Miejskie targowiska w Skarżysku-Kamiennej wznowią wkrótce działalność. Na targowiskach manhattan przy ul. Sokolej i w Rynku znów będzie można sprzedawać i kupować.
Poniżej najważniejsze zasady i informacje dotyczące ich działania
Targowisko Manhattan – bazar przy ul. Sokolej
Targowisko Manhattan będzie otwarte od środy 22 kwietnia 2020 roku.
Wejście na teren bazaru będzie się znajdowało od strony ulicy Sokolej, natomiast wyjście – od strony ulicy Tysiąclecia.
Targowisko Rynek
Targowisko przy ulicy Rynek czynne będzie od 24 kwietnia 2020 roku we wtorki i piątki. Otwarta będzie jedynie brama główna znajdująca się przy ul. Rynek, od strony ulicy Czerwonego Krzyża.
Osobno będzie się odbywał ruch dla osób wchodzących, a osobno dla wychodzących. Wjazd na teren targowiska dla sprzedawców możliwy będzie tylko do godziny 7.45.
Dla kupujących targowisko będzie czynne od godziny 8.00 do 13.00.
Oba targowiska były zamknięte od 17 marca 2020 roku
Ważne!
Przy wejściach na oba targowiska będą się znajdowały płyny do dezynfekcji. Urząd miasta prosi o rygorystyczne przestrzeganie zasad higieny i bezpieczeństwa oraz dostosowywanie się do obowiązujących ograniczeń dotyczących głównie liczby osób przebywających przy danym stoisku i zachowania dystansu pomiędzy osobami.
Oba targowiska ponownie rozpoczną pracę w związku z etapowym znoszeniem przez rząd ograniczeń w walce z koronawirusem.
– Decyzja o wznowieniu działalności jest odpowiedzią na oczekiwania lokalnych przedsiębiorców oraz mieszkańców postulujących o możliwość zakupów na targowisku – czytamy na profilu prezydenta Skarżyska Konrada Kröniga na Facebooku.
Przeczytaj więcej o „nowej normalności”, czyli stopniowym luzowaniu obostrzeń wprowadzonych pandemią koronawirusa:
Natalia Tokarska w programie MasterChef Junior, zrzut ekranu: TVN
Za nami już 6 z 10 odcinków programu MasterChef Junior TVN 2020. W gronie uczestników wciąż jest Natalia Tokarska, 12-latka ze Skarżyska-Kamiennej.
Natalia Tokarska jest w coraz węższym gronie uczestników programu MasterChef Junior TVN 2020, którzy walczą o zwycięstwo. Przed nami siódmy odcinek.
W najbliższym odcinku, który zostanie wyemitowany w niedzielę 19 kwietnia 2020 roku o godz. 20.00 w stacji TVN, uczestnicy będą mieli za zadanie przygotować eklerki oraz dania typu fast food. O występ Natalii powinniśmy być więc spokojni – słodkości to jej specjalność, a z fast foodem też powinna sobie poradzić.
Odcinek 7. już dziś, 19 kwietnia 2020r., grafika: MasterChef Junior TVN/Facebook
Słodkości – specjalność Natalii Tokarskiej
To waśnie w odcinkach, gdzie trzeba było wykonać desery, nastolatce ze Skarżyska szło najlepiej. Bez najmniejszych problemów dostała się do czołowej czternastki w pierwszym odcinku po wykonaniu rolady czekoladowej z kremem i z malinami.
Równie dobrze został oceniony tort, który Natalia wykonywała wspólnie z Wiktorem.
Było blisko łez – przez cebulę
W jednym z odcinków jednak zadrżeliśmy, gdy Natalia musiała walczyć o utrzymanie się w programie. Trudności sprawiła jej potrawa na bazie cebuli, co ją samą zdziwiło.
– Bardzo się stresowałam. W sercu czułam, że mogę wtedy opuścić program. A to dla mnie dziwne, bo lubię cebulę. To jedno z moich ulubionych warzyw w kuchni. Używam go do wielu potraw – mówi Natalia.
Udane spotkanie Natalii z kulinarnym guru – Wojciechem Modestem Amaro
Rywalizacji w programie MasterChef Junior towarzyszą też ciekawe spotkania, gdy uczestnicy odwiedzają inne miejsca, lub gośćmi w programie są znani ludzie ze świata kulinariów.
W poprzednim odcinku Natalia wraz z resztą uczestników wybrała się do Katowic, do restauracji Śląska Prohibicja, należącej do Magdaleny Nowaczewskiej, zwyciężczyni piątej edycji „dorosłego” MasterChefa. Tam mieli gotować dla gości restauracji.
Wcześniej w roli gościa i jednocześnie jurora programu w jednym z odcinków wystąpił znany szef kuchni Wojciech Modest Amaro. Jak nam zdradziła Natalia, występujący w przeszłości jako prowadzący inne podobne programy, znany kucharz zdradził jej z kolei, że była w tym odcinku druga.
– Bardzo mnie to ucieszyło, choć trochę zazdroszczę Wiktorowi, który wygrał odcinek, i w nagrodę będzie gotował z szefem – mówi Natalia.
Natalia Tokarska została doceniona przez samego Wojciecha Modesta Amaro, fot. zrzut ekranu TVN
Więcej czasu na gotowanie
Obecna sytuacja, kiedy z powodu koronawirusa nie ma zajęć lekcyjnych, a do tego są obostrzenia dotyczące wychodzenia z domu, również Natalia ma więcej czasu. Nie powinno zdziwić, że sporo z tego czasu spędza na gotowaniu.
– Prawie codziennie coś gotuję, najczęściej obiad, gdy rodzice są w pracy. Do tego też oczywiście coś na słodko. Na święta też sporo przygotowałam. Lepiłam dużo pierogów, bo to moje ulubione danie. Myślę, że było ich ze sto – dodaje nastolatka.
Zapraszamy do oglądania programu – co niedziela o 20.00 na TVN.
Zakaz wstępu do lasu spowodował wysyp memów. To jeden z nich (autor nieznany)
Od 20 kwietnia 2020 roku zniesiony zostaje zakaz wstępu do lasów. Zlikwidowane lub poluzowane zostaną też one zakazy i ograniczenia. Zmiany te to pierwszy etap tzw. nowej normalności.
Rząd zapowiedział tzw. nową normalność, czy realia, jakie będą obowiązywać w Polsce w najbliższym czasie. Działania w ramach tej akcji zostały wstępnie zaplanowane na cztery etapy.
Koniec zakazu wstępu do lasu. Można też biegać i pedałować
Pierwszy etap wchodzi w życie 20 kwietnia 2020 roku. Poluzowanych lub zlikwidowanych zostanie część zakazów i ograniczeń spowodowanych pandemią koronawirusa. Znów będzie można wchodzić do lasu i parków, co było zakazane przez ostatnie ponad dwa tygodnie. Ten zakaz spowodował wiele protestów ze strony społeczeństwa. Znów będzie można jeździć na rowerze i biegać rekreacyjnie.
Dla mieszkańców Skarżyska, które jest ściśle otoczone lasami, a wiele terenów leśnych jest położonych wręcz w granicach miasta, taki zakaz był szczególnie uciążliwy i uważany za niesłuszny
Zmiany dotyczą również handlu, praktykowania kultu religijnego czy przemieszczania się niepełnoletnich.
Nowa normalność – I etap – zmiany od 20.04.2020 r.:
Działalność gospodarcza
Nowe zasady w handlu i usługach
Od poniedziałku 20 kwietnia więcej osób jednorazowo zrobi zakupy w sklepie:
do sklepów o powierzchni mniejszej niż 100 m2 wejdzie maksymalnie tyle osób, ile wynosi liczba wszystkich kas lub punktów płatniczych pomnożona przez 4.
w sklepach o powierzchni większej niż 100 m2 na 1 osobę musi przypadać co najmniej 15 m2 powierzchni
Życie społeczne
Przemieszczanie w celach rekreacyjnych społeczne – otwarte lasy, rekreacja, starsza młodzież na ulicach bez dorosłych
Dozwolone będzie przemieszczanie się w celach rekreacyjnych. Co to oznacza? Od 20 kwietnia można wejść do lasów i parków, a także biegać czy jeździć na rowerze – jeśli od tego zależy Twoja kondycja psychiczna. Pamiętaj jednak, że przebywać na zewnątrz możesz tylko pod warunkiem zachowania dystansu społecznego i zasłaniania twarzy!
Osoby powyżej 13. roku życia na ulicy bez opieki dorosłego
Młodzież, która ukończyła 13. rok życia, będzie mogła przemieszczać się bez opieki osoby dorosłej. Będzie musiała jednak zachować odpowiedni 2-metrowy dystans od innych i zasłaniać usta i nos.
Uwaga! Place zabaw nadal pozostają zamknięte!
Kult religijny
Liczba osób, które będą mogły uczestniczyć w mszy lub innym obrzędzie religijnym, będzie zależała od powierzchni świątyni. W kościele na 1 osobę będzie musiało przypadać co najmniej 15 m2 powierzchni.
Nowa normalność – kolejne etapy
2. ETAP
Działalność gospodarcza:
Otwarcie sklepów budowlanych w weekendy
Otwarcie hoteli i innych miejsc noclegowych z ograniczeniami
Życie społeczne
Otwarcie niektórych instytucji kultury: bibliotek, muzeów i galerii sztuk
3. ETAP
Działalność gospodarcza:
Otwarcie zakładów fryzjerskich i kosmetyczek
Otwarcie sklepów w galeriach handlowych z istotnymi ograniczeniami
Gastronomia – umożliwienie działalności stacjonarnej z ograniczeniami
Życie społeczne
Wydarzenia sportowe do 50 osób (w otwartej przestrzeni, bez udziału publiczności)
Organizacja opieki nad dziećmi w żłobkach, przedszkolach i w klasach szkolnych 1-3 – ustalona max. liczba dzieci w sali.
4. ETAP
Działalność gospodarcza:
Otwarcie salonów masażu i solariów
Umożliwienie działalności siłowni i klubów fitness
Życie społeczne
Teatry i kina w nowym reżimie sanitarnym
Kolejne etapy powrotu do normalności będą wprowadzane stopniowo, gdy przyrost zachorowań w naszym kraju będzie niski. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy rezygnować z dyscypliny społecznej i przestrzegania obowiązujących ograniczeń. Pamiętajmy, że to od nas zależy, jak szybko będą wprowadzane kolejne etapy powrotu do nowej rzeczywistości!
Na scenie muzycznej Skarżyska-Kamiennej pojawił się nowy zespół. Nazywa się Czarny Bez i gra folk metal z elementami muzyki elektronicznej.
Zespół Czarny Bez opublikował swój pierwszy klip i dalej pracuje nad swoim repertuarem. Większość składu owiana jest tajemnicą. Możemy zobaczyć twarze części członków zespołu, ale pozostali kryją się pod maskami. Prawdziwe personalia muzyków nie są ujawnione.
– Koncepcja powstała około dwóch lata temu. Skład się wykrystalizował przed rokiem. Teraz już praktycznie kończymy płytę, a kiedy ją wydamy, to zależy w znacznej mierze od obecnej sytuacji z koronawirusem. W wersji optymistycznej stanie się to na jesieni tego roku, w pesymistycznej – wiosną przyszłego. Trwają rozmowy z wydawcami – mówi Widun, twórca koncepcji zespołu.
Muzyka zespołu Czarny Bez będzie połączeniem folk metalu z elektroniką, a koncepcja zespołu będzie połączeniem natury i industrialu.
– Zespół Czarny Bez to dwie ciekawe wokalistki, brzmienia syntezatorów niczym z techno z lat 90., potężne metalowe gitary i perkusja. Do tego dehumanizujące maski na twarzach męskiej części grupy jako istotny element wizerunku. Teksty piosenek o tematyce słowiańskiej od czasów przedchrześcijańskich do obecnych – czytamy w opisie grupy.
W swoim opisie zespół wspomina apokaliptyczną wizję przyszłości, ale nie dotyczy to obecnej sytuacji i ewentualnych jej następstw, ale Widun zapewnia, że to tylko zbieg okoliczności, a idea zespołu powstała dużo wcześniej, zanim usłyszeliśmy o koronawirusie.
– Plany były takie, żeby koncertować już w kwietniu tego roku, między innymi z zespołem DYM. W Skarżysku pierwszy koncert miał być jesienią. Niestety, ten rok jest już koncertowo raczej przegrany. Mieliśmy już gotowy plan ukazać się światu, ale teraz zastanawiamy się raczej, czy uda się w ogóle wyjść z domu – dodaje Widun.
Na pocieszenie zostaje nam gotowy klip zespołu Czarny Bez:
Skład zespołu Czarny Bez (na koniec 2023 r.):
Luba – śpiew
Ciechan – gitara basowa
Widun – gitara, produkcja muzyczna, teksty
Nadar – perkusja
Zespół ma swoją historię, która zaczyna się w futurystycznym świecie przyszłości:
„… planetę okaleczyły kataklizmy o nieznanych wcześniej rozmiarach. Wypracowane modele społeczne i wszelakie wartości przestały istnieć. Organizmy państwowe uległy destrukcji. Cywilizacja, jaką znamy, upadła. Nastąpiła era chaosu…
Na wschodzie Europy, której obszar jeszcze nie ostygł, pamiętając katastrofalny w skutkach konflikt międzynarodowy, krwawą wojnę religijną, śmiertelną zarazę i upadek człowieczeństwa tworzą się nowe formy ludzkich skupisk.
Nasz rodzaj przetrwał, a planeta się odradza. Potrzeba bezpieczeństwa i tęsknota za stabilizacją zaprowadziła nową społeczność do rzeczywistości, w której jak w zwierciadle odbijają się echa pradawnych tradycji i zwyczajów. Przestrzeni, gdzie namacalnie znów czują siłę potężnych odwiecznych bogów. Do czasów burzliwych wieców, plemiennych rodowych władców, świętych lasów i pradawnych gór. Do cybernetycznej epoki: ognia, wody i żelaza, ale też powrotu więzi międzyludzkich i bliskości z naturą.
Życie w równowadze z przyrodą to jedyna szansa, żeby zaczęli od nowa. Czas zatoczył krąg. Przyszłość i przeszłość jest tu i teraz…
…To wtedy na gruzach cywilizacji u zarania nowej odmienionej ludzkości zrodził się CZARNY BEZ…
Czarny Bez zaprasza w muzyczną podróż do naszych korzeni, do historii spoza podręczników szkolnych, do refleksji nad współczesnym światem i opowieści o prasłowiańskim duchu, waleczności i odwadze.”
Rodzina, która straciła dobytek w pożarze oraz Szkoła Podstawowa nr 7, w której uczą się dzieci, dziękują wszystkim, którzy okazali wsparcie w tych trudnych chwilach i szybko pospieszyli z pomocą.
Za to właśnie dziękuje poszkodowana rodzina oraz Szkoła Podstawowa nr 7, w której uczy się dwoje dzieci.
Pomoc dla poszkodowanej trwa nadal. Wiele osób wpłaciło pieniądze, inne zaoferowały pomoc rzeczową, a wiele osób społecznie pracuje przy remontowaniu mieszkania.
Pomóc można nadal, na przykład dokonując wpłaty na konto Rady Rodziców Szkoły Podstawowej nr 7 lub na zrzutka.pl.
Rada Rodziców SP 7
Bank Spółdzielczy w Suchedniowie
34 8520 0007 3002 0018 6300 0001
Wszystkie wpłaty na bieżąco są ewidencjonowane i przekazywane rodzinie.
Brakuje jeszcze materiałów budowlanych oraz materiałów do wykończenia mieszkania (armatura, płytki, panele, itp.) Dużym wsparciem byłaby nieodpłatna porada radcy prawnego lub prawnika.
Ukłon w stronę ludzi, dzięki którym ten świat da się lubić…
Z całego serca pragniemy podziękować w imieniu skarżyskich pogorzelców wszystkim darczyńcom za okazane wsparcie finansowe, materialne i duchowe. Dziękujemy za to, że są ludzie, którym nie jest obojętny los drugiego człowieka. To dotkliwe wydarzenie pokazało nam, że obecność ludzi, ich dobre słowo i wsparcie jest bezcenne.
Serdeczne dziękujemy przede wszystkim wychowawcom: Pani Edycie Niziołek i Panu Rafałowi Sokołowskiemu, pozostałym nauczycielom, pracownikom, rodzicom i przedstawicielom Rady Rodziców Szkoły Podstawowej nr 7 w Skarżysku-Kamiennej, którzy zainicjowali błyskawiczną akcję. Gorące podziękowania kierujemy również do władz miejskich i powiatowych, radnych z terenu gminy i powiatu, do właścicieli i pracowników przedsiębiorstw, urzędów, lokalnych firm i zaprzyjaźnionych szkół. Dziękujemy Cichym Darczyńcom, którzy anonimowo wsparli rodzinę zarówno finansowo jak i rzeczowo.
Było mnóstwo ludzi dobrej woli, którzy wsparli inicjatywę, przekazując pieniądze bezpośrednio na konto Rady Rodziców oraz na konto utworzone na portalu zrzutka.pl.
Skala pomocy zaskoczyła nas wszystkich, dlatego niestety nie jesteśmy w stanie imiennie wymienić każdego. Doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie, jeżeli nie wymienimy imiennie żadnej osoby czy instytucji, ponieważ lepiej nie wymienić nikogo, niż pominąć chociażby jedną osobę.
Natomiast do każdego z Was przesyłamy ogromne słowa uznania. Czasami wdzięczność trudno jest ubrać w słowa… Wtedy proste „DZIĘKUJĘ” zawiera wszystko, co chcemy powiedzieć
DZIĘKUJEMY, że nas nie zawiedliście!
Z podziękowaniem za wszystko….
Pogorzelcy Szkoła Podstawowa nr 7 w Skarżysku-Kamiennej
„Lecz ludzi dobrej woli jest więcej I mocno wierzę w to, że ten świat Nie zginie nigdy dzięki nim…”
Jest wielce prawdopodobne, że jeszcze w tym roku ul. Leśna będzie przebudowana i zyska twardą nawierzchnię. Pobiegnie jednak nowym śladem. Miasto stara się o dofinansowanie na jej budowę.
Wniosek, jaki złożyła gmina Skarżysko-Kamienna, znalazł się na liście podstawowej zadań zatwierdzonych do realizacji w 2020 roku z Funduszu Dróg Samorządowych.
Dotacja to blisko 2 miliony, a koszt całej przebudowy to 3,3 miliona złotych.
Po przebudowie ulica Leśna będzie łączyła ulicę Niepodległości z ulicą Tysiąclecia, ale znajdzie się bliżej ulicy Bankowej. Zostanie też wybudowana odnoga do ulicy Bankowej. Długość obu odcinków to ok. 250 metrów.
Kładka nad torami, tak charakterystyczna dla krajobrazu Skarżyska-Kamiennej zniknie. Z Kamiennej na Przydworcowe będziemy chodzi tunelem pod torami
Wszystkie strony, tj. inwestorzy i wykonawca, złożyli już podpisy pod umową na budowę tunelu pieszo-rowerowego pod torami w okolicach dworca PKP w Skarżysku-Kamiennej. Budowa ma ruszyć jeszcze w tym roku.
Po licznych perturbacjach, kiedy realizacja inwestycji znacznie się oddalała, wreszcie udało się podpisać umowę o realizacji tej inwestycji. Swoje podpisy złożyli na niej PKP PLK i Urząd Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego oraz wykonawca – firma Intop z Tarnobrzega.
Przewiduje ona, że budowa tunelu pieszo-rowerowego pod torami kolejowymi, który zastąpi kładkę, zacznie się w 2020, a zakończy w 2022 roku.
Tunel pod torami PKP będzie miał 121 metrów długości i połączy ulice Niepodległości i Towarową. Z tunelu będą wyjścia na perony oraz do budynku dworca. Wyjścia będą wyposażone w windy oraz udogodnienia dla osób niepełnosprawnych.
W ramach inwestycji przebudowany zostanie peron nr 1. Z powodu wysokich cen zażądanych przez wykonawców zakres inwestycji został ograniczony i nie będzie przebudowy peronu 2.
Inwestycja będzie kosztować ponad 54 miliony złotych brutto. Inwestycję wykona firma Intop Tarnobrzeg.
Budowa tunelu pieszo-rowerowego pod torowiskiem w okolicy dworca PKP w Skarżysku to jedna z wielu inwestycji, które toczą się lub zaczną się w niedalekiej przyszłości na terenach kolejowych:
Dochód z licytacji monety zostanie przekazany szpitalowi w Skarżysku-Kamiennej, fot. Muzeum im. Orła Białego
Zakończyła się licytacja okolicznościowej monety, którą podarowało Muzeum im. Orła Białego, aby wesprzeć szpital powiatowy w Skarżysku zmagający się z koronawirusem.
Moneta ma nominalną wartość 10 złotych, ale w licytacji jej wartość została przebita 80-krotnie. Zwycięzca, użytkownik Facebooka o nicku Tom Go, zaoferował za nią 800 złotych.
Licytujący, którzy nie wygrali aukcji, otrzymają pakiet biletów wstępu do muzeum.
Kwota a charytatywnej aukcji pójdzie na konto szpitala, który został szczególnie dotknięty pandemią koronawirusa.
Dochód z licytacji monety zostanie przekazany szpitalowi w Skarżysku-Kamiennej, fot. Muzeum im. Orła BiałegoDochód z licytacji monety zostanie przekazany szpitalowi w Skarżysku-Kamiennej, fot. Muzeum im. Orła Białego
Tragiczne wydarzenia opisał „Tajny detektyw”, popularne wówczas czasopismo o tematyce sensacyjnej
W nocy z 17 na 18 lutego 1932 roku w Bzinie, dziś części Skarżyska, w tamtejszej szkole podstawowej, rozegrała się ogromna i tajemnicza tragedia. Spłonął budynek szkoły, a w pożarze śmierć poniosły trzy osoby. Jednak nie były one ofiarą ognia…
Górka na dawnej Siódemce, kiedyś zwanej Szosą Krakowską. Jeszcze do niedawna stał tam budynek byłej Szkoły Podstawowej nr 2, którą potem przeniesiono na osiedle Bór. W czasie II wojny światowej znajdowało się tam niemieckie więzienie. W murach szkoły rozgrały się liczne ludzkie tragedie. Jednak i wcześniej doszło tam do mrożących krew w żyłach wydarzeń.
W 1932 roku to miejsce jeszcze nie leżało w granicach Skarżyska-Kamiennej. Była to wieś o nazwie Bzin. Owa szkoła była wtedy Szkołą Powszechną, a gmach był nowy, wzniesiony zaledwie kilka lat wcześniej. Budowa murowanego, wielokondygnacyjnego budynku szkolnego rozpoczęła się w 1927 roku, w dużej mierze dzięki zaangażowaniu pracowników Państwowej Fabryki Amunicji, czyli dzisiejszego Mesko.
Budynek szkoły wyglądał wtedy inaczej, niż pamiętamy go z ostatnich lat działalności czy późniejszych, gdy już tylko stał pusty. Dwie kondygnacje zwieńczone były poddaszem i właśnie na nim, na samej górze, doszło do tragedii
Feralne poddasze
I dzisiaj bywa tak, że w mieszkaniach przy szkołach mieszkają uczący w niej nauczyciele. Wówczas też tak było. W budynku szkoły przy Szosie Krakowskiej było kilka mieszkań. Wśród mieszkańców była również rodzinna Jellinków. Jak się potem okaże, to oni wystąpią w głównych rolach. Niestety, rolach tragicznych.
Tak opisuje sytuację i wydarzenia skarżyski historyk Piotr Kardyś na podstawie zebranych wspomnień i materiałów. Początek relacji to bez wątpienia świetny materiał na nowy skarżyski pitaval.
Jest zimowa noc z 17 na 18 lutego 1932 roku, godzina 2 minut 30. W 7-klasowej Szkole Powszechnej w Bzinie ma miejsce tragedia rodem z hollywoodzkiej produkcji. Płonie budynek szkoły…
Cofnijmy się jednak w czasie, aby przybliżyć mieszkańców budynku. Nie pustoszał on bowiem całkiem z chwilą zakończenia lekcji.
Na drugim piętrze budynku szkolnego mieszkało małżeństwo nauczycielskie Jellinków (nazwisko bywa pisane przez jedno „l” – Jelinek). Cezary, lat 28, i żona Jadwiga, lat 32, oraz ich 11-letnia córka Marja (Maria).
Według doniesień, Jellinek, człowiek publicznie przyznający się do tego, że jest niewierzący i wyśmiewający praktykujących katolików, był najprawdopodobniej niezrównoważony psychicznie (a może przy okazji był komunistą?). Dla przykładu na radzie pedagogicznej na początku roku 1932 powiedział: „Popielec to głupota i zabobon. Ja do kościoła nie pójdę”, komentując w ten sposób kwestię udziału uczniów i grona pedagogicznego w uroczystościach kościelnych.
W szkole mieszkał też jej kierownik Dudzic, nauczyciel Tadeusz Mickiewicz oraz kolejne małżeństwo nauczycielskie Stępińskich z dziećmi.
Wkrótce po tragedii, do której przejdziemy wkrótce, do naszego miasta przybywają dziennikarze, ale nie tylko lokalni. Są wśród nich wysłannicy popularnego magazynu „Tajny detektyw” wydawanego w Krakowie. Oni również swoją relacę zaczynają od przybliżenia miejsca i sylwetek mieszkańców:
W wiosce Bzin, oddalonej niespełna o 5 km od Skarżyska (pow. konecki) w niewielkiem, skromnie umeblowanym mieszkaniu, na facjacie budynku szkolnego, pędził spokojny żywot wiejskiego nauczyciela Cezary Jellinek (lat 28) wraz ze swą żoną Jadwigą, również nauczycielką, starszą od niego o cztery lata, oraz 11-letnia pasierbicą, Marją. Jellinkowie zarabiali z górą 400 zł miesięcznie, pozatem Jellinek pełnił obowiązki sekretarza w kasie stowarzyszenia „Praca” w Fabryce Amunicji w Skarżysku, pracując tam w godzinach wieczorowych.
A więc byt tej nielicznej rodziny, nieżyjącej ponad stan – był całkowicie zapewniony i, jak na dzisiejsze ciężkie czasy, mógł nawet dla wielu ludzi pracy stanowić przedmiot zazdrości. Pożycie małżeńskie Jellinków płynęło na pozór w niezmąconym spokoju, w przykładnej zgodzie, to też nikt z sąsiadów i znajomych nie miał nigdy powodu do złośliwych plotek, tak częstych i powszednich w prowincjonalnym partykularzu. Jellinkowie spędzali większą część swego pracowitego życia w murach szkolnych oraz w swem przytulnem mieszkaniu na facjatce, gdzie zajmowali trzy niewielkie ubikacje i tylko od czasu do czasu udawali się do pobliskiego Skarżyska, szukając godziwej rozrywki w jednem z dwóch tamtejszych kin. Niekiedy przyjmowali i siebie znajomych, przeważnie nauczycieli, lub też urzędników z Fabryki Amunicji i na tem kończyło się ich życie towarzyskie. Tajny detektyw
Rodzina Jellinków; fot. Tajny detektyw
Sielskie życie z tragicznym finałem
To pozornie sielskie i spokojne życie rodziny z Bzina, który kilka lat później stanie się osiedlem błyskawicznie rozwijającego się Skarżyska-Kamiennej, miało zakończyć się w płomieniach w nocy z 17 na 18 lutego 1932 roku
Jednak cofnijmy się jeszcze w czasie do ostatnich chwil przed pożarem. Tak opisuje ostatnie godziny przed tragedią „Tajny detektyw”:
Wieczorem dnia 17 lutego b.r. Jellinkowie mieli u siebie gości. Skromne przyjęcie upływało wśród wesołego nastroju i niezmąconej pogody. Nic nie zwiastowało groźnych chmur, zbierających się nad głowami – chmur, z których wnet paść miał śmiertelny grom, kładący kres życiu trojga ludzi…
Goście rozeszli się… Jellinkowie zostali sami. Wioska pogrążyła się we śnie, tylko gwizd lokomotyw z pobliskiej stacji węzłowej Skarżysko przerywał ciszę nocy… Tajny detektyw
Pozornie wiec nic nie zwiastowało tragicznych zdarzeń, jakie miały nadejść już we wczesnych godzinach nocnych 18 lutego.
Znów zaglądamy do „Tajnego detektywa”:
O godzinie 3 nad ranem straż pożarna Państwowej Fabryki Amunicji w Skarżysku została zawiadomiona, iż płonie budynek szkolny we wsi Bzin. Oddział pogotowia pośpieszył niezwłocznie na pomoc. Przystąpiono do akcji ratowniczej. Z okien mieszkania zajmowanego przez Jellinków buchały kłęby rudawego dymu i płomienie. Rzucono się po schodach na górę, aby ratować rodzinę nauczyciela, o której przypuszczano, że pożar zaskoczył ją w czasie snu. Nikt z ratujących nie zdołał jednak wtargnąć do wnętrza, gdyż rozszerzający się z błyskawiczną szybkością ogień uniemożliwił dostęp na facjatkę.
Zabrano się go gaszenia ognia. Wokół płonącego domu zebrała się niemal cała wieś. Oczy wszystkich patrzyły trwożnie w gorejące otwory okien i jedna myśl straszliwie gnębiła umysły obecnych: „Czy jeszcze żyją? Czy uda się ich jeszcze uratować?” Na facjacie panowała cisza, przerywana tylko sykiem płomieni i trzaskiem walących się belek… Zdumieni rosło wśród tłumu: dlaczego nie dają żadnego znaku życia? Czyżby zostali odurzeni dymem? Hydranty strażackie pracowały z wysiłkiem, nie mogąc jednakże pokonać groźnego żywiołu, szalejącego z niesłychaną pasją. – To nie jest zwykły pożar – twierdzili strażacy, których już przedtem zastanowił zapach spirytusu denaturowanego, jaki poczuli w momencie rozpoczęcia akcji ratowniczej… Tajny detektyw
Akcja gaśnicza miejscowej straży pożarnej i pomoc okolicznych mieszkańców pozwalają uratować dwie dolne kondygnacje niedawno wybudowanego nowoczesnego budynku przy ulicy Krakowskiej, vis a vis dawnych budynków zawiadowcy huty Bzin i dawnej poczty.
Strażacy dostali się na płonące drugie piętro dzięki drabinom, a następnie przez okna weszli do budynku. Na szczęście mieszkający w szkole kierownik Dudzic, nauczyciel Tadeusz Mickiewicz oraz małżeństwo nauczycielskie Stępińskich z dziećmi, a także dorobek ich życia i pracy, uratowali się z pożaru. To dzięki temu, że ich mieszkania znajdowały się na pierwszym piętrze, na które pożar nie przedarł się dzięki udanej akcji gaśniczej. Po uciążliwych wysiłkach udało się wreszcie straży pożar ugasić.
To, co zobaczyli strażacy, mogło, pomimo wciąż wszechobecnego żaru, zmrozić krew w żyłach:
Świtało już, gdy ostatnie strumienie wody padały z hydrantów na tlejące belki górnego piętra. Gdy straż ogniowa wkroczyła na zgliszcza, przedstawił się jej następujący obraz: W kuchni na powyginanych prętach łóżka leżały zwęglone zwłoki pasierbicy Jellinka. W sypialni zaś na poskręcanej przez płomienie siatce łóżka leżał zwęglony trup Jellinkowej, zaś tuż obok, na podłodze, zczerniałe zwłoki jej męża.Tajny detektyw
Nie tylko płomienie
Od początku tego okropnego wydarzenia strażacy i gapie zadawali sobie bowiem pytanie: Czy ten pożar to przypadek?
Nocna akcja gaśnicza, kolejny dzień i oględziny miejsca tragedii pozwoliły rozwikłać tajemnicę. Okazało się, że na najwyższej kondygnacji rozegrała się w nocy okropna tragedia.
Tak opisał nocny dramat „Tajny detektyw”:
Wynik oględzin dał następujące rezultaty. Stwierdzono mianowicie, iż Jellinkowa została zamordowana nożem myśliwskim, jakiego niegdyś używano przy polowaniach na niedźwiedzie; osmalony ten nóź tkwił bowiem pod lewą łopatką Jellinkowej na głębokości 20 cm. Jedenastoletnia Marja miała usta zakneblowane starą damską pończochą i szalikiem Jellinka, głowę zaś owiniętą jakąś szmatą. Ręce miała związane jakimś paskiem, od którego sprzączka leżała na jej piersiach. U Jellinka stwierdzono ślady trzykrotnego postrzału z rewolweru w głowę.
Na podstawie powyższych danych komisja przyszła do wniosku, że Jellinek zamordował swą żonę, udusił swą pasierbicę, podpalił przy pomocy spirytusu denaturowego mieszkanie i wreszcie sam się pozbawił życia przy łóżku swej żony. Tajny detektyw
Pierwszymi, którzy relacjonowali nocne tragiczne wydarzenia, byli sąsiedzi i okoliczni mieszkańcy. W materiałach, do których dotarł Piotr Kardyś, czytamy:
Jako pierwszy całą sytuację zaobserwował Tadeusz Mickiewicz, który w nocy zaglądał do mieszkania Jelinków, z zapytaniem, czy wszystko w porządku, słyszał bowiem jakieś krzyki dziecka. W odpowiedzi Jelinek zapewnił go, że wszystko jest w porządku. Mickiewicz był również pierwszym, który zobaczył kłęby dymu wydostające się przez drzwi mieszkania Jelinków i zaalarmował straż pożarną.
Inny ze świadków, niejaki Mieczysław Wieczorkowski, mieszkający w pobliżu, miał zeznać, że gdy wbiegł do sypialni Jelinków, dopiero wówczas zbrodniarz miał podpalić mieszkanie i strzelić sobie w głowę, ale ta wersja wydaje się być mało prawdopodobna. Jak widać, obie relacje znacznie się różnią i być może są efektem chęci zaistnienia w lokalnej „prasie”.
Podoba Ci sie ten tekst? A może też inne na ProSkarżysko? Więc może postawisz nam kawę? Dziękujemy! 🙂
Potwierdza to dziennikarska relacja „Tajnego detektywa”:
Tadeusz Mickiewicz, sąsiad i przyjaciel rodziny Jellinków, zamieszkały z nimi w jednym domu, człowiek o przenikliwym spojrzeniu, niechętnie udziela informacyj naszemu przedstawicielowi… W rozmowie z nim doznaje się dziwnego uczucia, że człowiek ten mógłby dużo powiedzieć, gdyby tylko chciał… Lecz mówi niewiele, ostrożnie ważąc każde słowo:
„…Późnym wieczorem, siedząc w swem mieszkaniu, porządkowałem stare szpargały. Wybiła dwunasta godzina, gdy usłyszałem nagle dwukrotny krzyk pasierbicy Jellinka. Otworzyłem drzwi i zacząłem nadsłuchiwać. Prawdopodobnie Jellinek usłyszał skrzyp otwieranych drzwi i zdenerwowanym głosem wykrztusił: „ No, cicho! Nie bój się, cicho!”… Poczem widocznie zainscenizował rozmowę z żoną, która być może już w tej chwili nie żyła, mówiąc: „To ona się we śnie tak przestraszyła czegoś”. Uspokojony wszedłem z powrotem do mieszkania. Po trzech kwadransach usłyszałem powtórnie krzyk Marysi. Znów wybiegłem na korytarz i zapukałem do mieszkania Jellinków. Nie otworzono mi. Słyszałem tylko przez drzwi, jak Jellinek uspokajał swą pasierbicę. Wobec tego powróciłem do siebie. i położyłem się spać. O godzinie 2 m. 30 obudził mnie gryzący dym i zapach spalenizny. Wybiegłem na korytarz i zauważyłem, że z mieszkania Jellinków dobywają się kłęby dymu. Wyłamałem drzwi, usiłując wejść do środka, lecz odrzucony zostałem falą dymu i ognia. Pobiegłem szybko na dół i zaalarmowałem okolicznych mieszkańców, następnie pobiegłem do Fabryki Amunicji i zawiadomiłem o pożarze straż ogniową”. Mickiewicz urywa na tem.
(…) Zwracamy się do następnego świadka p. Mieczysława Wieczorkowskiego, mieszkańca wioski Bzin, który krytycznej nocy pierwszy usiłował wtargnąć do sypialni Jellinków w początkowej fazie pożaru. Wieczorkowski – młody, energiczny człowiek, mówi z przejęciem w głosie:
„Zbudził mnie krzyk i wołania: „Pali się!” Zerwałem się szybko z łożka, ubrałem się w okamgnieniu i wybiegłem przed dom. Zauważyłem ogień i dym na facjacie budynku szkolnego. Pobiegłem tam pędem, wbiegłem na schody i chciałem dostać się na górne piętro, ale dym był duszący, że musiałem się cofnąć. Wtedy postarałem się o drabinę, którą przystawiłem do okna płonącego mieszkania i wszedłem po niej w górę. Okno było zamknięte. Zdjąłem z nogi kalosz i rozbiłem szybę. W tym momencie zauważyłem stojącego przy łóżku żony nauczyciela Jellinka z przyłożonym rewolwerem do podbródka i za chwilę padły trzy strzały, poczem Jellinek runął na podłogę. Ogień szybko się rozszerzał. Czułem zapach denaturatu. Zrozumiałem, że nic tu już nie pomogę, wobec czego zsunąłem się na dół. Jedyną moją myślą było niesienie pomocy przy ratowaniu palącej się szkoły”.
Na tem kończymy rozmowę z Wieczorkowskim i przystępujemy do dokonania zdjęć. Tajny detektyw
A oto relacja dziennika Ziemia Radomska:
Relacja dziennika Ziemia Radomska
Najważniejsze pytanie: Dlaczego?
Jak donosi „Tajny detektyw”, na miejsce wypadku przybyła wezwana niezwłocznie komisja sądowa z Radomia z pprok. Sachnowiczem na czele i w asyście lekarza sądowego przystąpiła do wizji lokalnej.
Mieszkanie Jellinków przedstawia kupę gruzu i zgliszcz. Dach spalony. Ocalały tylko przedmioty metalowe. Godnym zastanowienia jest fakt, że pomimo skrupulatnych poszukiwań nie znaleziono dotychczas rewolweru samobójcy. Według wszelkiego prawdopodobieństwa został on rozerwany wskutek eksplozji pozostałych w magazynie naboi spowodowanej pożarem. Zwęglone trupy rodziny Jellinków leżą już w trumnach, tworzą bezkształtną zczerniałą masę. Niewątpliwie podłoże tej okrutnej tragedji rodzinnej tkwi znacznie głębiej, a przynajmniej nie tu go trzeba szukać , gdzie wskazuje w swych przypuszczeniach świadek Mickiewicz.
Dochodzenia policyjne zwróciły powszechną uwagę na osobę wiejskiego nauczyciela. Okazało się, że życie jego nie było tak proste, jakby się zdawać mogło. Nie zawsze płynęło ono spokojnym torem zajęć wychowawcy prostych wiejskich dzieci i sekretarza małego stowarzyszenia. Skromy, z zapadłą piersią nauczyciel, miał niegdyś duże aspiracje, chciał się przebić przez życie o własnych siłach, z własnej pracy się utrzymując, studiował politechnikę. Przyszła wojna. Niepewność jutra, wyczerpująca nerwowa praca lotnika wojskowego, ciągła tułaczka, często o chłodzie i głodzie, zrobiły swoje.
Po wojnie z ambitnego studenta politechniki pozostał schorowany, gruźliczy, zniechęcony do życia młody starzec. Czas leczy… Podleczył również Jellinka. Ożenił się, został nauczycielem, aby zarobić na życie i pracować nad dziećmi, może aby je ustrzec od rozczarowań, jakich jemu życie nie szczędziło. Czasami jeszcze zapalał się w nim płomień zapału, wtedy potrafił porwać i innych, tak jak to zrobił przy budowie II-piętrowej szkoły w Bzinie. Częściej jednak ogarniało go zniechęcenie, a nerwy odmawiające posłuszeństwa pchały go do szaleństwa.
Dwukrotnie usiłował już popełnić samobójstwo. Dopiero za trzecim razem, gdy szałem porwany zamordował żonę i, znęcając się, pozbawił życia pasierbicę – kule nie chybiły. Tajny detektyw
A jakie mogły być motywy? Najbardziej prawdopodobny był domysł, że Cezary Jellinek, jako sekretarz kasy stowarzyszenia „Praca” przy PFA dopuścił się pewnych nadużyć, a właśnie tego dnia, czyli na godziny przed pożarem, rozpoczęła się rewizja ksiąg tejże kasy.
Takie jest też przypuszczenie Tadeusza Mickiewicza, w relacji dla „Tajnego detektywa”:
Rzucamy pytanie: Jak pan przypuszcza, co mogło skłonić Jellinka do tego szalonego czynu? Na twarzy naszego rozmówcy zjawia się zagadkowy uśmiech. Mówi, akcentując każde słowo: „Jellinkowie żyli w przykładnej zgodzie… On był jednakże człowiekiem niesłychanie ambitnym i przewrażliwionym. Właśnie w przeddzień tragicznego wypadku komisja rewizyjna wykryła w księgach kasy „Praca” pewne niedoskonałości, obciążające Jellinka… Kto wie, czy nie to właśnie?… Zresztą, kto może wiedzieć… Ja tylko tak przypuszczam”.Tajny detektyw
Czy dochodzenie potwierdziło tę wersję, czy przyniosło efekt w postaci innej, tego nie wiemy. Prawdę zabrały płomienie… O tragicznych wypadkach pisała jeszcze ponownie Ziemia Radomska
Sprawę ponownie opisał dziennik Ziemia Radomska
Dziś nie ma tez już świadków w postaci murów szkoły. W późniejszych latach szkoła został przebudowana. Miejsce feralnego poddasza zabrało dodatkowe piętro. Po opuszczeniu murów szkoły przez uczniów, miejsce to miało być przebudowane na hotel. Tak się nie stało, a goście zaglądali tam rzadko. Tylko, że nie hotelowi. Byli nimi na przykład żołnierze WOT, którzy ćwiczyli w murach szkoły:
Przedwojenna tragedia rozegrała się w lutym i również w lutym, w 2021 roku, szkołę wyburzono. Dziś po budynku nie ma śladu. Zostało jedynie ogrodzenie.
Podoba Ci sie ten tekst? A może też inne na ProSkarżysko? Więc może postawisz nam kawę? Dziękujemy! 🙂
Piotr Kardyś Paweł Wełpa
Źródła:
relacje, wspomnienia, kroniki w posiadaniu P. Kardysia
Ziemia Radomska, nr 41-42/1932
Tajny detektyw, nr 9/1932, Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa
T. Wojewoda, Skarżysko w latach 1918-1939, [w:] Dzieje Skarżyska-Kamiennej. Monografia z okazji 90-lecia nadania praw miejskich, red. K. Zemeła i P. Kardyś, Skarżysko-Kamienna 2013
Nadleśniczy skarżyski Zbigniew Dąbrowski przekazał pomoc dyrektorowi szpitala Leszkowi Lepiarzowi, fot. Nadleśnictwo Skarżysko
Nadleśnictwo Skarżysko to kolejny darczyńca skarżyskiego szpitala powiatowego zmagającego się z koronawirusem. Medycy dostali od leśników pomoc finansową i rzeczową.
Do grona darczyńców szpitala w Skarżysku dołączyło Nadleśnictwo Skarżysko. Nadleśniczy Zbigniew Dąbrowski przekazał dyrektorowi szpitala Leszkowi Lepiarzowi 1500 złotych oraz 500 maseczek ochronnych. Maseczki zostały kupione ze składek pracowników skarżyskiego nadleśnictwa.
Nadleśniczy skarżyski Zbigniew Dąbrowski przekazał pomoc dyrektorowi szpitala Leszkowi Lepiarzowi, fot. Nadleśnictwo Skarżysko