Zginęli w drodze ze Skarżyska do wolności

713
Masowa mogiła i pomnik w Sanoku (2023 r.); fot. Piotr Paszkiewicz
Scarnet - internet światłowodowy - Skarżysko-Kamienna
Scarnet - internet światłowodowy - Skarżysko-Kamienna
Scarnet - telefonia komórkowa - Skarżysko-Kamienna
Scarnet - telefonia komórkowa - Skarżysko-Kamienna

Miejsc, gdzie mieszkańcy Skarżyska-Kamiennej masowo tracili życie podczas II wojny światowej, jest mnóstwo. Są takie w Skarżysku, a wiele jest też poza naszym miastem. Jednym z nich jest góra Gruszka w Bieszczadach.

Po wybuchu II wojny światowej i klęsce polskiej obrony we wrześniu 1939 r. wielu ochotników z całego kraju zdążało w kierunku Podkarpacia, żeby przekroczyć zieloną granicę z Węgrami i następnie zmierzać na Zachód w celu dołączenia do formowanej polskiej armii we Francji. Wśród nich byli żołnierze, podoficerowie i oficerowie Wojska Polskiego, członkowie organizacji paramilitarnych, przedstawiciele różnych zawodów i warstw społecznych.

Z nadzieją na wolność

Przybywali na południowe pogranicze zazwyczaj bez rozeznania w terenie, a prócz przeciwności topograficznych napotykali na trudne warunki pogodowe panujące zimą 1939/1940. Ponadto, poruszając się w tym regionie, byli narażeni na zatrzymanie przez patrole Wehrmachtu, straży granicznej czy żandarmerii oraz natrafiali na nieprzyjaźnie nastawioną ludność ukraińską, donoszącą władzom niemieckim o przemieszczających się obcych osobach.

REKLAMA

Podoba Ci sie ten tekst? A może też inne na ProSkarżysko? Więc może postawisz nam kawę? Dziękujemy! :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Z drugiej strony tzw. „turyści Sikorskiego” mogli liczyć na pomoc udzielaną przez Polaków zamieszkujących w tym rejonie. Dotyczy to zarówno Sanoka, jak i też miejscowości i wsi już na szlaku w pobliżu linii granicznej. Przybyłym zewsząd Polski zapewniano zakwaterowanie, udzielano wskazówek, ostrzegano przed zagrożeniem, a także organizowano trasy dalszego przerzutu, zapewniając przewodników znających teren.

O tym jak masowe było to zjawisko, świadczy zaistnienie w okolicach Sanoka określenia „węgiernicy” odnoszącego się do ludzi mających zamiar wydostania się z okupowanej ojczyzny i przejścia na terytorium kraju sąsiadującego od strony południowej.

Tragiczny kres wędrówki

Nie wszystkim z nich jednak udało się szczęśliwie przedostać przez granicę z Węgrami. W rezultacie wpadek, nieznajomości terenu, nieostrożnego zachowania czy zwykłego niepowodzenia spora liczba usiłujących przebyć trasę dostała się w ręce niemieckich władz okupacyjnych.

Po zatrzymaniu najczęściej trafiali do więzienia w Sanoku, w którym stan ilościowy aresztowanych od jesieni do pierwszej połowy 1940 r. przyrastał w zastraszającym tempie, przekraczając około trzykrotnie przyjętą normę dla tej placówki, wynoszącą 220 osób (np. na dzień 1 maja 1940 r. było w nim 608 osób, w tym 590 mężczyzn i 18 kobiet). A przecież równolegle od marca 1940 r. wywożono z tego zakładu transporty więźniów do Tarnowa i Krakowa „na rozprawy”, nie licząc zakatowanych w śledztwie i rozstrzelanych na sanockim cmentarzu żydowskim na Kiczurach.

Okupanci podjęli wówczas działania zmierzające do zredukowania liczby osadzonych. Dla wielu z zatrzymanych oznaczało to kres ich wędrówki, i to nie tylko tej wojennej, ale i życiowej.

Na początku czerwca 1940 r. w sprawnie przeprowadzonym toku postępowania Niemcy błyskawicznie wykonali wobec uwięzionych czynności, tylko z nazwy określane mianem procesu sądowego, przy czym stawiany im zarzut sformułowano jako usiłowanie nielegalnego przekroczenia granicy w celu dołączenia do legionów polskich. Następnie Sąd Specjalny wydawał wobec oskarżonych wyroki w postaci kary śmierci, zaś skazanych informowano, iż Generalny Gubernator Hans Frank nie skorzystał z prawa łaski wobec nich.

Zginęli pod Gruszką, spoczęli w Sanoku

Po ogłoszeniu wyroków skazańcy spędzili ostatnie godziny na terenie więzienia w zbiorczej celi. Nocą 5/6 lipca 1940 r. byli wyprowadzani na dziedziniec, gdzie skutych umieszczano na pokładach ciężarówek. Przyjmuje się, że w kilku turach wywieziono wówczas z Sanoka 113 osób, z których jeden człowiek, Jan Schaller, zdołał zbiec podczas transportu.

Pozostałych, po przejechaniu niespełna 15 km na południe, doprowadzono w zalesiony teren na stoku szczytu Gruszka o wysokości 583 m n.p.m., położonej powyżej wsi Tarnawa Górna. Tam dokonywano rozstrzelania przywiezionych ludzi, których pogrzebano w uprzednio wykopanych dołach.

Upamiętnienie na górze Gruszka (2017 r.); fot. Piotr Paszkiewicz

W księdze więźniów każdorazowo przy zamordowanym skazańcu jako przyczynę opuszczenia więzienia wpisano samobójstwo. Mimo prób utajnienia aktu samej egzekucji oraz zamaskowania miejsca zbrodni, fakt jej popełnienia oraz lokalizacja były znane tamtejszej ludności.

Już po zakończeniu wojny ekshumowano ciała ofiar, które pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu w Sanoku, gdzie postawiono pomnik, uwieczniając na nim tożsamość rozstrzelanych, a ich nazwiska wypisane są również tuż obok na mauzoleum ofiar II wojny światowej. Monument ich upamiętniający ustawiono także w miejscu samej kaźni w ostępach leśnych. W obu lokalizacjach od lat corocznie odbywają się uroczystości rocznicowe, dzięki którym pielęgnowana jest pamięć o masowej zbrodni i osobach pozbawionych w niej życia.

Masowa mogiła i pomnik w Sanoku (2023 r.); fot. Piotr Paszkiewicz

Przytoczona opowieść tej historii z 1940 r. to tylko skrótowy zapis jej przebiegu. Szczegółów można dowiedzieć się m.in. z kart dedykowanej temu wydarzeniu literatury, a także z opracowania dostępnego w zasobach Wikipedii pod hasłem „Egzekucja na górze Gruszka” na stronie https://pl.wikipedia.org/wiki/Egzekucja_na_g%C3%B3rze_Gruszka).

Skarżyszczanie wśród ofiar na górze Gruszka

Wśród ofiar egzekucji pod Gruszką są też trzej mieszkańcy Skarżyska-Kamiennej. Stąd też prośba środowisk chcących utrwalić pamięć tego wydarzenia o dostarczenie jak najwięcej informacji. Nie tylko, zresztą, chcących utrwalić

Czytający niniejszy artykuł zapewne mogą zastanawiać się, dlaczego jest adresowany akurat do odbiorców w Państwa okolicach. Otóż wciąż nie w pełni znane są życiorysy ludzi będących ofiarami tej zbrodni. Często wiedza o nich ogranicza się jedynie do treści zapisu w księdze więźniów. Zależy nam bardzo, aby zebrać jak najwięcej informacji o losach zamordowanych na górze Gruszka, o kolejach ich życia zarówno w latach przed 1939 rokiem, jak i już w trakcie wojennej tułaczki. Wdzięczni bylibyśmy także za udostępnienie fotografii portretujących oraz wszelkich świadectw dotyczących tych osób. Pragniemy też wiedzieć, czy zostali uhonorowani w miejscach swojego pochodzenia (np. na grobach rodzinnych czy tablicach pamiątkowych). Jako organizatorzy uroczystości w Sanoku i na miejscu egzekucji chcemy o każdej ze 112 ofiar opowiedzieć uczestnikom obchodów, w szczególności młodzieży. Bylibyśmy też zaszczyceni, gdyby w rocznicach egzekucji w dniu 5 lipca uczestniczyli krewni i bliscy zamordowanych lub przedstawiciele ich rodzinnych stron.Piotr Paszkiewicz
Organizatorzy zapraszają na tegoroczną uroczystość upamiętniającą rozstrzelania na górze Gruszka

Ofiarami egzekucji na Gruszce związanymi ze Skarżyskiem-Kamienną i okolicami są:

Kazimierz Bielnicki

Urodzony 30 marca 1898 r., syn Stanisława i Jadwigi z domu Mickiewicz (lub Miśkiewicz wg. innego źródła), zamieszkały w Skarżysku-Kamiennej, adwokat,

Antoni Norbert Łazarczyk

Urodzony 5 czerwca 1902 r. lub 31 października 1903 r. (18.10.1903 r. wg kalendarza juliańskiego), syn Józefa i Marianny z domu Czernichowskiej (lub Czernikowskiej), zamieszkały w Skarżysku-Kamiennej, adwokat.

Obaj zostali osadzeni w więzieniu w Sanoku 23 listopada 1939 r. o godz. 17.

Jan Antoni Winerowicz

Urodzony 12 czerwca 1903 r., syn Stanisława i Franciszki z domu Tusiewicz, zamieszkały w Skarżysku-Kamiennej, ul. Podjazdowa 5, urzędnik.

On trafił do sanockiego więzienia 9 grudnia 1939 r. o godz. 17.

Jeżeli ktokolwiek z naszych czytelników chciałby podzielić się informacjami o ludziach, których pozbawiono życia na Gruszce w 1940 r. lub o osobach powiązanych z ich losem, zachęcamy do kontaktu korespondencyjnego:

Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej – Koło w Sanoku, ul. Rynek 17, 38-500 Sanok lub przez email: gruszka1940@o2.pl lub telefonicznie (na prośbę zainteresowanych redakcja ProSkarżysko udostępni numer telefonu).

Pierwszych dodatkowych informacji udzielił nam Krzysztof Zemeła, historyk, członek PTH Oddziału Skarżysko-Kamienna, były dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Skarżysku, za co dziękujemy.

 

W imieniu Koła ŚŻZAK w Sanoku:

Piotr Paszkiewicz – inicjator i główny twórca tego tekstu, redaktor Wikipedii, współpracownik Tygodnika Sanockiego, autor książki pt. „Związani z Sanokiem i powstaniem styczniowym” (wyd. 2023 r.).

Krystyna Chowaniec – nauczyciel historyk, harcmistrzyni ZHP, działaczka społeczna, honorowa obywatelka Sanoka, autorka publikacji historycznych, w tym opracowania „Trasa kurierska ZWZ-AK kryptonim ‘Las’. Wspomnienia, relacje, opracowania” (wyd. 2022 r.), do 2023 r. prezes koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Sanoku.

Jolanta Smyczyńska – nauczyciel bibliotekarz Zespołu Szkół nr 5 im. Ignacego Łukasiewicza w Sanoku, od 2023 r. prezes koła ŚZŻAK w Sanoku.

 

 

 

 

1 KOMENTARZ

  1. Świetny artykuł. Jestem zachwycony, że wyszukałem ten artykuł. Wielu osobom wydaje się, że posiadają rzetelną wiedzę na opisywany temat, ale tak nie jest. Stąd też moje miłe zaskoczenie. Czuję, że powinienem wyrazić uznanie za Twój trud. Zdecydowanie będę polecał to miejsce i regularnie tu zaglądał, żeby zobaczyć nowe artykuły.

Comments are closed.