Tu mieściło się kino – Iluzjon Kometa, pierwsze kino w Skarżysku
REKLAMA
Scarnet - internet światłowodowy - Skarżysko-Kamienna
Scarnet - internet światłowodowy - Skarżysko-Kamienna
Scarnet - telefonia komórkowa - Skarżysko-Kamienna
Scarnet - telefonia komórkowa - Skarżysko-Kamienna

Podoba Ci się to, co robimy na ProSkarżysko? Więc może postawisz nam kawę? Dziękujemy! :)

Postaw nam kawę na buycoffee.to

25 maja 2026 roku Polskę obiegła smutna wiadomość. Zmarł Stanisław Janicki. Starszym osobom dobrze znany, zapamiętany jako starszy pan, w ciemnych okularach w rogowej oprawie, który w TVP prowadził przed laty (i przez wiele lat) program „W starym kinie”, w którym to pokazywano dawne, głównie przedwojenne polskie filmy. Seanse były poprzedzone komentarzem właśnie Stanisława Janickiego. Potem Stanisława Janickiego można było oglądać na kanale Kino Polska w programie „W iluzjonie”, również traktującym o starych polskich filmach.

Stanisław Janicki; zrzut ekranu/TVP

Łódź, Warszawa, Skarżysko

Nie każdy jednak pewnie wie, że Stanisław Janicki również pisał. Pisał również książki. Jedna z nich, najbardziej chyba znana w jego dorobku, dotyczy oczywiście jego zamiłowania do starego kina i nosi tytuł analogiczny do jego programu z TVP – „W starym polskim kinie”. Została wydana w 1985 roku.

Stanisław Janicki – W starym polskim kinie
REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Książka zaczyna się od przybliżenia początków kina od strony technicznej. Autor w rozdziale „Polscy Lumièrowie” opisuje ludzi, którzy jak francuscy bracia, Auguste i Louis Lumière, uznawani za pionierów kina, rozwijali kinematografię na ziemiach polskich, wówczas, na przełomie 19. i 20. wieku, będącej jeszcze pod zaborami. Jednym z takich pionierów był Kazimierz Prószynski.

Potem Stanisław Janicki pisze o pierwszych filmowych pokazach. Odbywały się w kinach tymczasowych i objazdowych. Pierwsze stałe kino, jak pisze autor, powstało Łodzi w 1899 roku. Potem czytamy o kinach warszawskich. Mamy więc, co nie dziwi, do czynienia z największymi polskimi miastami, a w nich wielki świat otwierający się dzięki wielkiemu ekranowi.

Czytamy dalej, przerzucamy kolejną kartkę i otwieramy książkę na stronie 16. Nowy podrozdział zaczyna się od słów:

Iluzjon „Kometa” mieścił się w Skarżysku-Kamiennej na ul. Staszica…

Według niepotwierdzonej informacji, Stanisław Janicki wspomniał kiedyś o kinie Kometa również w jednym ze swoich programów telewizjnych.

I jeszcze kilka zdań wyjaśnienia. Iluzjon to słowo, które wówczas, w początkach kinematografii, było właśnie synonimem słowa kino. Autor pisze o Skarżysku-Kamiennej, ale należy pamiętać, że wówczas nie było jeszcze Skarżyska-Kamiennej, a Kamienna (nie mylić z rzeką) nie była jeszcze miastem, a osadą, czyli czymś pomiędzy wsią a miastem. O tym jednak nasi stali Czytelnicy zapewne już wiedzą choćby z tego tekstu:

17 kwietnia 1928 – Kamienna staje się Skarżyskiem-Kamienną

Niewykluczone, że w tym momencie Czytelnik zada sobie pytanie, dlaczego nagle u nas powstaje kino, niemal w tym samym czasie, co w największych miastach kraju. W osadzie, którą Jarzy Krauze, nieżyjący już, pochodzący ze Skarżyska regionalista i miłośnik historii naszego miasta, określił w swoje książce o kinach zatytułowanej „Kina w Skarżysku-Kamiennej 1909-2004” jako „ni to wieś, ni to miasto”.

Trzeba jednak jednocześnie pamiętać, że Kamienna rozwijała się wtedy błyskawicznie. Impulsem do tego było poprowadzenie przez naszą wówczas wieś w 1885 roku linii kolejowej – Drogi Żelaznej Iwangrodzko-Dąbrowskiej. Mnóstwo miejsc pracy na kolei, i w powstających dzięki jej obecności innych zakładach spowodował napływ ludzi i dynamiczny wzrost ludności. O ile przed oddaniem linii do użytku mieszkało w Kamiennej niecałe pięćset osób, to już w roku 1885 liczba ta podwoiła się, a w 1909 roku wynosiła ponad siedem tysięcy mieszkańców. Wciąż jednak daleko nam było do największych miast Królestwa Polskiego czy innych miast dzisiejszej Polski.

Tak pisze Jerzy Krauze w ww. książce:

W osadzie tej, w roku 1909 powstał iluzjon-kino, co w skali całego kraju było ewenementem, czymś zupełnie wyjątkowym, ażeby w tak mało zaludnionej osadzie, pośród gęstych lasów, powstało stałe, stacjonarne kino. W tamtym bowiem czasie, pod zaborem rosyjskim, na terenie byłego Królestwa Polskiego, kino zaczęło dopiero torować sobie drogę popularności. Pierwsze stałe kina zaczęły powstawać w stolicy kraju Warszawie, na przełomie roku 1904-05, i które można było liczyć na palcach jednej ręki, a największe miasta Królestwa z dziesiątkami tysięcy mieszkańców, stawiały pierwsze kroki w organizowaniu na swoim terenie iluzjonów – „ruchomych obrazów”. A tu w małej osadzie Kamienna, pośród gęstych lasów – stałe kino!Jerzy Krauze – Kina w Skarżysku-Kamiennej 1909-2004

Tak więc w 1909 roku powstało u nas jedno z pierwszych kin w kraju. Nazwane zostało Kometa, a mieściło się na rogu ulic Staszica i Limanowskiego, czyli na dzisiejszym osiedlu Dolna Kamienna.

Raczej niełatwo byłoby dziś domyśleć się, że w tym miejscu było kiedyś kino. Śladów po kinie jako takim nie ma już żadnych, a kamienica jest dziś w stanie ruiny. Budynek nie ma dachu. Na ścianie sąsiedniej kamienicy pozostał jedynie ślad po oryginalnym zadaszeniu.

Że był to budynek niebanalny świadczą jedynie pozostałości zdobień na jego elewacji – lizeny ze sztukateriami.

W starym skarżyskim kinie

Cofnijmy się jednak w czasie do początków 20. wieku, gdy kino, zwane wtedy iluzjonem, powstało. Założyli je dwaj bracia Ziółkowscy – Paweł Ziółkowski, młodszy, przedsiębiorca oraz Henryk Ziółkowski, starszy, pracownik, a jakże, kolei.

Przenieśmy się teraz ponownie do książki Stanisława Janickiego i oczami wyobraźni do jednego z pierwszych kin w Polsce:

Trzy pokoje i kabina, przyklejona do szczytowej ściany, niczem gołębnik – to było całe pomieszczenie jednego z pierwszych kin w Polsce. Wchodziło się prosto z ulicy do małej, podłużnej poczekalni. W rogu znajdowała się kasa – odgrodzony maleńki kącik. Drzwi na lewo, ozdobione ciężkimi portjerami, prowadziły do drugiej maleńkiej poczekalni. Stał tam bambusowy garnitur mebli, wybity zielonym pluszem. Na ścianach wisiały lustra; na stolikach „Tygodnik Ilustrowany” i miesięcznik „Bluszcz”. Przez drzwi na wprost, wchodziło się do sali widowiskowej. Był to dość duży pokój, aż na 40 miejsc siedzących i 10 stojących.

Wąskie długie ławki tylko oheblowane, bez oparcia, umieszczone były na podwyższeniach. Widzowie wdrapywali się po niewygodnych stopniach na swoje miejsca. Ci w ostatnim rzędzie musieli się mocno pochylać, aby nie zasłaniać otworów z kabiny. Pod samym sufitem wycięte były cztery otwory. Przez jeden widać było prawie cały aparat projekcyjny firmy Pathé z Paryża, kręcony ręczną korbką. Szybkość poruszanych postaci na ekranie uzależniona była od sprawności ręki kinooperatora, którego całą głowę oglądało się w drugim otworze. Z trzeciego wycięcia straszyła swym wyglądem wystająca na widownię olbrzymia tuba gramofonu. W ostatnim otworze migała ruchliwa głowa Romana, który nakręcał korbką sprężynę w gramofonie i starał się jak najszybciej zmieniać płyty. A płyt miał mnóstwo i cała trudność polegała na sprawnej ich zmianie.
Stanisłąw Janicki – W starym polskim kinie

Wielki świat na wielkim ekranie na Staszica

Co wówczas oglądano w takim starym skarżyskim kinie? W zasadzie wszystko, co się udało zdobyć. Były więc dokumentalne filmy przyrodnicze. Były komedie, na przykład z udziałem ówczesnej gwiazdy, komika Maxa Lindera.

Były też dramaty. Jeden z takich dramatów „Serce matki” przybliża nam Stanisław Janicki:

Podczas jednego seansu publiczność łzy wylewała patrząc na dramat „Serce matki”, której zmarł synek. Był sylwester, wszędzie tańczono, a zrozpaczona matka niosła małą kołderkę dziecka, szła ulicami roztańczonego miasta, na cmentarz, aby utulić mogiłkę synka przed zimnem. Idąc, ta płacząca matka przystawała przy domach, zaglądała w okna, wszędzie tańczono. Matka weszła na cmentarz, uklękła przy mogiłce synka, zaczęła ją otulać kołderką. Na widowni słychać było szloch i wycieranie nosów.Stanisłąw Janicki – W starym polskim kinie

Dramaty w kinie, dramat kina

Iluzjon Kometa również przeżył swój dramat. W 1918 roku w kinie wybuchł pożar. Prąd wytwarzano z agregatu na paliwo płynne, a Paweł Ziółkowski, jeden ze współwłaścicieli, który jednocześnie występował w roli kinooperatora, był palaczem. Odpalając kolejnego papierosa, zaprószył ogień. Ogień udało się ugasić, ale współwłaściciel Komety doznał na tyle ciężkich poparzeń, że zmarł kilka dni później.

Kino wznowiło działalność w 1920 roku po remoncie. Dokonano też zmian i unowocześnień, a najbardziej znaczącym było podciągnięcie do kina linii elektrycznej z mieszczącej się niedaleko odlewni Jana Witwickiego.

Drugiemu z braci, Henrykowi Ziółkowskiemu, w prowadzeniu kina pomagała teraz żona. Rozwój kinematografii spowodował, że zaczęły pojawiać się filmy z dźwiękiem. Wraz z nimi również kina dźwiękowe. To było już na początku lat 30. dwudziestego wieku.

Pojawiły się takowe również i w Skarżysku. Na Zachodnim, przed hotelem Promień powstało kino Ognisko (budynku po nim już dawno nie ma), a na Dolnej Kamiennej kino Triumf. Był to pierwotnie budynek drewniany (również potem strawiony przez pożar) i protoplasta późniejszego kina Wolność, które już wielu skarżyszczan z pewnością pamięta.

Kino Kometa nie przekwalifikowało się na kino dźwiękowe i w latach 30 ubiegłego wieku zakończyło swoją działalność. Tak zakończyła się historia pierwszego w Skarżysku i jednego z pierwszych Polsce kina.

CZY WIESZ WIĘCEJ?
Szanowny Czytelniku! Jeśli masz wiedzę i informacje, które mogłyby wzbogacić ten tekst – zapraszamy do kontaktu z ProSkarzysko:
E-MAIL: <a href=”mailto:pro@proskarzysko.pl”>pro@proskarzysko.pl</a>
TEL.: <a href=„tel:+48799107101”>799 107 101</a>

Nie ma już wielkiego świata na Staszica

Warto jeszcze wspomnieć o dalszych losach budynku kina i przylegających do niego kamienicach.

Pod koniec wojny w sąsiadującą z nim kamienicę w ulic Limanowskiego uderzyła bomba zrzucona przez sowieckie lotnictwo. Zginęło wtedy kilkoro ludzi. Obecny właściciel kamienicy, Łukasz Wilczyński-Siudek upamiętnił to wydarzenie, nazwane Skarżyskim Styczniem, tablicą pamiątkową.

Skarżyski Styczeń 1945: Upamiętniliśmy ofiary bombardowania ze stycznia 1945 roku

Z kolei starsi skarżyszczanie, zwłaszcza mieszkańcy Dolnej Kamiennej, na pewno pamiętają, że w sąsiedniej kamienicy, ale w ulicy Staszica, najpierw działała cukiernia Cegłów i Nowakowskich, a potem znany bar Zacisze. Dziś jest tam kwiaciarnia Martyny Wilczyńskiej.

Budynek samego kina najpierw służył jako sklep tekstylny i częściowo jako mieszkanie. W istniejącej kiedyś a dzisiaj zamurowanej wnęce pomiędzy nim a sąsiednią kamienicą, ówczesny właściciel, Franciszek Wilczyński, trzymał swoją ciężarówkę Star, co było w ówczesnych, już powojennych, czasach, dość osobliwym widokiem jak na nasze miasto.

Co dalej stanie się z budynkiem o tak wyjątkowej historii? Łukasz Wilczyński-Siudek, wnuk Franciszka Wilczyńskiego, zdradza, że nie ma co do niego konkretnych planów. Inwestycja wymagałaby dużych nakładów, a tej nie sprzyjają obecne realia. Kiedyś ulica Staszica była jedną z głównych ulic handlowych naszego miasta. To była taka warszawska Chmielna. Dziś czynnych lokali tu już niewiele i wciąż ich ubywa. – Gdyby tak kiedyś dokonano rewitalizacji osiedla, a ulica Staszica stałaby się na przykład deptakiem, może wtedy… – zastanawia się Łukasz Wilczyński-Siudek.

Póki co pozostaje nam wspominać i być dumnym chociaż z historii. Że kiedyś mieliśmy u nas jedno z pierwszych kin w Polsce, a na Staszica było okno na wielki świat.

Źródła:

Stanisław Janicki – W starym polskim kinie

Jerzy Krauze – Kina w Skarżysku-Kamiennej 1909-2004. Informator

Bożena Piasta – W cytatach – dzieje Skarżyska-Kamiennej. Tom I

Co się dziwisz – blog Moniki Zakrzewskiej https://cosiedziwisz.blogspot.com/2011/05/zapomniane-kino_10.html

wspomnienia Martyny i Łukasza Wilczyńskich

 

Podoba Ci się to, co robimy na ProSkarżysko? Więc może postawisz nam kawę? Dziękujemy! :)

Postaw nam kawę na buycoffee.to