Skarżyska scena muzyczna – mniej znane zespoły lat 90.

1975

„Scena” to określenie, które w latach 90. oznaczało nie tylko zespoły i koncerty, ale przede wszystkim środowisko, a więc ludzi i relacje między nimi, wspólnotę, przyjaźń, ideę. I dopiero w dalszej kolejności: miejsca, imprezy, kasety, płyty itp.

W Skarżysku na pewno istniała scena jako środowisko. Co do wspólnoty i przyjaźni, nie jest to już takie pewne. Zespoły często nie lubiły się i wzajemnie zwalczały. Liczne koncerty okrzyczane były gromko wulgarnymi hasłami, mimo że zespół był z tego samego „podwórka”, co publika. Zdarzały się nawet pseudo gangsterskie wyczyny, jak wywózka na obrzeża miasta, połączona z pogróżkami, zorganizowana przez licealistów z zespołu coverowego, wobec ucznia z innego zespołu, który kpił sobie z nich niepomiernie, nazywając gwiazdorami. Został przy tej okazji pouczony przez domorosłych gangsterów, by nie żartował sobie z kolegów z branży. Rywalizacja godna rodów z wenezuelskiego serialu często brzydko znaczyła lokalną scenę.

Przez lata 90. przewinęły się dwie fale zespołów. Pierwsza fala dominowała do ok. połowy tego okresu. Ludzie, którzy tworzyli wówczas scenę, to głównie roczniki lat siedemdziesiątych. Natomiast mniej więcej w latach 1995–2000 działali przedstawiciele drugiej fali, ludzie urodzeni w latach osiemdziesiątych.

Miejsca

Pierwszorzędną rolę pełniły oficjalne placówki kulturalne. Zapewniały zespołom miejsca prób, stanowiły przestrzeń koncertową. Często wymagały też od zespołów współpracy, na którą nie każdy chciał przystać. Bywało i tak, że zespół popadał w konflikt z instytucją, który kończył się zerwaniem prób, co niekiedy kładło kres jego działalności. Niektóre zespoły stawały się niemalże wizytówkami tych placówek. Last Caress kojarzony był z ZDK (Zakładowy Dom Kultury), a Vice Versa z Domem Kultury Kolejarza, zwanym Związkowcem lub Kolejarzem.

last caress zespol skarzysko
Last Caress na scenie Związkowca (fot. Związkowiec)

Scena skarżyska omawianej dekady nieodzownie kojarzy się właśnie ze „Związkowcem”, gdzie koncerty cieszyły się największym zainteresowaniem. Również wspomniany ZDK był wówczas istotny, jako miejsce występów i prób. Siedząc na murku przed budynkiem można było wysłuchać nieformalnych koncertów, dochodzących z otwartych okien sali prób, mieszczącej się nad wejściem głównym, a muzycy często wychodzili na małe balkoniki zapalić i popatrzeć z góry na swoje audytorium. Na murku pod dekiem kształtował się gust niejednego słuchacza.

Kolejne miejsce to Miejski Ośrodek Kultury na Milicy. Ważny był głównie ze względu na przytulną salę prób w piwnicy, wyposażoną w niezły, jak na tamten czas, sprzęt. Swoją drogą szkoda, że to świetne miejsce, które zawsze cieszyło się ogromnym wzięciem, angażowało w rozmaite zajęcia rzesze dzieciarni, często z biedoty i kryminału, musiało przestać istnieć.

Warto odnotować, że próby odbywały się też w harcówce przy ul. Sikorskiego. Było to typowe piwniczne pomieszczenie, ze zdezelowaną perkusją. Dla młodego zespołu były to jednak idealne warunki, bo nikt się nie wtrącał, nie uciszał. Można było samodzielnie zarządzać tą maleńką salą. Przy takiej dawce swobody zawsze istniało zagrożenie, że miejsce zamieni się w mordownię alkoholową. W tym przypadku tak się jednak nie stało.

Okazyjnie miejscem koncertów stawały się skarżyskie szkoły. Na przykład Elektryk, gdzie w 1995 r. z okazji dnia wagarowicza odbył się występ zespołów: Cmentarz, Defekacja i Shuttle Cock. Albo Erbel, czyli I Liceum Ogólnokształcące. Tutaj decybele płynęły z pieców w małym budynku, znajdującym się na terenie szkoły. W 1998 r. ten budynek pękał w szwach, gdy występował tam Tomek Michalski z zespołem.

Niebywałą wręcz popularnością cieszyły się przeglądy muzyczne organizowane w auli Technicznych Zakładów Metalowych (obecnie Zespół Szkół Transportowo-Mechatronicznych) – raczej w pierwszej połowie lat 90. Nie wiadomo dlaczego koncerty były nazywane przeglądami, bowiem nikt nikogo nie przeglądał i nie oceniał. No, pewnie nikt w wyjątkiem słuchaczy. Mimo że grały przeważnie lokalne kapele, duża sala wypełniała się ludźmi po brzegi. Szalone pogo pod sceną dorównywało – bez słowa przesady – zabawie podczas największych krajowych koncertów. Pamiętny był występ zespołu Notre Dame, kiedy na scenie gościnnie pojawił się mieszkający na stałe w Niemczech – Romek Wawrzyniec z białym Ibanezem. O takim „wieśle” lokalni gitarzyści mogli tylko pomarzyć.

Notre Dame. Najprawdopodobniej w TZN-ie

W latach dziewięćdziesiątych miejscem koncertów plenerowych był stadion Ruchu (w pierwszej połowie koncerty odbywały się na kortach tenisowych, w drugiej na murawie boiska) lub „muszla”, czyli mała betonowa scenka nad zalewem Rejów, gdzie koncerty odbywały się w ramach większych, miejskich imprez. W muszli, zdaje się że w 1992 r., gdzieś między ustrojstwem do produkcji waty cukrowej, a występami par tanecznych, zespół Aitbat rżnął „Anarchy in the U.K.” Sex Pistols.

Koncert na Ruchu – maj 1998 roku

Oprócz lokalnych ośrodków kultury muzycy we własnym zakresie organizowali sobie sprzęt  i miejsca do prób. Często były to prywatne posesje, garaże, komórki, czy niezamieszkane budynki, a nawet piwnice w blokach.

Przykładem mogą być piwnice przy ul. Górniczej 18, gdzie muzyka była obecna praktycznie zawsze. Nawet głośna perkusja nie przeszkadzała mieszkańcom. Fenomenem jest, że nigdy nikt nie zadzwonił po policję, mimo jam session do późnych godzin nocnych.

Miejscem spotkań były także lokalne bary, gdzie często można było usłyszeć dźwięk gitar. Jeśli chodzi o osiedle Przydworcowe, nie sposób nie powiedzieć o barach Laila, Pub przy ul. Sokolej, czy o barze do dziś prosperującym na rogu ulic Górniczej i Sezamkowej. U popularnego Piaska (niestety Waldemar Piasecki, bo o im mowa, w tym roku opuścił ten świat) pod wiatą spożywano piwo i mocniejsze trunki, a przy tym grano na gitarach, a czasem nawet bongosach.

bar sezamkowa skarzysko
Przed barem na Sezamkowej

Cotygodniowe koncerty odbywały się w także w opuszczonym przez sympatyków muzyki techno Beat Boxie przy ul. Sezamkowej. Była chwila pod koniec lat 90, kiedy wielu zwolenników muzyki rockowej i metalowej przebrało się w białe rękawiczki, zakupiło gwizdki i pochłonęła ich fala techno. Właśnie we wspomnianej knajpce odbywały się imprezy ze światłem UV, gdzie bawili się technowcy. Kiedy poróżnili się z właścicielem lokalu i przestali tam przychodzić, na stałe zagościła w nim muzyka na żywo. Cotygodniowe koncerty Papa Mobile z charyzmatycznym Jankiem Nawojem na froncie, przyciągały dziesiątki osób, których nie był w stanie pomieścić mały pawilon. Mało tego, mimo starań właścicieli często brakowało piwa, a nawet lanego wina, którego smaku nie należy pamiętać.

Kuźnia – to już zdecydowanie końcówka lat 90. Otwarcie klubu, z założenia oscylującego wokół klimatów postpunkowo-nowofalowych nastąpiło w 1997 r. (?). Na plakacie zaprojektowanym przez Rafała Rynkiewicza – Frantza, widniała cała litania nazw zespołów, jednoznacznie dając sygnał odbiorcy z czym ma do czynienia. W lokalnej gazecie ukazał się artykuł promujący pt. „Kuźnia bez kowala”. Koncerty zespołów, składów improwizowanych, czy spontanicznych grajków, odbywały się w dość ciasnej (dawniej było to prawdziwa kuźnia), ale przyjaznej przestrzeni, lub na zewnątrz, przed lokalem.

Aquarium – schyłek tysiąclecia to czas aktywności tego klubu. W miarę regularnie koncertowały tu zespoły: Stiff Stuff, Rejs, Killakat, Argentyna (Szydłowiec). Klub, podobnie jak Kuźnia, przestał istnieć, ale jego bezpośrednią kontynuacją jest Semafor – do dziś jedyny klub muzyczny w Skarżysku.

Killakat w klubie Aquarium

Ludzie

Dom Kultury Kolejarza był miejscem, gdzie prywatne osoby mogły zorganizować koncert na własną rękę. Takim organizatorem był człowiek o pseudonimie Gaga. Ta ksywka przylgnęła do niego po tym, jak zorganizował koncert zespołu o tej nazwie w 1992 r. (Ga Ga – słynny wówczas zespół ze swojego występu w Jarocinie, zagrał wraz ze skarżyskim Chaosem). Michał (bo jak się okazało po upłynięciu ćwierćwiecza, tak właśnie ma na imię) upodobał sobie szczególnie punkowe kapele. Na scenie pojawiał się jako konferansjer, ale nie w dzisiejszym stylu. Były to raczej spontaniczne wejścia i szczere, pełne emocji, zawołania do publiczności. Urządzał koncerty w pierwszej połowie lat 90.

W drugiej połowie pojawił się inny typ organizatora, tekściarz, poeta i publicysta, a ponadto aktywny promotor podziemia muzycznego – Mariusz Grunt. Był również wokalistą zespołów Fucking Face i Niebiesko Zmarli. Mariusz organizował koncerty w duchu ówczesnej, ogólnopolskiej sceny niezależnej – z przekazem, z ideą, z zachętą do twórczego działania. Miał skłonność do przemawiania w trakcie koncertów. Kiedy akompaniament Niebiesko Zmarłych zlewał się w hałaśliwy harmider, Mariusz wykorzystywał go jako tło do swojej wypowiedzi. I tak ze sceny lub wędrując z mikrofonem pośród ludzi, kierował do nich bezpośrednio swoje uwagi. Krytykował chamstwo koncertowe, używki i wandalizm.

Dla skarżyskiej sceny istotny był fakt, że Mariusz pisał artykuły do kieleckiego zina „Liberation”. Prowadził między innymi cykl pt. „Scenowe pobocze”, z którego czytelnicy mogli dowiedzieć się o istnieniu zespołów ze Skarżyska, a co niektórzy pewnie o istnieniu Skarżyska, bo nie było ono szczególnie jasnym punktem na mapie ówczesnej sceny niezależnej.

W tym miejscu trzeba także wspomnieć o osobach, które tworzyły lokalną muzykę, a których niestety już nie ma. Autorem tekstów, muzyki i bluesowym śpiewakiem był Tomek Michalski zwany „Amigo”. Bez wątpienia miał talent do tworzenia muzyki. Występował w wielu projektach muzycznych. Jednak jego autsajderowski styl życia, uzależnienie od alkoholu i narkotyków zakończyło się śmiercią w wieku 32 lat. Pozostały po nim nagrania jego piosenek i pamięć lokalnego środowiska. Jedną z najbardziej znanych jest „Nie zarobię dziś na chleb”.

W wieku 27 lat odszedł Sławek Szeloch „Misiek” lub „Niedźwiedź”. Niebywały talent do gry na instrumentach, autor tekstów i muzyki. Narkotykowy nałóg zabrał go zbyt wcześnie. Pozostał po nim utwór „Procesja” wykonywany obecnie przez zespół 40 mil obłędu.

Imprezy

W Zakładowym Domu Kultury, który po wchłonięciu MOK-u przeobraził się w Miejskie Centrum Kultury, odbywały się Młodzieżowe Prezentacje Muzyczne, czyli coroczne przeglądy o charakterze konkursowym. Grywały tu zespoły z Kielc, Radomia i mniejszych miejscowości w pobliżu Skarżyska. No i oczywiście skarżyskie zespoły, które zawsze chętnie brały udział w tej imprezie, chociażby po to, żeby zrobić trochę zamieszania, jak Niebiesko Zmarli w 1998 r.

Niebiesko Zmarli – Skarżyskie Prezentacje Muzyczne 1998

Podobne przeglądy, czy po prostu koncerty, odbywały się w Domu Kultury Kolejarza. Zabawna sytuacja miała miejsce na jednym z nich, gdy w przerwie między zespołami, na scenę dusznej  i mokrej od potu sali, weszli roznegliżowani kulturyści. Ich prezentacja znajdowała się w programie imprezy. Był to jednak dość zaskakujący widok dla rockowej publiki. Rozległy się okrzyki: „Mutanci!”, ktoś sprawdzał czy sztanga nie jest ze styropianu. Mimo wszystko obyło się nieprzyjemnych zajść.

vice versa zespol skarzysko
Klub Kolejarza Związkowiec – na scenie Vice Versa lub Vivid – zdania są podzielone (fot. Związkowiec)

Domy kultury wykorzystywały wszelkie imprezy, by ukazać jak najszersze spektrum swojej działalności, dlatego scenę musiały dzielić ze sobą zespoły dziecięce i młodzieżowe, taneczne i metalowe. Pieśni na cześć Lucyfera rozbrzmiewały w scenerii z wstążek i baloników. Takie obrazki były (zresztą nadal są) powszechne i składają się na fascynujący małomiasteczkowy folklor. Przeglądy zespołów organizowała też co roku suchedniowska Kuźnica.

Przełom

Kultura zespołów muzycznych, grających na instrumentach, lub usiłujących na nich grać, czy też używających instrumentów na przekór wszelkim normom dotyczącym gry, znacznie osłabła wraz z końcem dekady. Na przykładzie cyklicznych prezentacji zespołów muzycznych urządzanych przez MCK, można było zauważyć przełom, który dokonał się na początku nowego tysiąclecia, kiedy to na kilka zespołów zgłoszonych do udziału w imprezie, tylko dwa używały instrumentów. Pozostałymi byli reprezentanci nowej kultury: hip hopu, playbacku, karaoke (z całym szacunkiem dla tych zjawisk).

niebiesko zmarli zespol skarzysko
Niebiesko Zmarli – Skarżyskie Prezentacje Muzyczne 1998

Zespoły

Koncentrujemy się na scenowym poboczu, ale dla ścisłości należałoby wymienić też najbardziej popularne zespoły znad Kamiennej: Vivid, Pakt i Stiff Stuff. Zostały one już wyczerpująco opisane w Leksykonie Muzycznym Kielecczyzny (P. Solarz, Kielce 2009), do którego odsyłamy zainteresowanych.

Aitbat – punk rockowy zespół początku lat 90. dzisiaj część składu udziela się w Jan Bond.

Blackmail – zespół jednego koncertu (MCK, 2000 r.). Improwizacje wykonywane na basie, perkusji, kondze oraz drewnianych i metalowych elementach. Na pewno przemożny wpływ na zaistnienie tego tworu miała twórczość Einsturzende Neubauten.

Chaos in RPGK – najbardziej rozpoznawalny punkowy zespół stąd. Przy Chaosie mamy dużo szczęścia, bo zostawił po sobie kilkanaście nagranych kawałków i obfity materiał video.

Cmentarz – metalowa odsłona sceny skarżyskiej. Ich działalność przypada na połowę lat 90.

Dead Elvis Hand – według określenia M. Grunta były to „falowe klimaty”. Wokalista po 2000 r. zaprezentował się jako raper w zespole Blitz.

Elizabeth – metalowy skład pod wyraźnym wpływem Metalliki i Megadeth.

Fantazm – metalowo hardcoreowy band. Pod koniec dekady, już pod inną nazwą i z nowym składem, wystąpili w jednym z populanych wówczas programów telewizyjnych.

Fucking Face – hard rock.

HCKF – skrót oznaczał Hard Core’owe Kółko Filozoficzne. Były to rockowo grunge’owe klimaty. Ludzie z HCKF stworzyli później Happy Sad Generation, który z czasem przekształcił się w happysad.

Jan Bond – akordowe piosenki i teksty oddające klimat jednego z największych ośrodków bezrobocia, czynią z tego zespołu doskonałą wizytówkę Skarżyska i kultury robotniczej.

Jednota – zespół wielokrotnie nagradzany na przeglądach. Słynna sala nr 15 w MCK jeszcze do niedawna obwieszona była dyplomami sprzed lat dla Jednoty.

Jogajła – rockowo bluesowy, w stylu Dżemu, zespół założony przez mieszkańców Suchedniowa, będących uczniami skarżyskich szkół.

Keep Off The Grass – blisko wpływów Fugazi i Sonic Youth. W 1997 r. zespół nagrał płytę, która jest do dziś dostępna.

Killakat – Punk rockowo- noise’owe zabawy. Zachowało się sporo nagrań.

Last Caress – rock, początek dekady, oprócz własnych kompozycji, wykonywali utwory m.in. Dżemu i Róż Europy.

Moby Dick – zespół połowy lat 90. Twórczością nawiązywali do rocka formatu Led Zeppelin.

More Beer – zespół kojarzony z Milicą, „winklem” i koncertami w Związkowcu. Oprócz własnych kompozycji, wykonywali m.in. „To co czujesz” Brygady Kryzys.

Niebiesko Zmarli – noise’owo rockowe tło i wyeksponowany wokalista, prezentujący swoje wiersze, czasem improwizujący na piszczałce.

Notre Dame – metalowy zespół pierwszej połowy lat 90. Kulminacyjnym momentem w działalności był udział w ciechanowskim festiwalu S’thrash’ydło.

Notre Dame na festiwalu

Papa Mobile – zespół powstał w 1997 r. i istnieje do dziś. Przylgnęło do nich określenie „folk miejski” i zdaje się, że się z nim utożsamiają. Oprócz typowo rockowego instrumentarium pojawiały się tu również akordeon i trąbka.

Pies Andaluzyjski – kolejny rewelacyjny zespół jednego koncertu. Postpunkowe, brudne i toporne granie na gitarach i perkusji, bez wokalu.

Rap czad – skarżyska odsłona powszechnego wówczas trendu, łączącego ciężkie gitarowe riffy i rap.

Rejs – nazwę tłumaczono jako skrót od: Raczej Ezoteryczna Jazda Synergiczna. I to dobrze oddaje charakter ich muzyki. Występowali jako zespół instrumentalny, potem z wokalistką, a następnie z wokalistą.

Shuttle Cock – granie pod silnym wpływem Nirvany i Rage Against The Machine.

Shock Pink Up – hc punkowy zespół, którego członkowie współtworzyli później inne muzyczne  projekty np. Próbę Samobójstwa (Szydłowiec). Zespół własnymi siłami nagrał kasetę, krążącą później wśród miłośników surowych nagrań.

The Storm – zespół rockowy, o tyle charakterystyczny, że tworzyła go grupa kolegów, z których najstarszy miał 13 lat.

Timeless – młodociany punk rock z dziewczęcym wokalem.

Tomasz Michalski – tu wyjątkowo wymieniamy osobę, a nie zespół. Zasilał wiele składów, ale dał się zapamiętać jako solista, wielbiciel bluesa wszystkich rodzajów.

Vice Versa – rockowy band początku lat 90.

Zespoły spoza Skarżyska, które grywały w Skarżysku i w jakiś sposób stanowiły część tutejszej sceny lub też z innych powodów dały się zapamiętać.

Kielce

Nędza (później Ur)

Z Nędzą wiąże się wiele historii, które odkładamy do szerszej publikacji. Warto natomiast wspomnieć, że teksty, które były wydrukowane i rozdawane podczas koncertu w Związkowcu, na długo dały się zapamiętać i zdobiły ściany nastoletnich kontestatorów ze Skarżyska.

Guguły – nazwa została wymyślona na potrzeby koncertu w Skarżysku. Zespół planował wystąpić bez nazwy, ale organizator chciał jakoś opisać ich na plakacie. Zagrali u nas jeden koncert, ale i jeden wystarczył, by wspominać ich dziś z należytym szacunkiem.

Himis (później Naczynia) – kielecko-zagnański zespół, wyróżniający się muzycznie i tekstowo na scenie punkowej, rozpoznawalny również dzięki delikatnemu żeńskiemu wokalowi, docierał do odbiorców już w formie kaset wydanych przez niezależne, aczkolwiek dobrze rozpoznawalne wydawnictwo Enigmatic ze Śląska.

Empathy – grupa nirvanopodobna, grali w klubie Aquarium, a po 2000 r. również w Semaforze. Żywiołowo i energetycznie.

Szydłowiec

O szydłowieckich zespołach jest już wyczerpujący artykuł.

https://obserwatorprowincjonalny.blogspot.com/2016/12/szydowiecka-scenaalternatywna-lata-90.html

Warto jednak wspomnieć zespoły, bardzo różne od siebie, ale w Skarżysku jednoznacznie kojarzone z Szydłowcem:

Metalhead – heavy metal. Kasety wydane własnym sumptem przechodziły z rąk do rąk w skarżyskich szkołach i poza nimi.

Próba Samobójstwa – gitarzysta pochodził ze Skarżyska i był barwną postacią lokalnej sceny.

Argentyna (czy też Arhentina) – zawitali do klubu Aquarium, prawdopodobnie w 1999 r. dali występ pełen nieplanowanych i dość zabawnych sytuacji.

Belfegor – black metal, jeden z niewielu zespołów, który wydał album w oficjalnym wydawnictwie (Metal Mind Production).

Starachowice

Instrumenti Vocale – w Skarżysku przekręcano tę nazwę na Instrumenty i Wokale. Zespół skłaniający się ku korzeniom reggae. Również organizatorzy koncertów.

Stąporków

Defekacja – uczniowie skarżyskich szkół, którzy byli ucieleśnieniem punk rocka wczesnych lat 90. Nagrali kasetę i rozpowszechniali samodzielnie. Można ją było zdobyć na miejskim przystanku autobusowym na Przydworcowym, gdzie przesiadywał często perkusista i gdzie kwitło wówczas życie towarzyskie.

Parszów

Obłęd – niewiele wiadomo o Obłędzie, poza tym, że podobno istniał i specjalizował się w muzyce metalowej. Był natomiast przedmiotem plotek, a więc być może też ówczesnych potrzeb i tęsknot.

Zapewne zabrakło na tej liście kilku nazw, o których brakuje nam informacji lub umknęły naszej pamięci. W planie jest jednak szersza publikacja, gdzie zapewne braki zostaną uzupełnione.

Od autorów:
Szanowni Państwo. To nie jest leksykon. Pisaliśmy o scenowym poboczu, zespołach, które były lokalnymi prekursorami muzycznego brudu i hałasu, i które znajdują się w kręgu naszych zainteresowań.
Osoby i składy, które pojawiają się w komentarzach to inne środowisko, inne fascynacje, inna scena (mimo że skarżyska). Należy im się osobny tekst, do pracy nad którym gorąco zachęcamy.
Gdyby ktoś z szanownych Czytelników chciał coś dodać lub sprostować – prosimy bardzo.

Papa Mobile w Związkowcu

Tomasz Juchniewicz, Jarosław Gwóźdź

Od redakcji:
Jak uprzedzają autorzy, powyższy tekst nie jest wersją ostateczną. Będzie uzupełniany w miarę, jak będą zdobywać nowe informacje. Jeśli ktoś z Państwa chciałby się podzielić swoją wiedzą na temat skarżyskiej sceny muzycznej tamtych lat prosimy o komentarz lub kontakt na numer 799 107 101 lub e-mail pro@proskarzysko.pl.
Dziękujemy!

 

5 KOMENTARZE

  1. a zespół Cmentarz …. ani słowa nie ma o Happysad … za to kilka bzdur które niewątpliwe … to wywożenie do lasu …. kurwa jakaś paranoja … a zespół California ? … a zespół NASA z Abramczykiem ? Chyba coś pomineliście … jest kilka słów o Pakcie, Wawrzyńca a gdzie Głos Ameryki ? a gdzie zespół You and Me ? z Furmańczykiem na basie … a kilka składów wprost z Jamajskiego podwórka z Baranem na bębnach i Włodek tam chyba śpiewał i Przemek Król debiutował na saksofonie … póżniej w Vivid na perkusji … Szklana śpiewał w You and Me … a zespół braci Marcinkowskich ? Coś tu chyba brakuje … Nie chce mi się siegać tak głęboko ale sporo informacji brakuje. A Lenon, Szturu w jakimś zespole też grali przecież … i Michał Sztraus chyba tam śpiewał …

    • Autorzy uprzedzają, że lista nie jest kompletna. Tekst powstał w krótkim czasie, opiera się na tym, co w pamięci, więc nic dziwnego,że nie pamiętają, a nawet nie wiedzą wszystkiego. Tekst będzie uzupełniany i na pewno już są wdzięczni za dodatkowe info, o które zresztą w tekście proszą.
      PS. Jest o happysad i początkach w postaci HCKF (Łukasz Cegliński obiecał fotki z tamtych czasów, wiec dojdą). Ale w zasadzie happysad to już lata 2000.

  2. Michał Sztraus spiewał latach 80 tych w kapeli Draken mieli proby w Tygielku..gdzie była Odlewnia zeliwa w Sku.Korba grał tam na bebnach..Michał jest bratem ciotecznym sp.Amigo Tomka Michalskiego..a propos..
    Michał Maki Porek Korba i Stiopa nagrali demo na Straschydło pod nazwa Notre Dame i zakwalfikowali sie…to był b.duzy sukces..Maki był w duzej mierze jego tworca..
    Koniec koncow Michał nie pojechal do Ciechanowa poniewaz wyjechał chyba do Włoch i
    spiewał wtedy tam na koncercie Maki a to juz nie było to..szkoda..
    Lenon Szturu i Marian załozyli kapele o nazwie Aidbat..brakuje sporo kapel np California Krolik,Gutek,Starachowski,Keczkowski..to była kapela..pozniejszy Vivid gdzie grał np kiedys młody Pietrzyk wirtuoz basu od Kasi Wilk.No i trzeba by tez powiedziec ze na muzykow lat 90 tych mieli wpływ starsi np..
    saksofonista pan Jaremko,gitarzysta jazzowy pan Szkil,klawiszowiec pan Balcer,basisci pan Łopatka i pan Darek Kaca,perkusisci pan Abramczyk ,Baran,Korbacz..Skarzyszczanie …ludzie z pasja do muzyki..

  3. Gutek, nie ma się co puszyć.
    1. Jak sam tytuł mówi, tekst dotyczy mniej znanych zespołów!!!
    2. lat 90 – tych!!!
    3. Autorzy proszą o przypominanie pominiętych kapel!!!
    4. Przez ponad 20 lat nikt się nie wysilił, żeby o tym coś napisać . A jak już tekst powstał, to najłatwiej krytykować. A może warto napisać kilka dobrych słów i powspominać dobry czas. Po czas młodości, to bez wątpienia dobry czas. Pozdrawiam!

  4. Ale tu się nikt nie puszy grajku … a jak się nazywasz ? … bo ja Gutek i jestem Gutek … i kurwa zagrałem tysiąc przeglądów w tamtych czasach, wypiłem setkę win i kartonów od kloszarda, zerwałem kilometry strun … przeniosłem tony sprzętu żeby tylko jakaś impreza wypaliła, pożyczałem tak jak moi koledzy graty na każdej imprezie, i Ty mi kurwa mówisz że ja się puszę ? …. Ja przynajmniej do każdej z tych osób mam ogromny szacunek i chcę żeby każdy zaistniał w rubryce ” muzyk ze Skarżyska ” a jak już coś się piszę, to trzeba to zrobić naprawdę rzetelnie … żeby nikomu nie było przykro, że ja też grałem, ale o mnie zapomnieli … i naprawdę się nie puszę … może zwyczajnie coś złe ująłem albo ktoś inaczej to odebrał … nieważne … Pozdrawiam również … grajku 🙂 Skoro 20 lat czekaliśmy na ten artykuł … to niech będzie 🙂 jest git 🙂 … grajku 🙂 A nawiasem mówiąc … w tamtych czasach rzeczywiście byliśmy znanymi gwiazdorami … od Szydłowca po Zagnańsk 🙂 ale w duszach nam grało jak na Wembley dzisiaj … grajku

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here