X Oficjalny Turniej Hokeja na Lodzie był ostatnim akcentem sezonu na lodowisku w Skarżysku-Kamiennej. W gronie czterech drużyn najlepsi okazali się Pirates Skarżysko.
To hokeiści byli tymi, którzy jako ostatnio skorzystali w sezonie 2024/25 z lodowiska w Skarżysku. Choć ostatnim otwartym dniem wstępu dla miłośników łyżew był 28 lutego 2025 roku, to następnego dnia, w sobotę, na lód wyjechali jeszcze hokeiści.
W sobotę 1 marca 2025 roku odbył się X Oficjalny Turniej Hokeja na Lodzie. W roli gospodarzy znów wystąpił zespół Pirates Skarżysko. Do grania zaprosili często u nas goszczące zespoły z okolic: ROLA Radom, Samson Samsonów oraz Sokoły Końskie, w których składzie zagrali też zawodnicy Kojotów Suchedniów.
Po jak zawsze emocjonujących meczach, w systemie „każdy z każdym”, okazało się, że to Piraci wygrali imprezę, choć aż dwa mecze na swoją korzyść rozstrzygnęli dopiero w karnych. Laury w imieniu Piratów odbierał bramkarz Michał Fiereńczuk, który otrzymał też podziękowania za działania organizacyjne na rzecz hokejowych imprez w Skarżysku.
X Oficjalny Turniej Hokeja na Lodzie 2025 Skarżysko-Kamienna
Wyniki meczów:
Samson Samsonów – Sokoły Końskie 5:1
Pirates Skarżysko – ROLA Radom 0:0, karne 2:0
Sokoły Końskie – ROLA Radom 1:8
Samson Samsonów – Pirates Skarżysko 2:2 karne 3:4
Sokoły Końskie – Pirates Skarżysko 1:5
Samson Samsonów – ROLA Radom 1:2
Kolejność:
Pirates Skarżysko-Kamienna
ROLA Radom
Samson Samsonów
Sokoły Końskie
I tak mamy za sobą kolejny sezon funkcjonowania lodowiska w Skarżysku uruchomionego w 2011 roku. Od tego momentu minęło już trochę czasu i lodowisko wymaga modernizacji oraz napraw. Takie są w planach i wkrótce o tym napiszemy.
X Oficjalny Turniej Hokeja na Lodzie 2025 - Skarżysko-Kamienna
Bieg Tropem Wilczym 2025 odbył się w Skarżysku-Kamiennej. Tegoroczny Bieg ku pamięci Żołnierzy wyklętych był ponownie bardzo udany. Choć pogoda przyniosła obniżkę temperatury, to atmosfera była ciepła i doniosła.
Bieg Tropem Wilczym to ogólnopolskie wydarzenie, które upamiętnia Żołnierzy Wyklętych, zwanych również Żołnierzami Niezłomnymi, czyli żołnierzy polskiego wojennego i powojennego podziemia.
Dla uhonorowania tych żołnierzy ustanowiony został Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, który obchodzony jest 1 marca. I właśnie w ten dzień lub w jedną z najbliższych mu niedziel corocznie odbywa się Bieg Tropem Wilczym. W Polsce w 2025 roku odbył się po raz trzynasty, w Skarżysku po raz siódmy, a po raz szósty na osiedlu Bór. Odbył się 2 marca 2025 roku.
Podobnie jak w poprzednich latach lokalni organizatorzy, czyli Stowarzyszenie Aktywisko i Rada Osiedla Bór, przygotowali trzy dystanse – 4 km, 8 km oraz bieg o długości 1963 metrów upamiętniający Żołnierza Wyklętego – Józefa Franczaka „Lalka”, który zmarł w 1963 roku jako ostatni z Wyklętych. Sporo uczestników zdecydowało się na start w więcej niż jednym biegu, w najkrótszym zachęcając do biegania swoje pociechy.
W Biegu Tropem Wilczym nie wynik jest najważniejszy, jego bohaterami się nie tylko uczestnicy, ale przede wszystkim ci, których biegacze upamiętniają. Dlatego jak co roku na polanie przy altanie na Borze powiewały banery z sylwetkami Żołnierzy Wyklętych. Mogliśmy zobaczyć ich wizerunki, poznać ich życiorysy. Witold Pilecki, Antoni Heda-Szary, Ludwik Marszałek „Zbroja”, Danuta Siedzikówna „Inka” i wielu innych – to dla nich biegli uczestnicy.
Wśród ofiar Boru była Zofia Wątły. Właśnie została wydana jej pamiętniki – „Zofia Wątłówna. Kroniki 1916–1931”. Do zakupu książki na biegu zachęcały harcerki 1 Drużyny Żeńskiej Skautek im. Emilii Plater „Biała Jedynka”, tej samej drużyny, do której należała Zofia Wątły.
Książka, wydana przez Fundację ZWHP, w formie e-booka w wersji audio znajduje się tutaj:
Na zmęczonych biegaczy, jednych bardziej, innych mniej, czekał tak samo pyszny poczęstunek w postaci żurku i hot-dogów. Była też gorąca herbata na rozgrzewkę. Rozgrzać się można było też przy ognisku. W miasteczku biegowym były też stoiska partnerów biegu, a organizatorzy na bieżąco przybliżali życiorysy Żołnierzy Wyklętych.
Bieg Tropem Wilczym w Skarżysku ma już swoich stałych uczestników, wśród których, co szczególnie cieszy organizatorów, są całe rodziny.
W biegach na 4 i 8 km była prowadzona klasyfikacja. Poniżej najszybsi na mecie, których dekorował zastępca prezydenta Skarżyska Konrad Wikarjusz. A warto też dodać, że w biegu wziął udział również prezydent Arkadiusz Bogucki.
4 km mężczyźni:
Dariusz Zagdański
Marcel Rozwadowski
Hubert Zadrożny
4 km kobiety:
Martyna Toczek
Kornelia Derlatka
Izabela Jabłońska
8 km mężczyźni:
Rafał Czarnecki
Mateusz Kobyłecki
Piotr Kamiński
8 km kobiety:
Katarzyna Drabik
Monika Kardaś
Sara Pyrek
Jakub Karpeta, prezes Stowarzyszenia AKtywisko, tak dziękował po biegu za udział i pomoc przy organizacji:
Do zobaczenia za rok!
Bieg Tropem Wilczym organizują Fundacja Wolność i Demokracja oraz Fundacja Tropem Wilczym Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych, a organizatorami lokalnymi w Skarżysku są Stowarzyszenie Aktywisko oraz Rada Osiedla Bór. Bieg Tropem Wilczym jest organizowany ku pamięci Żołnierzy Wyklętych. Biegi odbywają się w całej Polsce, a także w kilku miejscach za granicą, między innymi w USA, Irlandii i Wielkiej Brytanii. W Powiecie Skarżyskim swój bieg ma też Michniów.
Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Skarżysku-Kamiennej jest po corocznym zebraniu. Członkowie PTH Skarżysko podsumowali zeszły rok i zaplanowali obecny, czyli 2025. Będzie się dużo działo!
Coroczne zebrania PTH Skarżysko to konieczność, ale wcale nie przykra. Przede wszystkim dlatego, że ostatnie lata przynoszą wiele wydarzeń dotyczących historii Skarżysko. I to wydarzeń bardzo ważnych i ciekawych. Obecny rok też w takie będzie obfitował.
Nasi historycy rozpoczęli od podsumowania roku 2024. Choć to rok po jubileuszowym, kiedy to obchodziliśmy 100-lecie Skarżyska, to wcale nie działo się mniej. Było sporo innych rocznic oraz innych okazji, aby przybliżać fascynującą przecież historię naszego miasta.
Rok 2024 obfitował w wydarzenia, które skarżyskie PTH organizowało lub współorganizowało, o czym mówi prezes Marcin Medyński. Wśród nich były konferencje, wykłady, warsztaty, wycieczki, spacery czy konsultacje merytoryczne na prośbę władz miasta.
Wśród konferencji z udziałem historyków PTH była konferencja w Wąchocku – „Materialne i niematerialne dziedzictwo cystersów z Wąchocka”. Odbyła się też debata „Komu ulicę, a komu skwer – podebatujmy o naszych skarżyskich patronach”, której celem było wskazanie kierunku, w jakim Skarżysko powinno podążyć w kwestii nadawania patronów miejscom i instytucjom.
Dużą popularnością cieszą się spacery historyczne po Skarżysku oraz wycieczki poza miasto, które PTH organizuje wspólnie z Fundacją Wczoraj dla Jutra. Ponadto członkowie Stowarzyszenia prowadzili warsztaty, uczestniczyli w spotkaniach, a także występowali na licznych konferencjach, również poza Skarżyskiem.
Koniecznie należy podkreślić też uhonorowanie członków PTH. Krzysztof Zemeła i Marcin Medyński zostali uhonorowani odznakami honorowymi „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, a Krzysztof Zemeła, Marcin Medyński, Piotr Kardyś i Tadeusz Wojewoda – brązowymi odznakami honorowymi Polskiego Towarzystwa Historycznego „Pro Historia”. Odznaką tą na wniosek oddziału została też wyróżniona Fundacja Wczoraj dla Jutra kierowana przez członka jej zarządu, Marcina Janakowskiego
Jak co roku staraniem PTH Skarżysko ukazał się kolejny numer rocznika „Z dziejów regionu i miasta”, opatrzony numerem 14/2023. W tym roku ukaże się kolejny numer.
Roczniki „Z dziejów regionu i miasta” w formacie PDF można czytać na ProSkarżysko:
No i na koniec bodajże najważniejsze. Rok 2025 już przyniósł nam jubileusz 140-lecia niezwykle ważnego dla Skarżyska wydarzenia – w 1885 roku uruchomiono Drogę Żelazną Iwangrodzko-Dąbrowską, czyli linię kolejową łączącą Dęblin i Dąbrowę Górniczą. Było to na tyle ważne dla nas wydarzenie, że rocznicę tę zasygnalizowano już w roku 2024 Pierwszym Skarżyskim Kongresem Badaczy i Sympatyków Kolei. Kongres zastąpił w kalendarzu rokroczną konferencję PTH.
W 2025 odbędzie się szereg wydarzeń uświetniających jubileusz. Uroczysta inauguracja obchodów już się odbyła – w Radomiu, rodzinnym mieście Jana Blocha. Wydarzeń będzie więcej, w tym przejazdy zabytkowym pociągiem, wystawy. Koncerty czy spotkania. Będzie też druga edycja kongresu, tym razem już przemianowana na ogólnopolską.
O zaplanowanych wydarzenia na 140-lecie DŻID pisaliśmy tutaj:
Rok 2025 przyniesie kolejną okrągła rocznicę II Liceum Ogólnokształcącego. Dla szkoły zwanej „starszą niż miasto” będzie to już 110-lecie. Tak doniosły jubileusz nie może obejść się bez uroczystej oprawy. Obchody są w trakcie organizacji i wkrótce napiszemy o nich więcej. Na pewno warto się już szykować, a szczególnie zachęcamy do tego absolwentów szkoły.
w bieżącym roku PTH będzie kontynuować swoje stałe inicjatywy. Będą więc spacery, wycieczki, a także inne inicjatywy.
Grono członków Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddziału w Skarżysku-Kamiennej powiększyło się o nowe osoby. Nowym członkami zostali dr Kamil Szpunar, pracownik Muzeum Wsi Radomskiej oraz skarżyszczanie, pasjonaci historii naszego miasta, Joanna Sikora i Janusz Krzeszowski.
Z dumą informujemy, że po 1,5 roku intensywnych prac zakończyliśmy kompleksowy remont kultowego bloku przy ul. Konarskiego 24, znanego wśród mieszkańców jako „kafelkowiec”!
Czy uwierzycie Państwo, że budynek ten jest z 1976 roku? Był to jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków w Skarżysku, który przez lata stanowił charakterystyczny punkt na mapie miasta. Dzięki przeprowadzonym modernizacjom blok zyskał nowoczesny wygląd, wyższy komfort użytkowania i znacznie lepsze parametry techniczne.
Wiemy, że dla mieszkańców decyzja o rozpoczęciu tej inwestycji nie była łatwa, ale jesteśmy pewni, że dzięki niej komfort Państwa życia znacząco się poprawił. To kolejny, wyjątkowy projekt, który wyróżnia się na tle innych remontów w Skarżysku!
Ogromny spadek zużycia ciepła!
Aby unaocznić, jak ogromne są wartości ciepła zaoszczędzone przez mieszkańców, porównaliśmy rachunki za centralne ogrzewanie ze stycznia 2023 i stycznia 2025.
W styczniu 2023 zużyto 380,12 GJ, natomiast w styczniu 2025 już tylko 214,20 GJ, co daje oszczędności na poziomie 44%!
Dlaczego wybraliśmy do porównania właśnie styczeń? Ponieważ według danych klimatycznych średnia temperatura w tym miesiącu w obu latach była taka sama.
Przeprowadzony remont jest wyjątkowy pod kilkoma względami:
Rekordowe dofinansowanie
Naszej firmie udało się pozyskać ponad 1 milion złotych z Premii Remontowej dla mieszkańców Wspólnoty Mieszkaniowej.
Nowatorskie konsultacje z mieszkańcami
Proces konsultacji dotyczących szczegółów remontu był nowatorski. W pierwszym etapie prac organizowaliśmy cotygodniowe spotkania z mieszkańcami tuż przed budynkiem. Dzięki tej otwartości i bezpośredniej wymianie uwag mogliśmy lepiej dostosować projekt do oczekiwań społeczności.
Termomodernizacja w najwyższym standardzie
Budynek z 1976 roku został ocieplony przy użyciu nowoczesnych technologii, co przekłada się na znaczne oszczędności energii (spadek zużycia o 44% w styczniu 2025), estetykę oraz trwałość na lata.
Dzięki tak kompleksowemu podejściu i dbałości o każdy detal udało się stworzyć przestrzeń bardziej komfortową, bezpieczną i energooszczędną dla mieszkańców.
Co udało się zrealizować?
Modernizacja instalacji – pełna wymiana i uporządkowanie systemów technicznych zwiększyły bezpieczeństwo i funkcjonalność budynku.
Nowa elewacja – termomodernizacja nie tylko poprawiła wygląd bloku, lecz także pozwoliła znacząco zmniejszyć zużycie energii potrzebnej do ogrzania budynku (aż 44% mniej w styczniu 2025).
Lepsza infrastruktura – nowe dachy, kominy i balkony poprawiły estetykę oraz funkcjonalność przestrzeni wspólnej.
Remont klatek schodowych – odnowiono wnętrza, a także zbudowano nowe, eleganckie szachty instalacyjne; wszystkie systemy zostały wymienione i starannie opisane.
Nowoczesna wiata śmietnikowa – zadaszone miejsce na odpady nie tylko podnosi estetykę otoczenia, ale także ułatwia właściwą segregację odpadów.
System monitoringu – zapewnia większe bezpieczeństwo i kontrolę nad otoczeniem
Co niewidoczne gołym okiem?
Mieszkańcy zdecydowali się na modernizację wszystkich instalacji wewnątrz budynku. Prace te wykonano z niezwykłą dokładnością, a uporządkowane szachty instalacyjne sprawią, że przyszłe konserwacje będą dużo łatwiejsze. Tak gruntowna modernizacja przekłada się na realne oszczędności oraz wyższy poziom bezpieczeństwa.
Podziękowania dla wykonawców
Dziękujemy wszystkim podwykonawcom, którzy mieli swój wkład w realizację tego ambitnego projektu:
Generalny wykonawca: Robert Kosałka
Dach i kominy: Dachbud Artur Rybicki
Monitoring i telewizja: Multimac Marek Maculewicz
Roboty elektryczne: Erin Andrzej Koperek
Roboty ziemne i brukarskie: TRANS S.C. Piotr Krupa
Wiata: Karstal Sebastian Karpeta
To dzięki Waszemu zaangażowaniu i profesjonalizmowi ten projekt zakończył się sukcesem!
Co zyskali mieszkańcy?
Komfort cieplny i niższe rachunki – dzięki termomodernizacji budynek jest znacznie lepiej ocieplony, co pozwala na realne oszczędności (44% mniej zużytej energii w styczniu 2025).
Większe bezpieczeństwo – nowoczesny monitoring oraz wymienione instalacje podnoszą poziom bezpieczeństwa.
Estetyka i nowoczesny wygląd – odświeżona elewacja, nowe balustrady i balkony sprawiają, że blok prezentuje się schludnie i nowocześnie.
Wyższa wartość nieruchomości – kompleksowa modernizacja to wzrost wartości mieszkań, co jest korzyścią dla wszystkich właścicieli.
Dziękujemy mieszkańcom za cierpliwość, wyrozumiałość i zaufanie! Teraz możecie Państwo cieszyć się efektami modernizacji, która nie tylko poprawiła estetykę budynku, ale także podniosła wartość Państwa mieszkań i funkcjonalność całego bloku.
Zespół Klimek Zarządca Nieruchomości
„Kafelkowiec” po remoncie
1 z 14
Artykuł powstał we współpracy z Klimek Zarządca Nieruchomości
Nie ulega wątpliwości, że największą organizacją mieszanych sztuk walki jest obecnie UFC i nic się nie zapowiada, aby miało się to w najbliższym czasie zmienić. Powstała ona ponad 30 lat, a jej obecnym prezesem jest dobrze znany Dana White. Organizacja zrzesza zawodników z całego świata, w tym również Polaków. Dlatego przyjrzymy się dziś tym z nich, którzy są najbardziej rozpoznawalnymi Polakami w UFC.
Mężczyźni
Jan Błachowicz
Prawdopodobniej najsłynniejszym polskim zawodnikiem w historii UFC jest Jan Błachowicz. To właśnie on jako pierwszy Polak wśród mężczyzn, zdobył pas tej organizacji. Jego wszechstronne umiejętności i duża postura, zdecydowanie wyróżniała go na tle innych zawodników w wadze półciężkiej.
Były mistrz UFC w wadze półciężkiej, do tej pory stoczył w tej organizacji 19 walk, z czego wygrał 12, sześć przegrał, a jedną zremisował. W dodatku, był aż pięciokrotnie nominowany do bonusu „performance of the night”.
Mateusz Gamrot
Na miejsce w tym artykule niewątpliwie zasługuje również Mateusz Gamrot. Pomimo, iż w UFC nigdy nie udało mu się zdobyć pasa mistrzowskiego, aczkolwiek był on podwójnym mistrzem KSW w wadze lekkiej i piórkowej. W najbardziej prestiżowej organizacji mma, czyli UFC, stoczył 8 walk, wygrywając pięć z nich, a trzy przegrywając.
Pamiętaj, że sporty walki można regularnie obstawiać u polskich bukmacherów. Jeżeli chcesz spróbować swoich sił w wytypowaniu dowolnej walki, pamiętaj, aby użyć kod promocyjny Superbet, który zagwarantuje dobry bonus powitalny.
Tomasz Drwal
Na wyróżnienie zasługuje także Tomasz Drwal, który wystąpił na gali UFC jako pierwszy Polak w historii. Walczył jako zawodnik w średniej kategorii wagowej. Łącznie w ramach organizacji UFC stoczył 6 walk, notując rekord 3-3.
Kobiety
Joanna Jędrzejczyk
Największe osiągnięcia pod polską flagą odnotowała Joanna Jędrzejczyk. Walcząc w kategorii słomkowej, zdobyła pas mistrzowski UFC w tej wadze, który następnie obroniła, aż pięć razy. Łącznie stoczyła 15 walk, wygrywając dziesięć z nich, nie remisując żadnej. Pomimo, iż zakończyła już karierę, to nadal jest uznawana za jedną z najlepszych zawodniczek w historii.
Karolina Kowalkiewicz
Pomimo iż finalnie nie zdobyła ona jeszcze pasa mistrzowskiego UFC, to wyróżnić niewątpliwie można jeszcze Karolinę Kowalkiewicz. Stoczyła ona już 19 walk i w pewnym momencie była nawet pretendentką do pasa mistrzowskiego.
Liga Mistrzów to szczyt marzeń dla każdego piłkarza i trenera. Te prestiżowe rozgrywki klubowe rozpalają emocje kibiców na całym świecie, a triumf w nich to bilet do piłkarskiej legendy. Którzy trenerzy mogą pochwalić się największą liczbą triumfów w Lidze Mistrzów? Dowiedz się, co sprawiło, że właśnie oni osiągnęli tak duży sukces.
Carlo Ancelotti – włoski król europejskich pucharów
Wśród absolutnych rekordzistów Ligi Mistrzów z pewnością można wymienić pewnego Włocha. Carlo Ancelotti, bo o nim mowa, jako jedyny trener w historii triumfował w tych rozgrywkach aż cztery razy! Co więcej, dokonał tego z dwoma różnymi klubami – AC Milan (2003, 2007) i Real Madryt (2014, 2022).
Ancelotti to mistrz budowania drużyny. Potrafi stworzyć ekipę opartą na solidnej obronie, która jednocześnie nie boi się atakować. Jego taktyczne umiejętności, motywowanie zawodników i opanowanie w trudnych sytuacjach sprawiają, że jest niezwykle ceniony przez piłkarzy i szefów klubów.
Zinedine Zidane – spokój i trzy triumfy z rzędu? To możliwe!
Zidane zapisał się w historii futbolu jako pierwszy i jedyny trener, który wygrał Ligę Mistrzów trzy razy z rzędu (2016, 2017, 2018). Obejmując Real Madryt, w krótkim czasie zbudował drużynę niemal nie do pokonania. Ekipa francuskiego trenera imponowała siłą w ataku, skuteczną obroną i świetnym przygotowaniem fizycznym.
Co ciekawe, zanim Zidane został trenerem, sam wygrał Ligę Mistrzów jako zawodnik Realu Madryt w 2002 roku. Liga Mistrzów kursy to jedno z miejsc, w którym można śledzić postępy piłkarzy.
Bob Paisley – jak zbudować potęgę Liverpoolu?
To właśnie Bob Paisley wprowadził swoją drużynę na szczyt, sięgając po Puchar Europy (wtedy odpowiednik Ligi Mistrzów) aż trzy razy (1977, 1978, 1981). Słynął on ze spokojnego podejścia do futbolu, umiejętności budowania mocnego zespołu i perfekcyjnego doboru taktyki na każdy mecz. Dzięki jego umiejętnościom budowania zespołowej gry i żelaznej dyscyplinie Liverpool dominował w Europie przez wiele lat.
Kto jeszcze zapisał się w historii Ligi Mistrzów?
Oprócz wspomnianych wcześniej, w historii Ligi Mistrzów znajdziemy wielu innych znakomitych trenerów. Ich wpływ na rozwój futbolu i osiągnięcia są niezaprzeczalne.
Pep Guardiola – dwa razy triumfował w Lidze Mistrzów z FC Barceloną (2009, 2011). Obecnie prowadzi Manchester City.
Jose Mourinho – Portugalczyk poprowadził do zwycięstwa w Lidze Mistrzów FC Porto (2004) i Inter Mediolan (2010).
Alex Ferguson – legendarny szkocki trener Manchesteru United dwa razy sięgnął po to trofeum (1999, 2008).
Helenio Herrera – w latach 60. zrewolucjonizował taktykę piłkarską, dwa razy wygrał Puchar Europy z Interem Mediolan (1964, 1965).
Louis van Gaal – holenderski trener znany z pracy w takich klubach jak Ajax Amsterdam, FC Barcelona, Bayern Monachium czy Manchester United. W sezonie 1994/95 sięgnął po Ligę Mistrzów z Ajaksem Amsterdam.
Co tak naprawdę decyduje o sukcesie w Lidze Mistrzów?
O wygranej w Lidze Mistrzów decyduje wiele rzeczy, w tym talent zawodników, dobra taktyka, solidna forma fizyczna i mocna psychika. Jednak wiele zależy też od trenera, który potrafi połączyć te elementy w całość i poprowadzić drużynę do zwycięstwa.
Puchar Ligi Mistrzów jest marzeniem wielu trenerów, a dla tych, którzy je spełnili, to powód do wielkiej dumy.
BETFAN sp. z o.o. to legalny polski bukmacher, posiadający zezwolenie Ministra Finansów. Hazard wiąże się z ryzykiem. Gra u nielicencjonowanych podmiotów jest nielegalna i podlega karze.
Feliks Kaprzyk gdzieś na odpuście pakuje klientowi swoje pączki; fot. archiwum rodzinne
Pączki. Czy jest ktoś, kto ich nie lubi? Ten, kto lubi, kupi je dziś na każdym kroku. Nawet nie trzeba iść do cukierni. Jednak paczek pączkowi nierówny. A są w Skarżysku pączki, które dla wielu nie mają równych i obrosły już legendą. To pączki „od Felka”.
Co roku w tłusty czwartek pytamy Was na naszym Facebooku, gdzie w Skarżysku kupimy najlepsze pączki, aby objadać się nimi właśnie w ten dzień. Odpowiedzi jest mnóstwo i są różne. Wiele osób ponad wszystkie stawia słodkości roboty własnej lub najbliższych. Jednak najczęstszą odpowiedzią jest, że w Skarżysku najlepsze pączki kupimy w jednym konkretnym miejscu. To znaczy, kupimy je w kilku miejscach, ale pochodzą z jednego miejsca.
Starsi mają tu na myśli pączki „od Felka”, a młodsi powiedzą, że pączki „od Basi”. Chodzi jednak o jedną i tę samą rodzinną cukiernię, która mieści się przy ulicy 3 Maja w Skarżysku. Starsi tę ulicę wciąż pamiętają jako Świerczewskiego. To właśnie tam od wielu lat powstają kultowe już pączki i inne słodkości.
Pączki na nielegalu sprzedawane z roweru
Cofnijmy się w czasie. I to ładnych kilkadziesiąt lat wstecz. Już niewielu skarżyszczan tamte czasy pamięta. Nam o nich wspomina Barbara Koperwas.
Feliks Kaprzyk, zwany Felkiem lub Felicjanem, przybył do Skarżyska za pracą z Chlewisk. Pracę znalazł w piekarnictwie, choć, jak mówi córka, nie miał piekarniczego ani cukierniczego wykształcenia. Pracował w kilku skarżyskich piekarniach – w prywatnej „U Tasaka” na ulicy Staszica, w tzw. Gigancie PSS Społem na Sokolej, czyli dzisiejszym Batmarze czy w również społemowskiej „Dwójce” na Dolnej Kamiennej.
W rodzinnym archiwum nie zachowało się wiele zdjęć. Oto dowodowe zdjęcie Feliksa „Felka” Kaprzyka
Był ciastowym i nie miał tam do czynienia z pączkami. Nie wiadomo więc dokładnie, jak to się stało, że zaczął je smażyć, bo jak mówi córka, nie opowiadał wiele o tamtych czasach. Faktem jest jednak, że zaczął pączki wyrabiać pod koniec lat 50. ubiegłego wieku.
Ojciec nie ukończył żadnej szkoły zawodowej, więc fachu musiał nauczyć się w piekarni. Jakoś tak po prostu sam z siebie zaczął smażyć. Na początku smażył pączki w domu pokątnie. Nie robił tego dużo, nie miał żadnej maszyny. Miał drewnianą dzieżę do ciasta, ciasto wyrabiał ręcznie.Barbara Koperwas
Jak wspomina Barbara Koperwas, już w dzieciństwie zaczęła pomagać ojcu. Ojciec był specjalistą od ciasta, ale serce pączka to już było dzieło małej Basi. To ona nakładała marmoladę. Jak wspomina, nie było to zadanie łatwe, szczególnie dla małych dziecięcych dłoni. Marmolada wtedy była inna niż dzisiaj. Przede wszystkim twarda i trzeba było ją kroić.
I tak zaczął się toczyć cukierniczy biznes. Dominowały oczywiście pączki, ale Barbara Koperwas wspomina też specyficzne bułeczki, tzw. kaczuszki.
Naprawdę miały kształt kaczek. Ja się tej kaczuszki nigdy nie nauczyłam, czego żałuję. Tata je formował i zanosił na blachach do cukierni Walkiewicza, bo sam nie miał wtedy jeszcze takiego pieca.Barbara Koperwas
Gotowe pączki i bułki lądowały z kolei w wiklinowych koszach. Feliks Kaprzyk nie miał samochodu. Dysponował jedynie rowerem. Przywiązywał kosze pasem do ramy roweru i tak objuczony ruszał w miasto. Na początku nie miał też bowiem swojego punktu sprzedaży. Pączki sprzedawał na odpustach, pod szkołami, a przede wszystkim przy Zakładach Metalowych. Tłumy ludzi, które opuszczały fabrykę, wówczas liczone w tysiącach, stanowiły jego najważniejszą klientelę. To właśnie taki widok – Feliksa Kaprzyka z rowerem pełnym pączków do dziś kojarzą starsi mieszkańcy Skarżyska.
Feliks Kaprzyk gdzieś na odpuście pakuje swoje pączki; fot. archiwum rodzinne
Mieszkańcy Skarżyska byli więc oczywiście na „tak”, ale władze już nie. W tamtych czasach prywatny biznes nie był mile widziany przez rządzących. Barbara Koperwas pamięta, że jej ojciec starał się robić pączki popołudniami, aby zmniejszyć ryzyko pojawienia się kontroli urzędniczej. Dopiero po jakimś czasie udało się zalegalizować działalność i już bez obaw ją rozwijać.
Pan Felek smażył pączki do lat 80. zeszłego wieku, kiedy to przeszedł na emeryturę. Biznes na siebie wzięła córka. Feliks Kaprzyk zmarł w 1988 roku. Spoczywa na cmentarzu na Łyżwach.
Ja ci dam „na łoju”!
W czym tkwi sekret pączków „od Felka”, a dziś „od Basi”? Byłoby wspaniale móc zapytać o to pana Feliksa… Barbara Koperwas przekonuje, że żadnego tajemnego sekretu, jakiegoś cudownego składnika, nie ma.
Są za to pewne zasady, które wciąż, mimo upływu lat, w tej cukierni obowiązują. Żeby pączek był pączkiem, a nie produktem pączkopodobnym, trzeba trzymać się zasad i pani Barbara tak robi.
Wszystko musi być dobrej jakości – dobra mąka, dobre jajka. A dziś o naprawdę dobrą mąkę już ciężko. Nie stosujemy żadnych polepszaczy, jajek w proszku czy mas jajecznych. Ja kupuję towar u sprawdzonych dostawców i producentów. Ciasto robimy dwufazowo, a nie jednofazowo. No i trzeba przypilnować gary, czyli rosnących surowych pączków. Smalec do smażenia też jest ważny, żeby nie dymił. Pączki robimy na bieżąco, żeby były świeże. Nadzienie mamy tradycyjne, czyli marmoladę. Teraz jest to głównie marmolada truskawkowa. Pączki posypujemy cukrem pudrem z cukrem waniliowym.Barbara Koperwas
No właśnie – tłuszcz. Od zawsze i po dziś dzień pączki są smażone na smalcu, a nie na łoju czy oleju. W żadnym wypadku nie są też pieczone, jak pączki marketowe. Tak robi Barbara Koperwas, tak robił Feliks Kaprzyk. Jak mówi ona sama, i jak pisali na naszym Facebooku skarżyszczanie, wiele osób robiło sobie żarty z Feliksa, rzucając w jego stronę „Felek, a te pączki to na łoju, co nie?”
Barbara Koperwas zaprzecza, jakoby kiedykolwiek powstawały na łoju, czyli tym gorszym tłuszczu zwierzęcym. Nieco dobitniej na takie zaczepki reagował pan Felek. Odważni żartownisie o tym wiedzieli i na żarty sobie pozwalali jedynie znajdując się w bezpiecznej odległości od znanego cukiernika.
Żarty żartami, ale tak na serio to pączki smakowały niezwykle i takim samym cieszyły się powodzeniem. Skarżyszczanie, którzy opuścili miasto z różnych powodów, tęsknią za tym smakiem. Tęsknił za nimi choćby Ryszard Bilski, nieżyjący już reporter pochodzący ze Skarżyska, który wsławił się relacjami z wojny na Bałkanach. „I pączków od Felicjana mi brak” – tak zatytułował jeden z rozdziałów w jednej ze swoich książek. Jego rozmówczyni, dziennikarka Anna Kobierska, nazwała Feliksa Kaprzyka „ostatnim Mohikaninem skarżyskiego piekarnictwa”.
Dzielarka starsza niż miasto
A może sekretem sukcesu pączków Felka Kaprzyka są też urządzenia? Tu w użyciu wciąż są nie tylko tradycyjne metody, ale też tradycyjne, wręcz zabytkowe, sprzęty. Tylko tam, gdzie to konieczne, w ruch poszły nowoczesne urządzenia, bez których nie sposób dziś utrzymać się na rynku.
Pączki u Koperwasów powstają więc dziś z pomocą nowoczesnej technologii, ale nie na każdym etapie. Garują, czyli rosną, nie w garowniku, jak to się dzieje w dużych cukierniach. Ukształtowane – oczywiście ręcznie – lądują na specjalnym regale, gdzie leżakują przykryte bawełnianą tkaniną. Potem lądują w smażalniku, czyli specjalnym urządzeniu. Kiedyś powstawały jednak w dużym rondlu i na tradycyjnej kuchni palonej węglem. Barbara Koperwas zarzeka się, że kuchni tej nigdy się nie pozbędzie. To miejsce to przede wszystkim mnóstwo wspomnień.
Jednak wzrok w cukierni przykuwa jedno konkretne urządzenie. To dzielarka do ciasta. Jest prawdziwym zabytkiem. Pochodzi jeszcze z XIX wieku! Ma ponad 130 lat, więc serio jest starsza niż Skarżysko, które, jak wiemy, otrzymało prawa miejskie w 1923 roku. Dzielarkę, już jako używaną oczywiście, nabył Feliks Kaprzyk. Jest produkcji niemieckiej. Działa do dziś, choć brakuje w niej choćby sprężyny.
Zabytkowa dzielarka do pączków jest w cukierni od początku
1 z 5
Tak o procesie robienia pączków opowiada Barbara Koperwas:
Jeszcze zanim tata kupił dzielarkę, dzielił ciasto ręcznie. Siadał przy stolnicy, wykładał ciasto, brał skrobkę i ciął ciasto na kawałki. Potem je sztyfował, nakładał marmoladę i zwijał pączki. Odstawiało się je potem na deskę i pod przykryciem rosły. U nas pączki rosły i rosną wciąż bez garownika. Stawiam tylko garnek z wodą na kuchence, żeby woda parowała. Tata przez wiele lat smażył pączki w rondlu na kuchni węglowej. Dopiero z czasem kupiliśmy smażalnik. Kuchnia jednak nadal jest i nie zamierzam się jej pozbywać.Barbara Koperwas
Barbara Koperwas wciąż też używa takiej leciwej wagi
Operacja „tłusty czwartek”
Tłusty czwartek – jeden z ulubionych dni każdego łasucha. Czyli chyba każdego z nas, choć nie każdy się przyznaje. Choć pączka, faworka czy innego łakocia można zjeść o dowolnej porze roku, to tradycja przecież zobowiązuje. Tego dnia puszczają hamulce, a i ponoć zjedzone tego dnia słodkości nie idą w boczki.
Czy dla cukierników to też tak lubiany dzień? I tak, i nie. Z jednej strony ogromna sprzedaż, ale z drugiej trzeba przyspieszyć obroty na maksa, bo przecież wolumen pączków wzrasta względem zwykłego dnia wielokrotnie. Adochodzą do tego przecież również faworki.
Tłusty czwartek w rodzinie Koperwasów, potomków Feliksa Kaprzyka, zaczyna się już dużo wcześniej. Nawet przy tej okazji nie idą na łatwiznę. Nie mają mrożonych pączków, nie dosypują polepszaczy. Za to zapasy są zrobione, wszystko przygotowane na zaś, a mąka, jak mówi pani Basia, grzeje się już od dwóch tygodni. W zakładzie trzeba zrobić przemeblowanie, bo na ten dzień do pracy stawia się cała rodzina i pomocnicy.
Do walki z czasem stają: Barbara Koperwas i jej maż Andrzej, ich córka Magda z mężem Jackiem i synem Kacprem. Specjalnie do pomocy przyjedzie z drugiego końca Polski syn Barbary Paweł. Są też pracownicy zatrudnieni dorywczo. Wszyscy wiedzą, że noc ze środy na czwartek będzie nieprzespana. Na najwyższe obroty wchodzą już w środę rano. Zaczyna się produkcja. I trwa, i trwa, i trwa…
Surowe pączki rozpoczynają garowanie
Miłośnicy pączków „od Felka” i „od Basi” nie czekają do czwartku na swój ulubiony przysmak. Przychodzą już w środę od wczesnego popołudnia i przychodzą tak aż do późnego wieczora. Większośc klientów, którzy nie chcą czekać do czwartku, zna smak pączków „od Felka” od lat. Pamiętają nawet cukiernika osobiście, wspominając, jak jeździł po mieście rowerem obładowanym pączkami. Mówią, że innych pączków nie biorą do ust.
W efekcie bywa tak, że w czwartek rano zostają już tylko pączki zamówione przez współpracujące z cukiernią sklepy i sklepiki. Dopiero wtedy, gdy my objadamy się pączkami, cała rodzina może odpocząć.
Gdzie kupimy „felkowe” pączki oprócz miejsca wytwarzania przy ulicy 3 Maja? Na przykład w warzywniaku „U Olczyka” na Sokolej, również w warzywniaku córki państwa Olczyków, Katarzyny, na Aptecznej. Również we własnym punkcie sprzedaży na targu w Rynku, ale to tylko w dni targowe. Wtedy kupimy tam też faworki i rozmaite ciasta.
Co dalej z pączkami?
Czasy dla małych rodzinnych biznesów łatwe nie są. I nie chodzi tylko o całą biurokrację, papierologię itd. Dużym problemem jest walka cenowa. Markety stoją tu na uprzywilejowanej pozycji. Cena 29 gorszy za „pączka” z handlowej sieciówki jest nie do przebicia przez małe manufaktury. Szczególnie takie, jak ta Koperwasów, którzy trzymają się pewnych standardów. Market może do taniego pączkopodobnego produktu nawet dołożyć. Nasz lokalny cukiernik – nie.
Barbara Koperwas dziś jeszcze nie wie, jak losy rodzinnego biznesu potoczą się dalej, gdy ona zdecyduje się odejść na zasłużoną emeryturę. Jej dzieci wybrały inną drogę zawodową. Ale, jak mówi, i ona sama nie jest z zawodu cukiernikiem. Początkowo pracowała na Zakładach Metalowych Mesko, gdzie była… tokarzem. Dopiero z czasem zrobiła papiery czeladnicze i mistrzowskie w cukiernictwie, zeby ciągnąć rodzinny biznes. Czy kolejne pokolenia rodziny są niejako skazane na podobny los? Czas pokaże.
Jak by nie było, kultowe pączki „od Felka” już przeszły do legendy i zapisały się pięknymi zgłoskami w historii Skarżyska. Czy nadal będziemy mogli się nimi zajadać? Oby! Tego życzymy całej rodzinie i sobie. A jeśli nie, to przecież wspomnienie cudownych smaków z dzieciństwa też jest czymś wspaniałym!
Dzieje Skarżyska-Kamiennej w czasie II wojny światowej były tematem ostatniego spaceru historycznego. Tragedia naszego miasta miała wiele epizodów, ale wciąż o wielu z nich skarżyszczanie nie wiedzą. Uczestnicy spaceru tę wiedzę mają teraz większą.
„Gdy przyszła noc… Skarżysko-Kamienna wobec II wojny światowej. Spotkanie pierwsze.” – taki był temat lutowego spaceru historycznego w cyklu „Chodźmy w miasto!”, na które to spacery wspólnie zapraszają Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Skarżysku-Kamiennej oraz Fundacja Wczoraj dla Jutra.
Czasy II wojny światowej i hitlerowskiej okupacji to okres wyjątkowo tragiczny dla Skarżyska. Nasze miasto poniosło ogromne straty. Wojna przyszła po okresie dynamicznego rozwoju, kiedy to dodatkowo Skarżysko stało się miastem. Wybuch wojny brutalnie przerwał ten piękny okres.
Szczególnie ogromne straty Skarżysko poniosło w ludziach. To właśnie tym skarżyszczanom, którzy najmocniej przeciwstawili się niemieckiemu okupantowi, częstokroć poświęcając życie, poświęcony był spacer, który odbył się 23 lutego 2025 roku. Poprowadził go dr Piotr Kardyś, historyk, nauczyciel w I LO w Skarżysku.
Dr Piotr Kardyś
SP 1 – tu zaczynała się tragedia
Spacer rozpoczął się przy Szkole Podstawowej nr 1. Dziś to miejsce, gdzie dzieci i młodzież zdobywają wiedzę. Nie każdy jednak wie, że w czasie II wojny światowej było to miejsce, gdzie rozgrywały akty dramatu naszego miasta.
To tam w lutym 1940 roku Niemcy utworzyli areszt, do którego zwozili skarżyszczan, głównie tych najmocniej zaangażowanych w działania konspiracyjne. Finałem dramatu, jaki wtedy się rozgrywał, była egzekucja na osiedlu Bór.
Kolejną odsłoną wojennego koszmaru była egzekucja na Brzasku w czerwcu 1940 roku, czyli zaledwie kilka miesięcy po Borze. I wtedy Jedynka posłużyła za miejsce, gdzie Niemcy wydawali wyroki śmierci. Niewielu aresztowanym udało się go uniknąć.
W szkole, w części pomieszczeń, gdzie miał miejsce początek tragicznego końca tak wielu naszych przodków, znajduje się izba pamięci. Dzięki uprzejmości szkoły spacerowicze ją zwiedzili. Oni już wiedzą, jak dantejskie sceny rozgrywały się tam, jak i zresztą w całym mieście.
Część uczestników spaceru ma wśród ofiar Boru i Brzasku swoich przodków. Wanda Wysocka, oddana ojczyźnie harcerka i nauczycielka, która zginęła na Borze, to krewna Artura Tusiewicza, który pielęgnuje pamięć o swoich przodkach i na spacerach dzieli się historiami z innymi uczestnikami.
Piotr Kardyś wspomniał o ankiecie, jaką przed laty przeprowadzili jego podopieczni, uczniowie I LO. Pytali przechodniów, czy wiedzą, komu poświęcona jest tamtejsza izba pamięci. Niestety, niewielu skarżyszczan wiedziało. A nie wypada nie wiedzieć…
Ofiara nauczycieli i AK-owców
Drugim przystankiem spaceru był Dom Nauczyciela przy ulicy Słowackiego. Jest na nim tablica poświęcona pamięci skarżyskich nauczycieli, którzy cierpieli i ginęli z rąk okupanta.
W tym miejscu uczestnicy spaceru zapoznali się ze wspomnieniami Bronisławy Król, mieszkanki Skarżyska, która wojenny czas opisała w pamiętniku pt. „Wrześniowe zapiski”.
Obszerne fragmenty „Wrześniowych zapisków” publikowaliśmy tutaj:
W sąsiedztwie kościoła Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Niepodległości znajduje się pomnik przypominający o kolejnych tragicznych wydarzeniach czasów II wojny światowej. I to tam następnie udali się spacerowicze.
W okolicy kościoła, dwukrotnie w 1944 roku, Niemcy dokonali egzekucji na żołnierzach Armii Krajowej. Według ustaleń śmierć poniosło wtedy 75 osób. Po wojnie dokonano ekshumacji i ofiary spoczęły na cmentarzu na Zachodnim.
II LO – szkoła „siłaczki” ze Skarżyska
Ostatnim punktem spaceru było II Liceum Ogólnokształcące. Ta szkoła, której mury przed wojną opuszczali wybitni potem absolwenci, wraz z wybuchem wojny musiała zakończyć działanie. Przejęli ją na swoje potrzeby Niemcy, a nauka musiał zejść do podziemia.
Piotr Kardyś dużo mówił o Marcie Bałtruszajtis, ówczesnej dyrektorce szkoły. Ta rzutka kobieta zorganizowała tajne nauczanie, które prowadziła między innymi w swoim domu, który… został częściowo zajęty przez Niemców. Odwaga i determinacja tej kobiety jest po dziś dzień godna podziwu.
Nie dziwi więc, że inny skarżyski historyk, Krzysztof Zemeła, również były dyrektor Mickiewicza, nazwał ją „skarżyską siłaczką”. Zarówno ona, jak i jej mąż Andrzej Bałtruszajtis, to ludzie, których konieczne trzeba znać i pamiętać o nich.
W 2025 roku II Liceum Ogólnokształcące obchodzi 110-lecie istnienia. Jak mówił Marcin Janakowski, prezes Fundacji Wczoraj dla Jutra, w przygotowaniu są uroczystości jubileuszowe i niewątpliwie będą one okazją również do wspomnień, również o wybitnych postaciach z dziejów szkoły.
Na spacerze była mowa o ludziach, których oddanie godne jest podziwu i warte nieustannego przypominania. Piotr Kardyś mówił jednak też o tych ludziach, którzy nie stanęli na wysokości zadania. I mowa nie tylko o tych, którzy przeszli na stronę okupanta. Tak wielka liczba aresztowanych i potem zamordowanych skarżyszczan możliwa była w znacznej części dzięki zeznaniom innych. Już po wojnie też nie wszyscy zachowywali się, jak trzeba. Dla przykładu świetnie wyposażone przed wojną Gimnazjum im. Augusta Witkowskiego, czyli właśnie dzisiejszy Mickiewicz, nie dość, że zdewastowane przez Niemców, to zostało jeszcze dodatkowo rozgrabione przez szabrowników, mieszkańców Skarżyska.
Wkrótce kolejne spacery, ale najpierw… ustawka
Lutowy spacer był pierwszym z kilku, w tym roku, które mają dotyczyć czasów II wojny światowe. Zapraszamy na kolejne spacery – zawsze w ostatnią niedzielę miesiąca. O szczegółach będziemy pisać.
Tymczasem zapraszamy na kolejne wydarzenie związane z historią Skarżyska, a konkretnie architekturą, które odbędzie się jeszcze w lutym 2025 roku. Będzie to tzw. ustawka architektoniczna dotycząca skarżyskiego modernizmu z udziałem skarżyszczan i gości. Trzeba wiedzieć, że w tej materii Skarżysko ma się czym pochwalić, choć i w tym przypadku poniosło już straty.
Trwa ogólnopolski konkurs SuperDzielnicowy 2025, w którym wybieramy najlepszego dzielnicowego w Polsce. Do udziału zaprasza Policja, a zachęcają do tego aktorzy znanego serialu. Czy w Policji w Skarżysku-Kamiennej mamy kandydata na SuperDzielnicowego?
Trzecia edycja konkursu na SuperDzielnicowego rozpoczęła się w lutym 2025 roku. Wybieramy w nim najlepszego dzielnicowego w kraju. Czy na taki tytuł zasługuje jakiś funkcjonariusz Policji ze Skarżyska?
Wybory SuperDzielnicowego to część kampanii #DzielnicaBEZstrachu, która ma na celu zainteresowanie obywateli sprawami bezpieczeństwa w ich najbliższym otoczeniu, a także sprawić, że lepiej poznają się z policjantami, którzy pilnują bezpieczeństwa w ich miejscu zamieszkania.
Inspiracją kampanii społecznej #DzielnicaBEZstrachu jest serial kryminalny „Dzielnica strachu” emitowany na kanale Puls 2. Aktorzy tego serialu – Andrzej Młynarczyk, Jasper Sołtysiewicz, Aleksandra Listwan i Jagoda Małyszek – zostali ambasadorami akcji i też zapraszają do udziału i głosowania.
Kandydatów na SuperDzielnicowych należy zgłaszać przez tę stronę internetową:
Zgłaszając kandydata, należy uzasadnić swoją propozycję. Na autorów najlepszych uzasadnień czeka pięć nagród po 1000 złotych.
Na tej samej stronie przez cały czas trwania akcji głosujemy na kandydatów. SuperDzielnicowy 2025 otrzyma nagrodę finansową, statuetkę oraz rolę w serialu „Dzielnica strachu”.
W dzielnicy lub na osiedlu, gdzie pracuje SuperDzielnicowy, zostanie zorganizowana gala oraz spotkanie z aktorami serialu.
Dziewczęta z Teatru Tańca ze szkoły SkarDance Academy w Skarżysku-Kamiennej wygrały polski finał Międzynarodowego Konkursu Tańca „Dance Unit” 2025 w Katowicach; fot. archiwum SkarDance Academy
Ogromny sukces odniosły tancerki z Teatru Tańca ze szkoły SkarDance Academy w Skarżysku-Kamiennej. Wygrały polski finał Międzynarodowego Konkursu Tańca „Dance Unit”. Teraz przed nimi europejski finał w Niemczech.
Tancerki ze Skarżyska wystąpiły w kategorii „Contemporary small group 16+” prezentując choreografię pt. „Kiss with a Fist” autorstwa Agnieszki Banasik, trenerki i choreografki zespołu. Układ do utworu o tym samym tytule zachwycił jurorów i zapewnił tancerkom zwycięstwo w swojej kategorii. Międzynarodowy Konkurs Tańca „Dance Unit” odbył się 15 lutego 2025 roku w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.
Obejrzyj występ naszego zespołu na YouTube:
Teatr Tańca tworzą:
Emilia Szczygieł
Natalia Duda
Daria Jezierska
Wiktoria Sieczka
Zuzanna Turek
Magdalena Staniewska
Klaudia Piętowska
Sukces jest wynikiem wieloletniej pracy. Zwycięska formacja ma na swoim koncie wiele sukcesów i kilkanaście Grand Prix na festiwalach i konkursach tanecznych. Z dziewczynami tańczącymi w Teatrze Tańca pracuję od lat. To niesamowita duma patrzeć na to, jak się rozwijają, zarówno indywidualnie, jak i również jako zespół. Poprzedni sezon był dla nas bardzo udany, ale sukces „Kiss with a Fist” podczas pierwszej prezentacji, przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Warto zaznaczyć, że start w Dance Unit w Katowicach był debiutem zespołu na tym wydarzeniu.Agnieszka Banasik
Teatr Tańca SkarDance Academy w Skarżysku-Kamiennej; fot. archiwum SkarDance Academy
Wygrana w Katowicach zapewniła też awans do finału konkursu, który odbędzie się w weekend majowy w Oberhausen w Niemczech.
I na ten wyjazd nasze tancerki zbierają pieniądze, prosząc o wsparcie poprzez zbiórkę internetową: