Strona główna Blog Strona 92

Noc Muzeów 2023: Muzeum Orła Białego w Skarżysku zaprosiło na wieczorno-nocne zwiedzanie z atrakcjami

Kolejny rok z rzędu Muzeum im. Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej przyłączyło się do ogólnopolskiej akcji Noc Muzeów. Na tę okazję przygotowało dodatkowe atrakcje.

Noc Muzeów to ogólnopolska inicjatywa, w której muzea wydłużają godziny otwarcia, zapraszając do siebie wieczorem, a nawet w nocy.

Wśród muzeów, które tak robią, jest Muzeum im. Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej. w piątkowy wieczór, 12 maja 2023 roku, na zwiedzających poza stałą ekspozycją czekało kilka dodatkowych atrakcji. I to BEZPŁATNIE!

Zwyczajem takich i podobnych imprez w skarżyskim muzeum jest obecność rekonstruktorów. Tym razem na Rejowie pojawiło się Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej 4 Pułku Piechoty Legionów z Kielc. Pasjonaci historii przygotowali dioramę „Partyja Kielecka 1863”, czyli rekonstrukcję nawiązującą do powstania styczniowego. Nie ograniczyli się jednak do prezentacji militariów i scen walki, a odkryli też przed ciekawskimi realia życia w tamtych czasach.

Po muzealnym placu przechadzali się też inni miłośnicy historii przebrani w uniformy wojskowe z różnych epok i różnych krajów.

Ogromną frajdę zwiedzającym, zwłaszcza tym najmłodszym, sprawia możliwość wejścia do środka pojazdów. Tym razem, poza zawsze otwartym Iłem 14, mieli okazję wejść do wnętrza wyrzutni rakiety SCUD.

Ponadto muzealnicy udostępnili czołgodrom, strzelnicę ASG oraz trenażer rowerowy, a pod największym eksponatem w MOB, czyli okrętem Odważny, można było ułożyć ów eksponat z ogromnych puzzli.

W roli bohaterów ponownie wystąpił odrestaurowany całkiem niedawno działo StuG IV. Tym razem można było obejrzeć film o tym właśnie procesie.

Tutaj więcej o historii StuG-a IV ze Skarżyska:

StuG IV już czeka w Muzeum Orła Białego w Skarżysku na zwiedzających

Noc Muzeów, czyli zwyczaj odwiedzania muzeów w godzinach wieczornych i nocnych, przywędrowała do nas z Niemiec. W Polsce pierwszą Noc Muzeów zorganizowało Muzeum Narodowe w Poznaniu. Było to w 2003 roku, a więc równo dwadzieścia lat temu.

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Tre Voci w Skarżysku. Trzej tenorzy zaśpiewali dla Fundacji Daj Szansę, skarżyszczan i Skarżyska

Za nami kolejny koncert charytatywny Fundacji Daj Szansę i kolejna w nim nowość. Tym razem gwiazdami na scenie MCK w Skarżysku-Kamiennej nie byli stypendyści fundacji, a jedna duża gwiazda – zespół tenorów Tre Voci.

Po pięknym pięćdziesiątym jubileuszowym koncercie charytatywnym Fundacji Daj Szansę przyszła pora na kolejny, inicjujący kolejną pięćdziesiątkę.

Akcent jubileuszowy jednak był i tym razem. Koncert wpisał się bowiem w tegoroczne obchody setnej rocznicy nadania praw miejskich Skarżysku-Kamiennej, a nosił tytuł „Fundacja Miastu na 100-lecie Skarżyska-Kamiennej”.

Fundacji Daj Szansę podziękowała władzom Skarżyska-Kamiennej z okazji jubileuszu za wieloletnią współpracę, wsparcie finansowe oraz za przychylność i życzliwość dla działań fundacji prowadzonych na rzecz utalentowanej młodzieży z terenu miasta i powiatu. List dziękczynny odebrał zastępca prezydenta miasta Krzysztof Myszka.

O 100-leciu Skarżyska wspomniały ze sceny nie tylko prezeska fundacji Joanna Wężyk i prowadząca koncert jej zastępczyni Jolanta Jagiełło, ale też sam zespół Tre Voci.

Trio tenorów, które tworzą Voytek Soko Sokolnicki, Mikołaj Adamczak i Miłosz Gałaj, to zespół corssoverowy, czyli łączący muzykę popularną, w tym filmową, z operową. Zespół określa się też mianem pop-operowego. Taką też mieszanką zaprezentowali skarżyskiej publiczności, która niemal do ostatniego miejsca wypełniła salę widowiskową MCK.

Tenorom, jak przyznali bardzo się nasz „Emcek” spodobał. Nawiązali też do misji fundacji, czyli pomocy utalentowanym młodym artystom. Jak powiedzieli, im też w przeszłości pomagano.

Stypendystom Fundacji Daj Szansę życzymy zatem równie udanej kariery scenicznej!

Zanim jednak trzej tenorzy zaśpiewali swoje hity, władze fundacji tradycyjnie podziękowały swoim darczyńcom, zarówno osobom prywatnym, jak i formom.

Koncert zaczął się jednak również tradycyjnym elementem – wykonaniem hymnu fundacji. Tym razem zaśpiewał go stypendysta Miłosz Dobrucki.

Kolejnym stałym elementem koncertów, jakby nie było, charytatywnych, jest kwesta na rzecz fundacji. W puszkach tym razem było 6200 złotych.

Wyróżnienie Fundacji Daj Szansę podczas 51. koncertu charytatywnego:

Najwyższe wyróżnienie – Siewca Dobra – otrzymali:

  • Katarzyna Bilska
  • Ewa Wojteczek

Wyróżnienia Złote Serca otrzymali:

  • Bartosz Bętkowski
  • Jacek Jeżyk
  • Szymon Nowakowski

Certyfikaty Przynależności do Kręgów Fundatorów Fundacji Daj Szansę.

Do Brylantowego Kręgu Fundatorów dołączyli:

  • Agnieszka Drózd
  • Bogumiła Niziołek

Do Platynowego Kręgu Fundatorów Fundacji Daj Szansę dołączyli:

  • Mariusz Bodo
  • Piotr Brzeziński
  • Barbara Kocia
  • Zbigniew Miernik
  • Roman Wojcieszek

Do Srebrnego Kręgu Fundatorów Fundacji Daj Szansę dołączył:

  • Adam Ciok

Certyfikaty Dobroczynności dla firm za wspieranie działań Fundacji prowadzonych na rzecz rozwoju utalentowanej młodzieży otrzymali:

  • Mesko SA w Skarżysku-Kamiennej
  • Bank Spółdzielczy w Suchedniowie
  • EPP Property Management – Grupa EPP Sp. z o.o. Spółka Komandytowa w Kielcach
  • PiS Agencja Wydawniczo-Poligraficzna w Skarżysku-Kamiennej

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

„Puzzle Polskie” ułożone, napisane, wydane. Skarżyski pisarz Grzegorz Rak zaprasza na spotkanie autorskie

Grzegorz Rak

„Puzzle Polskie” to najnowsza powieść Grzegorza Raka, pisarza mieszkającego w Skarżysku-Kamiennej. W Miejskim Centrum Kultury odbędzie się spotkanie, którego bohaterami będą autor i jego książka, a także aktor Marcin Brykczyński, który będzie czytał fragmenty.

„Puzzle Polskie” to powieść, na którą od lat szykował nas Grzegorz Rak. Już jest. Wydana, gotowa do czytania. Jako pierwsi poznali ją uczestnicy spotkania autorskiego w rodzinnej miejscowości Grzegorza Raka – Rzeczniowie. Potem było drugie spotkanie – w Kielcach, w Pałacyku Zielińskich. Teraz pora na kolejne bliskie pisarzowi miasto, czyli Skarżysko.

W powieści „Puzzle polskie” autor zabiera nas na wyprawę w głąb historii polskich pokoleń. Docieramy w źródłowe miejsca współczesnych postaw i wyborów. Akcja rozgrywa się w czasach nam współczesnych, w czasie drugiej wojny światowej i podczas powstania styczniowego.

Właściwie oś dramatu rozpięta jest między tytułami obu części „Puzzli polskich”: Dworek i Chata. Zderzenie tych dwóch niby odrębnych bytów tworzy to, co określamy polskością, naszą kulturą, tradycją. Oba te pozornie oddzielone od siebie środowiska na siebie wpływają, przenikają się, wzajemnie inspirują. Puzzle składają się w całość dopiero po przebrnięciu przez wszystkie kartki książki.Grzegorz Rak

Nie może zabraknąć w prozie Grzegorza Raka, rzecz jasna, namiętności targających powołanymi do życia przez niego postaciami. Na pierwszy plan wybija się, jak zawsze u tego pisarza miłość i to zupełnie nieplatoniczna.

Podczas spotkania autorskiego fragmenty powieści przeczyta kielecki aktor Marcin Brykczyński, a my poniżej prezentujemy jeden fragment.

Marcin Brykczyński
Las pachniał o świcie. Budziły go świergotem ptaki, mgły odkrywały swoje kołdry, ukazując zwarte szeregi drzew. Od strony poręby, w samo serce starego boru, wdarł się stukot końskich kopyt. Narastał, stawał się coraz głośniejszy, coraz bardziej natarczywy. Wreszcie słuchające tego sarny, zgrabnie podrygując białymi tyłeczkami, zerwały się do ucieczki. Dwóch jeźdźców galopowało przecinką, rozkoszując się pędem, ożywczymi uderzeniami porannego powietrza. Pierwszy z nich uniósł dłoń do góry. Wyhamowali nieco, a przy rzece zeskoczyli z koni. Uwiązali je. Młodszy wyjął z przytroczonej do siodła sakwy koc, rozłożył go na brzegu rzeki, potem wyjął niewielką torbę z kanapkami. Usiedli.

– Też coś mam – starszy podszedł do wierzchowca. Powrócił po chwili z piersiówką i dwoma zgrabnymi niczym duże naparstki kieliszkami. Najpierw zjedli kanapki, a potem dopiero zrobili użytek z piersiówki i kieliszków. W milczeniu obserwowali nurt. Wodę spiętrzała pozostałość po niegdysiejszym młynie – palisada. Tworzyła rodzaj tamy, do której od jednego brzegu prowadziła resztka po grobli. Strzępy muru po młyńskich urządzeniach dawały świadectwo niegdysiejszego przeznaczenia tego miejsca. Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, a starczało mu zmysłu obserwacji, musiałby zastanowić się nad obecnością, niemal w środku lasu, kwitnących właśnie wiśni. Stały opuszczone, zostawione same sobie przez ludzi, którzy całymi latami tak chętnie czerpali rozkosz z ich owoców. Teraz zdziczałe, rodzące tylko co kilka lat, skarlałe, w niczym nie przypominały zapewne z dużą starannością prowadzonego tu niegdyś sadu. Młynarzowa mogła w ich cieniu, zajadając czerwone owoce, podziwiać nurt Lubrzanki. Pewnie nie sama młynarzowa. Załóżmy, że w towarzystwie bawiących się dzieci. Zamożni ludzie, jakimi młynarze byli, z pewnością spędzali życie otoczeni ich gromadą.

Młynarz na takie fanaberie czasu nie miał. Jeśli już, to jesienią i zimą popijał przy pierwszych oznakach przeziębienia krwistą, nalewaną z rżniętej w krysztale karafki, przepyszną wiśniówkę. W długie wieczory idealnie nadawała się jako dodatek do kart. Mógł na nie przyjeżdżać bryczką z majątku choćby tutejszy agronom, mógł i sam pan aptekarz. Może robili to wszystko razem: te karty, zabawy, picie wiśniówki? Może kochali się pod wiśniowymi drzewami, zdradzali, wybaczali sobie i znów kochali?
Puzzle Polskie (fragment)

Spotkanie autorskie z Grzegorzem Rakiem odbędzie się w piątek 19 maja 2023 roku o godz. 18.00 w Miejskim Centrum Kultury w Skarżysku-Kamiennej przy ul. Słowackiego 25.

Wstęp bezpłatny.

Grzegorz Rak urodził się w 1960 roku w Rzeczniowie. Podczas studiów na kierunku kulturalno-oświatowym działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, prowadził nieformalny kabaret w kieleckich klubach studenckich „Wspak” i „Pod krechą”. Wymyślił i wcielił w życie tak zwane premiery studenckie w teatrze im. Stefana Żeromskiego – sezon 1983 i 1984. Pracował krótko jako kierownik klubu „Pod krechą”, instruktor w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach i wreszcie jako dyrektor w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Chęcinach. Po przemianach ustrojowych w Polsce prowadził działalność gospodarczą niezwiązaną z kulturą. Należy do Związku Literatów Polskich.

Do pisania wrócił w 2004 roku tekstem dramatu „Nasze święto”. Od tamtej pory napisał wiele utworów: dramatów, komedii, opowiadań, wreszcie powieści, ale długo nie publikował. Zdecydował się na ten krok dopiero w 2018 roku, wydając powieść „Miłość w Rzeczniowie”. Rok później ukazała się minipowieść „Fotografia” i dwie jednoaktówki: „Oni i misja” oraz „Wolność”. W roku 2021 ukazał się zbiór opowiadań pt. „Opowiadania nie tylko mazurskie”. W tym zbiorze znalazły się między innymi opowiadanie „Nareszcie w domu”, którym autor wygrał Ogólnopolski Konkurs o Złote Pióro Wojewody Świętokrzyskiego i opowiadanie „Bolero” wyróżnione w kolejnej edycji tego konkursu. We wrześniu 2022 roku miała miejsce premiera monodramu pt. „Wielkanoc” w reżyserii i wykonaniu Dawida Żłobińskiego. Publikował także swoje teksty, recenzje i felietony w Gazecie Wyborczej, Świętokrzyskim Kwartalniku Literackim czy Projektorze. Rok 2023 to czas na powieść „Puzzle polskie”, która jest panoramą przez pokolenia Polaków od współczesności aż po zamierzchłe historycznie czasy.

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Aktywność fizyczna jest ważna w profilaktyce nowotworów. Stowarzyszenie Gladiator edukuje seniorów

Stowarzyszenie Mężczyzn z Chorobami Prostaty „Gladiator” zaprosiło na kolejny z cyklu wykładów o zdrowiu. Tym razem tematem była aktywność fizyczna w profilaktyce onkologicznej.

Wykład, który odbył się 11 maja 2023 roku, był kolejnym z serii wykładów, na które do Klubu Seniora koło fontanny na Milicy zaprasza Stowarzyszenie Mężczyzn z Chorobami Prostaty Gladiator. Tym razem seniorzy uzyskali wiedzę o ty, jak ważna jest aktywność fizyczna w profilaktyce nowotworów.

Z wykładem przyjechała do Skarżyska Agnieszka Korona, fizjoterapeutka Powiatowego Centrum Usług Medycznych w Kielcach. Tytuł wykładu brzmiał „Aktywnie żyję – dłużej żyję. Aktywność fizyczna jest nieodłącznym elementem profilaktyki chorób nowotworowych”.

Prelegentka przekonywała, że aktywność fizyczna sprzyja leczeniu onkologicznemu, zarówno w trakcie terapii, jak i po jej zakończeniu. Jako ciekawostkę podała, że w przeszłości podejście w medycynie było inne, a wysiłek fizyczny uważany był za niesprzyjający leczeniu nowotworów.

Dziś podejście jest inne i lekarze zachęcają osoby walczące z rakiem, jak również i takie, które już go zwalczyły, do aktywności fizycznej. Obecnie szacuje się, że aktywność fizyczna może zredukować prawdopodobieństwo zachorowania na nowotwory nawet o 30–50%.

Przedstawiciele stowarzyszenia, Prezes Zarządu Regionu Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Gladiator Janusz Marszycki i jego zastępca Władysław Pocheć, nakłaniali do choćby najmniejszej aktywności fizycznej, dostosowanej do wieku i możliwości. Przekonywali, ze nawet codzienne czynności, np. porządkowe, też są cenne i dobroczynne dla zdrowia. Zachęcali również do wzajemnego motywowania się w gronie seniorów.

Przed wykładem z seniorami spotkał się Mateusz Dąbrowski, Pełnomocnik ds. Seniorów w Biurze Prezydenta Miasta Skarżyska-Kamiennej. To stanowisko w skarżyskim magistracie utworzono całkiem niedawno, bo w marcu 2023 roku, a rolą pełnomocnika jest szeroko rozumiana koordynacja działań skierowanych do starszych mieszkańców Skarżyska i pomaganie im w istotnych dla nich sprawach. Seniorzy mogą kontaktować się z pełnomocnikiem telefonicznie pod numerem 41 25 20 523 lub mailowo: m.dabrowski@um.skarzysko.pl.

Spotkanie w Klubie Seniora rozpoczęło się miłym akcentem dla Janusza Durlika, członka stowarzyszenia, który ma za sobą 90. urodziny. Otrzymał życzenia, a od władz miast list gratulacyjny.

Wkrótce kolejne wykłady, na które zaprasza Stowarzyszenie Mężczyzn z Chorobami Prostaty Gladiator.

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Z elewacji MCK w Skarżysku odpadają płyty. Mogło dojść do tragedii

Z elewacji Miejskiego Centrum Kultury w Skarżysku-Kamiennej odpadają kamienne płyty, którymi jest wyłożona. Ostatnia z takich płyt spadła już na ciąg pieszy – podjazd dla osób niepełnosprawnych i wózków.

Miejskie Centrum Kultury to gmach imponujących rozmiarów. Bogata jest również historia tego miejsca. Budynek MCK oficjalnie otwarto już ponad pół wieku temu, bo w 1964 roku, musi się siłą rzeczy pochwalić się bogatą historią.

Remont niedokończony

Niestety, tyle lat od jego postawienia powoduje też, że znaczna jego część jest w złym stanie. Część, ponieważ w latach 2010–13 przeprowadzono remont części obiektu. Części, ponieważ na całość zabrakło pieniędzy. Zabrakło ich niestety właśnie na elewację.

Wyremontowano tylko jedną ścianę, od strony Placu Staffa. Pozostałe ściany systematycznie niszczeją i odpadają nich płyty, którymi są wyłożone. Inne, jak nadokienniki i parapety, elementy się kruszą ze starości.

W minionym tygodniu, w nocy z czwartku na piątek, odpadła kolejna płyta z frontowej ściany. Szczęściem w nieszczęściu było właśnie to, że w nocy, a nie w dzień. Fragment płyty spadł bowiem na barierkę podjazdu dla osób poruszających się na wózkach czy osób z dziećmi w wózkach. Barierka została znacznie wgięta.

Uszkodzona barierka podjazdu dla osób niepełnosprawnych przy MCK

Ekipa MCK szybko zagrodziła teren taśmą, aby przechodnie nie wchodzili pod ściany MCK

Zaskakując decyzja inspektora – zagrożenia nie ma!

Dziś teren już zagrodzony nie jest, ponieważ wezwany przez dyrektorkę MCK Grażynę Majewską inspektor budowlany stwierdził, że zagrożenia już nie ma i nie ma podstaw do wyłączenia z użytku obszaru pod ścianami budynku.

Jak informuje Grażyna Majewska, pod koniec maja przypada okresowy przegląd techniczny budynku i zostanie on przyspieszony, aby wcześniej dokonać analizy technicznej również elewacji budynku.

Naprawy możliwe. Duży remont nie

O uszkodzeniu wiedzą już władze miasta. Jeśli ekspertyza wykaże potrzebę wykonania remontu, taki ma być zrobiony, jak zapewnia Izabela Szwagierek, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Skarżyska-Kamiennej.

Niestety, na razie nie ma planów dokończenia remontu całego budynku. W stanie niezmienionym od początków istnienia MCK, oprócz trzech ścian zewnętrznych, są między innym niektóre sale oraz korytarze. W sumie ok. 1/3 budynku.

W czasie remontu w latach 2010–13 zrobiono elewację ściany od Placu Staffa

Swoją drogą, część prac wykonanych w czasie remontu przed kilkunastu laty już wymaga poprawy. Najwięcej problemów sprawia woda, która zalewa salę patio czy garaż pod sceną letnią. Woda uszkadza również tę scenę, która razi w oczy pozbawioną już okładziny frontową ścianą.

Od czasu ww. remontu odnowiono za to salę kawiarnianą. Zrobiła to własnym sumptem ekipa MCK w czasie pandemii.

Kawiarnia Miejskiego Centrum Kultury w Skarżysku po remoncie. Zrobili go pracownicy

 

Poniżej zdjęcia z piątku 5 maja 2023 roku, gdy teren tymczasowo zagrodzono taśmą:

 

Tutaj galeria licznych uszkodzeń elewacji MCK w Skarżysku:

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Noc Muzeów 2023 w Muzeum Orła Białego w Skarżysku. Dużo atrakcji, a do tego niespodzianki

Muzeum Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej zaprasza na Noc Muzeów 2023. Na gości poza zawsze tam obecnymi eksponatami czekać będą dodatkowe atrakcje, a muzeum zapowiada też niespodzianki.

Noc Muzeów, czyli zwyczaj odwiedzania muzeów w godzinach wieczornych i nocnych, przywędrowała do nas z Niemiec. W Polsce pierwszą Noc Muzeów zorganizowało Muzeum Narodowe w Poznaniu. Było to w 2003 roku, a więc równo dwadzieścia lat temu.

Teraz wśród miast organizujących Noc Muzeów jest też Skarżysko i nasze Muzeum im. Orła Białego. W tym roku zaprasza również.

W programie atrakcje nawiązujące do bliższej i dalszej historii. Będzie można nie tylko oglądać, ale też i samemu angażować się w część punktów programu – sprawdzić oko na strzelnicy czy pokierować zdalnie sterowanym czołgiem na czołgodromie.

Poniżej przedstawiamy atrakcje przygotowane na ten wieczór, ale muzeum zapowiada, że będzie ich więcej – w formie niespodzianek.

Noc Muzeów 2023 – Muzeum im. Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej – program:

  • wystrzał armatni na początek i koniec
  • Partyja Kielecka 1863 – rekonstrukcja nawiązująca do powstania styczniowego – trzy pokazy
  • pokaz filmu o historii działa samobieżnego StuG IV – trzykrotnie
  • pokaz motocykli
  • rekonstruktorzy w strojach z różnych epok
  • strzelnica ASG
  • czołgodrom
  • trenażer rowerowy
  • pamiątkowe zdjęcia wewnątrz wyrzutni SCUD

W muzeum będzie można zakupić posiłek.

Noc Muzeów 2023 w Muzeum im. Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej odbędzie się w piątek 12 maja 2023 roku w godz. 17.00–22.00.

Wstęp na Noc Muzeów jest BEZPŁATNY!

noc muzeów 2023 w świętokrzyskiem
Muzeum im. Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej zaprasza na Noc Muzeów 2023
REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Skarżyski Rajd Rowerowy 2023. Skarżyskie Towarzystwo Cyklistów zaprasza na rowery

Skarżyski Rajd Rowerowy 2023 odbędzie się już wkrótce. Skarżyskie Towarzystwo Cyklistów już przyszykowało atrakcyjne trasy rowerowe, zarówno dla młodszych, jak i starszych, zarówno dla mniej, jak i bardziej zaawansowanych.

Zapraszamy na Skarżyski Rajd Rowerowy 2024:

Skarżyski Rajd Rowerowy 2024: Skarżyskie Towarzystwo Cyklistów zaprasza na ciekawe i różnorodne trasy

 

Skarżyski Rajd Rowerowy 2023 – zobacz relację:

Skarżyski Rajd Rowerowy 2023: Wiosenne pedałowanie szutrami, asfaltem… i tropami wilków

 

Zapraszamy do udziału w rywalizacji Rowerowa Stolica Polski 2023:

Rusza Rowerowa Stolica Polski 2023. Skarżysko znów rywalizuje!

 

Czerwiec to co roku czas na pedałowanie z STC Skarżysko-Kamienna. W 2023 roku Skarżyski Rajd Rowerowy będzie miał już swoją 24. edycję.

Skarżyski Rajd Rowerowy 2023 odbędzie się w sobotę 3 czerwca 2023 roku.

Skarżyski Rajd Rowerowy 2023 – start i meta:

Start: godz. 10.00 – parking przed halą MCSiR w Skarżysku od strony ul. Armii Krajowej

Meta: Ośrodek wypoczynkowy Rejów, ul. Wioślarska 1

Zakończenie: godz. 14.30

Skarżyski Rajd Rowerowy 2023 – trasy:

Trasa nr 1 – turystyczna, szutrowa – 36 km – idealna dla rodzin z dziećmi

Trasa nr 2 – wilcza, szutrowa – 50 km

Trasa nr 3 – szosowa – 80 km

Trasa nr 4 – szosowa – 120 km

Trasa nr 5 – MTB – 25 km

Trasa nr 6 – MTB – 45 km

Linki do tras:

https://connect.garmin.com/modern/course/156749776

https://connect.garmin.com/modern/course/158779566

https://connect.garmin.com/modern/course/156748968

https://connect.garmin.com/modern/course/156785770

Trasy MTB będą oznakowane taśmami.

Na starcie uczestnicy otrzymają poglądowe papierowe mapki tras.

Skarżyski Rajd Rowerowy 2023 – zapisy:

Na miejscu startu w dniu rajdu w godz. 8.00–10.00, w tym wydawanie koszulek

  • Serwis rowerowy Tomasza Stępnia przy ul. Niepodległości, naprzeciwko Nowego Manhattanu

Wpisowe:

  • członkowie STC – 20 zł
  • dzieci, młodzież szkolna oraz opiekunowie klas szkolnych – 10 zł
  • pozostali uczestnicy – 30 zł

W ramach wpisowego uczestnicy otrzymają pamiątkową koszulkę i medal – dla 250 pierwszych zapisanych.

Ważne!

Obowiązki uczestników rajdu:

  • posiadanie technicznie sprawnego roweru
  • bezwzględne przestrzeganie przepisów ruchu drogowego – impreza odbędzie się przy otwartym ruchu drogowym
  • stosowanie się do postanowień organizatorów

Postanowienia końcowe:

  • czas pokonania trasy nie ma żadnego formalnego znaczenia
  • na trasie uczestnicy żywią się we własnym zakresie
  • w przypadku rezygnacji z kontynuowania jazdy uczestnik ma obowiązek powiadomić o tym sekretariat rajdu lub innych uczestników imprezy
  • Prawo do samodzielnego udziału w rajdzie mają wszystkie osoby, które ukończyły 16 lat. Osoby niepełnoletnie mają obowiązek złożyć u organizatora pisemną zgodę rodziców lub opiekunów. Osoby, które nie ukończyły 16 lat, mają prawo udziału pod bezpośrednią opieką rodziców lub opiekunów
  • Organizatorzy nie biorą odpowiedzialności za dokonany przez uczestników wybór trasy
  • Uczestnicy biorą udział w rajdzie na własną odpowiedzialność. W razie zaistnienia zdarzeń losowych podczas trwania imprezy uczestnicy nie będą wnosili żadnych roszczeń w stosunku do organizatorów

Zapraszamy!

Skarżyski Rajd Rowerowy 2023 odbędzie się 3 czerwca 2023 roku. Zaprasza Skarżyskie Towarzystwo Cyklistów
REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Trzej tenorzy zaśpiewają na stulecie Skarżyska. Fundacja Daj Szansę zaprasza na 51. koncert charytatywny

tre voci koncert 2023
Zespół Tre Voci wystąpi na koncercie charytatywnym Fundacji Daj Szansę w Skarżysku-Kamiennej

Fundacja Daj Szansę zaprasza na kolejny koncert charytatywny. Tym razem jest ku temu szczególna okazja – 100-lecie Skarżyska-Kamiennej. Tym razem gwiazdą sceny będą goście spoza Skarżyska – zespół Tre Voci.

Zobacz relację z koncertu Fundacji Daj Szansę z udziałem zespołu Tre Voci:

Tre Voci w Skarżysku. Trzej tenorzy zaśpiewali dla Fundacji Daj Szansę, skarżyszczan i Skarżyska

Wiosna to jedna z dwóch w roku pora koncertu charytatywnego Fundacji Daj Szansę. Tegoroczny koncert, po raz kolejny zresztą, będzie pod pewnymi względami wyjątkowy i innych niż poprzednie.

Na scenie tym razem zobaczymy nie stypendystów fundacji, a gości spoza Skarżyska-Kamiennej. I to nie byle jakich. To zespół trzech tenorów Tre Voci – Tenorzy Nowej Generacji, który określa się jako pierwszy w Polsce zespół pop-operowy.

Tak o tym trio czytamy na ich stronie internetowej:

Tre Voci, czyli Voytek Soko Sokolnicki, Mikołaj Adamczak i Miłosz Gałaj, to tenorzy obdarzeni niezwykle potężnymi głosami. To artyści nowej generacji, gwiazdy największych światowych oper, przepełnieni miłością do ludzi i świata, w którym ponad wszystkimi podziałami króluje muzyka. Na nowo odkrywają piękno klasycznych dzieł nadając im współczesnego brzmienia, a przeboje muzyki popularnej ubogacają symfonicznymi aranżacjami i operowym rozmachem. Trzy indywidualności, trzy zróżnicowane głosy i jedna wielka przyjaźń.Tre Voci

Koncertowi będzie przyświecać hasło „Fundacja Miastu na 100-lecie Skarżyska-Kamiennej”. W 2023 roku Skarżysko obchodzi bowiem setną rocznicę nadania praw miejskich. Wydarzenie wpisuje się więc w listę wydarzeń z okazji tego pięknego jubileuszu.

Jak zawsze też koncert Fundacji Daj Szansę jest też podziękowaniem za hojność darczyńców fundacji. Podczas wydarzenia otrzymają oni podziękowania od zarządu fundacji.

51. koncert charytatywny Fundacji Daj Szansę pod hasłem „Fundacja Miastu na 100-lecie Skarżyska-Kamiennej” z udziałem zespołu Tre Voci odbędzie się w piątek 12 maja 2023 roku o godz. 18.00 w sali widowiskowej Miejskiego Centrum Kultury w Skarżysku-Kamiennej przy ul. Słowackiego 25.

Wstęp na koncert jest bezpłatny, ale jak zawsze odbędzie się kwesta, a zebrane podczas koncertu pieniądze zasilą fundusz stypendialny Fundacji Daj Szansę, która od ponad 20 lat wspiera lokalną, utalentowaną młodzież.

Koncert realizowany jest w ramach zadania publicznego wspieranego przez samorządy – Gminę Skarżysko-Kamienna i Województwo Świętokrzyskie – oraz w partnerstwie z Miejskim Centrum Kultury w Skarżysku-Kamiennej.

Zapraszamy!

tre voci koncert 2023
Zespół Tre Voci wystąpi na koncercie charytatywnym Fundacji Daj Szansę w Skarżysku-Kamiennej
REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Seniorzy wracają do szkoły. Stowarzyszenie Rozkwitaj organizuje zajęcia

Stowarzyszenie Rozkwitaj organizuje zajęcia „Senior wraca do szkoły”. Starsi mieszkańcy Skarżyska-Kamiennej spędzają czas w szkolnych murach.

Stowarzyszenie Rozkwitaj, które działa w Kielcach i Skarżysku-Kamiennej, w naszym mieście rozpoczęło kolejny cykl zajęć dla mieszkańców. Tym razem dla starszych – seniorów.

W Zespole Szkół Transportowo-Mechatronicznych odbywają się wiec zajęcia pt. „Senior wraca do szkoły”. Seniorzy przychodzą więc do szkoły na lekcje, ale inne, niż mieli w czasach swojej młodości. Część z nich w ten sposób powróciła do swojej szkoły, choć wtedy były to Techniczne Zakłady Naukowe, czyli TZN.

Z uczestnikami zajęć spotkały się Członkini Zarządu Powiatu Skarżyskiego Katarzyna Bilska oraz dyrektorka ZSTM Joanna Żurawka.

Na warsztatach senioralnych uczestnicy mają różne zajęcia, zwłaszcza manualne. Jednak bardzo ważnym aspektem jest po prostu wspólne spędzanie czasu, kontakt i rozmowa.

Jak jest to ważne, podkreśla Jolanta Tomczyk, jedna z uczestniczek.

Spotykamy się ze sobą, to jest najważniejsze. Najważniejszy jest kontakt międzyludzki, bo najgorsza dla seniora jest samotność. Mamy tu różne zajęcia – robótki ręczne i inne. Jest bardzo fajnie.Jolanta Tomczyk

Prezeska Stowarzyszania Rozkwitaj Katarzyna Wiecha i jej zastępczyni Katarzyna Sieradzka podkreślają też, że oprócz wzajemnego kontaktu pomiędzy ludźmi starszymi ważna jest też integracja z młodym pokoleniem.

Tu w szkole seniorzy przypominają sobie lata szkolne. Niektórzy nawet się tu uczyli. Poprzez takie zajęcia chcemy uwrażliwić społeczeństwo na istnienie osób starszych i ich potrzeby. Seniorzy mają tu kontakt z młodymi ludźmi. Tak jak oni, też mają tu zajęcia, choć innego typu.

Celem naszego stowarzyszenia jest integracja pokoleń, starszych ludzi z młodzieżą. Chcemy być kuźnią dobrych emocji dla młodszych i starszych, przenosić starszych w świat młodszych i odwrotnie. Wsparcie od seniorów dla młodych ludzi, często zagubionych w swoim świecie, jest bardzo istotne. Seniorzy mogą służyć doświadczeniem życiowym, mają cenne wartości do przekazania, mogą uczyć inteligencji emocjonalnej. Senior może być takim psychologiem bez dyplomu.Stowarzyszania Rozkwitaj

Stowarzyszenie Rozkwitaj już w czerwcu 2023 roku otworzy swoją własną siedzibę w Skarżysku-Kamiennej. Będzie to pierwsze w Skarżysku Centrum Integracji Międzypokoleniowej, a będzie się mieścić przy ul. Niepodległości 94B.

Zobacz również:

Stowarzyszenie Rozkwitaj zainaugurowało działalność w Skarżysku. Na początek były loty do nieba

Zdjęcia: Krzysztof Sieradzki

 

REKLAMA
R-PRO - budowa domów - Świętokrzyskie - Mazowiecke

Konkurs Dziennikarski 2023: Niezwykłe historie zwykłych ludzi w wywiadach młodzieży ze Skarżyska i okolic

Autorka najlepszego wywiadu wśród szkół średnich Zuzanna Skuza (z lewej) i May Kim, bohaterka najlepszego wśród szkół podstawowych

Poznaliśmy już najlepsze wywiady Konkursu Dziennikarskiego 2023, ich autorów oraz bohaterów. Młodzież ze Skarżyska-Kamiennej i pobliskich miejscowości dotarła do ciekawych ludzi, którzy podzielili się historiami ze swojego życia.

W tegorocznym Konkursie Dziennikarskim, który organizuje Magdalena Wiśniewska-Ciaś, nauczycielka polskiego z II Liceum Ogólnokształcącego w Skarżysku, uczestnicy mieli za zadanie przeprowadzić wywiad wpisujący się w temat:

Zwykły człowiek – niezwykła historia

To bardzo trafne przesłanie, ponieważ często to pozornie zwykli ludzie mają do opowiedzenia najbardziej niezwykłe historie. Życiorysy wielu ludzi, których mijamy na co dzień, nadają się nawet na książkę.

Tymczasem nasza młodzież, uczniowie szkół podstawowych i średnich z terenu Powiatu Skarżyskiego, miała za zadanie przeprowadzić wywiad. Sprostali temu zadaniu świetnie.

Rozmówców mieli rożnych. Byli to bliscy, koledzy, znajomi, zarówno młodzi, jak i seniorzy. W gronie bohaterów znaleźli się też obcokrajowcy. Część rozmówców sama tworzyła historię, inni z kolei wpadli w wir naszej powikłanej historii.

Wszystkie prace konkursowe były na dobrym lub bardzo poziomie. O lepszym miejscu decydowały ułamki punktów. Laureatów poznaliśmy na uroczystym zakończeniu, które odbyło się w szkole.

Prace osób, które znalazły się na podium czytali nauczyciele, którzy przygotowywali uczniów. Pomysłodawczyni konkursu Magdalena Wiśniewska-Ciaś pogratulowała uczniom oraz opiekunom. Najlepsi otrzymali nagrody, które ufundowali Auto-Złom Karol Kasperek, redakcja Spotted Skarżysko oraz anonimowy fundator.

W jury konkursu zasiedli: Mateusz Bolechowski – Echo Dnia, Adam Ciok – Spotted Skarżysko, Angelina Kosiek – Wyborcza i Paweł Wełpa – ProSkarżysko.

Poniże prezentujemy wyniki, a jeszcze niżej nagrodzone wywiady – najlepsze trzy w każdej z dwóch kategorii. Zachęcamy do poczytania. Warto!

Konkurs Dziennikarski 2023 – wyniki:

Szkoły podstawowe

I nagroda i statuetka Złote Pióro: Zuzanna Turska – SP Ostojów – „Japonia i Polska – dwie ojczyzny”; nauczyciel przygotowujący – Agnieszka Witczak

II nagroda: Lena Stępień – Prywatna Szkoła Podstawowa Skarżysko – „Declan Somers – dobroczynność to moje drugie imię”; nauczyciel przygotowujący – Anna Grudzień

III nagroda: Gabriela Huszno – SP 3 Skarżysko – „Chłopak z Irpienia”; nauczyciel przygotowujący – Anna Sobota

Wyróżnienia:

Zuzanna Goryca – SP Majków – „Uzależniony rodzic”; nauczyciel przygotowujący – Justyna Dziumowicz-Dziura

Oliwia Obara – SSP Ostojów – „Wywiad z Zuzanną Turską”; nauczyciel przygotowujący – Agnieszka Witczak

Natalia Kabała-Targowska – SP 5 Skarżysko – „Zwykły człowiek, niezwykła praca”; nauczyciel przygotowujący – Kinga Rzuchowska

Szkoły średnie

I nagroda i statuetka Złote Pióro: Zuzanna Skuza – II LO Skarżysko – „O wilku morskim i szczurach – nie tylko lądowych”; nauczyciel przygotowujący – Magdalena Wiśniewska-Ciaś

II nagroda: Kamila Sochacka – ZSSU Skarżysko – „Wojenne piekło”; nauczyciel przygotowujący – Joanna Zagajna-Wiatr

Wyróżnienie: Martyna Adamczyk – I LO Skarżysko – „Życie pod wiatr ”; nauczyciel przygotowujący – Iwona Wójcik

 

Pomiędzy stronami z poszczególnymi pracami przełączaj przyciskami
POPRZEDNI i NASTĘPNY

1. III nagroda – szkoły podstawowe

Gabriela Huszno – Chłopak z Irpienia

Siedzę w sali polonistycznej. Za chwilę porozmawiam ze swoim rówieśnikiem, który przyjechał do nas z Ukrainy. Zwyczajny nastolatek, który niedługo będzie obchodził 14 urodziny. Jego ulubiona potrawa to pierogi, ale bardzo smakują mu obiady w naszej szkolnej stołówce. W wolnym czasie słucha różnych zespołów muzycznych, m.in. Bez Obmezhen, Antytila. Uwielbia programować oraz czytać książki naukowe.

Dlaczego trafiłeś akurat do tej szkoły?

Pewna pani nam ją poleciła. Był też pomysł, abym przeniósł się do szkoły bliżej mojego obecnego miejsca zamieszkania, ale nie chciałem kolejnych zmian.

Jak radzisz sobie z nauką języka polskiego?

Bardzo dobrze. Wiele się tutaj nauczyłem, ale język polski znam też dzięki znajomym z Krakowa, którzy wyjechali z Ukrainy 5 lat temu. Umiem porozumieć się po rosyjsku, ukraińsku, angielsku. Uczę się też niemieckiego. Może dlatego tak łatwo przychodzi mi nauka polskiego. Uczęszczam też na dodatkowe lekcje języka polskiego jako obcego w szkole. Rozmowy z koleżankami i kolegami z klasy to też przecież nauka, prawda?

Od niedawna mieszkasz w Polsce. Według mnie wiele już osiągnąłeś. Jako jedyny uczeń ze Skarżyska zostałeś finalistą wojewódzkiego konkursu z matematyki. Moje gratulacje. Co Cię najbardziej ucieszyło?

Dziękuję. Cieszę się, że radzę sobie z językiem polskim. Pani Iwona, moja lektorka, twierdzi, że to poziom C1. Obecnie przygotowuję się do Międzynarodowego Konkursu „Kangur Matematyczny” oraz do powiatowego konkursu recytatorskiego. W minionym roku szkolnym otrzymałem świadectwo z wyróżnieniem. Byłem dumny z tego osiągnięcia. Przecież pojawiłem się w tej szkole w ubiegłym roku w marcu. A, i jeszcze wyróżnienie w konkursie plastycznym. W Ukrainie też byłem nagradzany za osiągnięcia. Wystarczy. Za dużo się już chwalę…

Czy można porównać szkołę w Ukrainie z polską szkołą?

Nauczyciele w Polsce są bezpośredni i sympatyczni. W Ukrainie jest większy dystans między uczniami i pedagogami.

Co ci się najbardziej podoba w Skarżysku?

To, że mogę się uczyć, że jest bezpiecznie, że mam miłych nauczycieli. Lubię przyrodę. Jest tu dużo zieleni, więc często chodzę na spacery z rodziną.

Kto jest Twoim autorytetem?

Mam ich kilka. Na pewno są nimi moi rodzice, ale także Wołodymyr Zełenski. Lubię jego przemowy. Są rzeczowe i mądre, a jego słowa dają nadzieję. Jako prezydent odważnie walczy za Ukrainę. A przecież tak niedawno był aktorem… Podziwiam go za to, że nie wyjechał z kraju, nie uciekł… Zawsze jest po stronie narodu.

Co czułeś kiedy dowiedziałeś się o wybuchu wojny? Jak to wyglądało z twojej perspektywy?

Wojna była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Na początku pojawiło się dużo korków na drogach, więc nie mogliśmy się wydostać z miasta. Od momentu wybuchu wojny siedzieliśmy 12 dni w piwnicy. Liczyłem na szybki koniec walk. Miałem pesymistyczne nastawienie… Myślałem, że wkrótce będzie rosyjska okupacja. Nasza sąsiadka miała znajomości wśród żołnierzy i jeden z nich wywiózł nas do Kijowa. Tu ukrywaliśmy się jedną noc w szpitalu. Potem pociągiem pojechaliśmy do Krakowa, do znajomych rodziny. Następnie udaliśmy się do Skarżyska, gdyż przyjaciele rodziców wyszukali dla nas mieszkanie. Mieliśmy szczęście, że trafialiśmy na dobrych ludzi.

Za czym tęsknisz?

Za moją małą ojczyzną. Za tym, co tam zostawiłem. Ale jestem do tego przyzwyczajony. Przeprowadzałem się kilka razy. Uczyłem się w czterech różnych szkołach. Urodziłem się w Doniecku. Potem pojechaliśmy do babci do Dobropola na lato, ale zaczęła się wojna w 2014 i musieliśmy zostać tam na dłużej. Następnie przeprowadziliśmy się do miasta Ukrajinka, gdzie wynajmowaliśmy mieszkanie. Potem przyjechaliśmy do Irpienia. A teraz jesteśmy tutaj, w Skarżysku-Kamiennej.

Dokonałeś kiedyś bohaterskiego czynu?

No może nie aż tak, ale wieczorem odprowadzałem starszą siostrę na korepetycje z chemii. Czy to się liczy?

Chciałbyś zostać w Polsce?

To ciężka decyzja. I niestety (lub na szczęście) nie należy do mnie…

Rozmówca pragnął zachować anonimowość.

 

2. II nagroda – szkoły podstawowe

Lena Stępień – Declan Somers – dobroczynność to moje drugie imię

Moim rozmówcą jest Declan Somers, członek fundacji Seibo Japan NGO oraz fundacji Warm Hearts Coffee Club. Mieszkając w małym mieście, jakim jest Skarżysko, zdalnie pracuje w ogromnym Tokio. Jest także nauczycielem języka japońskiego w Szkole Języków Obcych Perfekt w Skarżysku-Kamiennej. Dzisiaj porozmawiamy o pracy w fundacjach i o tym, jak ich działalność wpływa na świat.

Declan, opowiedz nam proszę, co robi Seibo.

Celem Seibo jest nakarmienie każdego głodnego dziecka gorącym posiłkiem, podczas jego pobytu w szkole. Nasza siedziba znajduje się w Tokio, to tam zbieramy fundusze. Seibo to mała organizacja, dlatego skupiliśmy się na jednym z najbiedniejszych krajów na świecie – Malawi. Karmimy tam codziennie około 17000 dzieci.

Co skłoniło cię do dołączenia do Seibo?

Tak naprawdę to nie dołączyłem do Seibo, ponieważ byłem w nim od samego początku. W 2015 byłem wolontariuszem w Malawi, pracowałem w przedsiębiorstwie społecznym, które pomagało lokalnej ludności. Wtedy Malawi nawiedziła wielka powódź. Wielu ludzi zginęło, osierocając dzieci. Poczuliśmy wtedy, że musimy coś zrobić. Zdecydowaliśmy się na coś nowego, zareagowaliśmy na powódź, zakładając fundację dobroczynną. W Malawi ludzie nie mają pieniędzy na wpłaty i działalność charytatywną, więc pieniądze zbieramy w Tokio.

Żadna firma czy organizacja nie osiąga sukcesu w pierwszym dniu pracy. Po drodze musiały pojawiać się jakieś trudności, ale jakie?

Cała idea dobroczynności w Japonii nie jest zbyt popularna. Japończycy są bardzo życzliwi, tak jak wszyscy na świecie, ale wpłaty i charytatywność nie leżą w ich naturze. Dlatego trudno jest namówić ich do wpłacenia pieniędzy dla odległego kraju w Afryce, kiedy fundacja jest reprezentowana przez taką osobę jak ja. Nie jestem Japończykiem, nie wyglądam też jak Afrykańczyk. Japończycy początkowo nie ufali mi. Kiedyś nawet zostałem aresztowany przez japońską policję, bo dokonałem w banku wpłaty na konto fundacji. Nie zrozumieli tego, myśleli, że to pranie pieniędzy. Właśnie dlatego to takie skomplikowane. Największym w wyzwaniem jest zdobycie zaufania ludzi.

Jakie to uczucie, kiedy się wie, że dzięki twojej pracy, dzieci mogą zjeść ciepły posiłek?

Strach.

Strach?

Tak, strach, dlatego, że każdy z nas biorący udział w tym przedsięwzięciu, zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne jest to, aby codziennie wszystko nam się udało. Wyobraź sobie dzień, kiedy te głodne dzieci nie otrzymują posiłku… To właśnie jest ten strach.

Jak przebiega współpraca z lokalną ludnością?

Malawi jest nazywane „ciepłym sercem Afryki”. Ludzie tam są wspaniali i bardzo pomocni. Mamy tam około 600 wolontariuszy, którzy codziennie wstają bardzo wcześnie rano, biorą wodę i drewno na opał i gotują śniadanie dla dzieci. Nie mamy żadnych trudności w prowadzeniu programu karmienia dzieci w Malawi, mamy za to problem w zbieraniu funduszy.

Jak zatem wygląda praca w Japonii?

Japończycy lubią pracować. Są najbardziej pracowitym narodem. Od czasu pandemii niektórzy pracują w domach. Jeśli nie rozumiesz ich języka, nie poradzisz sobie, ponieważ oni bardzo słabo mówią po angielsku. Praca z Japończykami jest spokojna i bezproblemowa, dlatego bardzo ją lubię.

Porozmawiajmy teraz o Warm Hearts Coffee Club. To wspaniały pomysł, aby łączyć sprzedaż kawy z pomaganiem głodującym ludziom. Czy możesz opowiedzieć nam więcej o tym, czym Warm Hearts się zajmuje?

Oczywiście. Początkowo mieliśmy trudności z uzyskaniem darowizn, dlatego zaczęliśmy prowadzić kampanię crowdfundingową. Polega to na otrzymywaniu pieniędzy w zamian za dawanie czegoś. I to się sprawdza w Japonii, w której kultura dawania jest daleka od zachodniej. Tutaj możesz prosić o coś dużego, dając coś małego. Poprosiliśmy więc Japończyków o darowizny pieniężne, a oni w zamian otrzymywali kawę. Przekształciliśmy to w swego rodzaju biznes, którego dochody w całości przekazywane są na pomoc w Malawi.

Mamy wspaniałego sponsora, importera kawy z Malawi, który chce pozostać anonimowy. Otrzymujemy od niego kawę całkowicie za darmo. Następnie tę kawę odsprzedajemy na zasadzie subskrypcji kawy non-profit. To znaczy, że ludzie mogą zamawiać kawę przez 3,6,10 miesięcy czy przez rok, a pieniądze pochodzące ze sprzedaży, trafiają w postaci gorących posiłków do Malawi.

Jak to zrobiliście, że kawę macie za darmo?

Kiedy poprosiliśmy szefa japońskiej firmy produkującej i importującej ziarna kawy o pomoc, postanowił zrobić to bezinteresownie. Dzięki niemu mamy kawę do odsprzedaży za darmo. Mówiłem już, że Japończycy są bardzo mili, ale dawanie pieniędzy jest dla nich w pewnym sensie nienaturalne. Zatem nie otrzymujemy pieniędzy, ale kawę, którą później sprzedajemy, a pieniądze z jej sprzedaży pozwalają gotować 17000 gorących posiłków. Nasz sponsor pozostaje anonimowy, nie chce sławy czy uznania, ale to on najbardziej nam pomaga.

Wiemy, że byłeś w Malawi, i że mieszkałeś w Japonii. Jak tam jest?

Oba kraje kocham tak samo. Dla mnie życie w Malawi jest cudowne, ale dla rodowitych mieszkańców już niezbyt. Nie mają tam prądu czy czystej wody. Tydzień temu przez cyklon Freddy zginęło 500 osób, oprócz tego wiele domów i pól uprawnych zostało zniszczonych. Malawi musi stawiać czoła wielu trudnościom, ale ludzie są tak mili, że nie da się w nich nie zakochać. Japonia to kolejna zagadka. To niesamowity kraj z fantastycznymi ludźmi, ale ma swoją całą odrębną kulturę i tradycje. To świetne dla turystów, ale nie dla mieszkańców. Odwiedzam Japonię od ponad 30 lat, a wciąż nie mogę powiedzieć, że znam ją jak własną kieszeń.

Powróćmy na chwilę do tematu dobroczynności. Co trzeba zrobić, żeby pomóc dzieciom?

Dobre pytanie. Mój szef, który ma 88 lat i prowadzi fundację, chce zmienić coś w sercach młodych ludzi. Ale jak to zrobić? Otóż chce on sprawić, żeby wszyscy na świecie zaczęli troszczyć się o biednych. Naszym celem jest odciągnięcie uwagi ludzi od bogatych krajów, a zwrócenie ich oczu w kierunku tych biednych.

Mieszkasz w Skarżysku. W Szkole Języków Obcych i Informatyki Perfekt uczysz japońskiego po angielsku. Co sprawiło, że chciałeś się podjąć tej pracy?

To bardziej hobby niż praca. Kiedy przyjechałem do Skarżyska poczułem się bezużyteczny, bo nie umiem zbyt dobrze mówić po polsku. Jestem Irlandczykiem i znam japoński. Właściciel szkoły Perfekt jest moim znajomym, więc zapytałem, czy mogę uczyć japońskiego. Na początku miałem 12 uczniów, a teraz mam 3. Staram się pozostać w tym małym gronie, ponieważ niedługo razem z rodziną wyjeżdżamy do Japonii.

Teraz czas na ostatnie pytanie. Co byś powiedział osobie, która chce zająć się pracą dobroczynną?

Bądź przygotowany na to, że jest to praca, za którą nie możesz oczekiwać klepania po ramieniu i pochwał. W zasadzie straciłem też kilku przyjaciół przez dobroczynność, ponieważ myśleli, że dołączyłem do jakiejś sekty. Szykuj się na sporo utrudnień. Musisz pracować z ludźmi, którzy myślą podobnie do ciebie. Znajdź jakiś autorytet. Ja znalazłem mojego szefa jako inspirację. Kiedy czułem, że ta praca nie jest tego warta, że to nie ma sensu, on pojawił się na pierwszym spotkaniu zarządu mówiąc: „Co złego może się stać? Staramy się nakarmić dzieci, jeśli nam się nie uda – przynajmniej próbowaliśmy”. Dzięki temu nastawieniu nie tracę chęci i sił.

Dziękuję za inspirującą rozmowę. Życzymy dalszych sukcesów w pracy w fundacji.

 

3. I nagroda – szkoły podstawowe

Zuzanna Turska – Japonia i Polska – dwie ojczyzny

May Kim ma 14 lat i od trzech lat uczy się w niewielkiej miejscowości w województwie świętokrzyskim. Urodziła się w Japonii i mieszkała tam przez 11 lat. May opowie o Polsce i Japonii, o różnicach między tymi krajami, o tym, co ją w Polsce zaskoczyło najbardziej.

Kim są Twoi rodzice?

Moja mama jest Polką, tata jest Japończykiem z koreańskimi korzeniami.

Kiedy przeprowadziłaś się do Polski?

Na stałe przyjechałam tutaj w 2020 roku. Wcześniej z mamą każde wakacje spędzałam u prababci w Suchedniowie. Od urodzenia Japonię i Polskę traktowałam jak dwie ojczyzny.

Gdzie mieszkałaś w Japonii?

W Tokio, w dzielnicy Shinjuku.

Jakie są Twoje wrażenia po przeprowadzce z tak dużego miasta jak Tokio do małego miasteczka, w którym obecnie mieszkasz?

Cieszę się, że zamieszkałam w Suchedniowie, ponieważ jest tu spokojnie i cicho, a w Tokio jest ciągły ruch i hałas.

Jakie znasz języki? W którym mówisz najswobodniej?

Moja mama mówiła do mnie od urodzenia po polsku, a tata po japońsku. Rodzice porozumiewali się w języku angielskim. Dorastałam, ucząc się w naturalny sposób tych trzech języków. Najlepiej mówię po japońsku, bo wcześniej chodziłam do zwykłej japońskiej szkoły. Zanim na stałe zamieszkałam w Suchedniowie, uczyłam się polskiego dwa lata w szkole internetowej. Coraz lepiej mówię po polsku, ale nadal spotykam wyrazy, których znaczenia nie rozumiem, a zasady ortograficzne, jakie obowiązują w języku polskim, nie ułatwiają mi nauki.

Czy Polakowi trudno byłoby się nauczyć japońskiego?

Na pewno, do zapamiętania jest ponad dwa tysiące znaczków, a wymowa nie jest wcale taka łatwa.

Czy od przeprowadzki do Polski odwiedziłaś Japonię?

Tak, w każde wakacje regularnie wyjeżdżam i od 2020 roku byłam już tam trzy razy.

Czy wiążesz jakoś swoją przyszłość z Japonią?

Tak, chciałabym iść w ślady mamy i być przewodnikiem po Japonii. Gdy zaczyna się wiosna, dużo turystów z Polski tam wyjeżdża. Ponieważ język japoński jest trudny, mogłabym ich oprowadzać i opowiadać historię Japonii po polsku.

Jak wygląda edukacja w Japonii?

Uczniowie po skończeniu sześcioklasowej szkoły idą do liceum. W japońskiej szkole dzieci od małego sprzątają w szkolnych salach, myją okna, czyszczą podłogi, przygotowują stół do posiłków. W szkole nie ma woźnych. Wszystkie prace porządkowe wykonują uczniowie.

Co zaskoczyło cię w polskiej szkole?

Na pewno to, że nie muszę myć okien i podłóg, ale też to, że możemy jeść obiady w stołówce- a nie w sali, w której się uczę. Zadziwiło mnie także, że do każdego przedmiotu mam osobnego nauczyciela. Byłam także zaskoczona, że klasy są w Polsce tak mało liczne. W moje japońskiej klasie było 45 osób.

Czy łatwo zachować dyscyplinę w takiej klasie?

W japońskiej szkole każdy siedzi przy osobnym stoliku, a uczniowie prawie wcale nie rozmawiają ze sobą podczas lekcji i nie przeszkadzają nauczycielowi. Jeśli ktoś rozmawia, nauczyciel wyprasza go za drzwi.

Czy utrzymujesz kontakt z japońskimi rówieśnikami?

Bardzo niewielki, ponieważ dzieci w Japonii nie posiadają telefonów.

O, to ciekawe. Kiedy Japończycy zaczynają korzystać z telefonu komórkowego?

Komórkę zazwyczaj dostają, gdy kończą 16 lat. Jednak są tacy, którzy mają telefon już od podstawówki. Niestety, nikt z moich japońskich kolegów jeszcze nie ma telefonu.

W jaki sposób się kontaktujecie?

Nasi rodzice utrzymują ze sobą kontakt. Czasami z telefonu rodziców rozmawiamy przez wideorozmowę, choć, jak już wspomniałam, nie za często.

Za czym tęsknisz, czego ci najbardziej brakuje, jeśli chodzi o Japonię?

Najbardziej tęsknię za japońskim jedzeniem oraz za ciepłą pogodą i pięknymi widokami.

A jak jesteś w Japonii, czego ci brakuje, jeśli chodzi o Polskę?

Zdecydowanie moich przyjaciół oraz atmosfery, która panuje w Polsce. Japończycy są bardzo zamknięci w sobie, dlatego trudno z nimi tak swobodnie rozmawiać, jak rozmawiam w Polsce z moimi kolegami.

Dziękuję za rozmowę.

 

4. II nagroda – szkoły średnie

Kamila Sochacka – Wojenne piekło

Dzień dobry. Słyszałam o pana trudnych doświadczeniach związanych z początkiem wojny na Ukrainie. Chciałabym, aby Pan o tym opowiedział.

To był dla mnie i mojej rodziny bardzo ciężki czas.

Jak to się stało, że znalazł się Pan wtedy na Ukrainie?

Dla mnie to też było zaskoczenie, ale wypadki potoczyły się tak szybko….

Mianowicie?

Moja córka tam studiuje. 24 lutego o 4.45 zadzwonił mi telefon. To była ona! Płacząc, mówiła: „Tato, na Ukrainie zaczęła się wojna! Widzę spadające rakiety! Co mam robić?” Kazałem jej jak najszybciej uciekać do Polski. Dobrze, że miała zatankowany samochód, więc mogła, zabierając tylko dokumenty, wyjechać. Po 20 godzinach dotarła do granicy, a tam czekałem z kolegą drugim samochodem, aby ją zmienić.

No tak, kochający tata nie mógł postąpić inaczej. Ale chyba jeszcze nie o tym chcemy rozmawiać.

No nie o tym. Widzisz, wojna to czas, kiedy działa się instynktownie, nie myśląc o niebezpieczeństwie. Jak odebrałem córkę z granicy i przyjechaliśmy do domu, okazało się, że napisali do niej koledzy ze studiów, prosząc o pomoc. Pochodzą z Afryki i chcieli wydostać się z Ukrainy. Byli w drodze do granicy z Polską. Wyobraź sobie, moje dziecko po nieprzespanej nocy zdecydowało, że wracamy na granicę, aby wyciągnąć stamtąd chłopaków i zabrać ich do nas do domu.

A pan co na to?

Ja? Ja oczywiście się zgodziłem. No i pojechaliśmy.

Czy chłopaki już na was czekali?

Nie, od tego momentu zaczęło się piekło.

Jak to, przecież przejście przez granicę powinno przebiegać sprawnie?

Powinno, ale tak nie było. Szybko okazało się, że po ukraińskiej stronie czekają tysiące ludzi. Najpierw strażnicy przepuszczali kobiety z dziećmi i osoby starsze, oczywiście Ukraińców. A oni, ponieważ są Nigeryjczykami, byli cofani. Musieli czekać.

I co zrobiliście?

Córka została w samochodzie, ja, niewiele myśląc, przeszedłem na drugą stronę.

Poszedł pan na Ukrainę??? Ale po co?

Po co? Przecież tam byli przyjaciele mojej córki, musiałem im pomóc! Po ukraińskiej stronie zobaczyłem piekło. Tłoczący i przepychający się ludzie, głodni, niewyspani, spanikowani, płaczące dzieci.

Jak pan w takim tłumie znalazł chłopaków?

Córka była z nimi na łączach, umówiliśmy się w konkretnym miejscu. Tam się spotkaliśmy. Okazało się jednak, że szybko nie wyjdziemy. Nie udało mi się przekonać ukraińskich strażników, że są razem ze mną. Musieliśmy czekać. Dobrze, że miałem ze sobą trochę jedzenia i picia, bo chłopcy bardzo tego potrzebowali. Po 12 godzinach stało się jasne, że nieprędko stąd wyjdziemy. Wtedy zdecydowałem się wrócić na polską stronę po więcej jedzenia, odzież i koce. W międzyczasie moja żona zorganizowała kolejne dwa samochody, które przyjechały ze Skarżyska z ciepłymi ubraniami, lekami, kocami, jedzeniem i piciem. To uratowało nam życie.

Było aż tak źle?

Tak, bardzo. Gdy po raz drugi przeszedłem na ukraińską stronę, chłopcy byli w tragicznym stanie. W nocy oni spali na ziemi przykryci kocami, ja ich pilnowałem. Był mróz, padał śnieg. Co pół godziny ich budziłem, aby nie zamarzli. Jeden z nich prawie stracił przytomność. Słychać było wybuchy spadających rakiet. Wtedy ludzie panikowali. Boże, co tam się działo!

Jak długo jeszcze czekaliście?

Chłopcy w sumie spędzili na granicy cztery doby, a ja dwie i pół. W końcu udało się, przeszliśmy na polską stronę. Tu czekała córka i znajomi. Przyjechaliśmy do domu. A potem nasz dom zamienił się w mały szpital. Chłopaki przemarznięci, odwodnieni, zmęczeni. Moja żona załatwiła lekarza, pielęgniarki do kroplówek, robiła posiłki, opiekowała się chłopcami. A ja musiałem wrócić do pracy.

Jest pan wielkim człowiekiem bohaterem.

Nie, ja jestem zwykłym człowiekiem. To, czego byłem świadkiem, jest niezwykłe.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

 

5. I nagroda – szkoły średnie

Zuzanna Skuza – O wilku morskim i szczurach – nie tylko lądowych. Wywiad z matem Januszem Skórskim.

Niedzielny wieczór. Siedzę w kawiarni. Czekam na mojego gościa. Wchodzi do środka. Składa parasol. Zza parasola wyłania się wysoki postawny mężczyzna. Pierwsze, na co zwracam uwagę, to oczy – w kolorze oceanu, na którym, jak się okazało, spędził najbardziej zapadający w pamięć okres życia.

Jak to się stało, że trafił Pan na statek wojenny ORP Błyskawica?

Początkowo chciałem zostać pilotem. To z samolotami wiązałem swoją przyszłość, ale szkoła lotnicza była za daleko. Mama się bała mnie puścić. Obawiała się, że coś nabroję, wybrałem więc marynarkę, do której przygotowania odbywały się w naszym mieście – Skarżysku.

To właściwie jak wyglądało pana życie przed powołaniem?

Uczyłem się. Po szkole pracowałem na zakładach metalowych. Pracowałem na wydziale ze spirytusem, czyściłem broń. Przez to po powrocie do domu byłem obwąchiwany przez moją mamę. Była przekonana, że na pewno piję, chociaż tak oczywiście nie było. Mimo to rodzice napisali pismo i mnie przenieśli na inny wydział. Nadal pamiętam Panie pracujące obok. Jakie one rzeczy wyprawiały. Ja byłem młody, wstyd było patrzeć, ale i tak patrzyłem (chichocze).

Z tekstów które czytałam, wynika, że życie na statku może być bardzo ciężkie. Jak u pana było. Jak wyglądała załoga?

Wchodząc na statek, dostawaliśmy ubrania. Białe grube koszulki, które były tak sztywne, że musiałem skrobać kołnierz drucianą szczotką, by mnie nie obcierał. Przy ich odbieraniu, mój komplet zniknął. Zrobiłem więc to, co kolega przede mną. Wziąłem pierwszy wolny. Na okręcie nic nie ginie, wszyscy pożyczają. Jednak ten ktoś musiał być sporo niższy ode mnie, nogawki sięgały mi kostek. Załoga składała się z 115 osób, żadnych kobiet – teoretycznie. Ludzie byli różnorodni. Jak w wojsku, nie liczyła się historia, tylko para rąk do pracy. Mieliśmy na pokładzie malarzy, rabusiów, śpiewaków, nawet stworzyliśmy cały zespół i graliśmy w wolnych chwilach dla relaksu. Nadal mam widokówki, na których kolega rysował Marilyn Monroe.

Potocznie wiadomo, że kobiety przynoszą pecha na okręcie. Z pańskiej wypowiedzi jednak okazuje się, że były jakieś wyjątki…

Zgadza się. Działo się to gdy przybijaliśmy do portów i schodziliśmy na ląd. Czasem wróciło na okręt więcej osób niż z niego wysiadło. W kolejnych portach jednak trzeba się było rozstać. Pamiętam również jak na statek zawitała żona kapitana. Przynajmniej miała taki zamiar. Gdy wchodziła po mostku, nie jestem pewien, jak to się stało, ale wpadła do wody. Chcieliśmy jej pomóc, gdy usłyszeliśmy głos kapitana – Zostawcie, da sobie radę. Więc patrzyłem z burty jak walczy z sukienką ograniczającą jej ruchy. Nic nie mogłem zrobić, rozkaz to rozkaz.

Czym pan się zajmował? Obowiązywały jakieś kary?

Byłem elektrykiem. Utrzymywałem natężenie 50 herców prądu zmiennego, by można było strzelać. Karami były dodatkowe baki za spóźnienie lub przeklinanie, czyli dodatkowe dyżury. Były też nagrody za złapanie szczura z pokładu. Zżerały nam jedzenie. Gra była o dodatkową jednodniową przepustkę do domu. Po czasie się wycwaniliśmy i pokazywaliśmy oficerowi dyżurnemu buraki w worach zamiast szczurów. Nie trwało to niestety długo. Wór za głośno obił się w tafli morza. Zorientowali się, że moje szczury są za ciężkie, żeby były prawdziwe. (mówi z uśmiechem)

Była taka sytuacja, w której bał się pan o swoje życie?

Oczywiście. Codziennie. Była taka sytuacja, gdy mój kolega czyścił broń. To było jego zadanie w załodze. Na koniec czyszczenia zawsze oddawał strzał. Tamtego razu, przekonany, że broń nie wystrzeli, strzelił w ścianę zbrojowni, zamiast w piach. Zaraz obok znajdowała się bomba oceaniczna. (mówi z uśmiechem). Przypomina mi się również sytuacja, gdy upiliśmy Francuzów. Jeden chciał nam pokazać coś fajnego. Stojąc na francuskiej burcie, oglądaliśmy jak naciska jakiś guzik. Wtedy w jednym momencie wszystkie francuskie armaty skierowały się w stronę naszego okrętu (chichocze). Pogoda również dawała nam w kość. Sztormy i wiatry to było coś. Gdy statkiem zarzuciło, wnet wszystko leciało na jedną stronę. Ratowały nas tylko liny, których się trzymaliśmy. Najśmieszniej się jadło. W zależności jak gibnęło statkiem, jadła jedna albo druga strona stołu.

Gdyby mógł pan wrócić do tamtych chwil, zrobiłby pan to?

Tak. Dobrze mi się tam żyło. Załoga była dla mnie jak rodzina, ale bardzo tęskniłem za żoną, która czekała na mnie 3 lata…

POSTAWISZ PRO KAWĘ?

Podoba Ci się to, co robimy na ProSkarżysko? Więc może postawisz nam kawę? Dziękujemy! :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

NAJNOWSZE

Pogoda i smog - Skarżysko-Kamienna

NAJPOPULARNIEJSZE