Strona główna Blog Strona 228

Mickiewicz się integruje – uczniowie i nauczyciele na rajdzie na Rejowie

Tegoroczny rajd integracyjny II Liceum Ogólnokształcącego odbył się na Rejowie. Uczniowie ze swoimi nauczycielami mogli spędzić czas a różne sposoby.

Po poniedziałkowym rozpoczęciu roku szkolnego w II LO, uczniowie szkoły już mieli pierwszą okazję do wspólnej zabawy, a był nią rajd integracyjny z metą na Rejowie.

Na wodzie, pod siatką przy ognisku, na kocu – sposobów integracji na tegorocznym rajdzie było do wyboru wiele. Uczniowie mogli żeglować, próbować swoich sił w windsurfingu, grać w siatkę czy w bocce. Kto wolał, mógł po prostu odpoczywać na kocu. Przy ognisku można było piec kiełbaski.

Pod koniec uczniowie zatańczyli belgijkę.

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Być samodzielnym – można pomóc w spełnieniu marzenia Wiesława Żulickiego

Wiesław Żulicki, fot. archiwum własne

Trwa zbiórka dla Wiesława Żulickiego, mieszkańca Skarżyska-Kamiennej, który wskutek powikłań pooperacyjnych nie może poruszać się na własnych nogach. Zakup aktywnego wózka inwalidzkiego pozwoli mu na większą samodzielność, a przede wszystkim na opuszczenie domu.

W dzieciństwie Wiesław Żulicki przeszedł chorobę Heine-Medina. Mimo niepełnosprawności w życiu radził sobie dobrze, a jego nieodzownym kompanem był rower. Jednoślad taki stał się wręcz jego pasją.

– Wraz z końcem zimnej wojny pojawił się zaawansowany osprzęt i sam sobie zbudowałem rower na rometowskiej ramie. Naprawdę mocno się w to wciągnąłem. Rower był dla mnie też idealnym sposobem rehabilitacji.  Teraz stoi w komórce – mówi Wiesław Żulicki.

W 2018 roku u Wiesława Żulickiego zdiagnozowano złośliwego raka pęcherza moczowego. Chemioterapia i późniejsza operacja poskutkowały powikłaniami, po których z początku mógł tylko leżeć. Teraz Wiesław Żulicki jest w stanie siedzieć, ale chciałby się usamodzielnić, a przede wszystkim nie być zamkniętym w czterech ścianach.

Wózek aktywny dla większej samodzielności

Urządzeniem, które pozwoliłoby nie tylko na opuszczenie domu, ale i samodzielne poza nim funkcjonowanie jest wózek aktywny. To rodzaj wózka inny od klasycznego wózka inwalidzkiego. Jest mniejszy, zwrotniejszy i chory może go ze sobą zabrać np. do samochodu. Wiesław Żulicki nie chce wózka elektrycznego, chce bowiem do maksimum wykorzystać sprawne ręce. Taki wózek byłby substytutem roweru, z którym prawie się nie rozstawał.

– Wózek aktywny daje niezależność, mógłbym na nim jeździć samodzielnie. Marzy mi się jeszcze handbike, czyli rower napędzany pracą rąk, ale to dalsza przyszłość – mówi.

Jarosław Zarębski, właściciel sklepu motoryzacyjnego IZJ-AUTO, uruchomił na portalu pomagam.pl zbiórkę na zakup wózka.

– Wiesława poznałem kilkanaście lat temu jako klienta w mojej firmie. Mimo widocznej niepełnosprawności z uśmiechem pokonywał niewygodne stopnie prowadzące  do sklepu. Zawsze rzeczowo określał swoje potrzeby, opowiadał o samodzielnych naprawach swojego auta, a przy tym nigdy nie był wymagający i nigdy nie wprowadzał w zakłopotanie swoją niepełnosprawnością. Zostawiał ją za drzwiami, gdzieś daleko za sobą. Teraz bardzo tęskni za samodzielnością i aktywnością – napisał w opisie zbiórki.

Link do zbiórki:

Koszt zakupu wózka aktywnego, który będzie odpowiedni dla Wiesława Żulickiego to ok. 9 tysięcy złotych. W niewielkim stopniu jest dofinansowywany z NFZ czy innych instytucji. Taka kwota przewyższa możliwości Wiesława Żulickiego i jego strony Anny. Sporym obciążeniem budżetu jest dla nich kredyt we frankach szwajcarskich.

– W mojej obecnej sytuacji finansowej nie jestem w stanie nabyć takiego wózka. Wszelka pomoc finansowa pomoże mi zrealizować zakup wózka aktywnego i powrót do społeczeństwa, uchroni mnie przed wykluczeniem społecznym. Odczuwam ogromną potrzebę kontaktu  z innymi, samodzielnego uczestniczenia w życiu i w miarę moich możliwości wspierania i pomocy innym – tak napisał na zbiórce Wiesław Żulicki.

Pomagał zakładać STC – cykliści pomogą jemu

Zbiórka już trwa i jest coraz bliżej do kwoty 7 tysięcy złotych, jaka została ustalona. Do zbiórki włączyli się też cykliści Skarżyskiego Towarzystwa Cyklistów, które Wiesław Żulicki współtworzył. – Wiesław to bardzo pozytywny człowiek. Sporo czasu poświęcił, aby STC powstało i mocno się udzielał. Trzeba mu oddać cześć i pomóc w potrzebie – mówi Jerzy Stępień, długoletni członek STC.

– Wraz z niepełnosprawnością wiele rzeczy się za zamknęło, ale pojawiły się też nowe możliwości. Mogę poznawać nowych ludzi, angażować się w nowe inicjatywy. Będę wdzięczny za wsparcie – dodaje Wiesław Żulicki.

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Dwie ulice do przebudowy, jedna do poprawy

W przyszłym roku dokończona zostanie przebudowa dwóch skarżyskich ulic, Ponurego i Asfaltowej, a fragment Piłsudskiego zyska nową nawierzchnię.

Mamy dobre wiadomości dla skarżyskich kierowców. Kilka odcinków ulic w naszym mieście zyska nową nawierzchnię. Choć to oczywiście kropla w morzu potrzeb, to na pewno odrobinę to ulży zawieszeniom aut.

Powiat dokończy ulicę Ponurego

Z powodu wysokich kosztów starostwu skarżyskiemu nie starczyło pieniędzy na wykonanie przebudowy na całej długości ulicy Ponurego. Na części tej ulicy została stara nawierzchnia będąca we fragmencie wysypana tłuczniem, a bliżej mogiły na Brzasku ma nawierzchnię ziemną.

Dobra wiadomość jest taka, że w 2020 roku ulica zostanie dokończona. – Cieszę się ogromnie, że udało nam się pozyskać dofinansowanie. Bardzo mi zależało, aby dokończyć tę ulicę. Będzie służyć mieszkańcom, ale też ułatwi dojazd m.in. do mogiły na Brzasku – mówi starosta skarżyski Artur Berus.

Dofinansowanie pochodzi z Funduszu Dróg Samorządowych. Powiat skarżyski otrzymał z niego 1,8 miliona złotych, a kosztorys opiewa na dwukrotnie wyższą kwotę. Najprawdopodobniej finansowo wspomogą przebudowę gmina Skarżysko-Kamienna oraz Lasy Państwowe.

Ulica zostanie wykonana do skrzyżowania z ul. 29 czerwca znajdująca się już na terenie gminy Bliżyn. W dalszej przyszłości, jak mówi starosta, planowana jest przebudowa dojazdu do mogiły na Brzasku i budowa miejsc parkingowych.

Miasto dokończy ulicę Asfaltową

Z tego samego funduszu środki pozyskało miasto i przeznaczy je na dokończenie innej ulicy – Asfaltowej. Ta ulica też jest już przebudowana na większości jej długości, ale pozostał fragment od torów kolejowych przy ulicy Sportowej do ulicy Mościckiego. Dofinansowanie wynosi 350 tysięcy złotych, a całkowity koszt przebudowy wynosi, jak informuje rzecznik urzędu miasta Izabela Szwagierek, nieco ponad 700 tysięcy.

Obie te ulice zostaną przebudowane w 2020 roku, a prace muszą być zakończone do końca lipca.

Budimex poprawi Piłsudskiego

Jesienią tego roku w Budimex, czyli firma budująca obwodnicę Skarżyska, w ramach rekompensaty za jazdę ciężkim sprzętem po mieście, wymieni nawierzchnię na odcinku Piłsudskiego od obecnej siódemki do skrzyżowania ulicy Piłsudskiego z ulicą Krasińskiego po południowej stronie, czyli prawej, jadąc od siódemki. To odcinek o długości blisko 900 metrów.

Nie będzie za to poprawy nawierzchni na innym odcinku Piłsudskiego, od ulicy Tysiąclecia do ulicy Niepodległości. Ten fragment miała w ramach zlecenie na przebudowę Wiejskiej zrobić firma Budromost.

Ten odcinek zostanie już w obecnym stanie aż całkowitej przebudowy na ulicę dwujezdniową, co zostanie wykonane w ramach dużej inwestycji obejmującej budowę wiaduktu nad torami oraz ronda na skrzyżowaniu Piłsudskiego i Niepodległości.

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Festiwal Smaków i Kolorów 2019: Pyszne słodkości, kolorowe proszki oraz konkursy i zabawy

festiwal smakow i kolorow skarzysko 2019

Festiwal Smaków i Kolorów 2019 zapowiada się wyjątkowo… słodko i kolorowo. Na placu Staffa na najmłodszych czekać będzie mnóstwo atrakcji, w tym Wawel Truck, kolorowe proszki, wyrzut balonów oraz konkursy.

Festiwal Smaków i Kolorów to impreza, która towarzyszyć będzie tegorocznemu Międzynarodowemu Forum Inwestycyjnemu.

Na dzieci czekać będzie mnóstwo atrakcji:

Festiwal Smaków i Kolorów 2019 – program:

  • wizyta najsłodszej ciężarówki w Polsce – Wawel Trucka
  • wyrzuty kolorowych proszków holi
  • stoiska ze słodyczami
  • pokaz wykonywania i zdobienia słodyczy
  • gry, zabawy i animacje
  • wyrzut kolorowych balonów z helem
  • konkursy z nagrodami

Słodki Wawel Truck – tu każdy czuje się dobrze

Ekipa marki Wawel zadbała o to, by odwiedziny Wawel Trucka były absolutnie niezapomnianą przygodą. We wnętrzu ciężarówki atrakcji nie brakuje. Towarzyszami podróży są zabawne M!chałki i psotne żelkowe Smoki.

Każdy może spróbować swoich sił w animowanych grach zręcznościowych, zrobić dobry uczynek, poznać tajniki produkcji czekolady oraz dowiedzieć się więcej o dobrych składnikach w słodyczach marki Wawel. Całość zabawy w Wawel Trucku wieńczy wejście do magicznej strefy Wolności Wyboru, w której można skomponować – i oczywiście zabrać ze sobą – miks swoich ulubionych słodyczy.

Zobacz zdjęcia z odwiedzin Wawel Trucka:

 

Wawel Truck to nie tylko mobilna strefa słodkości, ale przede wszystkim miejsce pełne interaktywnych gier i aplikacji, które zapraszają do magicznego świata marki.

Przyjdź i sprawdź, jakie atrakcje, oprócz słodyczy, czekają w środku i w strefie zabaw przed ciężarówką!

wawel truck skarżysko
Wawel Truck pojawi się w Skarżysku

Festiwal Smaków i Kolorów 2019 odbędzie się 28 września 2019 r. w godz. 13.30–19.00 na placu Staffa przy Miejskim Centrum Kultury. Wstęp jest wolny!

UWAGA!
Ze względu na organizację wydarzenia ulica Tysiąclecia na odcinku od ulicy Piłsudskiego do ulicy Słowackiego będzie zamknięta dla ruchu w godz. 10.30 – 19.00.
Organizatorzy przepraszają za niedogodności.

festiwal smakow kolorow skarzysko 2019
Festiwal Smaków i Kolorów 2019 – zaprasza Centrum Obsługi Inwestora w Skarżysku-Kamiennejsmakow
REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Narodowe Czytanie 2019 w Skarżysku: Osiem nowel na ośmiu przystankach na mieście

książka
fot. Pixabay

Podczas Narodowego Czytania 2019 czytać będziemy osiem różnych nowel. Akcja będzie w Skarżysku nietypowa, ponieważ będziemy je czytać w ośmiu różnych miejscach na mieście.

Narodowe Czytanie 2019 w Skarżysku-Kamiennej już się odbyło.
Zobacz zdjęcia i relację:

Literacki autobus na ulicach miasta. Taka wyglądało Narodowe Czytanie 2019 w Skarżysku

 

Akcja Narodowe Czytanie została zainicjowana przez kancelarię prezydenta RP za kadencji Bronisława Komorowskiego. Obecny prezydent Andrzej Duda kontynuuje akcję.

Podczas tegorocznej odsłony akcji Narodowe Czytanie para prezydencka zaproponowała do czytania  nowele polskie. Prezydent Andrzej Duda z Pierwszą Damą Agatą Kornhuaser–Dudą dokonali wyboru z ponad stu propozycji tytułów przesłanych do Kancelarii Prezydenta.

W 2019 roku czytane będą nowele:

  • Dobra pani – Eliza Orzeszkowa
  • Dym – Maria Konopnicka
  • Katarynka – Bolesław Prus
  • Mój ojciec wstępuje do strażaków (ze zbioru: Sanatorium pod Klepsydrą) – Bruno Schulz
  • Orka – Władysław Stanisław Reymont
  • Rozdzióbią nas kruki, wrony… – Stefan Żeromski
  • Sachem – Henryk Sienkiewicz
  • Sawa (z cyklu: Pamiątki Soplicy) – Henryk Rzewuski

W odróżnieniu od poprzednich edycji akcji, w tym roku literaturę będziemy czytać nie tylko w MCK, a w kilku miejscach na mieście. W przejazd po mieście ruszy „autobus literacki”, który zatrzyma się na kilku przystankach. Tam ekipa autobusu będzie zapraszać mieszkańców do czytania.

Akcja Narodowe czytanie 2019 odbędzie się w sobotę 7 września 2019 roku o godz. 11.00. Autobus rozpocznie trasę w MCK i tam też, na placu Staffa, ją zakończy.

Plan trasu autobusu:

  • 11:00 – Przystanek I – MCK (ul. Słowackiego): „Dobra Pani” Eliza Orzeszkowa
  • 11:30 – Przystanek II – Urząd Miasta: „Dym” Maria Konopnicka
  • 12:00 – Przystanek III – Państwowa Szkoła Muzyczna: „Katarynka” Bolesław Prus
  • 12:30 – Przystanek IV – ul. Sokola: „Mój ojciec wstępuje do strażaków” Bruno Schulz
  • 13:00 – Przystanek V – Placówka opieki „Przystań”: „Orka” Władysław Stanisław Reymont
  • 13:30 – Przystanek VI – SDH/Dworzec: „Rozdziobią nas kruki, wrony…” Stefan Żeromski
  • 14:00 – Przystanek VII – Hermes: „Sachem” Henryk Sienkiewicz
  • 14:30 – Przystanek VIII – MCK (Plac Staffa): „Sawa” Henryk Rzewuski

Nowele czytać będą m.in. dyrektor MCK Katarzyna Michnowska-Małek, dyrektor biblioteki publicznej Iwona Kowaleska, dyrektor szkoły muzycznej Ewa Krakowiak, Anna Tchórzewska z zespołu Perły z Lamusa, a także wychowawcy i podopieczni placówki opieki Przystań.

Zapraszamy do wspólnego czytania!

narodowe czytanie 2019 skarzysko
Zapraszamy na Narodowe Czytanie nowelczyta
REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Tego dnia w Skarżysku: 3 września 1939 roku na Skarżysko spadają pierwsze bomby

Zniszczenia po nalotach na ul. 1 Maja, fot. FotoPolska, autor nieznany

Działania wojenne II wojny światowej dotarły do Skarżyska-Kamiennej 3 września 1939 roku. Tego dnia rankiem Niemcy dokonali nalotów, a ich głównym celem był węzeł kolejowy. Poskutkowało to pierwszymi ofiarami śmiertelnymi wśród mieszkańców naszego miasta.

Już trzeciego dnia wojny jej tragiczne skutki odczuło nasze miasto. Według relacji to była piękna, słoneczna niedziela. Mieszkańcy spieszyli do kościołów na nabożeństwa, choć na przykład w Państwowej Fabryce Amunicji był to dzień pracy.

W dwudziestoleciu międzywojennym obszar Polski, w którym znajdowało się Skarżysko-Kamienna, nazwany został „trójkątem bezpieczeństwa”. Uznano wówczas, że ta część Polski znajduje się na tyle daleko od granic sąsiednich państw, że w przypadku wojny obszar ten będzie poza zasięgiem lotnictwa radzieckiego i niemieckiego, a dotarcie do niego będzie nie tylko utrudnione, ale nawet niemożliwe.

Dlatego właśnie w owym „trójkącie bezpieczeństwa” ulokowano fabryki Centralnego Okręgu Przemysłowego, w tym również Państwową Fabrykę Amunicji w Skarżysku-Kamiennej, czyli dzisiejsze Mesko. Jak się okazało, rozwój technologiczny sprawił, że odległości nie stanowiły przeszkody dla wrogich samolotów, o czym Skarżysko boleśnie się przekonało już 3 września.

Więcej o „trójkącie bezpieczeństwa” i powstaniu w Skarżysku PFA, czyli obecnego Mesko:

Jak powstawała Państwowa Fabryka Amunicji w Skarżysku-Kamiennej, czyli dzisiejsze Mesko

Niemieckie samoloty nadleciały nad Skarżysko ok. 8.30, a ich głównym celem był węzeł kolejowy, już wtedy bardzo ważny w skali całego kraju.

Tego dnia zginęło w Skarżysku-Kamiennej 14 osób, wśród których byli cywile oraz żołnierze, którzy akurat znajdowali się w Skarżysku.

Ta opisuje ten dzień Sebastian Piątkowski w Monografii Skarżyska-Kamiennej wydanej z okazji 90-lecia nadania praw miejskich:

Pierwszy atak nastąpił około godz. 8.30, kiedy mieszkańcy miasta udawali się do kościołów na niedzielne nabożeństwa. Kilkanaście bombowców nadleciało od strony północnej, a niski pułap utrudniał polskiej obronie prowadzenie skutecznej obrony. Jeden z samolotów został jednak zestrzelony, spadając na łąki w rejonie Skarżyska Książęcego.

Podczas omawianego nalotu, a także dwóch kolejnych akcji podjętych przez Luftwaffe tego dnia, Niemcom udało się osiągnąć zakładane cele: bomby uszkodziły budynek stacyjny, tory, znajdujący się nad nimi wiadukt, jeden z parowozów, a także szereg wagonów towarowych. Pewne zniszczenia odnotowano także na terenie PFA. W nalotach dn. 3 września w Skarżysku-Kamiennej zginęło 14 osób – zarówno żołnierzy, jak i cywilów.

Z kolei w książce „Miasto Kolejarzy nad Kamienną” jej autorzy Jerzy Krauze i Marcin Medyński zamieszczają wspomnienia Władysława Komsty, który był członkiem służby „OBSMELD” (punktu obserwacyjno-meldunkowego”:

W niedzielę, 3 września, ok. godziny 14.00 (był piękny, słoneczny dzień) pełniłem wraz z kolegami z Liceum im. Witkowskiego, Witoldem Ergietowskim i Zygmuntem Karpetą służbę obserwacyjno-meldunkową na wieży kolejowej straży ogniowej, znajdującej się w bezpośrednim sąsiedztwie wiaduktu nad torami kolejowymi. Zauważyliśmy od strony Kielc nadlatujące eskadry niemieckich bombowców. Zaledwie zdążyliśmy nadać meldunek do baterii przeciwlotniczej na Bzinku, kiedy posypały się bomby.

Pierwsze spadły na luxtorpedy stojące obok głównych warsztatów naprawczych, od strony ul. Kolejowej. Następne bomby spadły na naszą wieżę i leżące obok tory kolejowe. Szczęściem, że nie usiłowaliśmy uciekać, gdyż jedna z bomb zniszczyła tylko jedną z czterech nóg wieży i zdemolowała całkowicie drabiny do II piętra.

Kol. Ergietowski został ranny odłamkiem bomy, ale pozostał na miejscu. Ja zaś udałem się z meldunkiem o sytuacji do dowódcy obrony przeciwlotniczej mjr. Zacharskiego, który urzędował w klubie Promień przy fabryce Amunicji. Natychmiast dokonał wizji lokalnej, w wyniku której nasz posterunek na wieży straży pożarnej zlikwidowano, a nas przeniesiono do grupy OBSMELD na dachu szkoły Erbla, przy ul. Piłsudskiego.

W kolejnych dniach niemieckie samoloty znów nadleciały na Skarżysko i znów głównym celem ataków był dworzec i węzeł kolejowy.

W początkach września na skarżyskim dworcu stacjonowały wagony ze zwierzętami cyrku Staniewskich, który w sierpniu dawał występy w Skarżysku i nie mógł wrócić do Warszawy. Według relacji, część zwierząt uwolniła się w uszkodzonych bombami wagonów. Po ul. Kolejowej (obecnie ul. Niepodległości) miały biegać lwy.

Pewne jest, że cyrkowych słoni używano później do codziennych prac, m.in. do przemieszczania wraków aut zniszczonych bombami. Na portalach aukcyjnych można czasem trafić na zdjęcia pokazujące takie sceny mające miejsce w pobliżu obecnego Związkowca.

A tak 3 września opisuje Bronisława Król w swoim pamiętniku wydanym drukiem pt. „Wrześniowe zapiski”:

„Wrześniowe zapiski” Bronisławy Król, cz. 2: Na Skarżysko spadają pierwsze niemieckie bomby

Dzień pierwszych nalotów wspomina też Anatol Rybicki, który podzielił się swoimi wspomnieniami podczas wernisażu wystawy „Długa noc pełna koszmarów. Skarżysko-Kamienna w okresie II wojny światowej” złożonej ze zbiorów Marcina Medyńskiego – fotografii, dokumentów i innych archiwaliów.

Wspomnienie Anatola Rybickiego zarejestrowało Muzeum im. Orła Białego:

Można więc uznać, że właśnie tego dnia, 3 września 1939 roku, w Skarżysku rozpoczęła się „długa noc pełna koszmarów”.

Więcej o wystawie „Długa noc pełna koszmarów. Skarżysko-Kamienna w okresie II wojny światowej” pisaliśmy tutaj:

Długa noc pełna koszmarów Skarżyska-Kamiennej – miasta wyjątkowego

 

 

Źródła:

Jerzy Krauze, Marcin Medyński – Miasto Kolejarzy nad Kamienną. Dzieje budowy i działalności węzła kolejowego Bzin–Skarżysko–Skarżysko-Kamienna od wieku XIX do roku 1945, z opisem zaszłych tu wydarzeń rewolucyjnych i wojennych, a także wszystkiego, co „na gruncie kolejowym wyrosło”, w tym osady i miasta, życia powszedniego, świątecznego i intelektualnego jego mieszkańców, ich kościołów i cerkwi, przemysłu oraz poczty. Z krótkim zarysem historii kolei żelaznych na świecie i w Polsce, Muzeum im. Orła Białego, Skarżysko-Kamienna 2007.

Sebastian Piątkowski – Skarżysko-Kamienna. Losy miasta i jego mieszkańców w latach wojny i okupacji (1939–45), Muzeum im. Orła Białego, Skarżysko-Kamienna 2018

Mała Ojczyzna Powiat Skarżyski pod redakcją Piotra Kardysia i Ryszarda Sowy, starostwo Powiatowe w Skarżysku-Kamiennej, Stowarzyszenie „Impuls”, Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Skarżysku-Kamiennej, Skarzysko-Kamienna 2016

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

„Wrześniowe zapiski” Bronisławy Król, cz. 2: Na Skarżysko spadają pierwsze niemieckie bomby

Bronisława Król i Roman Mrówka, jej ówczesny narzeczony, a później mąż

Z pamiętnika Bronisławy Król, pisanego na bieżąco w pierwszych dniach wojny, możemy dowiedzieć się, jak wyglądał pierwszy miesiąc II wojny światowej oczami młodej kobiety, która samotnie musi dawać sobie radę w tym trudnym czasie.

Dziś prezentujemy kolejne fragmenty pamiętnika Bronisławy Król. Oto jak opisuje m.in. 3 września 1939 roku, gdy wojna dociera do Skarżyska-Kamiennej. Tego dnia Niemcy zrzucili pierwsze bomby na miasto.

 

Skarżysko-Kamienna, 03.09.1939 r. Niedziela

Rano poszłam do pracy, pomimo że to dzień moich imienin, trudno trzeba, bo ojczyzna nas wzywa. Taka była w ten dzień piękna i cudna pogoda, a nad Skarżyskiem grad bomb. Przyszłam z pracy, to nie wiem, jak szłam, bo były naloty, a szłyśmy przez las i musiałyśmy się chować, a do tego jeszcze powiedziano mi, że ul. Kościuszki jest zbombardowana.

Lecę do cioci, nie ma nikogo, idę do Celiny, a siostra Celiny mi mówi, że poszli wszyscy na Skarżysko Kościelne, gdzie miałam ich szukać. Wróciłam do domu i jak zaczęłam płakać, bo co robić, kiedy straszna jest panika po każdym nalocie.

Napisałam list do domu, ale już nie wysłałam, bo pociągi stanęły. Jak to było przeżyć ten dzień, w którym to dniu dużo sobie obiecywałam zrobić i mile spędzić, a tu co mi pozostało z tych moich marzeń. Płacz i nic więcej, ani kogo o coś się zapytać, nie ma nikogo.

Strasznie zaczęłam rozpaczać, co dalej będzie, jak tu się pogodzić z tem wszystkiem, spakowałam trochę rzeczy, położyłam się do łóżka, bo mnie bardzo głowa bolała i zupełnie byłam bez sił i już mi było wszystko jedno, czy śmierć, czy życie.

 

Skarżysko-Kamienna, 04.09.1939 r. Poniedziałek

Rano po 5-tej poszłam do cioci, lecz nie ma nikogo, potem wzięłam chleb z piekarni, zostawiłam w domu i poszłam do Zacharów i co wyszłam z podwórka i leci samolot i mówię do jednej pani, że już leci, a tu szum i padły 3 bomby koło magistratu. Od jednej byłam o jakie niecałe 100 m i tylko coś mnie lekko uderzyło w bok, bo upadłam, ale wszystko widziałam, jak w górę leciało, bo uderzyła jedna w dom drewniak, a szyby z okien leciały, ino strzelało, podniosłam się i tylko zobaczyłam, czy krew mi nie broczy i poszłam w stronę domu.

Ludzie uciekają, lecz gdzie, sami nie wiedzą. Ale ja uprzytomniłam sobie i idę do Skarżyska Kościelnego, a tu woła mnie Zachar i Węgleski, bo szli do żon, bo były na Grzybowej Górze, ciocia, Władzia i Celina.

Uciekamy, a tu samoloty krążą i gdzie nie mogą bomb rzucać, strzelają z karabinów maszynowych. Siedzieliśmy chwilę w jednej piwnicy, ale idziemy dalej przez pola, w polach puścił bombę, ale się nie rozerwała, a chyba chciał na tor rzucić Ostrowiecki, bo tory niszczyli.

Na wsi strasznie się ucieszyła Władzia i ciocia, gdy mnie zobaczyły i siedzieliśmy w domu, a samoloty krążyły nad naszemi głowami. W ten dzień nie byłam w pracy, Kazik i Zachar poszli do miasta, lecz zaraz Kazik wrócił i mówi, że nie ma po co iść do miasta, bo tylko gruzy.

Wieczorem o 6tej jedziemy jeszcze po pilne rzeczy do miasta, a tu znów około cmentarza 3 samoloty niemieckie, o jak strasznie z nich strzelali, ale poszły i jedziemy dalej. Włożyłam na wóz pościeli, walizkę z bielizną, i potem do cioci, tam też zabrali, co mogli i do Celiny, a Kazik poszedł na służbę na noc.

Zaczęliśmy pakować, przyszedł Zachar i zaczął płakać, mówi, że nic nie potrzebne, bo my z życiem nie uciekniemy, no ale trudno, co Bóg da Zapakowali się, a ja się pożegnałam z niemi, a byli też i dwaj panowie młodzi i pojechali, a ja przyszłam do domu i spałam sama, w całym domu nie było nikogo.

Nie mogę opisać tego, co ja przeżyłam w tem dniu, w ogóle nie mogłam myśli zebrać, co się robiło z miastem i ludźmi, to strach zdejmował patrzeć na to wszystko i myśleć o czemś.

Wszystko rzuciłam na pastwę losu, byleby ujść z życiem.

Pozostałe fragmenty „Wrześniowych zapisków” znajdują się tutaj: Bronisława Król „Wrześniowe zapiski”

Za możliwość umieszczenia fragmentów pamiętnika dziękujemy:

  • Rodzinie – Lucjanowi Mrówce i Ilonie Mrówce za wyrażenie zgody na publikację
  • Krzysztofowi Zemele – redaktorowi „Wrześniowych zapisków”
  • Grzegorzowi Bieniowi – dyrektorowi Muzeum im. Orła Białego za pomysł

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Początek roku szkolnego 2019/20. W Mickiewiczu mnóstwo pierwszaków i dużo nowości

Dyrektor Paweł Buryło symbolicznie zadzwonił na rozpoczęcie roku szkolnego

Rozpoczął się rok szkolny 2019/20. Spośród szkół średnich podczas naboru dużą popularnością cieszyło się II Liceum Ogólnokształcące. Efekt jest taki, że będzie tam aż dziewięć pierwszych klas.

Uczniowie Mickiewicza spotkali się na uroczystym, acz krótkim, rozpoczęciu nowego roku szkolnego. Uczniów przywitał dyrektor Paweł Buryło, a spotkanie rozpoczęło się chwilą ciszy dla uczczenia pamięci ofiar II wojny światowej, której 80. rocznicę wybuchu obchodziliśmy wczoraj.

Dyrektor gratulował uczniom klas pierwszych wyboru jego szkoły. – Wybierając II Liceum Ogólnokształcące, dokonaliście najlepszego życiowego wyboru. My pedagodzy zrobimy wszystko, żebyście się u nas odnaleźli – powiedział do uczniów klas pierwszych.

Dwóch zmian w Mickiewiczu nie będzie

A klas pierwszych będzie w tym roku szkolnym aż dziewięć. To efekt reformy szkolnictwa i tzw. podwójnego rocznika. Dyrektor zapewnia jednak, że w jego szkole nie sprawi to problemów. – Dwuzmianowości u nas nie będzie. Ostatnie lekcje będą się kończyć o 14.30. Mamy na tyle dużą szkołę i liczną kadrę, że nie tylko nam to nie koliduje, ale nawet świadomie zrobiliśmy tak duży nabór. Będziemy mieć wszystkie sale obłożone, ale tłoku nie będzie – mówi Paweł Buryło.

Nowa hala w II LO jeszcze nie teraz

Rozpoczęcie roku szkolnego w Mickiewiczu odbyło się na sali gimnastycznej. Jeszcze we wrześniu do użytku miał być oddana nowa hala, ale wskutek katastrofy budowlanej i zawalenia jednej ze ścian hali, dotychczasowa sala posłuży jako główna jeszcze kilka dobrych miesięcy. Dyrektor przekazał wiadomość, że nowa hala być może zostanie oddana do użytku jeszcze w tym roku. Wtedy na obecnej powstanie m.in. ścianka wspinaczkowa.

Dla uczniów Mickiewicza będą stypendia

Uczniowie II LO będą otrzymywać stypendia sportowe, naukowe i charytatywne, na które środki zebrano podczas I Mickiewiczowskiego Balu Charytatywnego, który odbył się w kwietniu tego roku.

Znów będą żeglować z Kotwicą

W szkole nastąpi reaktywacja koła żeglarskiego. „Kotwica”, bo tak się nazywało koło, funkcjonowała jeszcze kilkanaście lat temu. Wtedy kołem opiekował się Mariusz Lelonek, a teraz będzie to robił Robert Bińczak. – W zeszłym roku na spotkaniu emerytowanych nauczycieli padł pomysł, aby reaktywować koło. Już wtedy byli chętni do wstąpienia. Będziemy szkolić się na Rejowie i organizować obozy żeglarskie. W planach mamy też zakup żaglówki – dodaje dyrektor Buryło.

Dyrektor zachęcał też uczniów do aktywności pozalekcyjnej. – Jeśli jakiegoś koła nie ma, to przyjdźcie do mnie. Porozmawiamy i zrobimy – zapewniał.

Na koniec dyrektor symbolicznie, tradycyjnym ręcznym dzwonkiem, dał sygnał, że rok szkolny 2019/20 jest już rozpoczęty.

Wszystkim uczniom życzymy sukcesów w nauce, a kadrze pedagogicznej satysfakcji z pracy!

Oto pierwsze klasy w II LO i ich wychowawcy:

Klasy absolwentów gimnazjów:

1 AG – Jarosław Mosiołek
1 BG – Joanna Derlatka-Kozdroń
1 CG – Michał Mańkowski
1 DG – Anna Jarząbek-Łubek

Klasy absolwentów szkół podstawowych:

1 A – Robert Bińczak
1 B – Beata Czajkowska
1 C – Bożena Mróz
1 D – Karolina Bujnowska
1 E – Beata Maciejewska

 

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Żołnierze, strażacy, policjanci i energetycy oddawali krew w zbiórce w PGE Obrót

Kilkanaście litrów krwi zebrano podczas corocznej zbiórki w skarżyskim oddziale PGE Obrót. Do pracowników firmy przyłączyli się policjanci, strażacy oraz żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.

Już po raz trzeci PGE Obrót Oddział w Skarżysku-Kamiennej zorganizowało zbiórkę krwi. Tego cennego daru życia nigdy nie jest za wiele. – W naszej zbiórce biorą udział nie tylko nasi pracownicy, ale też mieszkańcy miasta, w tym służby mundurowe. W ten sposób pragniemy upamiętnić rocznicę wybuchu II wojny światowej. Nasi przodkowie przelewali krew za naszą wolność, a my oddajemy krew tym, którzy jej potrzebują. To nasz przejaw troski o drugiego człowieka, ale i wyraz szacunku dla naszej historii. To wyraz wdzięczności dla tych, dzięki którym dziś możemy żyć w wolnym kraju i cieszyć się wolnością – powiedziała dyrektor skarżyskiego oddziału PGE Obrót Barbara Czerwińska.

Szefowa firmy sama dała dobry przykład, również oddając krew, a za jej przykładem poszło ponad trzydzieści osób, dzięki czemu zebrano kilkanaście litrów krwi.

Na apel PGE Obrót licznie odpowiedzieli mundurowi, w tym policjanci i strażacy skarżyskich komend powiatowych, oraz żołnierze 10. Świętokrzyskiej Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej.

Za oddaną krew krwiodawcy otrzymali napoje, słodki poczęstunek oraz upominek od firmy PGE Obrót.

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Skarżyszczanka w obliczu wojny i rozstania z ukochanym – „Wrześniowe zapiski” Bronisławy Król

Bronisława Król, mieszkanka Skarżyska-Kamiennej, opisała w pamiętniku pierwsze dni II wojny światowej. Wybuch wojny oznaczał dla niej również rozstanie z narzeczonym, Lucjanem Mrówką, późniejszym mężem.

„Wrześniowe zapiski” to tytuł publikacji, która zawiera zapisy z pamiętnika Bronisławy Król, mieszkanki Skarżyska. Wpisy umieszczała w większość dni września 1939 roku. Były to dla niej dni podwójnie trudne – wybuch wojny spowodował, że jej narzeczony Lucjan Mrówka musiał opuścić Skarżysko.

Pamiętnik Bronisławy Król zachował się do dziś. Dzięki rodzinie, a także zredagowaniu przez Krzysztofa Zemełę i wydaniu przez skarżyskie starostwo powiatowe, możemy dziś dowiedzieć się, jak początki straszliwej wojennej zawieruchy wyglądały oczami młodej kobiety. Nie tylko zresztą oczami – zapiski są bardzo osobiste i zawierają mnóstwo odczuć.

W momencie wybuchu wojny Bronisława Król miała 24 lata. Nie pochodziła ze Skarżyska. Urodziła się w Uniejowie w obecnym powiecie miechowskim, czyli w województwie małopolskim. Do Skarżyska trafiła w latach 30., znajdując zatrudnienie w Państwowej Fabryce Amunicji, czyli obecnym Mesko. Najprawdopodobniej już tu w Skarżysku poznała Romana Mrówkę.

Rozpoczynamy dziś prezentację wpisów z pamiętnika Bronisławy Król. Pierwszy został napisany jeszcze 30 sierpnia, więc dziś trzy pierwsze dni z pamiętnika włącznie z wpisem z 1 września 1939 roku, gdy rozchodzą się wieści o napaści Niemców na Polskę. Kolejne będziemy prezentować co kilka dni.

– Wartość „Wrześniowych zapisków” jako źródła historycznego jest wielostronna. Nie jest mi znany fakt powstania podobnych relacji wśród mieszkańców Skarżyska. Już choćby z tego względu dziennik jest źródłem rzadko spotykanym. Bronisława Król utrwaliła atmosferę najtragiczniejszych pierwszych tygodni wojny. Dzięki zapiskom zostaliśmy dopuszczeni do jej świata bardzo intymnych przeżyć. Wczuwamy się w atmosferę, bo relacje są bardzo autentyczne. Autorka ukazała panikę, dezorientację, poczucie bezsilności, aż po utratę nadziei, że kiedykolwiek się skończy to wielkie „piekło”. Teraz, po 80 latach, pamiętniki powinny być lekturą obowiązkową dla tych, którzy czerpali wiedzę z opracowań historycznych o wojnie i okupacji – tak między innymi pisze w przedmowie do publikacji Krzysztof Zemeła.

– Pamiętniki zostały znalezione podczas domowych porządków w tzw. „papierach”. Mój teść Lucjan nie był pewien, czy przedstawiają jakąkolwiek wartość. Rodzina nie zwróciła wcześniej na nie większej uwagi. Potem dopiero okazało się, jak bezcenne są. Wiele osób, szczególnie starszych, które pamiętają wojnę, było bardzo wzruszonych, czytając pamiętnik – powiedziała Ilona Mrówka, synowa Lucjana Mrówki, syna Bronisławy Król.

Za możliwość umieszczenia fragmentów pamiętnika dziękujemy:

  • Rodzinie – Lucjanowi Mrówce i Ilonie Mrówce za wyrażenie zgody na publikację
  • Krzysztofowi Zemele – redaktorowi „Wrześniowych zapisków”
  • Grzegorzowi Bieniowi – dyrektorowi Muzeum im. Orła Białego za pomysł

Wszystkie dotychczas opublikowane część pamiętnika znajdują się tutaj: Wrześniowe zapiski – Bronisława Król

Skarżysko-Kamienna, 30.08.1939 r.
Środa

Wróciłam z pracy o godz. 7-mej, dzień był piękny i cudny w przyrodzie, ale w sercach ludzkich smutek i ból, w ten to dzień była ogłoszona „mobilizacja”. Do mnie przyszli Władzia (siostra Bronisławy – przyp. red.) i Kazik (narzeczony Władzi – przyp. red.), ale nikt nie mógł usiedzieć spokojnie w tak ważnej chwili, poszliśmy wszyscy na miasto, oni do domu na ul. Kościuszki, a ja na miasto, bo chciałam się spotkać z Romanem.

Na 3-go Maja około jego domu spotkałam p. Antka z p. Zochą i zaraz wyszedł Roman i staliśmy chwilę, potem szli jego kuzyni i ja odeszłam, nie chcąc im się pokazywać. Roman potem doszedł do mnie i poszliśmy oboje 3-go Maja, Kościuszki i na rogu Kościuszki i Limanowskiego on poszedł do p. Mrówki słuchać dziennika radiowego o 8.40, a ja do cioci.

O godz. 9.30 spotkaliśmy się na rogu Limanowskiego i Staszica, i wróciliśmy do mnie do domu przez rynek, a cała nasza rozmowa była na temat i o wydarzeniach politycznych. Tak był to ostatni wieczór spędzony razem w tem cichym ustroniu. O, jakie miłe chwile spędziliśmy od naszego zapoznania się, a jakie straszne rozstanie może już na „wieki”. Bóg raczy wiedzieć.

Była godzina 11.10, kiedy po raz ostatni żegnałam się z nim. Nic nie powiedział, zrobił się jakiś dziwny, a tęsknił za domem i rodzicami swojemi. Chciał jechać, pociągi były zajęte wojskiem, trudno było.

Dużo mu miałam do powiedzenia, lecz nie mogłam. Za słabe miałam siły powstrzymywać się od łez, a nie chciałam mu tego okazać, bo chciałam być mężną, na wszystko przygotowaną. A gdy już podał mi rękę na pożegnanie, powiedział „Niech Cię kule i granaty omijają i Bóg ma w swojej opiece, i wszystkich” i poszedł.

Pozostałam sama. Jakie to były straszne chwile, gdy pomyślałam, że może ostatni raz był u mnie i już go więcej nie zobaczę. Nie wiedziałam, co robić, ale wzięłam do ręki ołówek i skreśliłam parę słów do niego, bo myślałam, że serce mi pęknie z żalu, i taki cały ból chciałam wylać na papier, lecz nie mogłam, bo mi łzy oczy zasłaniały i nie mogłam się pogodzić z tym, że po tak miłych chwilach zostanie mi tak strasznie bolesne rozstanie.

Skończyłam pisać, zdjęłam medalionik z szyi i ucałowałam i włożyłam do koperty, aby mu ofiarować na pamiątkę i gdy pójdzie na wojnę, żeby go Matka Najświętsza miała w swojej opiece i położyłam się do łóżka ze łzami po 1-szej.

Był to dzień straszny, bo żony żegnały mężów, matki synów, którzy szli na wojnę i w ogóle był nastrój nie do opisania.

 

Skarżysko-Kamienna, 31.08.1939 r.
Czwartek

Rano o 5.30 poszłam do Mady, a potem oddać list, żeby otrzymał przed wyjazdem. Przeszłam się koło jego domu na 3-go Maja, a tu szli z fabryki i szedł p. Antek, i zaraz zawołał Romana, bo jeszcze spał. Roman wyszedł, oddałam mu list i chciał, żeby mu co powiedzieć, lecz trudno mi było. Podałam mu rękę i „wszystkiego najlepszego” to były nasze ostatnie słowa i poszłam do pracy.

A on miał jechać tem pociągiem o 2-giej po południu do domu do Rabsztyna. Z fabryki wróciłam o 7-mej, bo byłam na wiadukcie zobaczyć pociągi z wojskami. Żołnierze się kłaniali, śmiali się, inni byli pogrążeni w myślach i smutni, bo ile to żon zostało z drobnemi może dziećmi.

Gdy weszłam do domu, myślałam, że serce mi pęknie z bólu i żalu, jak spojrzałam na to mieszkanie czyste i miłe, a teraz mnie strach przejmował, że muszę być sama, że już on nie przyjdzie, nie odwiedzi mnie, nic mi nie powie.

Tak, bo go już nie ma, „pojechał” i może nawet mu przez myśl nie przeszło, że może się już nie zobaczymy, że może po raz ostatni żegnał te okolice Skarżyska, w których miał może dużo radości, a może też i przykrości, a teraz tylko mu pozostanie wspomnienie z minionych lat.

Tak przechodząc myślami o chwilach minionych, poszłam na ulicę posłuchać dziennika radiowego o 8.40, wróciłam i nie mogłam powstrzymać się od łez, musiałam ulżyć sobie i wypłakać się i położyłam się spać o godz. 11-tej z myślami o rodzicach i Romanie, czy już zajechał, bo przecież pociągi były o parę godzin opóźnione.

 

Skarżysko-Kamienna, 01.09.1939 r.
Piątek

Wstałam sobie niecoś wcześniej, bo już nie mogłam spać. Zaraz po 5-tej przyszła Władzia, potem gospodyni i składa mi życzenia imieninowe pomimo tego, że ja obchodzę zawsze 3-go. Bardzo mi przykro było i rozpłakałam się jak małe dziecko, a także i one.

Potem gdy miałam iść do pracy, parę minut przed 6-tą leciały samoloty, ale już „,bojowe”, a było ich 26 i leciały w stronę zachodu. W pracy pracowałyśmy z dość ożywionem humorem, aż tu o godz. 11 alarm lotniczy i wszyscy uciekamy do rowów, czyli „schronów”, lecz jeszcze nieskończonych, a nawet i w lesie. Potem jak zaczął padać ulewny deszcz, tak że każdy przemókł do suchej nitki, a tu nie wolno na wydział pójść. O godz. 2-giej alarm był odwołany i spokojnie pracujemy, to znów od 3.30–3.45 drugi alarm, potem o 4.30–5.50 trzeci alarm i wróciłam do domu.

Około toru i dużego żelaznego mostu stał pociąg z wojskiem, a byli żołnierze i w humorach mówili, że za 3 dni się zobaczymy. Szłam ul. Kolejową przez wiadukt – tu też stały pociągi z wojskiem, a harcerki roznosiły żołnierzom pożywienie, wodę, itd. U cioci zjadłam obiad i wróciłam do domu sama, jedna, przykro mi było bardzo, lecz trudno, tak los chciał, tak się stało. Przed 9-tą poszłam słuchać dziennika radiowego.

W ten to dzień 1 września o 5-tej rano wybuchła wojna polsko-niemiecka i w tym to dniu p. Prezydent Ignacy Mościcki mianował Marszałka Śmigłego-Rydza naczelnym wodzem wojsk polskich i następcą prezydentury. Niemcy napadli na różne polskie miasta, jak Katowice, Kraków, Tunel, Toruń, Gdynię i wiele innych. Prawdopodobnie Polacy w tym dniu weszli do Gdańska i odparli Niemców. Straszne to były chwile, a jeszcze dla mnie samej, bo nikt ani nie mógł coś powiedzieć, choćby na chwilkę zapomnieć o tych wydarzeniach, tak byłam pogrążona w myślach o rodzicach, że to tydzień, kiedy tu byli u mnie, a teraz się biedni martwią o nas i rodzeństwo, co tam Tadzik ukochany braciszek mówi, a stryjek i w ogóle wszyscy. Dalej myśli moje zwróciły się do Romana, co on tam robi, a może poszedł na wojnę, a jak tam znów ciocia, Kazik, który był w drodze.

Co może być, człowiek tego nie przewidzi, tydzień upłynął zaledwie, kiedy to takie mieliśmy nadzieje, kiedy to Kazik zaręczył się z Władzią, a teraz co pozostaje – nic, tylko wspomnienie. Cały ból, jaki miałam, wylałam ze łzami, żywiąc nadzieję, że może da Bóg i Matka Najświętsza, że się wszyscy spotkamy, o ile będziemy żyć i będziemy wspominać chwile, kto z nas przeżył i gdzie.

Cdn.

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

POSTAWISZ PRO KAWĘ?

Podoba Ci się to, co robimy na ProSkarżysko? Więc może postawisz nam kawę? Dziękujemy! :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

NAJNOWSZE

Pogoda i smog - Skarżysko-Kamienna

NAJPOPULARNIEJSZE