Jerzy Barycki pochodzi z Warszawy, od wielu lat mieszka w Kanadzie, ale, jak mówi, Skarżysko to dla niego miejsce o bardzo dużym znaczeniu i szczególnym miejscu w sercu. A spędził tu raptem trzy lata.
Te trzy lata wystarczyły, aby Skarżysko-Kamienna zajęło miejsce szczególne w życiu Jerzego Baryckiego. Były to lata szkolne, a miejscem, które wywarło taki wpływ na późniejsze życie warszawianina ze skarżyskim epizodem, były Techniczne Zakłady Naukowe. W nich uczył się w latach 1963–66.
Dziś Jerzy Barycki mieszka w Kanadzie. Jest już na emeryturze, ale kontynuuje działania na niwie społecznej, w którą zaangażował się bardzo szybko po przyjeździe do swojej drugiej ojczyzny. A trafił tam w 1982 roku. Wcześniej skończył Wydział Budownictwa Wodnego na Politechnice Warszawskiej.
Kilka dni temu Jerzy Barycki odwiedził Skarżysko. To dopiero drugie jego odwiedziny w naszym mieście od czasów szkolnych. – Byłem w Skarżysku z narzeczoną pod koniec lat 70., żeby jej pokazać miasto, szkołę, internat. Zajrzeliśmy też na Rejów, gdzie byliśmy w kawiarni, w której i ja bywałem wcześniej – mówi.
Tym razem odwiedził też urząd miasta, gdzie spotkał się z prezydentem Konradem Krönigiem. Powodem była chęć nawiązania kontaktów biznesowych pomiędzy Skarżyskiem a miastem Windsor, gdzie mieszka Jerzy Barycki, jak również całą Kanadą.
TZN –szkoła renomowana, a Skarżysko – miasto ważne dla warszawiaka
Jerzy Barycki trafił do Skarżyska, aby uczyć się w Technicznych Zakładach Naukowych, które były szkołą o wysokim poziomie kształcenia, znaną z tego faktu nie tylko w naszym mieście. – O tym, że trafiłem do Skarżyska, zaważyła renoma szkoły. Jak się okazało, była to szkoła znakomita i znakomici byli nauczyciele. Gdy przejechałem do Skarżyska, nic nie wiedziałem o nim, zapamiętałem je jako małe, schludne miasteczko – wspomina Jerzy Barycki.
Jerzy Barycki w czasach spędzonych w Skarżysku na bliżej nieokreślonej ulicy, prawdopodobnie na Milicy
Jako uczeń TZN-u spędził w Skarżysku trzy lata, które były dla niego owocne zarówno od strony edukacyjnej, jak i prywatnej. – Oprócz nauki włączyłem się czynnie do zajęć sportowych i harcerstwa. Byłem drużynowym, a następnie szczepowym. Naszym opiekunem był Marian Podziemski. Świetnych nauczycieli było więcej. Jednego z nich nazywaliśmy „Pirat”. Był to strasznie surowy i wymagający nauczyciel rysunku technicznego. Rysunki geometryczne wykonywał bez użycia cyrkla czy linijki. To były arcydzieła. Dzięki temu, zaliczyłem rysunek na Politechnice Warszawskiej bez potrzeby uczęszczania na zajęcia – wspomina.
Czasy szkolne spędzone w Skarżysku były dla Jerzego Baryckiego bardzo aktywnym okresem życia. – Każdy z nas miał pomysł na siebie i to było fantastyczne. Skarżysko mnie uformowało. Mieliśmy dużo energii. Zrobiłem kurs ratownika wodnego, chodziliśmy na koncerty do domu kultury. Przeżywaliśmy pierwsze miłości. Dużo było w naszym życiu sportu. Bardzo ważne było harcerstwo. Pamiętam sklep pani Staszałkowej, gdzie kupowaliśmy mundury – opowiada Jerzy Barycki, który ostatnie dwa lata szkoły średniej spędził już w rodzinnej stolicy.
Dyplom, jaki otrzymał Jerzy Barycki, gdy opuszczał Skarżysko
Nowy dom – Kanada
Polityczna zawierucha przełomu lat 70. i 80. ubiegłego wieku sprawiła, że Jerzy Barycki wraz z żoną trafił do Kanady. – Po ślubie postanowiliśmy z żoną trochę dorobić. Pojechaliśmy najpierw do Niemiec, potem do Anglii. Tam nas zastał stan wojenny i nie było sensu wracać. Trafiliśmy do Kanady. Po roku dostałem pierwszą pracę w zawodzie. Zaraz też zacząłem pracować społecznie. Naszym domem stało się miasto Windsor – wyjaśnia Jerzy Barycki.
Tam były uczeń TZN-u łączył pracę zawodową ze społeczną. – Projektowałem osiedla mieszkaniowe, budowałem kanalizacje i oczyszczalnie ścieków, autostradę. Włączyłem się w działalność społeczną, którą kontynuuję do dziś, będąc już na emeryturze – mówi.
Jerzy Barycki przed skarżyskim urzędem miasta
Jerzy Barycki pełnił i pełni wiele funkcji społecznych zarówno na rzecz Polonii, jak i współpracy polsko-kanadyjskiej. Starał się być tam, gdzie decydowały się ważne dla Polski sprawy, na przykład zniesienie wiz do Kanady. Lista działań i inicjatyw, jakich się podejmował, jest bardzo długa. Jest m.in. prezesem Stowarzyszenia Polsko-Kanadyjskich Biznesmenów i Profesjonalistów w Windsor, kierował polskim centrum kulturalnym w tym mieście, jest członkiem w zarządzie głównym Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Kanadzie. – Kanada zawsze przyjmowała nas z otwartymi rękoma, była przyjacielem Polski i do dziś jest. Zależy mi na tym, aby zacieśniać więzi z Kanadą. Skarżysko również ma na to szanse – zapewnia.
Promocja Skarżyska w Kanadzie i Kanady w Skarżysku
Dlatego też w czasie tegorocznej wizyty w Polsce Jerzy Barycki pojawił się w Skarżysku i swoje kroki skierował także do urzędu miasta, aby spotkać się z prezydentem Konradem Krönigiem. Pierwsze spotkanie, na którym panowie się poznali, już się odbyło, a drugie, już bardziej konkretne, zaplanowane jest na czerwiec. – Bardzo chcielibyśmy nawiązać bliższą współpracę. W czerwcu najprawdopodobniej podpiszemy memorandum, aby móc promować Skarżysko w Kanadzie i Kanadę w Skarżysku – mówi prezydent Krönig.
Jerzy Barycki spotkał się z prezydentem Skarżyska Konradem Krönigiem
Jerzy Barycki, poza nawiązaniem kontaktów biznesowych, bardzo chciałby odnowić znajomości ze swoimi szkolnymi kolegami. Jeśli wśród naszych szanownych Czytelników są osoby, które znają i pamiętają Jerzego Baryckiego z jego czasów szkolnych – prosimy o kontakt z redakcją.
Z okazji Roku Moniuszkowskiego Państwowa Szkoła Muzyczna w Skarżysku-Kamiennej zaprosiła na wspólne celebrowanie tej okoliczności – Piknik Moniuszkowski.
Stanisław Moniuszko, polski wybitny kompozytor, był tego dnia głównym, ale nie jedynym bohaterem. Ze sceny przy szkole muzycznej wybrzmiały zarówno klasyczne, jak i ludowe utwory.
Na scenie pojawili się artyści ze Skarżyska i okolicznych miejscowości: chóry „Zawsze Młodzi” z Mroczkowa na czele z Wacławem Pejasem i „Senior” z Suchedniowa, „Niedźwiadki” z Kierza Niedźwiedziego, orkiestra dętą „Perły Wincentego”, zespół instrumentalny ze Szkoły Podstawowej nr 1, zespoły ludowe „Grzybowianki” i „Kuźnicznaki” oraz oczywiście uczniowie Państwowej Szkoły Muzycznej.
Chętni zostali zaproszeni do poloneza. Była też prelekcja o Stanisławie Moniuszce, a także konkurs na jego karykaturę.
Na uczestników Pikniku Moniuszkowskiego czekało też wiele atrakcji kulinarnych, w tym grill, słodkości, potrawy tradycyjne, a także saturator wodociągów miejskich.
W sobotnie popołudnie dopisała pogoda, o co nie jest łatwo w ostatnim czasie, więc i zabawa była wyjątkowo udana, szczególnie że odbywała się przy świeżo wyremontowanej szkole.
W ostatni weekend maja na Rejowie spotkała się historia z prahistorią. Przy kilkusetletnich ruinach Wielkiego Pieca Huty Rejów pojawiło się obozowisko sprzed kilku tysięcy czy nawet więcej lat.
Kto zdecydował się odwiedzić praosadę Rydno, miał okazję przenieść się właśnie tysiące lat wstecz i zobaczyć, jak wtedy żyli i radzili sobie ludzie. Był to też okazja do spróbowania życia na łonie natury.
Członkowie stowarzyszenia Praosada Rydno oraz ich goście odkrywali tajniki codziennego życia ludzi epoki kamienia. Można było zobaczyć, jak i z czego nasi odlegli przodkowie przygotowywali jedzenie, jak mieszkali czy polowali. Najmłodszym gościom pikniku Rydno najbardziej spodobało się rozniecanie ognia przy pomocy tego, co oferuje natura – drewna, huby czy krzemienia.
Życie na łonie natury też było istotnym aspektem tegorocznego pikniku. Goście, Anna Lewińska i Artur Bokła, przekazywali wiedzę, co zrobić, aby przeżyć i nie umrzeć z głodu – jak radzić sobie bez pomocy nowoczesnych urządzeń i co z otaczającej nas przyrody nadaje się do jedzenia.
Na pikniku poruszano też tematy luźno związane z Rydnem i realiami życia w tym miejscu przed tysiącami lat. Można było się dowiedzieć m.in. o zaletach edukacji domowej czy o mongolskich jurtach.
W sobotni wieczór za sprawą zespołu Moribaya można było się przenieść nie tyle w czasie co na odległość, bo do Afryki. To właśnie afrykańskie rytmy i melodie są domeną tego międzynarodowego zespołu.
Oto, co znalazło się w programie Pikniku Rydno 2019:
zielarstwo i prymitywna kuchnia – Anna Lewińska
obróbka krzemienia, rozniecanie ognia – Artur Bokła
warsztat gliniarski, lepienie figurek i naczyń – Grzegorz Borys
rozniecanie ognia – Tomasz Juchniewicz
pieczenie chleba w glinianym piecu – Mariusz Pomocnik
produkcja krwicy – Małgorzata Markocka
prelekcja: Środowisko przyrodnicze jaskiniowców – Konrad Malec
stanowisko Klubu Edukacji Domowej – Zbigniew Borys
konkurs wiedzy o Rydnie i regionie świętokrzyskim – Witold Zajączkowski
prelekcja: Mongolska jurta – mały wszechświat na wielkim stepie – Aleksandra Gospodarczyk
Piknik archeologiczny Praosada Rydno zaprasza jeszcze w niedzielę, 26 maja, do godz. 15.00. Wstęp jest wolny.
Organizatorem Pikniku Archeologicznego Praosada Rydno jest stowarzyszenie Praosada Rydno.
Rezerwat Archeologiczny Rydno to kompleks osad przemysłowych z okresu od schyłkowego paleolitu do neolitu. Rezerwat obejmuje obszar doliny rzeki Kamiennej od Skarżyska (dzielnica Łyżwy) do Wąchocka (Góra Rocha). Na jego terenie zachowały się liczne stanowiska pozostałości przedstawicieli wielu kultur pradziejowych, datowanych od 40 tysięcy lat p.n.e. Kolejne następujące po sobie społeczności trudniły się łowiectwem, wydobywaniem hematytu (tlenek żelaza) – minerału używanego do produkcji czerwonego barwnika oraz obróbką sprowadzanego w te strony krzemienia czekoladowego.
Powiatowym obchodom tegorocznego Dnia Strażaka nie sprzyjała pogoda. Zanim uroczystości przeniesiono pod dach, strażacy i goście zdążyli mocno zmoknąć.
Uroczyste obchody Dnia Strażaka są co roku okazją do złożenia gratulacji strażakom i odznaczenia ich oraz osób zasłużonych dla pożarnictwa.
Do zebranych zwrócił się komendant Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Marcin Machowski. – Powiat Skarżyski, liczący 76 tysięcy ludzi, to najmniejszy powiat w województwie, ale jest tu szeroka gama potencjalnych zagrożeń – jedna z największych stacji rozrządowych w Polsce, duże zakłady, a do tego 60% powierzchni pokrywają lasy. W 2018 roku mieliśmy ponad 1000 interwencji, a w tym już 550. W tym momencie akurat walczymy z usuwaniem skutków opadów i burz. Nasza komenda jest jednak mocnym ogniwem w systemie ochrony państwa. Dziękuje wszystkim za ofiarność i odwagę – powiedział.
Komendant wymienił też poczynione w ostatnim czasie inwestycje w skarżyskiej straży, w tym zakup pojazdów, za co dziękował władzom. Gratulacje złożył także strażakom, który rywalizują w sportach pożarniczych i tradycyjnych dyscyplinach. Skarżyscy strażacy są mistrzami województwa w sportach pożarniczych, siatkówce i tenisie stołowym.
Odznaczenia wręczali i gratulowali strażakom posłanka Maria Zuba, Marszałek Województwa Świętokrzyskiego Andrzej Bętkowski oraz Naczelnik Ośrodka Szkolenia KW PSP Kielce st. bryg. Andrzej Raczyński. Obecni byli też przedstawiciele samorządu, instytucji oraz firm.
Lista wyróżnionych strażaków odznaczonych i nominowanych podczas uroczystości Powiatowego Dnia Strażaka w Skarżysku-Kamiennej:
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Postanowieniem nr 6/OP/2019 z dnia 30 kwietnia 2019 r. nadał odznaki „Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej” niżej wymienionym strażakom:
srebrną odznakę
Jarosław Janowski
brązową odznakę
Rafał Grot
Prezydium Zarządu Oddziału Wojewódzkiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej woj. świętokrzyskiego Uchwałą nr 2/O/2019 z dnia 27 marca 2019 r. nadało medale „Za Zasługi Dla Pożarnictwa” niżej wymienionym osobom:
złoty medal
dh Paweł Lasocki
srebrne medale
dh Cezary Błach
dh Piotr Sufin
dh Paweł Więckowski
Piotr Małek
Zbigniew Wolski
brązowe medale
Tomasz Cioroch
dh Karol Jabłoński
dh Paweł Kozieł
dh Łukasz Sufin
Barbara Czerwińska
Wojciech Nita
Piotr Piłatowski
Prezydium Zarządu Oddziału Powiatowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej w Skarżysku-Kamiennej Uchwałą nr 2/2019 z dnia 19 kwietnia 2019 r. nadało odznakę „Strażak Wzorowy”:
dh Piotr Sklenarski
Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej wyróżnił dyplomem za wzorową postawę i wysokie osiągnięcia w realizacji zadań służbowych:
bryg. Marcin Machowski
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Rozkazami personalnymi Nr 674/kadr/19 z dnia 19 kwietnia 2019 r. i Nr 699/kadr/19 z dnia 25 kwietnia 2019 r. nadał z dniem 4 maja 2019 r. wyższe stopnie w korpusie oficerów Państwowej Straży Pożarnej niżej wymienionym strażakom:
stopień starszego kapitana
Michał Boguta
stopnie kapitana
mł. kpt. Paweł Gałązka
mł. Piotr Gałązka
mł. Piotr Strzelecki
stopnie młodszego kapitana
mł. asp. Karol Głuszek
mł. asp. Paweł Romaniec
Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej Rozkazem personalnym Nr 1/2019 z dnia 10 kwietnia 2019 r. nadał z dniem 4 maja 2019 r. wyższe stopnie w korpusie aspirantów Państwowej Straży Pożarnej niżej wymienionym strażakom:
stopnie starszego aspiranta
Jacek Możdżeń
Henryk Pożoga
Świętokrzyski Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach Rozkazami Personalnymi Nr 5/2019 i Nr 6/2019 z dnia 19 kwietnia 2019 r. nadał z dniem 4 maja 2019 r. wyższe stopnie w korpusie podoficerów Państwowej Straży Pożarnej niżej wymienionym strażakom:
stopnie starszego ogniomistrza
Mariusz Duklas
Dariusz Fąfara
Rafał Grot
Krzysztof Jaworski
Michał Jurzyński
Sławomir Magdziarz
Piotr Skarbek
stopnie ogniomistrza
mł. ogn. Wojciech Chyb
mł. ogn. Tomasz Kołek
mł. ogn. Hubert Niemczyk
mł. ogn. Tomasz Waldon
stopnie młodszego ogniomistrza
Adrian Bugajski
Łukasz Orczyk
Maciej Rokita
Paweł Sadza
stopnie starszego sekcyjnego
Grzegorz Borowiec
Sebastian Szkoda
stopień sekcyjnego
str. Aneta Zielińska
Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Skarżysku-Kamiennej Rozkazem Personalnym Nr 1/2019 z dnia 30 kwietnia 2019 r. nadał z dniem 4 maja 2019 r. wyższe stopnie w korpusie szeregowych Państwowej Straży Pożarnej niżej wymienionym strażakom:
Skarżyscy motocykliści ze stowarzyszenia Road Runners MC po raz kolejny, już ósmy, zapraszają na Motoserce. W programie mnóstwo atrakcji, ale najważniejsza jest zbiórka krwi.
Zapraszamy na Motoserce 2020 w Skarżysku-Kamiennej:
Tegoroczne Motoserce odbędzie się w ramach Dni Skarżyska 2019. I z tego powodu odbędzie się na stadionie Ruchu, a nie, jak dotychczas, koło placu Staffa.
Motoserce 2019 odbędzie się w sobotę 8 czerwca 2019 roku. Od godz. 10.00 na chętnych chcących oddać krew będzie czekał krwiobus. O tym, jak cennym darem jest krew przekonywać nie trzeba, a w tym roku szczególnie jej brakuje.
Zachęcamy do oddania krwi!
W programie Motoserca jak zawsze wiele atrakcji:
Parada motocyklowa ulicami miasta
Zbiórka krwi
Pokaz ratownictwa
Gry i zabawy
Animacje dla dzieci poprowadzą instruktorzy MCK
Pokazy sprawności Akademii Holistycznej
Pokaz trialu: Mateusz trialevent.pl
Motoserce nie może się obyć bez koncertów muzycznych.
W tym roku zagrają:
Pakt
Folya
Mafia
Zespoły Folya i Mafia są zapewne większość fanów muzyki rockowej dobrze znane, ale nie każdy, szczególnie młodsi fani, słyszał o zespole Pakt. To zespół rodem ze Skarżyska, które po wielu latach wraca na scenę po kilkunastu latach przerwy. – Mamy za sobą ładnych parę lat przerwy i cieszymy się, że możemy znów pokazać się przed naszą publicznością. Zagramy i starsze kawałki, które powinny być znane wielu ludziom w Skarżysku, ale też i nowe, których na pewno nikt nie słyszał. Zapraszamy na nasz występ – mówi Jan Malik, współzałożyciel zespołu.
Już po raz piętnasty suchedniowscy cykliści zapraszają wszystkich miłośników rowerowych przejażdżek na Suchedniowski Rajd Rowerowy. Rajd jest typowo rekreacyjny, czas ukończenia nie ma znaczenia.
W tym roku do wyboru będzie aż osiem tras – szosowych, terenowych oraz mieszanych. Start i meta znajdować się będą na terenie ośrodka OSiR nad suchedniowskim zalewem przy ul. Ogrodowej 11.
Suchedniowski Rajd Rowerowy „Góry Świętokrzyskie 2019” odbędzie się w niedzielę 26 maja 2019 roku.
Na mecie czekać będzie poczęstunek, a potem odbędzie się losowanie upominków.
25 km – drogi leśne utwardzone (pożarowe), szosa: Suchedniów OSiR, ul. Żeromskiego, leśną drogą pożarową, Osełków, Ostojów, ul. Koszykowa, Berezów, Michniów, droga pożarowa Opal, Suchedniów – OSiR
45 km – teren – trasa MTB – rowery górskie: Suchedniów OSiR, Berezów, Krzyżka, Podłazie, Góra Jamno, Zajamnie, zielonym szlakiem przez Górę Bukową, Psary Stara Wieś, drogą polną – Leśna, Skorucin, Orzechówka, drogą leśną, niebieski szlak, Kamień Michniowski, Opal, Suchedniów – OSiR
25 km – teren – trasa MTB – rowery górskie: Suchedniów OSiR, Berezów, Krzyżka, Podłazie, Orzechówka, drogą leśną niebieski szlak, Kamień Michniowski, Opal, Suchedniów – OSiR
15 km – szosa – szutry – trasa rodzinna (dzieci z opiekunami): Suchedniów – OSiR, ul. Żeromskiego, leśną drogą pożarową, Osełków, Ostojów, ul. Koszykowa, Berezów, Suchedniów – OSiR
Na Skarżyski Rajd Rowerowy zaprasza Skarżyskie Towarzystwo Cyklistów:
Z okazji tegorocznego Dnia Matki skarżyska grupa artystyczna Perły z Lamusa zaprasza na występ „Nie jest źle, mamo”.
Perły z Lamusa wystąpią wraz ze specjalnymi gośćmi w Dzień Matki, 26 maja 2019 roku, w Miejskim Centrum Kultury. Będzie to występ słowno-muzyczny, jak to zawsze bywa w przypadku występów Pereł, pełen humoru, ale też przeplatanego wzruszeniem i nostalgią.
Początek występu o godz. 17.00. Bilety w cenie 10 zł są do nabycie w Impresariacie Artystycznym Miejskiego Centrum lub przed spektaklem.
Wydarzenie pod odbywa się pod patronatem Prezydenta Miasta Skarżyska-Kamiennej Konrada Kröniga.
Słup dymu nad Skarżyskiem. Na pierwszym planie wiadukt nad torami kolejowymi (autor nieznany, www.skarzysko.org)
Wielki czarny słup dymu z Benzylu widać było nie tylko w Skarżysku, ale i w promieniu wielu kilometrów od miasta. Równie wielkie było zagrożenie dla zdrowia i życia wielu skarżyszczan. Strach pomyśleć, co by było, gdyby akacja ratownicza się nie udała.
21 maja 1986 roku w Zakładach Chemicznych „Organika-Benzyl” w Skarżysku-Kamiennej, bo taką pełną nazwę miała wówczas fabryka, zapaliły się niebezpieczne dla zdrowia chemikalia. Szczęściem w nieszczęściu, nie te najgroźniejsze. Potencjalnie najniebezpieczniejszy był przechowywany tam w ogromnych ilościach chlor. Gdyby wybuchły cysterny z tą substancją, skutki mogły być tragiczne.
Benzyl – zakład, nad którym wisiało fatum
Zakład produkujący rozmaite artykuły chemiczne, który nosił nazwę Benzyl, powstał, wtedy pod inną nazwą, w 1950 roku. Początkowo znajdował się na ul. Mickiewicza. Na ulicę Fabryczną 10 został przeniesiony już rok później, w 1951, ponieważ pierwsza siedziba… spłonęła.
W nowej lokalizacji zakład zajął m.in. budynki po nieistniejącej już od lat stalowni „Skarżysko”. Stanowiły one większość zabudowań. Najbardziej charakterystycznym budynkiem była wysoka, widoczna z dala, wieża gichtociągowa.
Budynki, stare oraz nieprzystosowane do tego typu produkcji, jak również umiejscowienie fabryki, przyczyniały się do tego, że Benzyl był tykającą bombą. Poza ww. pożarem w 1951 roku kolejne wybuchały w 1979 i 1980 roku, ale żaden nie był tak znaczący, jak ten z 1986 roku.
W czasie, gdy wybuchł pamiętny pożar, Benzyl produkował m.in. chloropochodne toluenu, kwas solny, a także rozmaite półfabrykaty na potrzeby przemysłu farmaceutycznego i tworzyw sztucznych, Do produkcji używano m.in. surowców takich jak m.in. ciekły chlor i toluen.
Benzyl – tykająca bomba na nielegalu
Od 1 stycznia 1986 roku Benzyl działał… nielegalnie. Z końcem poprzedniego roku Zarząd Główny Związku Zawodowego Chemików wydał decyzję o wstrzymaniu produkcji chloropochodnych toluenu i innych substancji. Decyzję o zmianie produkcji na mniej uciążliwą podjęto już kilka lat wcześniej, ale przesunięto ją w czasie, a ostatecznie wdrożono dopiero po pożarze.
Powodem decyzji o wstrzymaniu niebezpiecznej działaności był szereg zaniedbań oraz potencjalne zagrożenia. Oto niektóre z nich:
naruszenie przepisów o ochronie środowiska naturalnego,
przekroczenie dopuszczalnych stężeń substancji szkodliwych,
brak wymaganej strefy ochronnej,
skażenie ziemi, wód powierzchniowych i podziemnych,
brak prawidłowych odległości między budynkami zakładu,
tarasowanie dróg dojazdowych pojemnikami z produktami i surowcami,
nieodpowiednie, prowizoryczne składowanie.
źródło: Echo Dnia, nr 99/1986
W planach było przeniesienie części produkcji, zwłaszcza tej najbardziej niebezpiecznej, do zakładów chemicznych w Oświęcimiu, ale na planach, jak to często w tamtych czasach, się skończyło. Bomba tykała więc nadal. Zaleceń nie wykonano.
Piękny dzień, który mógł zakończyć się wielką tragedią
21 maja 1986 roku był pięknym słonecznym dniem. To właśnie słońce przyczyniło się do powstania pożaru. Wskutek soczewkowania, czyli skupienia promieni słonecznych, zapaliła się wolina (wełna drzewna), którą otulone były balony z substancjami chloropochodnymi toluenu.
Balony były trzymane w drucianych koszach na wolnym powietrzu, pod gołym niebem, co było jednym z naruszeń przepisów i zasad BHP.
Pożar zauważył o 16.10 brygadzista Wydziału Hydrolizy Ryszard Klimek. Załoga przystąpiła do gaszenia gaśnicami podręcznymi, jednak nie była w stanie opanować ognia. Część pracowników opuściła teren zakładu w obawie przed zagrożeniem.
Strażacy pojawili się na miejscu bardzo szybko, bo już o 16.26. Pożarem objęte było ok. 400 m2 terenu. Potem ten obszar powiększył się do kilku tysięcy metrów kwadratowych. W pierwszej kolejności postanowiono bronić budynku chlorowni. Gdyby pożar opanował właśnie tę część zakładu, doszłoby do niewyobrażalnej tragedii. Szczęściem w nieszczęściu było również to, że zatruciu nie uległy wody rzeki Kamiennej.
Pożar Benzylu wydarzył się niespełna miesiąc po wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu na Ukrainie (wtedy była to część Związku Radzieckiego), więc pojawiły się porównani do tamtej tragedii. Skala obu wybuchów była nieporównywalna, ale gdy patrzyło się na ogromny słup dymu, nie można się dziwić, że skarżyszczanie dopatrywali się analogii. Szczegolnie że mieli świeżo w pamięci wybuch w Czarnobylu.
„Jakbyśmy wjeżdżali do piekła”
Ogień zagrażał nie tylko budynkom chlorowni, ale też innym pomieszczeniom, składowisku odpadów, a także sąsiadującemu z Benzylem Zakładowi Części Hamulcowych. Pracowników sąsiedniego zakładu ewakuowano, a okoliczni mieszkańcy byli gotowi do natychmiastowej ewakuacji.
Akcją kierował plut. poż. Kazimierz Kumalski, dowódca sekcji zawodowej Straży Pożarnej w Skarżysku, który tak opisuje moment dotarcia na miejsce:
To było tak, jakbyśmy wjeżdżali do piekła. Przez chwilę pomyślałem, czy ludzie, a zwłaszcza ci najmłodsi, wytrzymają psychicznie. Słup ognia i dymu sięgał już wtedy przynajmniej dwustu metrów. Przeżegnałem się, wyszedłem z wozu i zacząłem rozglądać się za kimś, kto mógłby mi powiedzieć chociażby, gdzie znajdują się substancje wybuchowe i silnie trujące. Wiedziałem przecież, że tu jest chlor, którego dwa, trzy hausty powodują śmierć, że są tonu toluenu rozrywającego wszystko w promieniu pięćdziesięciu-sześćdziesięciu metrów, że jest diablenie żrący kwas solny. Nie widziałem jednak żadnego z pracowników.
Plan sytuacyjny akcji ratowniczej w zakładach Benzyl (źródło: Przegląd Pożarniczy)
Na miejsce przybyły posiłki ze Starachowic, Kielc, Szydłowca i Przysuchy. Według różnych źródeł, w akcji uczestniczyły 22–25 sekcji gaśniczych. Pożar ugaszono o 18.30, czyli po nieco ponad dwóch godzinach. Dogaszanie trwało kilka kolejnych dni.
Józef Szewczyk – człowiek, który uratował miasto
Dzień pożaru pamięta Ryszard Sowa, obecny Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa skarżyskiego starostwa, a wówczas pracujący w podobnym wydziale w Zakładach Metalowych Mesko. – Z informacji, jakie do mnie dotarły, szacowano, że w przypadku wybuchu pojemników z chlorem w pasie o długości ok. 18 kilometrów i szerokości ok. 3 kilometrów w kierunku Radomia zginęłoby wszelkie życie. To mogła być tragedia na miarę Bhopalu (indyjskie miasto, w którym wskutek katastrofy w zakładach chemicznych zginęły tysiące ludzi – przyp. red.) – wspomina.
Ryszard Sowa wspomina też opowiadania strażaków, którzy chronili miejsca składowania chloru. – Magazyn z chlorem był położony w najniższym punkcie. Strażacy usypywali wały z pasku, aby palące się substancje nie wpłynęły do tego budynku – dodaje.
Słup dymu nad Skarżyskiem. Widok z ulicy Sokolej (autor nieznany, www.skarzysko.org)
Tak relacjonuje decydujące chwile Przegląd Pożarniczy we wspomnieniowym artykule i zamieszcza wypowiedź Józefa Szewczyka, pracownika zakładu:
Mistrz zmianowy Józef Szewczyk zachował najwięcej zimnej krwi i wykazał zdecydowanie w działaniu. Najpierw zamknął dopływ chloru do procesu technologicznego i odłączył od instalacji dwie 500-kilogramowe beczki z chlorem.
Następnie, wspólnie z innymi członkami załogi, przeniósł w bezpieczne miejsce 20 beczek po 500 kg chloru znajdujących się w bezpośredniej strefie zagrożenia pożarem.
Cztery dni po pożarze te dramatyczne chwile tak relacjonował mediom przebywający w szpitalu Józef Szewczyk – człowiek, który uratował miasto od tragedii: „Patrzę i serce zamarło. Ogień… Płynie paląca się struga. Kto żyw uciekał z zakładu. W zasięgu ognia znalazł się chlor. Wiedziałem, że idzie o życie wielu ludzi w mieście. Raczej nie myślałem o swoim. Dwie sekcje straży przyjechały błyskawicznie, w cztery minuty. Jeden wóz bronił kotłowni z węglem, a z dowódcą drugiego ustaliłem, że da wodę na dach dozowni chloru i na beczki. Woda, którą straż dała na dach przydała się bardzo. Spływała na drogę i płynęła naprzeciw ogniowi, zatrzymała strugę. Zatrułem się. Mam trudności w oddychaniu.”
Sprzątanie pogorzeliska; fot. Aleksander Jałosiński, Przegląd Tygodniowy nr 22/1986
Sprawa wagi państwowej
Na miejscu pojawili się przedstawiciele komendanta głównego straży pożarnej, a także minister przemysłu chemicznego Edward Grzywa.
Pomocy lekarskiej tego i w następnych dniach udzielono 140 osobom, w tym hospitalizowano 62 strażaków. Jak mówi Jerzy Kurek, wówczas oficer prewencji skarżyskiej komendy rejonowej straży pożarnej, najbardziej narażeni byli ochotnicy. – Ochotnicy przyjeżdżali i zaraz odjeżdżali do szpitala. Nie mieli wyposażenia. Ogólnie, w tamtych czasach mieliśmy słabe przygotowanie sprzętowe. Jedynie samochody były dobre. Aparaty tlenowe były stare i słabe – tak opisuje tamte chwile.
Wpis do kroniki Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Skarżysku-Kamiennej
Uczestnikom akcji ratowniczej przyznano:
12 medali „Za ofiarność i odwagę”,
12 odznak „Za zasługi dla ochrony przeciwpożarowej”,
44 medale „Za zasługi dla pożarnictwa”.
Wśród odznaczonych, poza strażakami, byli pracownicy Benzylu, milicjanci oraz pracownicy służby zdrowia.
Wozy śmierdziały już do końca, a Benzyl się już nie podniósł
Jerzy Kurek wspomina specyficzny i gryzący zapach. Czuć go było w wielu częściach miasta, ale najbardziej dał się we znaki strażakom. – Wozy strażackie tak przesiąknęły tym smrodem, że czuć go było już zawsze, aż do momentu wycofania wozów z użytku i likwidacji – dodaje.
Straty oszacowano na 10 milionów złotych. Benzyl po pożarze już nie wznowił produkcji w takim wymiarze jak wcześniej i nie zajmowano się już produkcją tak niebezpiecznych substancji.
Przez lata pozostałości budynków i cały dobytek systematycznie niszczały stanowiąc ciągłe zagrożenie dla okolicy. Zbiorniki z resztkami chemikaliów były obiektem zakusów złomiarzy, co dodatkowo zwiększało zagrożenie.
Słup dymu nad Skarżyskiem. Na pierwszym planie wiadukt nad torami kolejowymi (autor nieznany, www.skarzysko.org)
Uciążliwy zapach nadal był jednak obecny w okolicy, a są wśród mieszkańców Kamiennej i tacy, którzy twierdzą, że i do dziś można wyczuć charakterystyczną „benzylowską” woń.
źródło: Slowo Ludu, nr 122/1986
Po wielu latach przystąpiono wreszcie do usuwania resztek fabryki. Dokonano wyburzeń pozostałych budynków, a w 2011 roku zakończono proces rekultywacji terenu. Wywieziono gruz, odpady oraz wybrano blisko 35 tysięcy metrów sześciennych skażonej ziemi. Prace te kosztowały kilkanaście milionów złotych.
Biurowiec Benzylu tuż przed wyburzeniem w 2011 roku
1 z 6
Biurowiec Benzylu tuż przed wyburzeniem (fot. Cama – rozbiórki i wyburzenia)
Biurowiec Benzylu tuż przed wyburzeniem (fot. Cama – rozbiórki i wyburzenia)
Biurowiec Benzylu tuż przed wyburzeniem (fot. Cama – rozbiórki i wyburzenia)
Biurowiec Benzylu tuż przed wyburzeniem (fot. Cama – rozbiórki i wyburzenia)
Biurowiec Benzylu tuż przed wyburzeniem (fot. Cama – rozbiórki i wyburzenia)
Biurowiec Benzylu tuż przed wyburzeniem (fot. Cama – rozbiórki i wyburzenia)
Tak wyglądało wyburzenie biurowca Benzylu w 2008 roku:
Źródła:
Echo Dnia
Słowo Ludu
Portal skarzysko.org
Kronika Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Skarżysku-Kamiennej
Płk. poż. mgr inż. Wacław Kasiński – Wygrali z ogniem w piekle, Przegląd Pożarniczy
Wikipedia
Redakcja ProSkarżysko dziękuje za pomoc i cenne informacje:
Ryszardowi Sowie, Naczelnikowi Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa Starostwa Powiatowego w Skarżysku-Kamiennej
Jerzemu Kurkowi, byłemu pracownikowi straży pożarnej, w dniu pożaru oficerowi prewencji Komendy Rejonowej Straży Pożarnej w Skarżysku-Kamiennej
Michałowi Ślusarczykowi, byłemu Naczelnikowi Wydziału Operacyjno-Kontrolno-Rozpoznawczego Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Skarżysku-Kamiennej
„Kobiety o kobietach, czyli cała prawda o płci pięknej” to tytuł wydanej niedawno książki. Jej pomysłodawczyni i autorka Ilona Adamska oraz autorka jednego z felietonów Aneta Załęcka zaprosiły na wspólne spotkanie do Miejskiego Centrum Kultury.
Ilona Adamska – niedoszła koszykarka, a obecnie spełniona businesswoman i Aneta Załęcka – fryzjerka i stylistka, która przygodę ze swoim zawodem rozpoczęła w wieku czterech lat od ostrzyżenia lalek, zaprosiły na rozmowę o kobietach.
W kameralnym gronie obie panie mówiły o kobietach, więc też i o sobie. Anetę Załęcką większość uczestniczek spotkania doskonale zna. Prowadzi ona Atelier Fryzjerskie Anett w Skarżysku-Kamiennej.
Niedoszły Gortat w spódnicy
Ilona Adamska spotkanie rozpoczęła opowieści o sobie. Dziś jest właścicielką agencji ID Media wydającej m.in. pisma Law Business Quality czy Imperiom Kobiet. Wśród wielu jej inicjatyw są też książki i „Kobiety o kobietach…” jest najnowszą pozycją w jej dorobku.
Ilona Adamska
Zanim temat zszedł na sprawy damsko-damskie, Ilona Adamska opowiedziała swoją drogę do miejsca, w którym teraz się znajduje. Pochodzi z Sanoka, w wieku nastoletnim pasjonowała się koszykówką. – Chciałam być Gortatem w spódnicy. Chciałam pójść na AWF, ale rodzice nie podzielali moje pasji. Nieco na złość postanowiłam pójść na filozofię – wyznała.
Nieważne, skąd jesteśmy – ważne dokąd zmierzamy
Nie udało je się dostać na Uniwersytet jagielloński, ale udało się na Papieską Akademię Teologiczną. Już wkrótce miała pierwszy kontakt z kamerą, najpierw w roli osoby wypowiadającej się do niej, a potem już jako dziennikarka, która sama przed kamerę zapraszała. Dostała się na staż do TVN-u i rozpoczęła studia na kierunku dziennikarskim. Jak się okazało, jej przygoda z mediami trwa do dziś. – Uważam, że w życiu nie ma przypadków, więc to, że nie dostałam się na UJ a na PAT, nie mogło być przypadkiem – powiedziała.
Ilona Adamska już wkrótce założyła własną firmę i w roli businesswoman świetnie odnajduje się do dziś. Uczestnikom spotkania powiedziała o tym, co pomaga w osiągnięciu celu nie tylko w biznesie, ale też w życiu. Bycie sobą, wytrwałość w dążeniu do celu, a jednocześnie umiejętność przyznania się do porażki. – Ja z moich sukcesów cieszę się krótko i cieszę się przede wszystkim z rzeczy małych, z drobiazgów. Tak naprawdę rozwijają nas nie sukcesy, a porażki. Przyznanie się do porażki zamyka usta oponentom – przekonywała i jednocześnie zdradziła też, że wiele siły daje jej wiara w Boga.
Sukces to pomysł na życie
Aneta Załęcka opowiedziała o swojej codziennej pracy w atelier fryzjerskim, która jest jednocześnie jej pasją. – Na moich 30 metrach jest miejsce na współpracę, przyjaźń i miłość. Kocham swoją pracę, kocham robić metamorfozy, które są nie tylko metamorfozą na głowie, ale i w głowie – mówiła.
Aneta Załęcka
Temat sukcesu przewijał się też w rozmowie o samej książce. Jednym z motywów przewodnich felietonów jest sławetna kobieca „solidarność jajników”. Aneta Załęcka stanowczo stwierdziła, że takowa nie istnieje, a szczególnie gdy pojawia się sukces. Wówczas z solidarnością wygrywa często sukces. Autorka stwierdziła, że często nie potrafimy się cieszyć z sukcesów innych
Co na ten temat myślą kobiety (oraz dwaj mężczyźni) dowiemy się z książki, którą w tej chwili można kupić w sklepie internetowym magazynu Imperium Kobiet pod tym linkiem:
Jest w niej 96 felietonów autorstwa bardziej i mniej znanych kobiet, wśród których są tak znane panie jak Irena Eris, Katarzyna Miller, Joanna Brodzik, Katarzyna Pakosińska czy Katarzyna Bonda.
Są w niej też w niej dwa teksty spod pióra płci brzydszej, a swoje zdanie o relacjach kobieco-kobiecych przedstawili psychiatra, specjalista z zakresu seksuologii, Zbigniew Lew-Starowicz oraz trener osobisty i wykładowca Mateusz Grzesiak.
Ilona Adamska zapewniała, że z książki tak naprawdę bije pozytywna energia, a Aneta Załęcka przekonywała, że książkę można czytać jak się chce – od początku, od środka, a nawet od końca.
Zapraszamy do lektury!
Spotkanie z Iloną Adamską, autorką książki „Kobiety o kobietach, czyli cała prawda o płci piękn...
Trzecie wydarzenie z cyklu Projekt Wiara odbyło się w Skarżysku-Kamiennej. I tym razem uczestnicy mieli okazję nie tylko wspólnie się pomodlić, ale i posłuchać wyjątkowych świadectwa wiary.
Spotkanie w patio MCK rozpoczęło się od wykłady historyka Krzysztofa Zemeły, który przedstawił dzieje zakonu franciszkanów, potocznie zwanego przez skarżyszczan klasztorkiem.
Gośćmi Projektu Wiara 3 byli Krzysztof Sowiński, jeden z liderów wspólnoty „Głos Pana” ze Skierniewic, oraz ksiądz Daniel Glibowski, duszpasterz z Radomia, twórca bloga „Wypłyń na głębię” oraz grupy „Przyjaciele Bezdomnych”.
W programie Projektu Wiara zawsze jest koncert, a w tym roku na scenie pojawił się Jakub „Anatom” Nowak.