Promocje na internet Scarnet - kliknij i dowiedz się więcej!
Scarnet - internet światłowodowy - Skarżysko-Kamienna
Scarnet - internet światłowodowy - Skarżysko-Kamienna
Scarnet - internet światłowodowy - Skarżysko-Kamienna
Scarnet - internet światłowodowy - Skarżysko-Kamienna

Skarżyski StuG IV, niemieckie samobieżne działo pancerne, jest już po rekonstrukcji. Od teraz można StuG-a oglądać, ponieważ właśnie nastąpiło jego odsłonięcie w Muzeum Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej.

W 1945 roku „skarżyski” StuG IV zatonął w bagnie, w 1999 roku został wydobyty przez ekipę Muzeum Orła Białego, w 2012 wjechał do muzealnego warsztatu, a w 2020 roku, dokładnie 25 lipca, został uroczyście zaprezentowany i udostępniony do oglądania oraz podziwiania. Prezentacja StuG-a IV zgromadziła wiele osób.

Na ten moment czekało wielu przez wiele lat

Zrekonstruowany StuG IV, a przy tym efektownie i pięknie odmalowany, już cieszy oko. Został odnowiony przez Stowarzyszenie Ochrony Zabytków Militarnych KIS z pomocą muzealników. Gorąco im za to na uroczystości odsłonięcia dziękowali Zastępca Prezydenta Skarżyska-Kamiennej Krzysztof Myszka oraz dyrektor Muzeum Orła Białego Grzegorz Bień. Pierwszy z nich odczytał list gratulacyjny od prezydenta Skarżyska Konrada Kröniga.

– To są nasi bohaterowie. Poświęcili StuG-owi IV kilka lat swojego życia, kilka lat żmudnej pracy. Kosztem swojego wolnego czasu i własnego budżetu doprowadzili to dzieło do cudownego końca – powiedział Grzegorz Bień.

Rekonstruktorom oraz wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że proces odnowienia StuG-a IV dobiegł końca, dziękował też obecny prezes stowarzyszenia KIS Jacek Mikita. Wspomniał też o nieżyjących już – swoim poprzedniku na stanowisku prezesa Bogdanie Sarnowiczu oraz byłym dyrektorze Muzeum Orła Białego Andrzeju Lange.

– Gdyby nie ich pasja, StuG-a IV nie byłoby tu w Skarżysku i nie doszłoby do tej rekonstrukcji. Sama rekonstrukcja nie byłaby możliwa bez pracy wielu ludzi. Mam nadzieję, że StuG IV będzie chlubą muzeum i będzie ściągał turystów – powiedział Jacek Mikita.

Od dziś można już podziwiać StuG-a – dzieło niemieckich konstruktorów i polskich rekonstruktorów. Wkrótce nad działem stanie wiata, która uchroni je przed działaniem czynników atmosferycznych.

Unikatowy StuG IV

StuG IV, choć na pierwszy rzut oka wygląda jak czołg, czołgiem de facto nie jest, choć ma i gąsienice, i lufę, i jeszcze kilka elementów charakterystycznych dla czołgu. Jest to samobieżne, szturmowe działo pancerne, ale zbudowane właśnie na podwoziu czołgu, a konkretnie modelu Panzerkampfwagen IV.

StuG IV to nie czołg
StuG IV, choć wyglądem przypomina czołg – nie jest nim. To samobieżne działo pancerne, ale zbudowane na podwoziu czołgu. Zasadnicza różnica to taka, że działo jest zamontowane w kadłubie, a nie w wieży.

StuG IV, którego pełna nazwa Sturmgeschütz IV, a jeszcze inna to SdKfz 167, to działo niemieckie, służące w armii niemieckiej w czasie II wojny światowej. Produkowane było w latach 1943–45 w firmie Krupp. Łącznie wyprodukowano niewiele ponad tysiąc egzemplarzy.

Zostało ich tylko kilka
Wiadomo o jedynie pięciu egzemplarzach działa StuG IV, jakie zachowały się do dziś. Dwa z nich są w Polsce

Do dziś zachowało się ich jedynie kilka, a przynajmniej o tylu wiadomo. W Polsce są dwa. Drugi, przywrócony do stanu jezdnego, znajduje się w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu. StuG IV ze Skarżyska jest egzemplarzem „pomnikowym” – nie jest jezdny. Przywrócenie go do takiego stanu byłoby, jeśli w ogóle możliwe, bardzo trudne i kosztowne.

Historia StuG-a IV ze Skarżyska-Kamiennej

StuG IV porzucony podczas ucieczki

Stug IV, który dziś stoi na placu Muzeum im. Orła Białego, służył w 35. Pułku 4. dywizji pancernej armii niemieckiej. W lutym 1945 roku, gdy Niemcy uciekali przed napierającą Armią Czerwoną, ugrzązł wraz z innymi pojazdami w bagnach rzeki o nazwie Sępolenka pod wsią Komierowo, w odległości ok. 50 km od Bydgoszczy. Dziś to województwo kujawsko-pomorskie.

– Nasz StuG miał przeciwko sobie Shermany służące w armii radzieckiej. Niemcy chcieli się przeprawić przez rzekę i nie wyszło, ugrzęźli w bagnie. StuG został świadomie uszkodzony, aby nie przejął go wróg. Strzelano do niego przynajmniej dwa razy – mówi Artur Buńko, pracownik, niegdyś dyrektor Muzeum Orła Białego, a jednocześnie członek Stowarzyszenia Ochrony Zabytków Militarnych KIS.

StuG IV w oczekiwaniu na muzealników ze Skarżyska

W miejscu porzucenia Sturmgeschütz IV przeleżał aż do 1999 roku. O jego istnieniu w regionie bydgoskim wiedziano, ale wcześniej nikt nie zdobył się na wyciągnięcie działa. Wieści nim dotarły do Skarżyska, do muzeum, którego dyrektorem był wówczas nieżyjący już Andrzej Lange.

Z informacją o takim eksponacie przybył do muzeum Mariusz Król, wówczas prezes nieistniejącego już dzisiaj Radomskiego Stowarzyszenia Ochrony Zabytków Militarnych.

– Ze zdjęcia trudno było wywnioskować, co to za pojazd. StuG IV był w większości pod powierzchnią. 25 czerwca 1999 roku udaliśmy się z Andrzejem Lange i Arturem Prościńskim, na pierwszy rekonesans. W miejscowości Przepałkowo uzyskaliśmy informacje od wiekowego już mieszkańca o odwrocie wojsk niemieckich w lutym 1945 i potopionych w Sępolence niemieckich czołgach. Po wskazaniu miejsca dokonaliśmy oględzin okalającego terenu oraz samego pojazdu. Znaleźliśmy wlot powietrza. Okazało się, że to nie czołg. Pojazd wystający z bagna z wyraźnie zniszczoną tylną częścią to działo samobieżne. Zaczęliśmy wertować katalogi i wyszło, że to właśnie StuG IV. Już wiedzieliśmy, że to unikat, i że warto podjąć trud wyciągnięcia go – wspomina Mariusz Król.

Faun wyciągnął STuG-a

Potem nastąpiło kompletowanie niezbędnych pozwoleń i załatwianie formalności. Ekipy stowarzyszenia i muzeum wraz z niezbędnym sprzętem udali się na miejsce. Tam okazało się, że całkiem niedawno ktoś już próbował wyciągnąć działo z bagna.

– Do dziś nie wiemy, kto to mógł być. Nie udało im się najprawdopodobniej dlatego, że nie mieli odpowiedniego sprzętu. Czymkolwiek chcieli StuG-a wyciągnąć, był to zbyt słaby sprzęt – mówi Artur Buńko.

Silnik Maybacha, opony Contunental i Fulda
StuG IV napędzany był silnikiem firmy Maybach, a opony do tego innych pojazdów dostarczały istniejące do dziś firmy jak Continental czy Fulda

Ekipa Muzeum Orła Białego miała ze sobą ciągnik Faun z Zakładu Transportu Energetyki z Radomia. Ten gigant może uciągnąć kilkaset ton. Choć zakopany w bagnie StuG ważył „tylko” kilka, góra kilkanaście ton, to właśnie fakt jego zakopania znacznie zwiększał zapotrzebowanie na siłę ciągu.

Jak wyglądało wyciąganie StuG-a, możemy obejrzeć na poniższym filmie nakręconym wówczas przez Mariusza Króla, który na odsłonięcie StuG-a przybył w tej samej kurtce, którą miał wtedy, w 1999 roku, na sobie i nawet z plakietką, świadczącą o tym, że jest z ekipy muzeum.

 

 

Z bagna na muzealny plac do Skarżyska

Wyciągnięty i przetransportowany wrak StuG-a trafia na muzealny plac, gdzie będzie cierpliwie czekał rekonstrukcji. Muzealnicy wraz z miłośnikami militariów robią rekonesans za częściami i mozolnie je gromadzą. Złośliwi twierdzą, że im się to nie uda, bo to, bo ta tamto, bo to przecież „Muzeum Orła Rdzawego”. Jeszcze nie wiedzą, że się mylą.

Przychodzi jednak rok 2012 i zapada decyzja, że jest już na tyle części, a wciąż brakujące jest szansa zdobyć, że czas zacząć rekonstrukcję

StuG IV zjeżdża z placu do warsztatu

W 2012 roku eksponat zmienia miejsce pobytu z muzealnego placu na warsztat. Rozpoczyna się żmudna rekonstrukcja, za którą bierze się Stowarzyszenie Ochrony Zabytków Militarnych KIS z pomocą muzealników. Oni już mają wizję, jak działo będzie wyglądać po rekonstrukcji. Zanim tak się jednak stało, StuG IV został rozebrany na części.

– Była między innymi cała wanna z nadbudową, kazamata, podstawa armaty część kół jezdnych. Najtrudniejsza była zabudowa dachu. Ciężko było o detale, drobną galanterię, łożyska, koła jezdne. Nie było ani kawałka gąsienicy. Lokalnym mieszkańcom wszystko się przydawało i co mogli, to rozebrali – mówi Artur Buńko.

Cały pojazd został oczyszczony z rdzy, wypiaskowany, a na koniec zyskał kamuflażowe barwy.

– W decyzji o zastosowaniu rodzaju kamuflażu kierowaliśmy się zachowanym częściowo rozkładem plam malowania maskującego oraz archiwalnym zdjęciem przedstawiającym z dużą dozą prawdopodobieństwa bliźniaczego StuG-a z 35 pułku pancernego 4 dywizji pancernej. W 1945 roku „nasz” StuG IV z pewnością posiadał malowanie składające się z bazowej farby Dunkelgelb oraz naniesionych nieregularnie plam Olivegrun i Braun (lub Rotbraun) – czytamy na prosilu stowarzyszenia KIS na Facebooku.

To jeszcze inny film z wydobycia StuG-a IV:

 

StuG IV wraca na muzealny plac

Rekonstrukcja miał swój finał w 2019 roku. Ostatnią przeszkodą na sfinalizowaniu rekonstrukcji stał się koronawirus i dlatego działo wróciło na ekspozycję dopiero latem 2020 roku.

Najpierw z pomocą ogromnego 60-tonowego żurawia wstawiono StuG-a na muzealny plac. Wcześniej trzeba było przestawić lampę, która przeszkadzał w operacji.

– Cieszę się, że przybywa kolejny eksponat, który, mam nadzieję, będzie się cieszył dużą popularnością wśród zwiedzających nasze muzeum – mówi dyrektor muzeum Grzegorz Bień.

 

StuG IV już do oglądania

Tydzień później nastąpiło uroczyste odsłonięcie eksponatu. Rozwiązano wstęgę, były przemowy, gratulacje i podziękowania, o czym szerzej piszemy wyżej.

StuG IV jest jednym z najcenniejszych eksponatów muzeum, zarówno jeśli weźmie się wartość nominalną, jak i historyczną. Muzealnicy szacują, że jest w czołówce najcenniejszych eksponatów – obok kutra torpedowego ORP „Odważny” i samolotu Ił-14

Obchodzące w 2019 roku 50-lecie istnienia Muzeum Orła Białego zaprasza do oglądania StuG-a IV i reszty ekspozycji. Czynne jest codziennie w godzinach uzależnionych od pory roku – latem od 8.00 do 20.00.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here