Arka Bernatka, czyli plac zabaw w kształcie łodzi, jeden nowy teren rekreacyjny, modernizacja innego oraz doposażenie kolejnego to propozycje, które zwyciężyły w głosowaniu w Budżecie Obywatelskim Skarżyska-Kamiennej na rok 2020.
Wystartował Budżet Obywatelski na 2021 rok w Skarżysku:
To właśnie w 2020 roku zostaną wykonane projekty, które zwyciężyły w zakończonym w niedzielę głosowaniu w budżecie obywatelskim.
Mieszkańcy miasta wybrali cztery spośród piętnastu propozycji. Wszystkie to tereny do rekreacji. Powstaną dwa nowe, na Bernatce i na osiedlu Żeromskiego, jeden zostanie doposażony (na Borze), a jeden zmodernizowany – skwer Antoniego Biernackiego w Rynku na Kamiennej.
Była to piąta edycja budżetu obywatelskiego w Skarżysku. Zagłosowały 6643 osoby.
Oczywiście, zwycięskiego projektu Arka Bernatka 2.0, nie należy utożsamiać z planem budowy Arki Życia. Arka z budżetu obywatelskiego to urządzenie do zabawy dla dzieci właśnie w kształcie łodzi.
„Arka Bernatka 2.0 – budowa miejsca do rekreacji dla dzieci nad zalewem Bernatka”
1231
2
Aktywna Kamienna Etap I – Modernizacja placu zabaw im. A. Biernackiego przy ul. Franciszkańskiej – remont chodników i wykonanie oświetlenia
1090
3
„Bór bezpiecznie i zdrowo” V – doposażenie miejsca do rekreacji i aktywnego wypoczynku w piramidę ze zjeżdżalnią, park linowy oraz urządzenia towarzyszące
1010
4
Teren rekreacyjny – zagospodarowanie terenu u zbiegu ulic Kochanowskiego i Pułaskiego
583
5
Plac zabaw i bezpieczeństwo w SP 1 – budowa i doposażenie placu zabaw dla dzieci i miejsc postojowych na terenie Szkoły Podstawowej nr 1
570
6
Doposażenie placu zabaw oraz infrastruktury sportowo-rekreacyjnej przy Szkole Podstawowej nr 9
509
7
Budowa boiska do koszykówki 3×3 o sztucznej nawierzchni na placu osiedlowym przy ul. Ponurego i Żytniej
376
8
Plac zabaw „Skałka” – wykonanie ogrodzenia, nawierzchni poliuretanowej oraz doposażenie w urządzenia
350
9
Milica – wspólna dzielnica. Zagospodarowanie terenu (skweru) pomiędzy budynkami przy ul. Piłsudskiego i Prusa
210
10
Boisko wielofunkcyjne przy ul. Południowej
191
11
Bezpieczne os. Przydworcowe – budowa inteligentnych przejść dla pieszych na os. Przydworcowe
182
12
Budowa skweru w Skarżysku-Kamiennej przy ul. Spółdzielczej pod nazwą „Skwer w sadzie”
118
13
Budowa dwóch przystanków autobusowych na os. Książęce na ul. Warszawskiej
115
14
Poprawa estetyki osiedla Milica poprzez przebudowę parkingu dla mieszkańców
81
15
Stacja ładowania stojąca do ładowania samochodów elektrycznych oraz wózków elektrycznych dla osób niepełnosprawnych, z energii pozyskanej z paneli fotowoltaicznych
Wrzesień 1939 r. Wojska niemieckie na ul. Legionów. W tle kościół św. Józefa, fot. FotoPolska, autor nieznany
„Wrześniowe zapiski” to tytuł publikacji, w której zawarto pamiętnik mieszkanki Skarżyska-Kamiennej Bronisławy Król. Niemal każdego dnia września 1939 zapisuje ona swoje przeżycia oraz opisuje sytuację na mieście.
W trzeciej części naszej publikacji fragmentów pamiętnika Bronisławy Król można przeczytać o zniszczeniach spowodowanych nalotami niemieckich samolotów oraz o sytuacji na mieście.
Wpisy umieszczała w większość dni września 1939 roku. Był to dla niej czas podwójnie trudny – wybuch wojny spowodował, że jej narzeczony Lucjan Mrówka musiał opuścić Skarżysko.
Grzegorzowi Bieniowi – dyrektorowi Muzeum im. Orła Białego za pomysł
Skarżysko-Kamienna, 08.09.1939
Piątek
Wojsko przeszło, cywilni ludzie uciekają, nawet w czwartek J. Gryzakowski szedł z innemi za Wisłę, tak strasznie strzelają z armat, słychać huki, patrzymy, a tu już samochody niemieckie jadą i Niemcy chodzą po domach i szukają żołnierzy polskich.
Co za straszna chwila była, gdy i do nas przyszło dwu Niemców i szukają żołnierzy. Nasz gospodarz był prawie w piwnicy, bo chował zboże, a pościel i bielizna to była w dołach koło domu, kazał gospodarzowi wyjść, bo zobaczył, że ma siwą głowę. W oborze obszukali i poszli dalej. Władzia zaczęła płakać, to mówią po niemiecku, żeby nie płakała, a ja to zupełnie wcale sobie sprawy z niczego nie zdawałam, co już będzie, trudno.
I tak cały dzień jeździły samochody niemieckie, cała szosa była ich a co mieli przyjść od Suchedniowa to przyszli od Wąchocka, zabrali czterech żołnierzy polskich. A jeden nie chciał się poddać i mówi, że woli śmierć, a karabinu polskiego nie odda i zabili go, a jedną kobietę auto przejechało I każdy był tak dziwnie wystraszony i sam nie wiedział, co robić.
Co zaś ja, to trudno mi jest wszystko opisać, tylko dziwiło mnie to mocno, dlaczego dopiero wojny tydzień, a Niemcy już są w Skarżysku i drugie, że nasze wojsko szło pieszo, a Niemcy wszyscy w samochodach itd., że oni mają tak wszystko zmotoryzowane.
Potem druga wieś zaraz tuż za Grzybową Górą, Gadka, zaczęła się palić i spaliło się przeszło km wsi, a domy tam są bardzo gęsto, blisko nas, bo 5ta stodoła o tego gospodarza, co byliśmy u niego, też się spaliła od pocisku, ludzie nie wiedzieli, co robić, za co się wziąć i każdy był przygotowany do ucieczki, ale gdzie?
Tak spaliśmy w ubraniu, bo nie wiadomo, co będzie, może musimy uciekać, więc człowiek musiał czuwać, a przecież mamy i ciocię chorą, więc musimy też nią się opiekować.
Wrzesień 1939 r. Wojska niemieckie na ul. Legionów. W tle kościół św. Józefa, fot. FotoPolska, autor nieznany
Skarżysko-Kamienna, 10.09.1939 r.
Niedziela
Przebudziłam się o zwykłej godzinie, a gdy zobaczyłam, że tak piękna jest pogoda, to sobie pomyślałam, lepiej, żebym była zasnęła na wieki, żeby nie mieć tego bólu i rozpaczy, że tak cudna pogoda, a ja sama, przecież tak nam się życie układało dobrze, tak marzyłam, a teraz wszystko spełzło na niczem, na tęsknocie i smutku, i miłych wspomnieniach.
Przechodziłam myślami niejedną miłą chwilę w towarzystwie Romana, czy też rodziców, czy innego towarzystwa, a teraz co mi zostało – nic, och jakie to straszne, bo gdyby byli wszyscy razem, to milej by było, nie myślałabym tyle.
Wyszłam na podwórze, ani jednej duszy, cicho, głucho, tylko to słońce cudnie świeci, jak gdyby mnie na większą żałość, posiedziałam sobie na schodach, podumałam, zapłakałam sobie i co było robić, posprzątałam i poszłam do Celiny, tam zabrałam, co było moje i wróciłam do domu.
Po południu Władzia z Celiną pojechały i przywiozły resztę rzeczy, zabrałam też co moje i przyszłam do domu, posiedziałam znów i położyłam się do łóżka.
A przez cały dzień to Niemcy zabierali mężczyzn do chowania trupów, których była duża ilość na szosach, co idzie do Szydłowca, do Suchedniowa i po wsiach.
Zapomniałam, po południu byłam na mieście zobaczyć, och jakie straszne zniszczenie, same gruzy tam, gdzie była kasa Komunalnej Kasy Oszczędności, to tylko kupa gruzów, wyszłam na wiadukt, to tylko same doły po torach i wagony spalone, okropny widok, że człowiek sobie nie wyobrażał nawet, że tak może być, warsztaty w gruzach, parowozownia i wiele innych budynków, ogólnie straszne zniszczenie, potem kupiłam chleb u Tasaka i wróciłam do Celiny, dałam jej połowę, potem cioci drugi cały, i sobie połowę.
Niemcy chodzili i włamywali się do sklepów i rabowali, co mogli, a gromada ludzi ze wsi za niemi.
Bronisława Król i Roman Mrówka, jej późniejszy mąż, na spacerze, jeszcze przed rozstaniem spowodowanym wybuchem wojny, fot. archiwum rodzinne
Skarżysko-Kamienna, 13.09.1939 r.
Środa
W domu zrobiłam sobie, co mogłam i potem ubrałam się i poszłam do Władzi zobaczyć, czy przyszedł Kazik, lecz go nie było, już nawet my zwątpili, ale kobiety pocieszają nas, że jeszcze kolejarze wracają, bo ciocia zaczęła rozpaczać i płakać.
Po południu poszłyśmy z Władzią zobaczyć miasto, dokładniej szłyśmy Piłsudskiego (obecna 1 Maja – przyp. red.), która zniszczona nie do poznania, domy w gruzach, a ze sklepów wyszłyśmy na most, to ani spojrzeć się nie chciało. Wszystko do góry poprzewracane i same doły po bombach, niezliczona ilość ich jest, a budynki to nie ma co mówić, ale dworzec dzięki Bogu cały. Warsztaty, parowozownia to tylko szczątki spalone i pobite w miazgę, szyny powykręcane w różne strony, wagony poprzewracane, no jednym słowem straszne zniszczenia.
Tam też na moście spotkaliśmy p. Szmalcową, której dom się spalił i wszystko w nim, mąż poszedł i też go nie ma, i nie wie, co robić. Poszłyśmy na Kolejową (obecna ul. Niepodległości – przyp. red.), och sam gruz, domy popalone, rozbite, słupy poprzewracane, pełno drutów i różnych przewodów, spotkałyśmy Maryśkę i Fredkę, stały na ulicy, Maryśka boso, bo buty jej się spaliły, tak że coś strasznego było to wszystko widzieć.
Naraz jak nie huknie coś – rozerwała się bomba około ambulatorium, pożegnałyśmy się, idziemy Kolejową do przejazdu, to wszędzie tylko doły po bombach i zniszczenia straszne, przeszłyśmy przez przejazd i jesteśmy na 3go Maja około kina Europa, a tu druga bomba rozerwała się, bo żołnierze niemieccy eksplodowali je, bo dużo ich było nierozerwanych i jest jeszcze.
Byłyśmy u mnie, posiedzieliśmy chwilkę i poszła Władzia do domu, i zostałam znów sama w tych czterech ścianach, smutno mi jest, lecz trudno, bo co robić, choćby oczy wypłakać, nic nie pomoże to.
Potem jeszcze byli p. Dziewięccy u mnie i pogadaliśmy, i poszli, i położyłam się spać z myślą o rodzicach, że się martwią o nas, a my żyjemy, zdrowo się czujemy, choć mnie noga boli, ale to nic.
Narodowe Czytanie 2019 w Skarżysku-Kamiennej miało nietypową i bardzo oryginalną formę – po mieście jeździł literacki autobus, który zatrzymał się na ośmiu przystankach w różnych punktach.
Na każdym z ośmiu przystanków czytano inną nowelę. Bo właśnie osiem nowel zostało wybranych do tegorocznej edycji Narodowego Czytania.
Wśród czytających je byli m.in.:
zastępca prezydenta Skarżyska Andrzej Brzeziński
sekretarz powiatu skarżyskiego Małgorzata Nosowicz
dyrektor MCK Katarzyna Michnowska-Małek
dyrektor biblioteki publicznej Iwona Kowaleska
dyrektor szkoły muzycznej Ewa Krakowiak
liderka zespołu Perły z Lamusa Anna Tchórzewska
Maria Wrzeszczewicz
Oliwier z placówki Przystań
Ula Cywińska
członkowie Grupy Literackiej „Wiklina” na czele z jej opiekunką Elżbietą Jach
Nowele były czytane m.in. w MCK, koło urzędu miasta, na ulicy Sokolej, przy szkole muzycznej czy w okolicy dworca PKP.
W Przystani jednym z czytających był wychowanek placówki Oliwier, a Maria Wrzeszczewicz dodatkowo opowiedziała dzieciom bajkę z morałem.
Podczas Narodowego Czytania 2019 czytano nowele:
Dobra pani – Eliza Orzeszkowa
Dym – Maria Konopnicka
Katarynka – Bolesław Prus
Mój ojciec wstępuje do strażaków (ze zbioru: Sanatorium pod Klepsydrą) – Bruno Schulz
Orka – Władysław Stanisław Reymont
Rozdzióbią nas kruki, wrony… – Stefan Żeromski
Sachem – Henryk Sienkiewicz
Sawa (z cyklu: Pamiątki Soplicy) – Henryk Rzewuski
Tegoroczny rajd integracyjny II Liceum Ogólnokształcącego odbył się na Rejowie. Uczniowie ze swoimi nauczycielami mogli spędzić czas a różne sposoby.
Po poniedziałkowym rozpoczęciu roku szkolnego w II LO, uczniowie szkoły już mieli pierwszą okazję do wspólnej zabawy, a był nią rajd integracyjny z metą na Rejowie.
Na wodzie, pod siatką przy ognisku, na kocu – sposobów integracji na tegorocznym rajdzie było do wyboru wiele. Uczniowie mogli żeglować, próbować swoich sił w windsurfingu, grać w siatkę czy w bocce. Kto wolał, mógł po prostu odpoczywać na kocu. Przy ognisku można było piec kiełbaski.
Trwa zbiórka dla Wiesława Żulickiego, mieszkańca Skarżyska-Kamiennej, który wskutek powikłań pooperacyjnych nie może poruszać się na własnych nogach. Zakup aktywnego wózka inwalidzkiego pozwoli mu na większą samodzielność, a przede wszystkim na opuszczenie domu.
W dzieciństwie Wiesław Żulicki przeszedł chorobę Heine-Medina. Mimo niepełnosprawności w życiu radził sobie dobrze, a jego nieodzownym kompanem był rower. Jednoślad taki stał się wręcz jego pasją.
– Wraz z końcem zimnej wojny pojawił się zaawansowany osprzęt i sam sobie zbudowałem rower na rometowskiej ramie. Naprawdę mocno się w to wciągnąłem. Rower był dla mnie też idealnym sposobem rehabilitacji. Teraz stoi w komórce – mówi Wiesław Żulicki.
W 2018 roku u Wiesława Żulickiego zdiagnozowano złośliwego raka pęcherza moczowego. Chemioterapia i późniejsza operacja poskutkowały powikłaniami, po których z początku mógł tylko leżeć. Teraz Wiesław Żulicki jest w stanie siedzieć, ale chciałby się usamodzielnić, a przede wszystkim nie być zamkniętym w czterech ścianach.
Wózek aktywny dla większej samodzielności
Urządzeniem, które pozwoliłoby nie tylko na opuszczenie domu, ale i samodzielne poza nim funkcjonowanie jest wózek aktywny. To rodzaj wózka inny od klasycznego wózka inwalidzkiego. Jest mniejszy, zwrotniejszy i chory może go ze sobą zabrać np. do samochodu. Wiesław Żulicki nie chce wózka elektrycznego, chce bowiem do maksimum wykorzystać sprawne ręce. Taki wózek byłby substytutem roweru, z którym prawie się nie rozstawał.
– Wózek aktywny daje niezależność, mógłbym na nim jeździć samodzielnie. Marzy mi się jeszcze handbike, czyli rower napędzany pracą rąk, ale to dalsza przyszłość – mówi.
Jarosław Zarębski, właściciel sklepu motoryzacyjnego IZJ-AUTO, uruchomił na portalu pomagam.pl zbiórkę na zakup wózka.
– Wiesława poznałem kilkanaście lat temu jako klienta w mojej firmie. Mimo widocznej niepełnosprawności z uśmiechem pokonywał niewygodne stopnie prowadzące do sklepu. Zawsze rzeczowo określał swoje potrzeby, opowiadał o samodzielnych naprawach swojego auta, a przy tym nigdy nie był wymagający i nigdy nie wprowadzał w zakłopotanie swoją niepełnosprawnością. Zostawiał ją za drzwiami, gdzieś daleko za sobą. Teraz bardzo tęskni za samodzielnością i aktywnością – napisał w opisie zbiórki.
Link do zbiórki:
Koszt zakupu wózka aktywnego, który będzie odpowiedni dla Wiesława Żulickiego to ok. 9 tysięcy złotych. W niewielkim stopniu jest dofinansowywany z NFZ czy innych instytucji. Taka kwota przewyższa możliwości Wiesława Żulickiego i jego strony Anny. Sporym obciążeniem budżetu jest dla nich kredyt we frankach szwajcarskich.
– W mojej obecnej sytuacji finansowej nie jestem w stanie nabyć takiego wózka. Wszelka pomoc finansowa pomoże mi zrealizować zakup wózka aktywnego i powrót do społeczeństwa, uchroni mnie przed wykluczeniem społecznym. Odczuwam ogromną potrzebę kontaktu z innymi, samodzielnego uczestniczenia w życiu i w miarę moich możliwości wspierania i pomocy innym – tak napisał na zbiórce Wiesław Żulicki.
Pomagał zakładać STC – cykliści pomogą jemu
Zbiórka już trwa i jest coraz bliżej do kwoty 7 tysięcy złotych, jaka została ustalona. Do zbiórki włączyli się też cykliści Skarżyskiego Towarzystwa Cyklistów, które Wiesław Żulicki współtworzył. – Wiesław to bardzo pozytywny człowiek. Sporo czasu poświęcił, aby STC powstało i mocno się udzielał. Trzeba mu oddać cześć i pomóc w potrzebie – mówi Jerzy Stępień, długoletni członek STC.
– Wraz z niepełnosprawnością wiele rzeczy się za zamknęło, ale pojawiły się też nowe możliwości. Mogę poznawać nowych ludzi, angażować się w nowe inicjatywy. Będę wdzięczny za wsparcie – dodaje Wiesław Żulicki.
W przyszłym roku dokończona zostanie przebudowa dwóch skarżyskich ulic, Ponurego i Asfaltowej, a fragment Piłsudskiego zyska nową nawierzchnię.
Mamy dobre wiadomości dla skarżyskich kierowców. Kilka odcinków ulic w naszym mieście zyska nową nawierzchnię. Choć to oczywiście kropla w morzu potrzeb, to na pewno odrobinę to ulży zawieszeniom aut.
Powiat dokończy ulicę Ponurego
Z powodu wysokich kosztów starostwu skarżyskiemu nie starczyło pieniędzy na wykonanie przebudowy na całej długości ulicy Ponurego. Na części tej ulicy została stara nawierzchnia będąca we fragmencie wysypana tłuczniem, a bliżej mogiły na Brzasku ma nawierzchnię ziemną.
Dobra wiadomość jest taka, że w 2020 roku ulica zostanie dokończona. – Cieszę się ogromnie, że udało nam się pozyskać dofinansowanie. Bardzo mi zależało, aby dokończyć tę ulicę. Będzie służyć mieszkańcom, ale też ułatwi dojazd m.in. do mogiły na Brzasku – mówi starosta skarżyski Artur Berus.
Dofinansowanie pochodzi z Funduszu Dróg Samorządowych. Powiat skarżyski otrzymał z niego 1,8 miliona złotych, a kosztorys opiewa na dwukrotnie wyższą kwotę. Najprawdopodobniej finansowo wspomogą przebudowę gmina Skarżysko-Kamienna oraz Lasy Państwowe.
Ulica zostanie wykonana do skrzyżowania z ul. 29 czerwca znajdująca się już na terenie gminy Bliżyn. W dalszej przyszłości, jak mówi starosta, planowana jest przebudowa dojazdu do mogiły na Brzasku i budowa miejsc parkingowych.
Miasto dokończy ulicę Asfaltową
Z tego samego funduszu środki pozyskało miasto i przeznaczy je na dokończenie innej ulicy – Asfaltowej. Ta ulica też jest już przebudowana na większości jej długości, ale pozostał fragment od torów kolejowych przy ulicy Sportowej do ulicy Mościckiego. Dofinansowanie wynosi 350 tysięcy złotych, a całkowity koszt przebudowy wynosi, jak informuje rzecznik urzędu miasta Izabela Szwagierek, nieco ponad 700 tysięcy.
Obie te ulice zostaną przebudowane w 2020 roku, a prace muszą być zakończone do końca lipca.
Budimex poprawi Piłsudskiego
Jesienią tego roku w Budimex, czyli firma budująca obwodnicę Skarżyska, w ramach rekompensaty za jazdę ciężkim sprzętem po mieście, wymieni nawierzchnię na odcinku Piłsudskiego od obecnej siódemki do skrzyżowania ulicy Piłsudskiego z ulicą Krasińskiego po południowej stronie, czyli prawej, jadąc od siódemki. To odcinek o długości blisko 900 metrów.
Nie będzie za to poprawy nawierzchni na innym odcinku Piłsudskiego, od ulicy Tysiąclecia do ulicy Niepodległości. Ten fragment miała w ramach zlecenie na przebudowę Wiejskiej zrobić firma Budromost.
Ten odcinek zostanie już w obecnym stanie aż całkowitej przebudowy na ulicę dwujezdniową, co zostanie wykonane w ramach dużej inwestycji obejmującej budowę wiaduktu nad torami oraz ronda na skrzyżowaniu Piłsudskiego i Niepodległości.
Festiwal Smaków i Kolorów 2019 zapowiada się wyjątkowo… słodko i kolorowo. Na placu Staffa na najmłodszych czekać będzie mnóstwo atrakcji, w tym Wawel Truck, kolorowe proszki, wyrzut balonów oraz konkursy.
Festiwal Smaków i Kolorów to impreza, która towarzyszyć będzie tegorocznemu Międzynarodowemu Forum Inwestycyjnemu.
Na dzieci czekać będzie mnóstwo atrakcji:
Festiwal Smaków i Kolorów 2019 – program:
wizyta najsłodszej ciężarówki w Polsce – Wawel Trucka
wyrzuty kolorowych proszków holi
stoiska ze słodyczami
pokaz wykonywania i zdobienia słodyczy
gry, zabawy i animacje
wyrzut kolorowych balonów z helem
konkursy z nagrodami
Słodki Wawel Truck – tu każdy czuje się dobrze
Ekipa marki Wawel zadbała o to, by odwiedziny Wawel Trucka były absolutnie niezapomnianą przygodą. We wnętrzu ciężarówki atrakcji nie brakuje. Towarzyszami podróży są zabawne M!chałki i psotne żelkowe Smoki.
Każdy może spróbować swoich sił w animowanych grach zręcznościowych, zrobić dobry uczynek, poznać tajniki produkcji czekolady oraz dowiedzieć się więcej o dobrych składnikach w słodyczach marki Wawel. Całość zabawy w Wawel Trucku wieńczy wejście do magicznej strefy Wolności Wyboru, w której można skomponować – i oczywiście zabrać ze sobą – miks swoich ulubionych słodyczy.
Zobacz zdjęcia z odwiedzin Wawel Trucka:
Festiwal Smaków i Kolorów - Wawel Truck - Skarżysko-Kamienna
1 z 29
Wawel Truck to nie tylko mobilna strefa słodkości, ale przede wszystkim miejsce pełne interaktywnych gier i aplikacji, które zapraszają do magicznego świata marki.
Przyjdź i sprawdź, jakie atrakcje, oprócz słodyczy, czekają w środku i w strefie zabaw przed ciężarówką!
Wawel Truck pojawi się w Skarżysku
Festiwal Smaków i Kolorów 2019 odbędzie się 28 września 2019 r. w godz. 13.30–19.00 na placu Staffa przy Miejskim Centrum Kultury. Wstęp jest wolny!
UWAGA! Ze względu na organizację wydarzenia ulica Tysiąclecia na odcinku od ulicy Piłsudskiego do ulicy Słowackiego będzie zamknięta dla ruchu w godz. 10.30 – 19.00. Organizatorzy przepraszają za niedogodności.
Festiwal Smaków i Kolorów 2019 – zaprasza Centrum Obsługi Inwestora w Skarżysku-Kamiennejsmakow
Podczas Narodowego Czytania 2019 czytać będziemy osiem różnych nowel. Akcja będzie w Skarżysku nietypowa, ponieważ będziemy je czytać w ośmiu różnych miejscach na mieście.
Narodowe Czytanie 2019 w Skarżysku-Kamiennej już się odbyło.
Zobacz zdjęcia i relację:
Akcja Narodowe Czytanie została zainicjowana przez kancelarię prezydenta RP za kadencji Bronisława Komorowskiego. Obecny prezydent Andrzej Duda kontynuuje akcję.
Podczas tegorocznej odsłony akcji Narodowe Czytanie para prezydencka zaproponowała do czytania nowele polskie. Prezydent Andrzej Duda z Pierwszą Damą Agatą Kornhuaser–Dudą dokonali wyboru z ponad stu propozycji tytułów przesłanych do Kancelarii Prezydenta.
W 2019 roku czytane będą nowele:
Dobra pani – Eliza Orzeszkowa
Dym – Maria Konopnicka
Katarynka – Bolesław Prus
Mój ojciec wstępuje do strażaków (ze zbioru: Sanatorium pod Klepsydrą) – Bruno Schulz
Orka – Władysław Stanisław Reymont
Rozdzióbią nas kruki, wrony… – Stefan Żeromski
Sachem – Henryk Sienkiewicz
Sawa (z cyklu: Pamiątki Soplicy) – Henryk Rzewuski
W odróżnieniu od poprzednich edycji akcji, w tym roku literaturę będziemy czytać nie tylko w MCK, a w kilku miejscach na mieście. W przejazd po mieście ruszy „autobus literacki”, który zatrzyma się na kilku przystankach. Tam ekipa autobusu będzie zapraszać mieszkańców do czytania.
Akcja Narodowe czytanie 2019 odbędzie się w sobotę 7 września 2019 roku o godz. 11.00. Autobus rozpocznie trasę w MCK i tam też, na placu Staffa, ją zakończy.
Plan trasu autobusu:
11:00 – Przystanek I – MCK (ul. Słowackiego): „Dobra Pani” Eliza Orzeszkowa
11:30 – Przystanek II – Urząd Miasta: „Dym” Maria Konopnicka
12:00 – Przystanek III – Państwowa Szkoła Muzyczna: „Katarynka” Bolesław Prus
12:30 – Przystanek IV – ul. Sokola: „Mój ojciec wstępuje do strażaków” Bruno Schulz
13:00 – Przystanek V – Placówka opieki „Przystań”: „Orka” Władysław Stanisław Reymont
13:30 – Przystanek VI – SDH/Dworzec: „Rozdziobią nas kruki, wrony…” Stefan Żeromski
14:00 – Przystanek VII – Hermes: „Sachem” Henryk Sienkiewicz
14:30 – Przystanek VIII – MCK (Plac Staffa): „Sawa” Henryk Rzewuski
Nowele czytać będą m.in. dyrektor MCK Katarzyna Michnowska-Małek, dyrektor biblioteki publicznej Iwona Kowaleska, dyrektor szkoły muzycznej Ewa Krakowiak, Anna Tchórzewska z zespołu Perły z Lamusa, a także wychowawcy i podopieczni placówki opieki Przystań.
Zniszczenia po nalotach na ul. 1 Maja, fot. FotoPolska, autor nieznany
Działania wojenne II wojny światowej dotarły do Skarżyska-Kamiennej 3 września 1939 roku. Tego dnia rankiem Niemcy dokonali nalotów, a ich głównym celem był węzeł kolejowy. Poskutkowało to pierwszymi ofiarami śmiertelnymi wśród mieszkańców naszego miasta.
Już trzeciego dnia wojny jej tragiczne skutki odczuło nasze miasto. Według relacji to była piękna, słoneczna niedziela. Mieszkańcy spieszyli do kościołów na nabożeństwa, choć na przykład w Państwowej Fabryce Amunicji był to dzień pracy.
W dwudziestoleciu międzywojennym obszar Polski, w którym znajdowało się Skarżysko-Kamienna, nazwany został „trójkątem bezpieczeństwa”. Uznano wówczas, że ta część Polski znajduje się na tyle daleko od granic sąsiednich państw, że w przypadku wojny obszar ten będzie poza zasięgiem lotnictwa radzieckiego i niemieckiego, a dotarcie do niego będzie nie tylko utrudnione, ale nawet niemożliwe.
Dlatego właśnie w owym „trójkącie bezpieczeństwa” ulokowano fabryki Centralnego Okręgu Przemysłowego, w tym również Państwową Fabrykę Amunicji w Skarżysku-Kamiennej, czyli dzisiejsze Mesko. Jak się okazało, rozwój technologiczny sprawił, że odległości nie stanowiły przeszkody dla wrogich samolotów, o czym Skarżysko boleśnie się przekonało już 3 września.
Więcej o „trójkącie bezpieczeństwa” i powstaniu w Skarżysku PFA, czyli obecnego Mesko:
Niemieckie samoloty nadleciały nad Skarżysko ok. 8.30, a ich głównym celem był węzeł kolejowy, już wtedy bardzo ważny w skali całego kraju.
Tego dnia zginęło w Skarżysku-Kamiennej 14 osób, wśród których byli cywile oraz żołnierze, którzy akurat znajdowali się w Skarżysku.
Ta opisuje ten dzień Sebastian Piątkowski w Monografii Skarżyska-Kamiennej wydanej z okazji 90-lecia nadania praw miejskich:
Pierwszy atak nastąpił około godz. 8.30, kiedy mieszkańcy miasta udawali się do kościołów na niedzielne nabożeństwa. Kilkanaście bombowców nadleciało od strony północnej, a niski pułap utrudniał polskiej obronie prowadzenie skutecznej obrony. Jeden z samolotów został jednak zestrzelony, spadając na łąki w rejonie Skarżyska Książęcego.
Podczas omawianego nalotu, a także dwóch kolejnych akcji podjętych przez Luftwaffe tego dnia, Niemcom udało się osiągnąć zakładane cele: bomby uszkodziły budynek stacyjny, tory, znajdujący się nad nimi wiadukt, jeden z parowozów, a także szereg wagonów towarowych. Pewne zniszczenia odnotowano także na terenie PFA. W nalotach dn. 3 września w Skarżysku-Kamiennej zginęło 14 osób – zarówno żołnierzy, jak i cywilów.
Z kolei w książce „Miasto Kolejarzy nad Kamienną” jej autorzy Jerzy Krauze i Marcin Medyński zamieszczają wspomnienia Władysława Komsty, który był członkiem służby „OBSMELD” (punktu obserwacyjno-meldunkowego”:
W niedzielę, 3 września, ok. godziny 14.00 (był piękny, słoneczny dzień) pełniłem wraz z kolegami z Liceum im. Witkowskiego, Witoldem Ergietowskim i Zygmuntem Karpetą służbę obserwacyjno-meldunkową na wieży kolejowej straży ogniowej, znajdującej się w bezpośrednim sąsiedztwie wiaduktu nad torami kolejowymi. Zauważyliśmy od strony Kielc nadlatujące eskadry niemieckich bombowców. Zaledwie zdążyliśmy nadać meldunek do baterii przeciwlotniczej na Bzinku, kiedy posypały się bomby.
Pierwsze spadły na luxtorpedy stojące obok głównych warsztatów naprawczych, od strony ul. Kolejowej. Następne bomby spadły na naszą wieżę i leżące obok tory kolejowe. Szczęściem, że nie usiłowaliśmy uciekać, gdyż jedna z bomb zniszczyła tylko jedną z czterech nóg wieży i zdemolowała całkowicie drabiny do II piętra.
Kol. Ergietowski został ranny odłamkiem bomy, ale pozostał na miejscu. Ja zaś udałem się z meldunkiem o sytuacji do dowódcy obrony przeciwlotniczej mjr. Zacharskiego, który urzędował w klubie Promień przy fabryce Amunicji. Natychmiast dokonał wizji lokalnej, w wyniku której nasz posterunek na wieży straży pożarnej zlikwidowano, a nas przeniesiono do grupy OBSMELD na dachu szkoły Erbla, przy ul. Piłsudskiego.
W kolejnych dniach niemieckie samoloty znów nadleciały na Skarżysko i znów głównym celem ataków był dworzec i węzeł kolejowy.
W początkach września na skarżyskim dworcu stacjonowały wagony ze zwierzętami cyrku Staniewskich, który w sierpniu dawał występy w Skarżysku i nie mógł wrócić do Warszawy. Według relacji, część zwierząt uwolniła się w uszkodzonych bombami wagonów. Po ul. Kolejowej (obecnie ul. Niepodległości) miały biegać lwy.
Pewne jest, że cyrkowych słoni używano później do codziennych prac, m.in. do przemieszczania wraków aut zniszczonych bombami. Na portalach aukcyjnych można czasem trafić na zdjęcia pokazujące takie sceny mające miejsce w pobliżu obecnego Związkowca.
A tak 3 września opisuje Bronisława Król w swoim pamiętniku wydanym drukiem pt. „Wrześniowe zapiski”:
Dzień pierwszych nalotów wspomina też Anatol Rybicki, który podzielił się swoimi wspomnieniami podczas wernisażu wystawy „Długa noc pełna koszmarów. Skarżysko-Kamienna w okresie II wojny światowej” złożonej ze zbiorów Marcina Medyńskiego – fotografii, dokumentów i innych archiwaliów.
Wspomnienie Anatola Rybickiego zarejestrowało Muzeum im. Orła Białego:
Można więc uznać, że właśnie tego dnia, 3 września 1939 roku, w Skarżysku rozpoczęła się „długa noc pełna koszmarów”.
Więcej o wystawie „Długa noc pełna koszmarów. Skarżysko-Kamienna w okresie II wojny światowej” pisaliśmy tutaj:
Jerzy Krauze, Marcin Medyński – Miasto Kolejarzy nad Kamienną. Dzieje budowy i działalności węzła kolejowego Bzin–Skarżysko–Skarżysko-Kamienna od wieku XIX do roku 1945, z opisem zaszłych tu wydarzeń rewolucyjnych i wojennych, a także wszystkiego, co „na gruncie kolejowym wyrosło”, w tym osady i miasta, życia powszedniego, świątecznego i intelektualnego jego mieszkańców, ich kościołów i cerkwi, przemysłu oraz poczty. Z krótkim zarysem historii kolei żelaznych na świecie i w Polsce, Muzeum im. Orła Białego, Skarżysko-Kamienna 2007.
Sebastian Piątkowski – Skarżysko-Kamienna. Losy miasta i jego mieszkańców w latach wojny i okupacji (1939–45), Muzeum im. Orła Białego, Skarżysko-Kamienna 2018
Mała Ojczyzna Powiat Skarżyski pod redakcją Piotra Kardysia i Ryszarda Sowy, starostwo Powiatowe w Skarżysku-Kamiennej, Stowarzyszenie „Impuls”, Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Skarżysku-Kamiennej, Skarzysko-Kamienna 2016
Bronisława Król i Roman Mrówka, jej ówczesny narzeczony, a później mąż
Z pamiętnika Bronisławy Król, pisanego na bieżąco w pierwszych dniach wojny, możemy dowiedzieć się, jak wyglądał pierwszy miesiąc II wojny światowej oczami młodej kobiety, która samotnie musi dawać sobie radę w tym trudnym czasie.
Dziś prezentujemy kolejne fragmenty pamiętnika Bronisławy Król. Oto jak opisuje m.in. 3 września 1939 roku, gdy wojna dociera do Skarżyska-Kamiennej. Tego dnia Niemcy zrzucili pierwsze bomby na miasto.
Rano poszłam do pracy, pomimo że to dzień moich imienin, trudno trzeba, bo ojczyzna nas wzywa. Taka była w ten dzień piękna i cudna pogoda, a nad Skarżyskiem grad bomb. Przyszłam z pracy, to nie wiem, jak szłam, bo były naloty, a szłyśmy przez las i musiałyśmy się chować, a do tego jeszcze powiedziano mi, że ul. Kościuszki jest zbombardowana.
Lecę do cioci, nie ma nikogo, idę do Celiny, a siostra Celiny mi mówi, że poszli wszyscy na Skarżysko Kościelne, gdzie miałam ich szukać. Wróciłam do domu i jak zaczęłam płakać, bo co robić, kiedy straszna jest panika po każdym nalocie.
Napisałam list do domu, ale już nie wysłałam, bo pociągi stanęły. Jak to było przeżyć ten dzień, w którym to dniu dużo sobie obiecywałam zrobić i mile spędzić, a tu co mi pozostało z tych moich marzeń. Płacz i nic więcej, ani kogo o coś się zapytać, nie ma nikogo.
Strasznie zaczęłam rozpaczać, co dalej będzie, jak tu się pogodzić z tem wszystkiem, spakowałam trochę rzeczy, położyłam się do łóżka, bo mnie bardzo głowa bolała i zupełnie byłam bez sił i już mi było wszystko jedno, czy śmierć, czy życie.
Skarżysko-Kamienna, 04.09.1939 r. Poniedziałek
Rano po 5-tej poszłam do cioci, lecz nie ma nikogo, potem wzięłam chleb z piekarni, zostawiłam w domu i poszłam do Zacharów i co wyszłam z podwórka i leci samolot i mówię do jednej pani, że już leci, a tu szum i padły 3 bomby koło magistratu. Od jednej byłam o jakie niecałe 100 m i tylko coś mnie lekko uderzyło w bok, bo upadłam, ale wszystko widziałam, jak w górę leciało, bo uderzyła jedna w dom drewniak, a szyby z okien leciały, ino strzelało, podniosłam się i tylko zobaczyłam, czy krew mi nie broczy i poszłam w stronę domu.
Ludzie uciekają, lecz gdzie, sami nie wiedzą. Ale ja uprzytomniłam sobie i idę do Skarżyska Kościelnego, a tu woła mnie Zachar i Węgleski, bo szli do żon, bo były na Grzybowej Górze, ciocia, Władzia i Celina.
Uciekamy, a tu samoloty krążą i gdzie nie mogą bomb rzucać, strzelają z karabinów maszynowych. Siedzieliśmy chwilę w jednej piwnicy, ale idziemy dalej przez pola, w polach puścił bombę, ale się nie rozerwała, a chyba chciał na tor rzucić Ostrowiecki, bo tory niszczyli.
Na wsi strasznie się ucieszyła Władzia i ciocia, gdy mnie zobaczyły i siedzieliśmy w domu, a samoloty krążyły nad naszemi głowami. W ten dzień nie byłam w pracy, Kazik i Zachar poszli do miasta, lecz zaraz Kazik wrócił i mówi, że nie ma po co iść do miasta, bo tylko gruzy.
Wieczorem o 6tej jedziemy jeszcze po pilne rzeczy do miasta, a tu znów około cmentarza 3 samoloty niemieckie, o jak strasznie z nich strzelali, ale poszły i jedziemy dalej. Włożyłam na wóz pościeli, walizkę z bielizną, i potem do cioci, tam też zabrali, co mogli i do Celiny, a Kazik poszedł na służbę na noc.
Zaczęliśmy pakować, przyszedł Zachar i zaczął płakać, mówi, że nic nie potrzebne, bo my z życiem nie uciekniemy, no ale trudno, co Bóg da Zapakowali się, a ja się pożegnałam z niemi, a byli też i dwaj panowie młodzi i pojechali, a ja przyszłam do domu i spałam sama, w całym domu nie było nikogo.
Nie mogę opisać tego, co ja przeżyłam w tem dniu, w ogóle nie mogłam myśli zebrać, co się robiło z miastem i ludźmi, to strach zdejmował patrzeć na to wszystko i myśleć o czemś.
Wszystko rzuciłam na pastwę losu, byleby ujść z życiem.