmy, ale była uszkodzona. Postanowiliśmy ją naprawić i wykorzystać pomagając w ten sposób naszej służbie zdrowia zmagającej się z koronawirusem w Skarżysku. Uchwyty wydrukowaliśmy i dokupiliśmy do nich szyby – mówi Łukasz Warszawa, właściciel firmy.

Firmowa drukarka pracowała przez kilka dni w tym przez święta Wielkanocy. Wydruk jednego uchwytu to prawie trzy godziny pracy, a jednorazowo można było drukować trzy uchwyty.

To nie pierwszy raz, kiedy skarżyska firma, oferująca szeroki zakres usług teleinformatycznych, w tym m.in. serwis telefonów iPhone, pomaga potrzebującym. Kilka miesięcy temu Łukasz Warszawa wylicytował ogromny słój majonezu kieleckiego w akcji pomocy Hani Terleckiej z Kielc.

Ogromne pieniądze za ogromny słoik Majonezu Kieleckiego. Skarżyszczanin Łukasz Warszawa wsparł zbiórkę dla Hani Terleckiej z Kielc

 

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Rozpoczęło się roznoszenie maseczek dla mieszkańców Skarżyska

Trwa akcja dystrybucji maseczek ochronnych wśród mieszkańców Skarżyska-Kamiennej spowodowana pandemią koronawirusa. W zamierzeniu ma potrwać kilka dni.

Urząd miasta zamówił 45 tysięcy maseczek ochronnych dla mieszkańców Skarżyska-Kamiennej i dziś, tj. w czwartek 16 kwietnia, rozpoczęło się ich roznoszenie.

Maseczki tafią do skrzynek pocztowych mieszkańców. Roznoszą je urzędnicy skarżyskiego magistratu i jednostek miejskich, wolontariusze, Wojska Obrony Terytorialnej, Wojskowa Akademia Techniczna, wspólnoty mieszkaniowe oraz Spółdzielnia Mieszkaniowa, a także sam prezydent Konrad Krönig.

Maseczki zakupione przez skarżyski samorząd są wielokrotnego użytku. Można je prać.

Od dziś noszenie maseczek w przestrzenie publicznej, z wyjątkami, jest obowiązkowe.

Maseczki będą kolportowane przez kilka najbliższych dni. Urząd Miasta informuje, że w przypadku, gdy maseczka nie dotrze pod jakiś adres, można ten fakt zgłosić do Biura Obsługi Interesanta w urzędzie miejskim, nr. tel. 41 25-20-100 i 41 25 20 101.

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Nostress – film dokumentalny o historii zespołu happysad do obejrzenia w sieci

Zespół happysad opublikował na YouTube film dokumentalny pt. „Nostress” pokazujący historię zespołu w początkowych latach istnienia. W filmie zobaczymy też migawki z pierwszych występów na muzycznej scenie Skarżyska.

Film dokumentalny „Nostress” został wydany wraz z pierwszym koncertowym wydawnictwem zespołu „Na żywo w Studio” z 2008 roku. Teraz możemy go zobaczyć również na YouTube.

Film jest świetną okazją, aby bliżej poznać początki wywodzącej się ze Skarżyska-Kamiennej kapeli. Wśród migawek z koncertów, zza kulis, z tras koncertowych są też nagrania i zdjęcia z pierwszych lat działalności zespołu.

Wszystko zaczęło się w licealnych czasach Kuby Kawalca i Łukasza Ceglińskiego, wówczas uczniów I Liceum Ogólnokształcącego w Skarżysku, czyli Erbla. Zespołem, który dał początek obecnemu happysad, był HCKF, czyli Hard Core’owe Kółko Filozoficzne. Dalej dowiadujemy się, że wcześniejszą nazwą grupy było Happy Sad Generation, a potem kariera zespołu nabrał rozpędu i trwa w najlepsze do dziś.

O historii zespołu, jak przystało na frontmana, najwięcej opowiada Kuba Kawalec. We wspomnieniach wspiera go Łukasz Cegliński, a swoje dorzuca Artur Telka, czyli trzeci rodowity skarżyszczanin w zespole.

O zespole w samych superlatywach wypowiadają się też prawdziwe tuzy polskiej sceny muzycznej, jak choćby Muniek Staszczyk czy Krzysztof „Grabaż” Grabowski, oraz dziennikarze muzyczni.

Film zrealizowała niezależna grupa filmowa Fabryczna ART.

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Ofiary Zbrodni Katyńskiej – wśród nich byli mieszkańcy Skarżyska i związani ze Skarżyskiem

Wśród tysięcy ofiar Zbrodni Katyńskiej znajdują się też mieszkańcy Skarżyska-Kamiennej oraz osoby związane z naszym miastem. Znamy kilkadziesiąt nazwisk osób zamordowanych w Katyniu i okolicach.

Co roku 13 kwietnia obchodzimy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Wśród ponad 21 tysięcy zamordowanych tam Polaków znajdowali się też mieszkańcy Skarżyska-Kamiennej oraz osoby pochodzące ze Skarżyska i związane z naszym miastem.

Ofiarom Katynia poświęcono Dęby Pamięci, które posadzono w ramach akcji „Katyń… ocalić od zapomnienia”. W Skarżysku dęby takie znajdują się między innymi przy szkołach oraz przy Promenadzie Ostrobramskiej prowadzącej do Ostrej Bramy. W Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej znajdują się też tablica pamiątkowa poświęcona pamięci ofiar Katynia oraz urna z ziemią z Katynia.

Listę nazwisk 30 ofiar zamieścił historyk Sebastian Piątkowski w książce „Skarżysko-Kamienna. Losy miasta i jego mieszkańców w latach wojny i okupacji (1939–1945)” wydanej przez Muzeum im. Orła Białego.

Książkę można kupić w sklepie internetowym skarżyskiego muzeum:

Skarżysko-Kamienna. Losy miasta i jego mieszkańców w latach wojny i okupacji

Listę tę uzupełniliśmy o nazwiska ofiar, którym poświęcono Dęby Pamięci posadzone w Skarżysku-Kamiennej.

Oficerowie Wojska Polskiego i funkcjonariusze Policji Państwowej związani ze Skarżyskiem-Kamienną, zamordowani w 1940 r. przez sowietów w ramach Zbrodni Katyńskiej:

Bachman Eugeniusz, ur. 1906 r. w Orłowie, porucznik, zamordowany w Charkowie

Banaśkiewicz Marcin, ur. 1901 r., przodownik policji. W latach trzydziestych służył na posterunku w Skarżysku-Kamiennej, we wrześniu 1939 r. funkcjonariusz w Stąporkowie. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Borek Ludwik, ur. 1913 r., nauczyciel, ppor. rezerwy Wojska Polskiego. Mieszkaniec Skarżyska-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Katyniu;

Ciok Edward, ur. 1912 r., posterunkowy policji. Urodzony w Skarżysku- Kamiennej, we wrześniu 1939 r. funkcjonariusz w województwie tarnopolskim. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Cubała Adam, ur. 1897 r., starszy posterunkowy policji. W latach trzydziestych służył w Skarżysku-Kamiennej, we wrześniu 1939 r. funkcjonariusz w Częstochowie. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Dawidowicz Ludwik, ur. 1896 r. w Rejowie, aspirant Policji Państwowej, zamordowany w Twerze

Dorobczyński Lucjusz, ur. 1902 r., ppor. rezerwy Wojska Polskiego, saper, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. Technik warsztatów kolejowych w Skarżysku-Kamiennej, komendant przysposobienia wojskowego miejscowego hufca harcerskiego. Spoczywa na cmentarzu w Katyniu;

Fader Mieczysław, ur. 1896 r., starszy przodownik policji. Urodzony w Skarżysku-Kamiennej, we wrześniu 1939 r. funkcjonariusz w Starachowicach. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Gorgoń Wacław, ur. 1899 r. przodownik policji. W latach dwudziestych służył w Skarżysku-Kamiennej, we wrześniu 1939 r. funkcjonariusz w Radomiu. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Grabek Marian, u. 1898 r., starszy posterunkowy policji. We wrześniu 1939 r. funkcjonariusz wydziału śledczego w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Janusz Franciszek, ur. 1913 r., funkcjonariusz policji. We wrześniu 1939 r. służył w komisariacie w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Kaltenberg Jerzy, podpułkownik WP, pracownika PFA w Skarżysku

Kiełczewski Ksawery, ur. 1906 r., ppor. rezerwy Wojska Polskiego, saper, pracujący jako funkcjonariusz policji. Urodzony w Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Charkowie;

Klimowicz Olgierd, ur. 1894 r., por. rez. Wojska Polskiego, saper, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. W latach trzydziestych pracownik Państwowej Fabryki Amunicji w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Charkowie;

Korzeniowski Antoni, aspirant Policji Państwowej

Kowalik Stanisław, ur. 1988 r. w Bzinie, aspirant Policji Państwowej, zamordowany w Twerze

Kwieciński Antoni, ur. 1899 r., posterunkowy policji. Urodzony w Skarżysku-Kamiennej, we wrześniu 1939 r. funkcjonariusz w Dąbrowie Górniczej. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Lubczyński Franciszek, ur. 1900 r., por. rez. Wojska Polskiego, kawalerzysta, uczestnik I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej, z zawodu buchalter. Urodzony w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Charkowie;

Łudzień Aleksander, ur. 1896 r., przodownik policji, w 1939 r. pełnił służbę w komisariacie w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Łyżwa Stefan Marian, ur. 1905 r., ppor. rez. Wojska Polskiego, z zawodu mierniczy, w 1939 r. uczestnik obrony Lwowa. Urodzony w Skarżysku- Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Charkowie;

Majewski Marian Ryszard, ur. 1911 r., ppor. rezerwy Wojska Polskiego, oficer korpusu uzbrojenia. W latach trzydziestych mieszkał i pracował w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Katyniu;

Makówka Kazimierz, major WP

Masłoń Władysław, ur. 1894 r., starszy przodownik policji w latach 1935-1939 funkcjonariusz komisariatu w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Postupalski Zygmunt, ur. 1911 r., handlowiec ze Skarżyska-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Rogalski Mieczysław, ur. 1906 r., ppor. rezerwy Wojska Polskiego, oficer korpusu uzbrojenia. Pracował w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Katyniu;

Rybacki Władysław Wincenty, ur. 1897 r., por. rez. Wojska Polskiego, artylerzysta. Żołnierz Legionów Polskich, członek Polskiej Organizacji Wojskowej, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. Z zawodu farmaceuta, kierownik apteki w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Charkowie;

Sabatowski Franciszek, aspirant Policji Państwowej

Sałek Stanisław, ur. 1911 r., por. rez. Wojska Polskiego. W 1932 r. absolwent gimnazjum w Skarżysku-Kamiennej, student rolnictwa. Spoczywa na cmentarzu w Charkowie;

Sasal Mieczysław Marian, ur. 1911 r., ppor. rezerwy Wojska Polskiego, pracownik kolejowy. Urodzony w Bzinie, mieszkał w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Katyniu;

Serek Tadeusz, ur. 1904 r., ppor. rezerwy Wojska Polskiego, lotnik. W 1927 r. ukończył gimnazjum w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Katyniu;

Schuberth Karol, ur. 1894 r. w Gorlicach, kapitan WP, nauczyciel gimnazjum (dziś II LO), udziałowiec i dyrektor spółki Ekonomia, brat Marty Bałtruszajtis. Zamordowany w siedzibie NKWD, spoczywa na Cmentarzu Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie;

Skrzędziejewski Bohdan, ur. 1890 r. w Skarżysku-Kamiennej, kapitan WP, spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Słoka Władysław, ur. 1892 r., starszy przodownik policji. Członek Polskiej Organizacji Wojskowej, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. W latach 1929- 1935 pracownik komisariatu, a następnie wydziału śledczego w Skarżysku- Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Sobolewski Czesław Marian, ur. 1895 r., kpt. w stanie spoczynku Wojska Polskiego. Uczestnik I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej. Urodzony w Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Katyniu;

Sternicki vel. Pająk Eugeniusz, ur. 1911 r. w Kamiennej, aspirant Policji Państwowej, zamordowany w Twerze

Suszyński Roman, ur. 1911 r., starszy posterunkowy policji, w latach 1935-1939 pracownik komisariatu (jako instruktor wychowania fizycznego) w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Witulski Stefan, pułkownik WP, pracownik Państwowej Fabryki Amunicji

Woźniak Franciszek, ur. 1899, sierżant rezerwy Wojska Polskiego. Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, w czerwcu 1939 r. zmobilizowany do Służby Pomocniczej Policji Państwowej w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Wójcik Stefan, ur. 1897 r., starszy posterunkowy policji. W latach 1927- 1930 pracownik Państwowej Fabryki Amunicji w Skarżysku-Kamiennej, potem w służbie na Kresach Wschodnich. Spoczywa na cmentarzu w Miednoje;

Ziółkowski Henryk Łazarz, ur. 1902 r., por. rez. Wojska Polskiego. Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, z zawodu farmaceuta. Urodzony w Kamiennej, w 1924 r. ukończył gimnazjum w Skarżysku-Kamiennej. Spoczywa na cmentarzu w Charkowie;

Żołędziowski Roman Stefan, ur. 1911 r. ppor. rezerwy Wojska Polskiego. Urodzony w Kamiennej, mieszkaniec Warszawy. Spoczywa na cmentarzu w Katyniu;

Powyższa lista na pewno nie zawiera wszystkich osób związanych ze Skarżyskiem poległych w Katyniu. Będziemy ją uzupełniać w miarę pojawienia się informacji. Jeśli macie Państwo jakiekolwiek informacje mogące w tym pomóc  – prosimy o kontakt. Dane kontaktowe znajdują się w zakładce KONTAKT oraz na górze i na dole strony.

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Wtórpol Triathlon 2020 w Skarżysku nie odbędzie się

Wtórpol Triathlon 2020 został odwołany. Jedna z największych imprez sportowych w Skarżysku-Kamiennej w tym roku nie odbędzie się. Bezpośrednią przyczyną nie jest jednak pandemia koronawirusa.

Wtórpol Triathlon, wcześniej pod nazwą Triathlon Świętokrzyski, to jedna z młodszych cyklicznych imprez sportowych w Skarżysku-Kamiennej. Odbył się do tej pory cztery razy.

Mimo tak krótkiego stażu zawody szybko zyskały sobie zwolenników w osobach triathlonistów. Na Rejowie rywalizowali czołowi triathloniści w kraju. Obok profesjonalistów startowali też amatorzy, miłośnicy pływania, jazdy na rowerze i biegania. Głównymi organizatorami są Karol Mochocki, Gerard Magdziarz i Tomasz Wąsowski.

Trójka najlepszych w 2019 roku na dystansie olimpijskim. Pierwszy z lewej Sebastian Karaś, znany z przepłynięcia wpław Bałtyku, w środku zwycięzca Łukasz Kalaszczyński, pierwszy z prawej Miłosz Sowiński

Niestety, w 2020 roku triathloniści na Rejów nie przyjadą. Przyczyną nie jest jednak pandemia koronawirusa, która powoduje odwoływanie lub zmiany terminów licznych imprez sportowych.

W przypadku Wtórpol Triathlonu powodem takiej, a nie innej decyzji organizatorów są finanse.

– Nie udało nam się spiąć budżetu. Mimo dużego wkładu głównego sponsora i pomocy wielu innych, nie udało się zebrać wystarczającej kwoty, aby przeprowadzić zawody – mówi Karol Mochocki.

Jak dodaje, o przyszłorocznej edycji organizatorzy jeszcze nie myślą. Liczymy, że Wtórpol Triathlon wróci do kalendarza wydarzeń sportowych w Skarżysku jako jedna z najciekawszych imprez w naszym mieście.

W 2020 roku odwołany też został Półmaraton Wtórpol:

Półmaraton Wtórpol 2020 w Skarżysku został odwołany!

 

 

Imprezie towarzyszą też akcje charytatywne. W 2019 roku zbierano pieniądze dla Mai Pałgan, skarżyszczanki chorej na zespół Aperta

Tak było w zeszłym roku – Wtórpol Triathlon 2019:

Wtórpol Triathlon 2019 – krajowa czołówka i najlepsi ze Skarżyska na starcie

 

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Ludzie dobrej woli pomagają pogorzelcom z Przydworcowego: Trwa remont mieszkania i zbiórki pieniędzy

Mieszkanie wymaga kapitalnego remontu

Samotna matka z dziećmi, których mieszkanie w Skarżysku-Kamiennej na osiedlu Przydworcowe spaliło się kilka dni temu, mogą liczyć na pomoc ludzi dobrej woli. Ruszyły zbiórki pieniędzy i trwa już remont mieszkania.

Po pożarze mieszkanie nie nadaje się do użytku, a rodzina straciła prawie cały dobytek. Tuż po tym tragicznym wydarzeniu z pomocą ruszyła rada rodziców ze Szkoły Podstawowej nr 7, w której uczą się dzieci. Można wpłacać pieniądze na konto bankowe.

Wkrótce ruszyła też zbiórka internetowa na portalu zrzutka.pl, na którą również można wpłacać datki.

Jednocześnie bliscy i znajomi rozpoczęli remont mieszkania, które rodzina wynajmowała. Nadaje się ono tylko do generalnego remontu. To, co się nie spaliło, uległo osmaleniu. Zniszczeniu uległa też znaczna część klatki schodowej, w tym drzwi sąsiadów.

Darczyńcy zaoferowali też pomoc rzeczową w postaci mebli i rzeczy codziennego użytku, a rodzinie zaproponowano też tymczasowe lokum.

Pod tym linkiem znajduje się numer konta Rady Rodziców SP 7, na które można wpłacać pieniądze.

Matka z dwojgiem dzieci bez dachu nad głową po pożarze. Możemy pomóc!

 

Pogorzelcy dziękują za pomoc:

Podziękowania dla ludzi wielkiego serca, którzy pomogli pogorzelcom z Przydworcowego

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Mikołaj Janowski ze Skarżyska Kościelnego gra koncerty z balkonu dla warszawiaków

Mikołaj Janowski gra koncerty z balkonu swojego mieszkania, fot. archiwum prywatne

Pochodzący ze Skarżyska Kościelnego Mikołaj Janowski w czasie pandemii koronawirusa umila czas mieszkańcom Warszawy, gdzie aktualnie mieszka, grając koncerty z balkonu swojego mieszkania. Nie musimy jednak być sąsiadami Mikołaja, żeby posłuchać jego koncertów – transmituje je live na Facebooku

Mikołaj Janowski miłośnikom muzyki znany jest między innymi z występów w Studium Instrumentów Etnicznych. Teraz swoją karierą muzyczną kontynuuje w Warszawie gdzie mieszka.

W obecnej sytuacji, gdy wokoło szaleje koronawirus, nie może kontynuować swojej kariery muzycznej w tradycyjny sposób. Znalazł więc inny, aby koncertować – robi to z balkonu swojego warszawskiego mieszkania.

– Teraz nie mogę grać nigdzie indziej, a ludzie nie mogą teraz posłuchać muzyki na żywo. Stąd pomysł na koncerty z balkonu – wyjaśnia muzyk.

Mikołaj Janowski gra koncerty z balkonu swojego mieszkania, fot. archiwum prywatne

Koncerty bardzo przypadły sąsiadom do gustu.

– Ludzie wychodzą na swoje balkony, zatrzymują się pod blokiem. Sąsiedzi mówią, że im się podoba. Gram swoje autorskie utwory oraz dzieła innych kompozytorów – dodaje Mikołaj Janowski.

Jego koncertów może posłuchać jednak każdy z nas, ponieważ transmituje je również na żywo na Facebooku. Do tej pory dał już dwa występy, a w wielkanocną niedzielę przed nami kolejny, który zacznie się o godz. 16.00.

Trzymamy więc kciuki za pogodę i zapraszamy na koncert – sąsiadów Mikołaja na balkony, a nie-sąsiadów na poniższe wydarzenie na Facebooku:

 

Koncert wielkanocny + Livestream

Music event in Warsaw, Poland by Mikołaj Janowski Music on Sunday, April 12 2020 with 103 people interested and 34 people going.

Z balkonu Mikołaja Janowskiego płyną spokojne, chilloutowe utwory. Gra też jazz, reggae i muzykę elektroniczną. Podczas koncertów wykorzystuje m.in. syntezator, elektroniczną perkusję, pianino oraz oczywiście swój ulubiony instrument, czyli trąbkę.

Po przeprowadzce do Warszawy Mikołaj Janowski kontynuuje swoją karierę w tamtejszych zespołach – big-bandzie SGGW, Warszawsko-Lubelskiej Orkiestrze Dętej oraz w kapeli zespółafrykański.pl. Z tym ostatnim zespołem wystąpił niedawno w Miejskim Centrum Kultury w Skarżysku.

Kawiarnia Literacka, jakiej jeszcze nie było: podróże Zbigniewa Ścisłowicza, poezja literatów „Wikliny” i muzyka zespołuafrykańskiego.pl

 

 

Mikołaj Janowski gra koncerty z balkonu swojego mieszkania, fot. archiwum prywatne
REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Świetne wieści! Koniec kwarantanny w Domu Pomocy Społecznej!

Dom Pomocy Społecznej przy ul. Spornej w Skarżysku-Kamiennej

Dziś w Domu Pomocy Społecznej przy ul. Spornej w Skarżysku-Kamiennej zakończyła się kwarantanna spowodowana koronawirusem.

Kwarantanna została wprowadzona, ponieważ u jednego z mieszkańców stwierdzono zarażenie koronawirusem po w powrocie z leczenia w skarżyskim szpitalu. Potem przebadano wszystkich mieszkańców i pracowników. Przez ten czas nikt nie mógł opuścić, ani dostać się na teren DPS-u.

W wielki Piątek wpłynęły wyniki powtórnych testów. Dwa wyniki, u mieszkańców, są niejednoznaczne, a pozostałe ujemne. Wszyscy pracownicy mają wyniki ujemne na obecność koronawirusa. Dwoje mieszkańców z niejednoznacznymi wynikami pozostanie w izolatce.

– Już wcześniej mieliśmy podobne przypadki, że wyniki były niejednoznaczne, ale potem okazywały się ujemne i teraz też mamy nadzieję, że tak się stanie – wyjaśnia sytuację Jacek Jamroz, dyrektor DPS-u.

Taki obrót sytuacji oznacza, że większość osób z 27-osbowej załogi spędzi święta w domu. Przez czas kwarantanny wszyscy przebywali w budynku, którego parter przeznaczono na sypialnię.

– Bardzo nas cieszy taki obrót sytuacji. Cieszymy się, że udało się to zgasić w zarodku. Zareagowaliśmy w porę. Ten czas był dla nas bardzo ciężki. Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy nam w tym czasie pomogli – władzom powiatu, władzom miasta, firmom, osobom publicznym oraz prywatnym – ludziom, którzy okazali nam wielkie serducho. Bez tej pomocy byłoby nam niezmiernie ciężko. Jestem w tym momencie bardzo szczęśliwy.

Z takiego obrotu sytuacji cieszy się również starosta skarżyski Artur Berus. Powiat jest organem prowadzącym DPS.

– Każda dobra informacja w tym trudnym czasie cieszy niezmiernie. Mamy nadzieję, że DPS od tej pory będzie już funkcjonował bez problemu. Ja również dziękuję wszystkim, którzy pomogli placówce w tym trudnym czasie – mówi starosta.

W sumie koronawirusa stwierdzono u trojga mieszkańców oraz jednej osoby personelu Domu Pomocy Społecznej. Te osoby już przebywają w szpitalach.

Koronawirus w Skarżysku. Raport dzień po dniu:

Skarżysko walczy z koronawirusem [AKTUALIZOWANY]

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

POSTAWISZ PRO KAWĘ?

Podoba Ci się to, co robimy na ProSkarżysko? Więc może postawisz nam kawę? Dziękujemy! :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

NAJNOWSZE

Pogoda i smog - Skarżysko-Kamienna

NAJPOPULARNIEJSZE